Nie przegap
Strona główna / Premiership / Przed sezonem: Bolton

Przed sezonem: Bolton

Przed sezonem: Bolton

Pozycja w zeszłym sezonie: 14.
Szanse na wygranie ligi: 2500 – 1.

Były momenty w zeszłym sezonie, kiedy mocno się niepokoili, ale kibice Boltonu mogą już czuć się bezpiecznie. Drużyna wreszcie skupia się na grze, a nie na unikaniu spadku do niższej ligi, czy też pełnym obawy rozpoznawaniu, które trzy drużyny okażą się gorsze od nich w ciągu następnych dziewięciu miesięcy.

Ogólnie rzecz biorąc, trzy lub nawet więcej drużyn jest słabszych od Boltonu i strach przed spadkiem do Championship pojawiał się stosunkowo rzadko w ciągu tych dziewięciu lat od kiedy klub jest w Premier League. Jednak wszelkie oznaki samozadowolenia zniknęły wraz z niewytłumaczalnym powołaniem i dość nieszczęśliwym panowaniem trenera Gary’ego Megson’a. Niegdysiejszy „Rudy Mourinho” stał się tak niepopularny, że Owen Coyle, obecny trener, ciągle jeszcze przeżywa szczęśliwy okres w klubie. Poprawa wyników i postęp w występach pod okiem Szkota nie były nagłe ani nawet spektakularne, jednak Coyle ciągle cieszy się takim zaufaniem ze strony kibiców i piłkarzy, jakim nigdy nie obdarzyli jego poprzednika.

Nawet Phil Gartside, prezes klubu, przyznał, że oczekuje więcej rozrywki w następnym sezonie, wywierając zarazem presję na Coyle’u i jego graczach. W swojej wypowiedzi zaznaczył również, że nie ma dużo pieniędzy do wydania, jak też nie ma szans konkurować z takimi klubami jak chociażby Manchester City. Można by pomyśleć, że człowiek, który zwolnił dwóch trenerów w ciągu jednego roku (Sam Allardyce i Sammy Lee) najlepiej zrobiłby gdyby się przymknął i pozwolił działać Coyle’owi. Tym, co martwi Gartside’, całkiem słusznie, jest to, że po latach skutecznego futbolu pod wodzą Allardyce’a, wahania formy za ‘panowania’ jego następców zniechęciły część kibiców i przyczyniły się do negatywnych wypowiedzi na temat klubu.

Wędrowcy nie są już tą samą drużyną co kiedyś. Kiedy Gartside mówi o tym, że Coyle może zjednoczyć to miejsce z powrotem, chodzi mu o to, że nowość jaką była gra w najwyższej klasie już dawno minęła i rozpoczęła się pewnego rodzaju wewnętrzna debata czy może nie byłoby lepiej spaść do niższej ligi i obejrzeć kilka przyzwoitych spotkań niż nadal egzystować w Premier League na diecie złożonej ze słabego futbolu.

Coyle działa na rzecz odbudowania drużyny i podąża za oszczędną polityką Allardyce’a. Rozgląda się za dobrym piłkarzem, którego mógłby wypożyczyć. Jack Wilshere najprawdopodobniej nie zostanie drugi sezon z rzędu na Reebok Stadium. Czwartego sierpnia klub podpisał dwuletni kontrakt z Chorwatem Ivanem Klasičem i jest także jednym z kilku klubów chcących wypożyczyć Toma Cleverley’a z Manchesteru United.

Kevin Davies nie staje się młodszy i nigdy nie był nadzwyczaj „płodny”, a Johan Elmander musi jeszcze pokazać umiejętności, których oczekuje się od napastnika wartego prawie 9 milionów funtów. Robbie Blake może zdobyć kilka goli – udało mu się w Burnley, nie ma więc podstaw by sądzić, że nie uda mu się w Boltonie – jednak nawet Coyle nie może się spodziewać, że kibice będą wniebowzięci transferem trzydziestoczterolatka, kiedyś określanego mianem nowego Peter’a Beardsley’a.

Fani Boltonu oczekują wielkich rzeczy od Martina Petrova, który może okazać się interesem sezonu. Nie ma wątpliwości, że były gracz Manchesteru City ma talent, chociaż na Eastlands był traktowany raczej lekceważąco, jednak nie jest to najdzielniejszy zawodnik i może być przytłoczony stylem gry nowej drużyny.

Człowiekiem, którego strach przed grą nie dotyczy, jest na pewno Lee Chung-yong, ubiegłoroczny gracz sezonu w Boltonie, który jest nie tylko bardziej pewny siebie, ale ma też za sobą udane występy na Mistrzostwach Świata. Ta dwójka graczy (Petrov i Chung-yong) obiecuje futbol, który zdoła utrzymać drużynę z dala od kłopotów oraz zapewnić rozrywkę fanom, i z przepracowanym, ale ciągle gotowym do gry Jussim Jääskeläinen’em, który rozpoczyna 13. sezon w klubie, Coyle i jego piłkarze mogą spodziewać się wygodnego miejsca gdzieś pośrodku tabeli na końcu sezonu.

Przewiń na górę strony