Nie przegap
Strona główna / Capital One Cup / Czy Diabeł upiecze Koguta?

Czy Diabeł upiecze Koguta?

Czy Diabeł upiecze Koguta?
Dnia 31 października 2009 roku rozlosowano pary drużyn, które staną do walki o półfinał Carling Cup. Zespół z Old Trafford w spotkaniu 1/8 zmierzyła się z Barnsley wygrywając pewnie dwa do zera. Na listę strzelców wpisał się w szóstej minucie młodziutki Danny Welbeck, a w pięćdziesiątej dziewiątej Michael Owen. Sir Alex Ferguson w takich meczach daje możliwość wykazania się zdolnej młodzieży, więc czemu tym razem miałoby być inaczej?.

»Podyskutuj na forum: Carling Cup 2009/2010

Pary ćwierćfinałowe:

Blackburn Rovers : Chelsea

Manchester City : Arsenal

Manchester United : Tottenham Hotspur

Portsmouth : Aston Villa

Mecz Diabłów z Kogutami zostanie rozegrany w Teatrze Marzeń dnia trzydziestego listopada bieżącego roku. Tottenham to godny rywal, który w obecnym sezonie stara się dyktować warunki przeciwnikom grając znakomity futbol. Po drodze do 1/4 Carling Cup, Koguty napotkały Doncaster i Everton, które musiały ulec fantastycznie grającym zawodnikom Tottenhamu.

26.08.2009r.- środa

Doncaster 1:5 Tottenham

27.10.2009r.- wtorek

Tottenham 2:0 Everton

Manchester United grając dobry i skuteczny futbol wyeliminował z rywalizacji o to prestiżowe trofeum takie zespoły jak Wolverhampton i Barnsley. W tych dwóch meczach młodzież udowodniła nie tylko Sir Alexowi, ale również wszystkim kibicom United swoją wielką wartość. Jestem głęboko przekonany, że mimo starcia z tak ciężkim przeciwnikiem, jakim są Koguty, taktyka Szkota nie zmieni się i będzie On konsekwentnie stawiał na mniej doświadczonych zawodników.

23.09.2009r.-środa

Manchester United 1:0 Wolverhampton27.10.2009r.- wtorek

Burnsley 0:2 Manchester UnitedTo właśnie w takich meczach młodsi piłkarze mogą pokazać swoją wartość, jednocześnie zdobywając cenne doświadczenie, które w takim zespole jak Manchester United jest bardzo ważnym aspektem rozwoju. Mimo świetnej gry Diabłów w poprzednich spotkaniach nasuwa się pytanie, czy te „dzieciaki” poradzą sobie z diabelskimi widłami i nadzieją na nie kolejnego rywala stojącego im na drodze?

W tak ważnych spotkaniach nie można pozwolić sobie na beztroską grę i bezsensowne zagrania, jakie miały miejsce w poprzednich meczach, gdzie Fabio i Neville ujrzeli czerwone kartki. Gra przeciwko Tottenhamowi nie zapowiada się na łatwy spacerek, dlatego strata jednego z kluczowych zawodników może być przyczyną wielkich problemów, a postawione przez Bossa zadanie znacznie się utrudni. W meczu z Wolverhampton, Fabio poświęcając się ujrzał w dwudziestej ósmej minucie zamiast kartki, czerwone kółko, które niestety ma to samo znaczenie, co kartonik. W konsekwencji swojego czynu Brazylijczyk musiał opuścić plac gry i udać się do szatni. W kolejnym spotkaniu Carling Cup, United mimo zwycięstwa nad Burnsley straciło Garego Nevilla, który ujrzał czerwień w sześćdziesiątej trzeciej minucie.

Takie wybryki mogą się w końcu niekorzystnie odbić na zespole, a w starciu z Kogutami trzeba być na to szczególnie uczulonym, gdyż rywal niejednokrotnie pokazał, że nie da sobie w kaszę dmuchać.  Spurs obecnie nie jest tak utytułowanym klubem jak United, co nie oznacza, że nie potrafi napsuć rywalom krwi.

Tottenham w tym sezonie zadziwia i zaskakuje. Zwycięstwo dwa do jednego nad Liverpoolem na samym początku rozgrywek o Mistrzostwo Anglii było wielkim wydarzeniem, i co ważniejsze nie był to jednorazowy przypływ formy. Zespół gra regularnie pokonując kolejnych przeciwników i istnieje możliwość, że Koguty zasiądą w tabeli na jednym z 4 miejsc wielkiej czwórki, wygryzając któryś z zespołów.

