Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Ciut mundialowych myśli – cz. 1

Ciut mundialowych myśli – cz. 1

Ciut mundialowych myśli - cz. 1
Minął trzeci dzień mundialowych zmagań, za nami już osiem spotkań MŚ i wiele emocji. Zapraszam do nowej serii mojego autorstwa, w której będę starał się w sposób luźny (być może często zbyt luźny!) opisywać co jakiś czas wszystko to, czym żyje futbolowy świat. Bez ładu i składu na temat Mundialu w RPA, czyli „Ciut mundialowych myśli„! Dziś o przereklamowaniu, angielskich muchołapach i o komunistycznym państwie totalitarnym. Zapraszam do lektury!

Dotychczas obejrzałem wszystkie spotkania Mistrzostw Świata w RPA. 6 godzin piłki dziennie to coś wspaniałego, czego nie da się opisać słowami. Chyba każdy facet (nieliczne kobiety również też!) wiedzą, co znaczą mundialowe emocje :-).

Di Maria, Gourcuff, Suarez, Krasic, czyli… dajcie spokój

Młode gwiazdy, przyszłość piłki nożnej, cele transferowe największych klubów Europy. Czyli Di Maria, Gourcuff, Suarez i Krasic – zawodnicy łączeni z przenosinami do m.in. Manchesteru United – zaliczyli swoje pierwsze występy na Mistrzostwach Świata.

Na mecz Argentyny trochę się spóźniłem. Oglądając pierwszą połowę, kompletowałem w myślach skład. Zebrałem dziesięciu graczy. Di Maria był tak niewidoczny, że musiałem zadzwonić do kumpla i spytać, kto gra na lewej stronie w Argentynie. Di Maria dostał na mecz jedynie kilka podań. Gdy je dostał, to bezsensownie tracił. Oby przeszedł do Realu jak najszybciej!

Przed Mundialem nie widziałem wielu meczów w wykonaniu Gourcuffa. Internauci bowiem sprawili, że odbierałem go jako zawodnika świetnie technicznego, grającego pierwsze skrzypce w swoich zespołach. Przecież to on ma na gwałt przyjść do United, aby zapełnić lukę w środku. Szczerze? Dzięki, wolę Gibsona. Zero przebłysku w meczu z Urugwajem.

Suareza uważałem za przeciętnego grajka. Jestem nastawiony do niego sceptycznie, tak jak byłem nastawiony do Huntelaara (który równie miał być najlepszym snajperem Europy!). Do tej pory dziękuję Bogu, że Ferguson nie kupił Holendra, bo byłby to niewypał większy od Djemby-Djemby i Klebersona razem wziętych. Suareza w meczu z Francją oglądałem obiektywnie, jednak, nie oszukujmy się, nie pokazał nic interesującego.

A Krasic? Niech Juventus bierze go jak najszybciej! Taki zawodnik (kreowany na wielką gwiazdą, mającą prowadzić największe kluby Europy do sukcesów) powinien radzić sobie w meczach z Ghaną, a był po prostu niewidoczny. Jego dryblingi kończyły się na najbliższym zawodniku rywali. Słabo.

Co prawda wiem, że opinie te kształtuję na podstawie tylko jednego meczu każdego zawodnika. Poczekamy, zobaczymy. Chciałem tylko powiedzieć, że wszelkie ochy i achy (w związku ze świetnością tych zawodników) są tak wkurzające jak vuvuzele na meczach Mistrzostw Świata.

Fenomen angielskich bramkarzy Jabulani

Gol wpuszczony przez Greena wcale mnie nie zdziwił. Capello też nie wyglądał na zaskoczonego tym babolem bramkarza West Ham United. Przewidywałem, że wcześniej czy później któryś z golkiperów reprezentacji Anglii zaliczy wpadkę, która odbije się echem po całym świecie. Po meczu napisał do mnie redakcyjny kolega, Krzysiek, z zapytaniem, czy każdy angielski bramkarz kończył tę samą szkołę bramkarską co Foster. Na to wygląda.

