Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Edwin van der Sar i pytanie – kto po nim?

Edwin van der Sar i pytanie – kto po nim?

Edwin van der Sar
„Latającemu Holendrowi” w tym jubileuszowym roku, otwierającym nową dekadę, na kark wskoczy czterdziestka. Od 2005 roku, kiedy to dołączył do United (za kwotę ok. 7 mln funtów z Fulham), jest bezsprzecznym numerem jeden w bramce aktualnych Mistrzów Anglii. Dwukrotnie uznany najlepszym golkiperem Starego Kontynentu (1995 – po wygraniu Ligii Mistrzów z Ajaxem Amsterdam i 2009 – po triumfie nad Chelsea w Moskwie) był pierwszym graczem, który wreszcie wypełnił lukę po legendarnym bramkarzu Czerwonych Diabłów – Peterze Schmeichelu, a to, o czym warto wspomnieć, nie udało się chociażby wybitnemu Fabienowi Barthezowi. O Edwinie mógłbym rozpisywać się godzinami w samych superlatywach, ale niestety jego era dobiega końca.

Jak powszechnie wiadomo w tym sezonie rozegrał zaledwie 7 spotkań w barwach United co jest efektem niefortunnych kontuzji. Ponadto na przestrzeni ostatnich dni rozegrał się kolejny osobisty dramat Van Der Sara – jego żona miała wylew, w związku z czym otrzymał od klubu bezwarunkową przepustkę na pozostanie w ojczyźnie i opiekę nad ukochaną. Nagromadzenie wspomnianych tragedii może być kluczowe dla kariery Holendra.

Gazety takie, jak The Times czy też The Guardian, spekulują jakoby miał on zakończyć swą piłkarską działalność jeszcze przed zakończeniem obecnych rozgrywek. Z drugiej strony: wszyscy wiedzieliśmy, że to nieuniknione. Wiedzieliśmy, że w końcu nadejdzie ten moment, kiedy Edwin będzie musiał zawiesić buty na kołku, tak jak zdajemy sobie sprawę z tego, że Giggs, Scholes i Neville też nie będą grać w drużynie z Old Trafford do końca swoich dni. Pomimo tego, wciąż jest to dla nas niby szokiem.

Tak czy inaczej, trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy i zastanowić się, kto zasługuje na to, aby zostać następcą tak znakomitego i utytułowanego gracza, a zarazem wielkiego człowieka jakim jest i zawsze będzie Van Der Sar dla fanów United i każdego kibica piłki nożnej na tym świecie.

Tomasz Kuszczak

Kiedy spojrzymy na kartę z przebiegiem kariery naszego 27-letniego rodaka, szybko zdamy sobie sprawę, że na pierwszy rzut oka nie wygląda ona zbyt imponująco. Przez 10 sezonów swojej seniorskiej kariery Polak rozegrał zaledwie 83 spotkania w bramkach swoich zespołów. Niedoceniany w swoim pierwszym klubie – Hercie Berlin, w której przez 3 lata nie doczekał się oficjalnego debiutu w pierwszym zespole, w 2004 roku przeniósł się do angielskiego średniaka – West Bromwich Albion. Tutaj miał odgrywać drugoplanową rolę zastępcy Chrisa Kirklanda.

W swym pierwszym sezonie w Premier League (2004-2005) już w swoim drugim meczu w lidze (po debiucie z Fulham) musiał bronić dostępu do swojej bramki przed gigantem europejskiego futbolu – Manchesterem United. Jego świetny występ uchronił West Bromwich przed porażką i po zakończeniu meczu wynikiem 1-1 Kuszczak został uhonorowany tytułem Man of the Match. Wydaje się, że już wtedy przykuł uwagę szkockiego menadżera Diabłów – Sir Alexa Fergusona. W sezonie 2005-2006 przed Tomkiem pojawiła się wielka szansa na pokazanie się z jak najlepszej strony, bo kontuzji doznał nie kto inny jak właśnie pierwszy bramkarz zespołu – Chris Kirkland.

To pozwoliło naszemu rodakowi na nabranie doświadczenia, bo do końca sezonu rozegrał aż 30 spotkań. Namaszczony przez byłego trenera reprezentacji Anglii – Svena-Görana Erikssona największym bramkarskim talentem na Wyspach w roku 2006 trafił na wypożyczenie do Manchesteru United. Po zakończeniu rozgrywek Premiership Ferguson skorzystał z prawa pierwokupu i sprawił, że Polak został pełnoprawnym członkiem zespołu.

