Nie przegap
Strona główna / Ogólne / Premier League: Przedstawiamy beniaminków

Premier League: Przedstawiamy beniaminków

Premier League: Przedstawiamy beniaminków
Inauguracja rozgrywek angielskiej Premier League zbliża się w zawrotnym tempie(w wakacje czas zawsze mija szybciej). Dlatego też chciałbym nieco przybliżyć drużyny, które dołączyły do angielskiej elity i poddać subiektywnej ocenie ich szanse. Beniaminkami Premiership w sezonie 2009/2010 będą drużyny Wolverhampton Wanderers, Birmingham City i Burnley F.C. Czy drużyny te będą rewelacjami rozgrywek jak Wigan podczas swojego pierwszego sezonu w Premier League czy rozczarują jak West Bromwich Albion w poprzednim sezonie?

»Podyskutuj na forum- Beniaminki: Birmingham City, Burnley, Wolverhampton

Wolverhampton WanderersNa pierwszy ogień idzie najlepsza drużyna zeszłego sezonu Coca-Cola Championship-Wolverhampton Wanderers. Popularne Wilki wracają do Premier League po pięciu latach spędzonych na zapleczu angielskiej ekstraklasy. W swojej długiej historii(klub założony w 1877 roku) trzykrotnie zdobywali tytuł najlepszej drużyny w kraju. Było to jednak w bardzo odległych czasach bo w latach 50(1954, 1958, 1959). Wolves zdobyli również czterokrotnie Puchar Anglii, dwukrotnie Puchar Ligi Angielskiej, czterokrotnie Tarczę Dobroczynności a w sezonie 1971/1972 dotarli do finału Pucharu UEFA, ale ulegli w nim Tottenhamowi. Jeszcze jedna historyczna ciekawostka. Mianowicie, największą porażkę w lidze, w swojej historii, klub Wolverhampton poniósł w spotkaniu z Newton Heath ulegając 1:10 w ramach rozgrywek Division 1. To tyle jeśli chodzi o historię. Przejdźmy do teraźniejszości.

Trenerem zespołu od 20 lipca 2006 roku jest urodzony w Anglii Irlandczyk Mick McCarthy. Były selekcjoner reprezentacji Irlandii, który swego czasu bardzo ostro pokłócił się Roy’em Keanem i odsunął go od drużyny przed mundialem w 2002 roku. Podobno poszło o to, że naszemu byłemu kapitanowi nie bardzo przypadły do gustu metody przygotowywania drużyny do turnieju(cały Roy).

Wolverhampton rozgrywa swoje domowe mecze na stadionie Molineux, który może pomieścić dokładnie 28 525 kibiców. Drużyna z miasta w hrabstwie West Midlands awansowała do Premier League dzięki zajęciu pierwszego miejsca w The Championship. Podopieczni McCarthy’ego prezentowali równą, wysoką formę przez cały sezon dzięki czemu wygrali ligę z przewagą 7 punktów nad Birmingham. Grali przy tym bardzo ofensywną piłkę strzelając najwięcej bramek w lidze-80. Gorzej było z obroną bo gracze z Molineux stracili aż 52 bramki.

Drużyna pozbawiona jest wielkich gwiazd. Można śmiało stwierdzić, że do tego awansu malutką cegiełkę dołożył…Manchester United. Stało się tak dlatego, że dwóch czołowych graczy Wolves to wychowankowie naszej wspaniałej szkółki.

David Jones i Sylvan Ebanks-Blake bo o nich mowa to kluczowi zawodnicy w układance Micka McCarth’ego. Ebanks-Blake został zresztą z 24 bramkami na koncie królem strzelców ligi.

Z dotychczasowych transferów wynika, iż klub z Wolverhampton ma luki w każdej formacji począwszy od bramkarzy a skończywszy na napastnikach i teraz trener McCarthy stara się je wypełnić. Transfery te nie rzucają na kolana jednak jak na razie na Molineux przybyli bardzo solidni gracze.

Wilki pobiły swój rekord transferowy sprowadzając za 7,600,000 € ogranego już na boiskach Premiership napastnika Kevina Doyle’a z Reading. Linię pomocy wzmocnią Andrew Surman z Southampton oraz kapitan Crveny Zvezdy Belgrad Nenad Milijaš. W zabezpieczaniu własnej bramki, od nowego sezonu pomagać będą nie mieszczący się w planach, nowego trenera Olympique Marsylia Didiera Deschampsa środkowy obrońca Ronald Zubar, byłby defensor Sunderlandu Greg Halford oraz doświadczony golkiper Marcus Hahnehmann. Narazie Wolverhampton wydało na transfery ok. 12 mln €, ale być może do końca sierpnia kwota ta zwiększy się i na Molineux przybedą kolejni nowi gracze.

