Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Ciut mundialowych myśli – część ostatnia

Ciut mundialowych myśli – część ostatnia

Ciut mundialowych myśli - część ostatnia
To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść… – kilka dni temu zakończyła się największa impreza piłkarska na świecie. Mistrzami po miesiącu zmagań zostali Hiszpanie, pokonując w finale Holandię. W ostatniej już części moich tekstów traktujących o Mundialu, postaram się podsumować cały turniej. Zaczynamy!

Hiszpania, Hiszpania…

Nie lubię Hiszpanów, hiszpańskiego futbolu i w ogóle wszystkiego co związane z Półwyspem Iberyjskim. Dlatego też ta część będzie mocno subiektywna. A niech tam! Po to jest blog.

Uważam, że Mundial wygrała najbardziej oszukująca, płaczliwa i nurkująca drużyna tego turnieju. Holendrzy zagrali w finale bardzo ostro, ale to nie zmienia faktu, iż Hiszpanie pomylili stadion piłkarski z teatrem. Być może nieopodal wystawiali komedię pt. Jak nurkować, oszukiwać i wymuszać faule, a po prostu aktorzy pomylili adresy. Jestem tym strasznie oburzony. Tak samo jak sędziowaniem pana Webba.

Ale to tylko finał. Kto uważnie śledził Mundial i wszystkie mecze Hiszpanii (oglądałem wszystkie, poza tym z Portugalią) wie, jak ten zespół potrafi udawać. To haniebne, że drużyna Mistrzów Świata (tak, świata!) nie potrafi rozegrać uczciwego meczu. Jako argumenty przytoczę tylko Torresa z Chile, Capdevillę z Portugalią i cały zespół Hiszpanii z Holandią.

Hiszpania grała nieźle, trzeba przyznać. Czy zasłużyła na wygraną? Uważam, że w turnieju nie można zwyciężyć zasłużenie, bo najlepszym wyznacznikiem jest tylko liga. Równie dobrze finałowy mecz z Holandią mogła wygrać Anglia czy Niemcy. Wygrała Hiszpania i są mistrzami świata. Jednak wszelkie bajki na temat wspaniałej gry Hiszpanów można wyrzucić na śmietnik.

A czy ktoś zauważył, że nagle dużo kibiców Hiszpanii się zrobiło?

Przy okazji, gdy mowa jest o klasowych, świetnych, uczciwych piłkarzach Hiszpanii:

A wielka legenda Arsenalu, ciągle mówiąca o przywiązaniu do klubu z Emirates założyła po finale koszulkę Barcelony :-)

Gwiazdy na horyzoncie?

Mundial w RPA jak każdy turniej wypromował trochę gwiazd światowego formatu. Na pewno trzeba tu wyróżnić piłkarzy takich jak Karim Ziani, Keisuke Honda, Carlos Salcido, Michael Bradley, Robert Vittek czy nieszczęśliwy Asamoah Gyan, który mógł zapewnić Ghanie miejsce w strefie medalowej.

Na pewno autorami największej ilości pozytywnych niespodzianek są Niemcy. Nikt nie spodziewał się, że drużyna Loewa zajdzie tak daleko. A jednak udało im się zająć trzecie miejsce. Zawodnicy, których nikt wcześniej nie brał na poważnie, są teraz rozchwytywani. Mesut Özil, Thomas Müller czy Samir Khedira to cele transferowe największych klubów Europy. Ja nie byłbym jednak tak pewny w kwestii ich geniuszu, bo jeden mundial piłkarza dobrym nie czyni.

Na osobny akapit zasługuje dwójka, która szczególnie przykuła moją uwagę – Javier Hernandez i Eljero Elia. Pierwszy z nich, nowy nabytek Manchesteru United, zagrał bardzo dobrze dla Meksyku, strzelając dwie bramki. Szybki, kreatywny Chicharito już niedługo dołączy do zespołu Czerwonych Diabłów, by szlifować formę na nadchodzący sezon. Elia, podobnie jak Hernandez, był rezerwowym w swoim zespole. Ale dał swojej drużynie bardzo dużo. Wchodził z ławki i siał postrach w szeregach rywali. Niesamowicie szybki i dobry technicznie zawodnik.

Grają dobrze, ale tylko w reprezentacji

Niedawno myślałem o piłkarzach, którzy zagrali dobrze na Mundialu po nieudanym sezonie w klubie. I można wymienić wielu takich zawodników. Chciałbym zwrócić uwagę jednak na tych, którzy mają tak co turniej z reprezentacją – grają wtedy dobrze, a po powrocie do klubu wracają do fatalnej formy sprzed imprezy.

