Nie przegap
Strona główna / Naszym okiem / Szczęśliwe czwarte miejsce!

Szczęśliwe czwarte miejsce!

Szczęśliwe czwarte miejsce!
Dziś zupełnie z innej beczki. Nie będzie o kończących się Mistrzostwach Świata w RPA, najnowszych nowinkach transferowych największych piłkarskich gwiazd czy przygotowaniach United do kolejnego sezonu Premier League. Pamiętacie jeszcze poczciwą, polską Ekstraklasę? Okraszoną słabymi meczami, w których występują słabi piłkarze, no może z kilkoma wyjątkami, do tego sędziowie, którzy nie odbiegają poziomem od zawodników. Ogólnie rzecz mówiąc taki futbolowy europejski margines. Śledząc najnowsze, przedsezonowe nowinki ze środowiska Ekstraklasy muszę przyznać, że coś w polskiej piłce zaczęło się dziać! Kluby na rynku transferowym są dość aktywne, przychodzą nowi piłkarze za „wielkie pieniądze”, drużyny sprzedają zawodników robiąc przy tym świetny biznes, powstają nowe stadiony… Ekstraklasa nie do poznania? W polskiej piłce widać zmiany, a klubem który dokonuje ich najwięcej jest warszawska Legia, która zajęła, jak się okazało, szczęśliwe czwarte miejsce w sezonie 2009/2010.

Po ostatniej kolejce, w której Lech Poznań zdobył Mistrzostwo Polski kibice w Warszawie ‘opłakiwali’ przegraną walkę Legii z Ruchem Chorzów o miejsce w europejskich pucharach. Nie jesteśmy piłkarską potęgą, dlatego czwarte miejsce w tabeli ligowej nie daje nam miejsca pucharowego. Może to i dobrze, mniej drużyn w Europie, mniej porażek, mniej wstydu… Wydawać się może, że czwarte miejsce Legionistów w poprzedni sezonie ligowym było strzałem w dziesiątkę.
Nie zakwalifikowanie się Warszawiaków do europejskich pucharów w pewnym sensie przyniosło za sobą wiele zmian, jak najbardziej potrzebnych Legii. Zmian, które mają stworzyć nową jakość ekipy z Łazienkowskiej, ekipy, która ma liczyć się w walce o Mistrzostwo Polski w sezonie 2010/2011.

7 sierpnia 2010 r. to przełomowa data w historii warszawskiego klubu. Nie ze względu meczu z rywalem z najwyższej europejskiej półki piłkarskiej (przyp. Arsenalem Londyn), lecz powód dla którego to spotkanie zostanie rozegrane. Otóż wspomnianego dnia oficjalnie zostanie otwarty nowy, przepiękny stadion Wojskowych. Obiekt, który symbolizować ma lepszą jakość warszawskiego klubu wprowadzając go w nową erę. Najwyższe standardy UEFA, całkowicie zadaszony, nowoczesny, wielofunkcyjny obiekt, sportowa restauracja i sieć punktów gastronomicznych, zadaszony parking na ponad 750 miejsc – nie jest to reklama stadionu Legii, lecz fakty, które pokazują nam progres polskiej piłki pomimo swojego nadal miernego poziomu piłkarskiego. Ale jak to mówią – od czegoś zacząć! Nowe stadiony to na pewno genialny pomysł, pomysł którego efekty będą widoczne przez wiele, wiele lat.

Razem z nowym obiektem na Łazienkowskiej przychodzą nowe problemy. Otóż stadion Legionistów pomieścić może 31 tysięcy kibiców. Jak zatem nakłonić tak wiele osób do przyjścia na mecz drużyny, która w poprzednim sezonie była niejednokrotnie wygwizdywana przez garstkę ludzi, którzy odwiedzali trybuny, często tylko po to, aby pośmiać się z piłkarzy lub wykazać niechęć do obecnych władz Legii. Ostatnio zaczynam coraz częściej uważać, że osoby, które zarządzają Wojskowymi to ludzie z głową. Zwróćmy uwagę na promocje karnetów, biletów meczowych, jakie obowiązywać będą w nowym sezonie na obiekcie Legii. Ceny są niezwykle atrakcyjne, a zniżek jakie można dostać jest cała masa.

Nikt jednak nie będzie przyjeżdżał na mecz, w którym jego drużyna dostanie kolejne lanie od znacznie niżej notowanego rywala. Wyniki Legionistów z sezonu 2009/2010 były po prostu słabe. Piłkarze byli oskarżani o zbyt małe zaangażowanie w grę i zbyt niskie umiejętności na klub z takimi tradycjami i historią, jak Legia, która w każdym sezonie ma walczyć o najwyższe miejsce w ligowej tabeli. Już w trakcie poprzedniego sezonu wiadomo było, że w Legii nastąpi przetasowanie kadr. Nikt jednak nie spodziewał się, że będzie ono tak gwałtowne. Po zakończeniu sezonu 09/10 wydawało się, że włodarze Legii wyciągną jakiegoś transferowego asa z rękawa, okazało się natomiast, że zamiast asa obecnie kształci się cała talia. Działacze Wojskowych przystąpili do letniego okienka transferowego z naprawdę grubym portfelem. Takie nazwiska jak Marijan Antolović, Bruno Mezenga, Alejandro Ariel Cabral, Manu, a co więcej, kwoty za które zostali pozyskani wspomniani piłkarze, robią naprawdę wrażenie jak polskie warunki.