Myślę, że drużynę Wilków nie będzie stać na nic więcej jak tylko walka o utrzymanie. Ciężko wywróżyć czy walka ta zakończy się powodzeniem. Wolverhampton nie ma zbyt wielu graczy ogranych w Premiership. Mick McCarthy dwukrotnie spadał z Premiership wraz z prowadzoną przez siebie drużyną Sunderlandu. Być może jednak wielka wola walki i zgrany kolektyw beniaminka pozwoli im dostatecznie zniwelować brak wielkich nazwisk w drużynie, a być może do końca sierpnia działacze Wolves zaskoczą wszystkich jakimś dużym transferem.

Mój typ: Spadek po walce.

Birmingham CityKolejnym zespołem, który awansował do Premier League jest drużyna Brimingham City. Blues wracają do Premiership po roku nieobecności. W sezonie 2007/2008 zajęli 19. miejsce i spadli do Championship. Odkąd najwyższa klasa rozgrywkowa w Anglii przyjęła nazwę Premier League, czyli od 1992 roku, Birmingham spędziło w niej w sumie 5 lat.

Drużyna z największego po Londynie miasta w Anglii, mimo swojej długiej historii, nie może poszczycić się wieloma sukcesami. Zwycięstwo w Pucharze Ligi Angielskiej w 1963 roku jest ich jedynym prestiżowym trofeum. Dwukrotnie grali w finale Pucharu Anglii i Pucharze Miast Targowych jednak wszystkie te finały przegrali. Ulegli również w finale Pucharu Ligi Angielskiej w 2001 roku. Birmingham nigdy nie potrafiło wyjść z cienia bardziej utytułowanego, lokalnego rywala Aston Villi.

Od 2007 roku drużynę prowadzi szkocki trener Alex McLeish zastępując na tym stanowisku Steve’a Bruce’a, który prowadził Birmingham przez 6 lat, następnie przeniósł się do Wigan a od niedawna pracuje w Sunderlandzie. Wracając do McLeisha to ma on za sobą dosyć udany pobyt w Glasgow Rangers, z którym zdobył dwa mistrzostwa Szkocji, dwa puchary Szkocji i trzy Puchary Ligi. Wszystko to w ciągu 5 lat. W styczniu 2007 roku został selekcjonerem reprezentacji Szkocji. Prowadził ja przez prawie rok i mimo dobrych wyników nie dał rady zakwalifikować się z nią na Euro 2008. Od 28 listopada 2007 roku prowadzi Birmingham.
Blues swoje mecze rozgrywają na St Andrew’s Stadium mogącym pomieścić 30 tys. kibiców.

Niebiescy wywalczyli awans do Premier League dzięki zajęciu drugiego miejsca w Coca-Cola Championship. Do ostatniej kolejki musieli bronić się przed atakami ze strony Sheffield United. Największym atutem ekipy McLeisha była żelazna obrona, dzięki której stracili najmniej bramek w lidze-37. Mimo posiadania w zespole kilku uznanych napastników Birmingham nie grzeszyło skutecznością strzelając jedynie 54 bramki co przy wyniku choćby Wolverhampton-80 goli wygląda bardzo mizernie.

Mimo, że Birmingham miało takie problemy ze skutecznością to wydaje się, że największymi gwiazdami w zespole są napastnicy James McFadden i Kevin Phillips. Zresztą być może paradoksalnie Blues strzelają tak mało bramek ponieważ mają…za dużo napastników. Oprócz wcześniej wymienionej dwójki w drużynie są jeszcze Marcus Bent, Gary O’Connor, Gary McSheffrey, Cameron Jerome a jeszcze do niedawna Carlos Costly wypożyczony z GKS Bełchatów. W pomocy brylują Sebastian Larsson oraz doświadczeni Lee Carsley i Lee Bowyer. Dostępu do bramki bronią m.in. David Murphy, Liam Ridgewell, golkiper Maik Taylor i Martin Taylor, o którym było głośno gdy brutalnie sfaulował Eduardo z Arsenalu. Drużyna w większości składa się z doświadczonych piłkarzy, ogranych na angielskich boiskach.

Po dotychczasowych wzmocnieniach można stwierdzić, iż Alex McLeish chciał dodać do swojego zespołu trochę egzotyki i innego stylu gry. Za nieujawnioną kwotę do zespołu dołączył 31-letni obrońca z Ekwadoru Giovanny Espinoza. Najgłośniejszym jednak transferem Birmingham było sprowadzenie, za rekordową dla klubu sumę dziewięciu milionów funtów innego gracza z Ekwadoru Christiana Beniteza, kolejnego napastnika do kolekcji trenera McLeisha. Do zespołu dołączyli również bramkarz Joe Hart na wypożyczenie z Man.City, z wolnego transferu Stephen Carr, środkowy obrońca Coventry Scott Dann za 4mln funtów, Roger Johnson za 5mln funtów z Cardiff a także mający ostatnio problemy w Glasgow Rangers Barry Ferguson. Z klubu odeszli natomiast Rahdi Jaidi, Stephen Kelly i Kemy Agustien.