Do czasu obecnego sezonu 2009-2010 był raczej drugim, czy też trzecim bramkarzem Mistrzów Anglii co sprawiało, że wciąż nie grał wystarczająco dużo i zbierał raczej przeciętne noty, ale wszystko miało się zmienić właśnie w roku 2009…

Obecne rozgrywki i fenomen Tomka Kuszczaka

Na początku sezonu, gdy do gry nie był zdolny Van Der Sar jego miejsce zajmował Ben Foster. Anglik nie grał na miarę oczekiwań, dlatego w listopadzie szansę dostał nasz rodak. Grając nieprzerwanie przez 11 meczów (najdłuższa seria rozegranych spotkań Kuszczaka w United) pokazał cały swój kunszt bramkarski nie popełniając przy tym żadnego poważnego błędu (kilkakrotnie wybierany najlepszym zawodnikiem meczu w swoim zespole). W każdym spotkaniu prezentuje swój niesamowity refleks i widać, że poprawia również inne elementy gry golkipera takie jak gra na przedpolu.

Jedyny minus jaki potrafię na dzień dzisiejszy dostrzec to sposób w jaki Tomek wykopuje piłkę sprzed swej bramki, bo nie ma co ukrywać, że te dogrania często są niecelne i czasem lądują nawet na bocznych sektorach trybun. Niemniej jednak jest to rzecz drugorzędna.

Ważne jest, że Polak wreszcie dostał szansę w zespole, który wszyscy tak bardzo kochamy i ważne, że szansę należycie wykorzystuje. Na pewno w tym sezonie zyskał przynajmniej częściowe zaufanie Fergusona i miejmy nadzieję, że nadal będzie udowadniał, że chce i może być numerem jeden w bramce United swoimi kapitalnymi interwencjami.

Ben Foster

Anglik, tak jak Kuszczak, nie ma szczęścia do pracodawców. W trakcie swej 10-letniej kariery wielokrotnie był wypożyczany do innych klubów i bez powodzenia szukał miejsca, w którym mógłby zostać na dłużej. W 2005 roku został ściągnięty do United za ok. 1 mln funtów ze Stoke City. Będąc w cieniu doświadczonego Van Der Sara pełnił rolę drugiego bramkarza zespołu, sporadycznie dostając szanse od Sir Alexa Fergusona, jednak nigdy nie było mowy o żadnych rewelacjach związanych z jego osobą.

Od roku 2006 musiał rywalizować z Kuszczakiem o miejsce na ławce i trzeba przyznać, że rywalizację tę przez długi czas raczej wygrywał. Jednak liczne błędy, które często kończyły się straconymi bramkami, a nawet przegranymi meczami w końcu zirytowały Fergusona do tego stopnia, że w aktualnym sezonie Foster pełni rolę zaledwie trzeciego bramkarza.

Wygląda na to, że wysoka forma Tomasza Kuszczaka , którą na chwilę obecną prezentuje, przekreśla wszelkie szanse Fostera na zrobienie kariery w United. Presja ze strony angielskich mediów, które od lat czekają aż koszulkę reprezentacji Anglii założy jakiś golkiper światowej klasy, tylko pogorsza sprawę. Uważam, że Ben nie jest, przynajmniej na razie, gotowy do gry w wielkim klubie. Najrozsądniejszym ruchem z jego strony byłby transfer do jakiegoś średniego klubu, w którym mógłby liczyć na regularne występy, a co potem, to się okaże.

A może transfer?

Od dłuższego czasu media zalewają nas plotkami na temat następcy Van Der Sara. Mógłbym przysiąc, że w trakcie bieżącego sezonu, słyszałem przynajmniej 10 różnych nazwisk. Mówiło się o chociażby o Hugo Llorisie z Lyonu (wybrany najlepszym golkiperem Ligue 1), Igorze Akinfeevie z CSKA Moskwa, czy też o Niemcu – Manuelu Neuerze z Schalke. Osobiście jestem do tych pogłosek nastawiony bardzo sceptycznie (jak do wszystkich nowinek transferowych). Będąc jednocześnie fanem talentu Kuszczaka, szczerze liczę na to, że Ferguson mu zaufa i postawi na niego i Tomek zostanie przynajmniej na jakiś czas pierwszym golkiperem Manchesteru United. W tym sezonie chłopak naprawdę zyskał sobie moje uznanie i liczę na to, że w najbliższych latach to on będzie reprezentował Diabły w Anglii i na arenie międzynarodowej.

Z drugiej strony wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jak kontrowersyjnym i nieprzewidywalnym człowiekiem jest Sir Alex Ferguson i ciężko jest przewidzieć jakie Szkot podejmie kroki. Miejmy tylko nadzieję, że jego decyzje okażą się dobre w skutkach dla naszego ukochanego klubu.

Autor: Igor Strogulski

Przewiń na górę strony