Pierwszym takim zawodnikiem jest Lukas Podolski i chyba cała reszta niemieckiej reprezentacji. Niemiec polskiego pochodzenia grał przed Mundialem w 2006 roku w teoretycznie dość słabym FC Köln – po dobrych występach przeniósł się do Bayernu Monachium (zainteresowany nim był nawet Real Madryt!), gdzie wielkiej kariery nie zrobił, bo był po prostu za słaby. Powrócił niedawno do Köln i znów zaliczył dobry występ na Mundialu. Największe kluby Europy obserwują go, ale uważam, że głupotą będzie kupowanie Podolskiego. Przejdzie do lepszego klubu i znów będzie grał tak jak w Bayernie (lub nie zobaczymy go na boiskach w ogóle!).

Kolejni zawodnicy, o których pomyślałem to trójka piłkarzy z Brazylii – Kaka, Luis Fabiano i Felipe Melo. Pierwszy z nich ma za sobą fatalny sezon w Realu Madryt, drugi gra w – umówmy się – słabej od 2005 roku Sevilli, a trzeci był ciągle krytykowany w Juventusie, który zajął ósme miejsce w Serie A. Cała trójka wyróżniała się w ekipie Canarinhos w tym turnieju, mimo, że cienko przędą w klubach. Na szczególnie wyróżnienie zasługuje Luis Fabiano – za każdym razem świetnie gra w reprezentacji i strzela mnóstwo bramek, a mimo to ciągle siedzi w Sevilli, która zajęła czwarte miejsce w słabej lidze hiszpańskiej i poza dwoma pucharami UEFA (w 2006 i 2007 roku) nie zdobyli nic konkretnego.

Naj, naj… Mundialu

Najlepsza drużyna: Nie potrafię wybrać najlepszej drużyny. Turniej wygrała Hiszpania. Ale czy była najlepsza? Faza pucharowa nie jest wyznacznikiem. Zespoły z półfinałów powinny zagrać ligę (każdy z każdym) i to powinno rozstrzygnąć. Bo gdyby Niemcy nie mieli w meczu z Hiszpanią gorszego dnia – zagraliby w finale… Można gdybać i gdybać. To tylko jeden mecz, forma dnia, jedna chwila.

Najlepszy zawodnik: Tutaj już jest trochę łatwiej. Zdecydowanie Diego Forlan – doprowadził Urugwaj do półfinałów, strzelił 5 (pięknych!) bramek i trafił z formą w turniej. Grał fenomenalnie i siał postrach w defensywie rywali. Na wyróżnienie zasługuje również najlepszy strzelec Hiszpanii – Villa, mózg drużyny Holandii – Sneijder oraz fenomenalne odkrycie Mundialu – Müller.

Najładniejsza bramka: Bezkonkurencyjnie pierwsze miejsce należy się Giovanniemu van Bronckhorstowi za fantastyczne uderzenie w półfinałowym meczu z Urugwajem:

Wyróżnienie dla Fabio Quagliarelli za gol na otarcie łez w meczu ze Słowacją.

Najlepszy mecz: Bardzo ciężka decyzja. Finał był niesamowicie ciekawy i zacięty. Wspaniałe mecze fundował nam Urugwaj (w półfinale z Holandią i o trzecie miejsce z Niemcami). Ciężko postawić na ten najlepszy, ale zdecydowanie ta trójka zasługuje na pochwałę.

Koniec końców

Całą imprezę można uznać za udaną. RPA stawiła czoła ciężkiemu zadaniu, jakie postawiła przed nią FIFA. Cieszę się, że to koniec, bo nie jestem fanem piłki reprezentacyjnej. Nie mogę się doczekać nowego sezonu w wykonaniu United. Mimo tego, będzie mi brakowało tych mundialowych emocji i wieczorów spędzonych przed telewizorem. Kolejny Mundial przecież dopiero za cztery lata.

Ja pragnę podziękować wszystkim, którzy śledzili „Ciut mundialowych myśli” i wyrażali swoje opinie na temat Mistrzostw Świata w RPA. Teraz kolej na nowy sezon i (miejmy nadzieję!) drogę Manchesteru United po mistrzostwo Anglii i Europy!

Jedyne, czego miałem dość to tych cholernych wuwuzeli!

Przewiń na górę strony