Legia tego lata przyjęła taktykę zagranicznych transferów. Trzeba jednak pamiętać, że zakup obcokrajowca wiąże się jednak z ryzykiem, iż owy piłkarz nie zaaklimatyzuje się w nowym kraju i w nowej lidze. W Warszawie coś o tym wiedzą, przypominacie sobie hiszpański zaciąg do ekipy z Łazienkowskiej? Poza transferem Astiza był kompletną klapą. Trzeba jednak mieć nadzieję, że działacze „Dumy Warszawy” wyciągnęli odpowiednie wnioski. Wydawać się może, że nowe zakupy nie są przypadkowe. Zawodnicy ściągani na Łazienkowską 3 mają dość ciekawe i barwne CV. O celności tych transferów dowiemy się jednak niebawem.

Pamiętacie pana o nazwisku Urban? Człowiek, który marzył na zdobyciu Mistrzostwa Polski, jak również o wprowadzeniu hiszpańskiego stylu gry w mentalność polskich zawodników. Śmieszne, prawda? Zdał sobie również sprawę z tego szkoleniowiec Legii, dlatego razem z ówczesnym dyrektorem sportowym Wojskowych Mirosławem Trzeciakiem postanowił sprowadzić kilku zawodników z Hiszpanii, co jak się okazało beznadziejnym pomysłem i wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Za błędy i brak sukcesów obaj panowie musieli zapłacić, oczywiście swoja posadą. Dotychczasowe obowiązki Mirosława Trzeciaka przejął Marek Jóźwiak, natomiast Jana Urbana na stanowisku trenera zastąpił tymczasowo, to znaczy tylko do końca sezonu, Stefan Białas.

W Legii już w trakcie rozgrywek zdawali sobie sprawę, że sezon 2009/2010 jest stracony. Lech i Wisła odjeżdżali w ligowej tabeli, a ekipa z Warszawy musiała toczyć zacięty bój o trzecie miejsce w ligowej tabeli. Podczas sprawowania funkcji trenera przez Stefana Białasa zaczęto spekulować, kto będzie nowym szkoleniowcem Legionistów.
Maciej Skorża – człowiek znający się na swojej profesji, facet, który pomimo swojego dość młodego wieku posiada sukcesy w polskiej klubowej piłce, o jakich wielu starszych szkoleniowców może tylko pomarzyć, o na przykład Jan Urban. Były coach Wisły Kraków to osoba, która powoduje zmianę. Przypomnijmy sobie sukcesy Wiślaków pod wodzą Skorży, od ósmego miejsca w tabeli ligowej do Mistrzostwa Polski. O tym marzą również na Łazienkowskiej, o zwycięstwach. Nowy trener ma pociągnąć nową Legię do sukcesów, skomponować szeroką i mocną kadrę oraz nadać drużynie ciekawy, efektowny, a co najważniejsze efektywny styl gry. Być może na koniec przyszłego sezonu okaże się, że to właśnie Maciej Skorża był najlepszym transferem klubu ze stolicy tego okienka transferowego.

Jak już wspomniałem czwarte miejsce w polskiej Ekstraklasie nie gwarantuje miejsca w pucharach. Przegrana Legii o miejsce tych „uprzywilejowanych” może jednak pomóc klubowi, a tym bardziej nowemu trenerowi. Ruch Chorzów rozegrał już pierwsze spotkanie I rundy eliminacji do Ligi Europejskiej, Wisła zrobi to niebawem. Gdyby Legia zakwalifikowała się do pucharów Maciej Skorża miałby mało czasu na przygotowanie i skomponowanie drużyny do konfrontacji z jakimś „gigantem” z Azerbejdżanu lub innej „potęgi” piłkarskiej Europy. Krótko mówiąc najprawdopodobniej unikną kompromitacji. Szkoleniowiec Wojskowych ma więc czas, aby poznać i kształcić swoją trenerską ręką drużynę Legii.

Sidney Govou w szeregach Wojskowych? Plotka? Kaczka dziennikarska? Okazuje się, że nie, a o możliwości zatrudnienia Francuza mówił sam Marek Jóźwiak odpowiedzialny za transfery klubu. Legię nie stać jeszcze na zatrudnienie tak wielkich piłkarzy, lecz jak mówi Jóźwiak – jeszcze. Przemiany polskiego futbolu, organizacja EURO 2012 mają sprzyjać zatrudnieniom w polskiej lidze takich piłkarzy jak wspomniany Sidney Govou. To pokazuje, że przynajmniej staramy się gonić tych najlepszych, tych którzy mają metodę na sukces, a co za tym idzie duże pieniądze i tryumfy.

Czwarte miejsce, najbardziej znienawidzone przez wszystkich sportowców, tuż za piedestałem, tuż za plecami tych najlepszych. Dla niektórych przekleństwo, które zamieniliby na pozycję znacznie dalszą, żeby tylko nie czuć zapachu glorii chwały, podium, o które tak blisko się otarli. W przypadku Legii Warszawa czwarte miejsce symbolizuje jednak zmiany, nową, być może lepszą jakość. W związku z budową nowego obiektu na Łazienkowskiej mówiono o przemianach klubu, lecz warto się zastanowić czy jeśli Legia odnotowałaby w ubiegłym sezonie sportowy sukces, mam tu na myśli na przykład wicemistrzostwo Ekstraklasy, to czy zmiany byłyby aż tak widoczne? Być może trenerem pozostałby dalej Jan Urban marząc o sukcesach na nowym stadionie, a Mirosław Trzeciak szukałby teraz wzmocnień na Półwyspie Iberyjskim. Małymi kroczkami polski futbol rozwija się, szukając gdzieś w oddali wzorców tych najlepszych. W tej chwili Legia wysuwa się na czoło pogoni za wielkim piłkarskim światem. Jakie będą tego efekty i jak w będzie wyglądała „nowa twarz” warszawskiego zespołu przekonamy się już niebawem.

Przewiń na górę strony