Nie przegap
Strona główna / Naszym okiem / Hangzhou Greentown 2-8 Manchester United: Efektowne zwycięstwo na zakończenie Asia Tour!

Hangzhou Greentown 2-8 Manchester United: Efektowne zwycięstwo na zakończenie Asia Tour!

Manchester United
Podopieczni sir Alexa Fergusona w bardzo efektownym stylu zakończyli swoje azjatyckie tournee. W ostatnim spotkaniu z Hangzhou Greentown „Czerwone Diabły” zaaplikowały aż 8 bramek. Najbardziej cieszy świetna dyspozycja Ryana Giggsa, który po raz kolejny w Azji udowodnił swoją wartość strzelając hat-tricka w drugiej połowie.

Pierwsze minuty spotkania upływały pod znakiem nieznacznej, ale widocznej przewagi United. Manchester miał jednak ogromne problemy ze stworzeniem sobie klarownej sytuacji do strzelenia bramki. W końcu nadeszła 24 minuta, Nani otrzymał dobrą piłkę od Berbatova, zbiegł z prawego skrzydła do środka, podał wzdłuż piątego metra, a tam do piłki dopadł już Michael Owen. Podopieczni sir Alexa nie byli jednak usatysfakcjonowani tym prowadzeniem, zaledwie siedem minut później Nani ponownie znalazł się na prawej stronie, dograł do środka a tam czekał już Berbatov, który pięknym wolejem skierował piłkę do siatki. Parę chwil po wznowieniu gry kolejny atak United, tym razem z lewej strony zaczarował Zoran Tosic i umieścił piłkę w samym rogu bramki.

„Czerwone Diabły” jednak nie poprzestawały w atakach, czwartą bramkę strzelił Michael Owen, który wykorzystał genialne dogranie Berbatova, przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył z wole z ok. 14 metrów. W końcówce Manchester nieco odpuścił i uspokoił grę, na przerwę nasi ulubieńcy schodzili z bardzo pokaźną zaliczką która musi zadowalać nawet najbardziej wybrednych kibiców zwłaszcza, że gra United także stała na bardzo wysokim poziomie. Niestety, jeśli ktoś liczył na hat-tricka w wykonaniu Owena z początkiem drugiej połowy mógł się z tym marzeniem pożegnać, gdyż Ferguson postanowił wprowadzić Wayne’a Rooney’a właśnie w miejsce byłego napastnika „Srok”. W drugiej połowie podopieczni sir Alexa nie zwalniali tempa, tuż po wznowieniu gry fantastyczną asystę Berbatova wykorzystał Nani i podwyższył na 5-0.

Następne minuty to popis Giggsa, najpierw fantastycznie przymierzył z 20 metrów, a parę minut później znalazł się sam na sam z bramkarzem Hangzhou i podwyższył na 7-0. Kiedy wszyscy oczekiwali na kolejne bramki nieoczekiwanie do ataku ruszyli piłkarze Hangzhou. Najpierw udało im się wywalczyć rzut rożny, przy którym najwyżej wyskoczył W. Hongyou i strzelił honorową bramkę dla ekipy z Chin.. Sytuacja ta nieco podrażniła zawodników „Red Devils”, jednak doskonałych sytuacji nie wykorzystywali Evra oraz oczywiście Anderson, obaj strzelili jednak w słupek. W końcówce meczu ósmą bramkę dla United ponownie strzelił Giggs, który znajdując się sam na sam z bramkarzem w okolicach piątego metra nie miał problemów z pokonaniem bramkarza. Wynik na 8-2 ustalił E.A.S Valdo sprytnym strzałem z 20 metrów, Foster był przy tej bramce bez szans.

4 zwycięstwa, 16 strzelonych bramek i 6 straconych, to bilans Manchesteru United podczas Asia Tour 2009. Dzisiejsze spotkanie utwierdziło nas w przekonaniu, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, drużyna gra coraz lepiej, skuteczniej i efektowniej. Incydentalne błędy w obronie nie powinny zacierać całkiem przyzwoitego wrażenia, jakie Diabły pozostawiły po sobie podczas tego tournee. Przed tą wyprawą zewsząd można było słyszeć, że sir Alex będzie miał problemy z zestawieniem skrzydeł tymczasem, moim zdaniem, zarówno prawe jak i lewe skrzydło funkcjonowało bardzo dobrze. Zaskakująco dobrze spisywał się Nani, któremu nie wyszedł jedynie mecz z FC Seoul, Darren Fletcher oraz Darron Gibson także spisywali się nadzwyczaj dobrze jako skrzydłowi, co ciekawe na swoich nominalnych pozycjach, jako środkowi pomocnicy nie spisywali się już tak dobrze. Najmniej efektownie wyglądała gra Zorana Tosicia, ale myślę, że i dla niego należą się małe pochwały. Liczba strzelonych bramek to przede wszystkim zasługa napastników, fantastycznie spisywał się Michael Owen, z którym możemy wiązać coraz większe nadzieje, Frederico Macheda utwierdził nas w przekonaniu, że jego kariera dobrze się rozwija a Dimitar Berbatov grał bardzo efektownie i sporo wnosił do gry zespołu. Nieco zawiódł Wayne Rooney, lecz myślę, że o niego nie trzeba się obawiać, po prostu musi się przestawić na grę tylko w ataku, dajmy mu trochę czasu. Najwięcej można zarzucić obronie, która najwyraźniej najdłużej wybudza się z letniego snu, zwłaszcza bramkarze, bardzo poważnego błędu ustrzegł się jedynie Tomasz Kuszczak, ale i on nie zapisze Asia Tour na plus.Myślę jednak, że wyjazd do Azji był dobrym posunięciem, a gra wygląda z meczu na mecz lepiej, pozostaje nam czekać na kolejne mecze, tym razem już w Europie i obserwowanie postępów naszych ulubieńców.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, że Anderson jest coraz bliżej strzelenia bramki. Dziś uderzył w słupek, kto wie co będzie w środę :)

(Tym razem już wszystkie) bramki ;) :

Przewiń na górę strony