Co ciekawe, niesamowitą wpadkę (podobnie jak Green kilka minut później) zaliczyła angielska telewizja ITV, która puściła reklamy, podczas gdy Anglicy zdobyli bramkę. Zobaczcie sami:

Przy okazji, zobaczcie pierwszą stronę amerykańskiej gazety „New York Post”. Ubaw po pachy :-).

Dzień później, w meczu tej samej grupy Algierii i Słoweni, zawodnik drużyny z Europy, Koren, strzelił w światło bramki Algierii. Strzegący jej golkiper Chaouchi popełnił fatalny błąd. Czyżby wieczór wcześniej podglądał w akcji swojego idola Greena?

Przypominają mi się narzekania bramkarzy na piłkę Jabulani, którą rozgrywane są mecze na Mistrzostwach Świata.

Jest straszna, przerażająca. Jak kupiona w supermarkecie.
Brazylijczyk, Julio Cesar

Została stworzona po to, żeby skrzywdzić bramkarzy.
Chilijczyk, Claudio Bravo

Zachowuje się jak piłka plażowa.
Hiszpan, Iker Casillas

Ciekawy jestem, czy Green i Chaouchi też będą się tym tłumaczyć. Golkiper West Hamu został już okrzyknięty pierwszą ofiarą bestialskiej Jabulani, jednak bramkarzy rodem z Anglii chyba nikt nie podejrzewa nawet o sympatię do jakiejkolwiek piłki.

Pokochałem Capello

Twarz wściekłego szkoleniowca Anglików po bramce zdobytej przez jego zespół pozostanie mi w pamięci na dość długo. Przeciętny trener cieszyłby się z bramki swojego zespołu. Ten natomiast krzyczał, ile sił na swoich podopiecznych. Wynikało to chyba z braku koncentracji w szeregach Anglików w pierwszych minutach meczu. Wyszli oni na boisko, myśląc o niebieskich migdałach i pomimo strzelonej bramki nie prezentowali tego, czego oczekiwał od nich trener.

Wielokrotnie powtarzałem, że Capello to świetny trener dla reprezentacji Anglii, bo ma jaja. I nie pozwoli, aby angielscy gwiazdorzy wchodzili mu na głowę. Tego brakowało tej reprezentacji, a ostatni mecz tylko mnie w tym utwierdził.

Wayne RooneySkłada się na to [strach przed Capello] wiele rzeczy. Na przykład czujesz, kiedy idzie za tobą korytarzem. Ten trener wytwarza wokół siebie specyficzną aurę. Czasami nawet cisza w jego obecności jest onieśmielająca. Kiedy przyjeżdżamy na zgrupowanie reprezentacji, jedynym tematem rozmów jest futbol. Między piłkarzami nie ma dyskusji o życiu prywatnym, bo dla naszego szkoleniowca liczy się tylko ciężka praca, która jest kluczem do osiągania sukcesów.
Wayne Rooney o Fabio Capello

No i wisienka na torcie – zmiana Milnera w 30. minucie. Na boisku zastąpił go Shaun Wright-Phillips. Co ciekawe, zawodnik Aston Villi nie wyglądał na kontuzjowanego. Widocznie, włoskiemu szkoleniowcowi nie pasował Milner, który nie mógł się odnaleźć na boisku. A, jeszcze jedno. Bardzo imponował mi Lennon, który świetnie sobie radził z defensorami z USA.

Korea, RPA, Niemcy – trochę pozytywnych wrażeń

Spośród pierwszych meczów Mundialu najbardziej zaimponowały mi zespoły Korei, RPA i Niemców. Korea Południowa (i Park!) pokazali się na tle (bądź co bądź słabych) Greków z jak najlepszej strony. Szybkość, siła i ciężka praca to elementy charakterystyczne dla Korei – zespół jest niezwykle zgrany i tworzy jedność. I w tym zespole upatruję czarnego konia tych rozgrywek.