Działacze Blues nie oszczędzali i wydali już do tej pory w tym okienku transferowym ponad 20 mln funtów.
Jednak mimo wielkich pieniędzy wydanych na nowych piłkarzy, drużynę Birmingham czeka walka o utrzymanie w lidze. Kto wie, może właśnie dzięki tym nabytkom, a także dzięki doświadczeniu jakie zebrał Alex McLeish i jego dwa lata temu uważam, że zdołają utrzymać się w Premier League na kolejny sezon.

Mój typ: 15-17 miejsce

BurnleyOstatnim z trzech beniaminków jest zespół Burnley. Tak jak zespoły Wolverhampton i Birmingham były faworytami do awansu do Premier League tak Burnley sprawiło ogromną niespodziankę wywalczając awans. Zespół o przydomku The Clarets wraca do Premiership po 33 latach!

Burnley dwukrotnie było mistrzem Anglii, po jednym razie wywalczyło Puchar Anglii i Tarcze Wspólnoty. Trenerem zespołu jest od 2007 roku Owen Coyle, który zastąpił na tym stanowisku Stevea Cotterilla. Szkocki trener The Clarets nie ma wielkiego doświadczenia, tym bardziej z Premiership. Jedynym klubem jaki prowadził przed Burnley było szkockie St Johnstone.

Turf Moor to stadion, na którym Burnley rozgrywa swoje domowe mecze. Może on pomieścić 22,5 tys widzów tak więc po Fratton Park i Craven Cottage będzie to najmniejszy stadion Premier League. Do ostatniej kolejki zespół The Clarets walczył o miejsce dające grę w play-offach o awans do Premier League. Ostatecznie Burnley zajęło 5 miejsce i w półfinale play-off zagrali z faworyzowanym Reading. Jednak to zespół Owena Coyle’a był górą w obu spotkaniach wygrywając 1:0 i 2:0. W finale play-off rozegranym na Wembley Burnley pokonało Sheffield United 1:0 po golu Wade’a Elliotta i w ten oto sposób po 33 latach awansowało do Premiership. Owen Coyle preferuje ofensywny styl gry, dzięki temu jego zespół dużo goli strzela ale niestety dużo też traci.

Burnley było rewelacją nie tylko Championship ale również Carling Cup dochodząc w tych rozgrywkach aż do półfinału po drodze eliminując Chelsea i Arsenal! Opierają oni swój skład głównie na Brytyjczykach. Można w ich szeregach zobaczyć jednak Duńczyka, Peruwiańczyka, Islandczyka, Norwega, Holendra i Albańczyka. Wszyscy to jednak postacie mało znane. Najważniejszymi graczami w ekipie Owena Coyle’a są Robbie Blake, kapitan zespołu Graham Alexander, Steven Thompson, Alan Mahon, Adeola Akinbiyi, Wade Elliott a także wychowanek Manchesteru United Chris Eagles. Jak widać nazwiska te nie powalają na kolana, tym bardziej dziwi ich świetna gra w zeszłym sezonie.

Jednym z pierwszych zakupów menedżera zespołu podczas tego okienka transferowego było kupno kolejnego wychowanka United Richarda Eckersleya. Oprócz niego linię defensywną wzmocnić mają Brian Easton kupiony ze szkockiego Hamilton za 400,000 €, zatrudniony z wolnego transferu były gracz Newcastle David Edgar oraz kupiony za nieujawniona kwotę były gracz Derby County Tyron Mears. Jednak najgłośniejszym dotychczasowym transferem Burnley był zakup za 3 mln funtów Stevena Fletchera, szkockiego napastnika Hibernian, którym kiedyś podobno interesował się Real Madryt. Jak widzimy również te nazwiska nie „powalają”. Do końca okienka transferowego został prawie miesiąc tak więc być może Burnley poczyni jeszcze jakieś ciekawe ruchy transferowe. Trudno jednak przypuszczać aby beniaminek mógł szastać wielkimi pieniędzmi.

Brak gwiazd w zespole nie wyklucza zwycięstw, jednak bardzo je utrudnia. Burnley nie posiada zawodników ogranych na boiskach Premiership ani też doświadczonego trenera, który mógłby ich poprowadzić. Uważam, że po roku skończy się ich przygoda z najlepszą ligą na świecie. Jednak ze względu na to iż w zeszłym sezonie potrafili utrzeć nosa gwiazdkom z Chelsea i Arsenalu nie skreślam ich całkowicie i mam nadzieję, że pozytywnie mnie zaskoczą.

Mój typ: spadek

Autor: Michał Ciastko (Ciah)

Przewiń na górę strony