Miejmy na uwadze również fakt, że United to zespół z zasadami, który nigdy się nie poddaje i gra do ostatniego gwizdka. Nawet w najtrudniejszych chwilach Diabły potrafią odwrócić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, tak jak to miało miejsce rok temu w meczu ligowym przeciwko Spurs. Wynik do przerwy brzmiał dwa do zera dla rywali, lecz nawet w tak trudnych chwilach Diabły potrafiły wygrać to spotkanie, którego końcowy wynik brzmiał pięć do dwóch. Jak powiedział to któryś z komentatorów: „ Ile trzeba prowadzić w starciu z Manchesterem United, by czuć się pewnie?”

Wszyscy dobrze wiemy jak ciężko gra się przeciwko tak wymagającemu rywalowi i sądzę, że to właśnie młodzież jest kluczem do sukcesu. Zawodnicy chcąc się wykazać dadzą z siebie sto dziesięć procent, a dobra, szybka i trochę inna gra niż w przypadku zespołu numer jeden, może zaskoczyć przeciwnika. Sir Alex Ferguson niejednokrotnie przyznawał, że wierzy w młodą krew i nie dając szansy na dalszy rozwój takim talentom popełniłby „grzech ciężki”. Jego idea kreowania tego typu zawodników była znana już od momentu pojawienia się Bossa w Manchesterze.

W 1995 roku w okresie letnim, z Old Trafford odchodziło 3 kluczowych zawodników United, co spowodowało wielkie poruszenie szczególnie u młodszych zawodników, którzy wywęszyli szansę gry w pierwszym składzie. Z Teatru Marzeń odeszli tacy piłkarze jak Mark Hughes, Paul Ince i Andrej Kanczelskis, których Sir Alex Ferguson postanowił zastąpić młodymi i uzdolnionymi graczami. Sezon 1995/96 klub zaczął z najmłodszą drużyną, jaką ktokolwiek pamiętał od czasu dzieciaków Busby`ego. Po pierwszej porażce odniesionej przez zespół, Alan Hansen powiedział w programie „Mecz dnia”: „Z dziećmi niczego się nie wygra”. Mimo to, w następnym spotkaniu znów na boisku można było ujrzeć „dzieciaki”.

Tym razem Diabły grały na własnym stadionie z West Ham United wygrywając to spotkanie 2:1.  Mimo iż był to młody zespół to zawodnicy byli bardzo utalentowani i pokazali, że mogą grać na najwyższym poziomie. Manchesterowi United w tym sezonie zabrakło bardzo niewiele do tytułu mistrzowskiego, a wychowankowie pokazali się od dobrej strony. Fani z pewnością pomyśleli wtedy, że Ci chłopcy mają potencjał i w następnych latach mogą wiele zdziałać. To dzięki znakomitej wizji Fergusona klub zaczął odnosić sukcesy, a tacy piłkarze jak Gary Neville, Paul Scholes czy David Beckham są teraz rozpoznawani na całym świecie z powodu swojej znakomitej gry.

Pozostaje jednak jedno pytanie. Czy Sir Alex da szansę Tomkowi na grę w nadchodzącym spotkaniu, czy może znowu ujrzymy „niezawodnego” Bena Fostera? Na to pytanie jednak nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, gdyż ta znajduje się w umyśle najwspanialszego człowieka na świecie, jakim jest Boss.

Moim zdaniem Ferguson mógłby dać szansę Tomkowi, lecz rozsądek woła, że ta może nie nadejść tak szybko. Mimo tak wielu wątpliwości jednego jesteśmy pewni. Sir Alex Ferguson da odpocząć podstawowym graczom, a postawi na młodziutkie talenty. To znakomita taktyka, a jednocześnie prezent dla każdego prawdziwego kibica, który z przyjemnością obejrzy przyszłe gwiazdy. Ten mecz na pewno będzie jedną z trudniejszych przepraw na drodze do finału tych prestiżowych rozgrywek. Miejmy, więc nadzieję, że wszystko potoczy się po nadziej myśli, a taktyka Fergusona wybije rywali z rytmu.

Przewiń na górę strony