Po RPA spodziewałem się dobrej gry (prawo gospodarza) i nie zawiodłem się. Podoba mi się ich szybki, techniczny styl. Stawiają raczej na otwartą piłkę, grę na jeden kontakt i element zaskoczenia. Grupa A zapowiada się niezwykle ekscytująco – mam nadzieję, że Francja nie awansuje do dalszej fazy i szansę na pokazanie się będą miały zespoły, które nie były faworytami.

A Niemcy? Nie spodziewałem się tak dobrego wyniku z niezłą Australią i dość dobrego stylu, jaki prezentowali nasi zachodni sąsiedzi. Nie mają rewelacyjnych nazwisk, ale muszę przyznać, że są solidną marką, która może namieszać i zajść dość wysoko.

Czasem wieje nudą brakiem goli…

Mecz Niemców był pierwszym na Mundialu, w którym przekroczono granicę 3 goli. Bez ostatniego meczu, w 7 spotkaniach wpadło 9 goli (ok. 1,3 bramki na mecz). Powodem są zdecydowanie pierwsze mecze turnieju. Każdy zespół gra zachowawczo, jesteśmy świadkami piłkarskich szachów. Żadna drużyna nie chce ryzykować i stracić goli. I niekoniecznie mecze są nudne (no, może poza spotkaniem Francuzów z Urugwajczykami i Algierii ze Słowacją), a jedynie brakuje bramek. Pojedynek Argentyny z Nigerią był pełen emocji i bardzo mi się podobał (mimo, że wpadła tylko jedna bramka). Ale za to jaka!

Korea Północna

Teraz trochę na poważnie. Przeraziło mnie to, o czym ostatnio przeczytałem na temat reprezentacji Korei Północnej. Media informowały o tym, że piłkarze Korei będą pracowali w obozach pracy, jeśli nie awansują z grupy. Dodatkowo, każdy piłkarz ma przydzielonych dwóch ochroniarzy, aby nie uciekli. Na ile te informacje są prawdziwe? Nie wiem. Jednak perspektywa takiego obrotu spraw oraz znajomości ustroju i sytuacji w tym kraju, naprawdę mnie przeraża. Mamy XXI wiek, a ten kraj jest niezwykle zacofany. Jestem niezmiernie ciekaw, jak zaprezentuje się ten zespół na mistrzostwach. Jeśli powyższe informacje są prawdziwe, będą oni walczyli na śmierć i życie i nie odpuszczą za nic. Może zrobią niespodziankę i wyjdą z grupy…?

Co przyniesie przyszłość?

W najbliższych dniach najciekawiej będzie w grupie E (mecze Holandii i Danii, Japonii i Kamerunu) oraz mecz Wybrzeża Kości Słoniowej z Portugalią. Ciekawi mnie zespół Hondurasu i wcześniej wspomnianej Korei. Z reguły trzymam kciuki za zespoły słabsze, teoretycznie czarne konie turnieju. Jak będzie? Czas pokaże.

Szlag by trafił te vuvuzele!

Niestety, ale każdy z kim rozmawiam na temat Mundialu narzeka na trąbki, o których już pisałem w jednym z tekstów. Jak wspomniałem nieznośne buczenie irytuje chyba każdego. A ich dźwięk przyprawia mnie o palpitację serca.

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata w RPA, Danny Jordaan w wywiadzie dla BBC Sport przyznał, że rozważany jest zakaz używania wuwuzeli na stadionach mundialu. To odpowiedź na protesty dziennikarzy, kibiców, ale także i samych zawodników, którzy narzekają na nadmierny hałas.

Niestety, szanse na wprowadzenie tego zakazu jest tak nikły jak możliwość spełnienia wszystkich obietnic kandydatów na Prezydenta Polski. A szkoda, bo są niezwykle denerwujące i strasznie irytują. Jednak atmosfera i kultura kibicowania w Afryce są inne niż w Europie i trzeba to zaakceptować.

Serdecznie zapraszam do śledzenia Mistrzostw Świata i wyrażania swoich opinii na forum Redloga! Mundial to wspaniały turniej pełen emocji. Podyskutujmy i wymieńmy się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach! Do przeczytania w kolejnej części serii „Ciut mundialowych myśli”!

Castrol

Przewiń na górę strony