Nie przegap
Strona główna / Naszym okiem / Miłe złego początki: Malaysia XI – Manchester United

Miłe złego początki: Malaysia XI – Manchester United

Michael Owen oraz Ryan Giggs
Zwycięstwem 3-2 rozpoczął Asia Tour Manchester United. Spotkanie nie było jednak tak proste, jak mogliśmy przypuszczać. Wręcz przeciwnie dla podopiecznych sir Alexa Fergusna potyczka z gwiazdami lig malezyjskiej okazała się drogą przez mękę. Na szczęście zwycięstwo w ostatnich minutach uratował nowy nabytek Manchesteru, Michael Owen, co z pewnością jest jednym z najbardziej optymistycznych akcentów tego spotkania.

Mecz rozpoczął się nieźle, już w 9 minucie po sprytnej akcji i dośrodkowaniu Gibsona, Wayne Rooney skierował piłkę do siatki rywala. Na podwyższenie wyniku nie musieliśmy długo czekać. W roli głównej ponownie wystąpił Anglik, znakomicie zbiegł z piłką z lewej strony boiska, dograł do Naniego, a ten bez większych problemów umieścił futbolówkę w siatce. Niestety potem było już tylko gorzej, „Czerwone Diabły” miały problemy ze stworzeniem dogodnych sytuacji, incydentalne dobre podania Scholesa czy Gibsona otwierały drogę do bramki naszym napastnikom jednak nic z tego nie wynikało.

Koniec końców tuż przed przerwą M.A. Yahyah zauważył wysuniętego Edwina van der Sara i przelobował Holenderskiego bramkarza z ok. 20 metrów. Po zmianie stron na boisko wszedł Ben Foster jednak i ten nie ustrzegł się błędu – nie zdołał przyjąć podania od obrońcy i po raz kolejny piłka znalazła się w siatce za sprawą M.A. Yahyaha. Sir Alex Ferguson dokonywał zmian, wchodzili kolejno Fabio, Brown, Tosic, Owen, Giggs i Macheda jednak w niewielkim stopniu odmieniło to obraz gry. Dopiero w 85 minucie małe zamieszanie wykorzystał nie kto inny jak Michael Owen i skierował piłkę do bramki na straży której stał już jedynie obrońca. Wynik do końca spotkania nie zmienił się lecz piłkarze nie wyglądali na specjalnie zadowolonych z tego zwycięstwa.

Do 30 minuty gra wyglądała nieźle, dyrygentem był Wayne Rooney, bardzo dobre spotkanie rozgrywali Nani a nawet przeważnie niewyróżniający się Gibson. Ten ostatni grał jednak na przyzwoitym poziomie mimo, że został przesunięty ze swojej nominalnej pozycji środkowego pomocnika na prawe skrzydło. Co prawda jego gra nie przypominała szaleństw Cristiano Ronaldo ale jako, że było to pierwsze spotkanie młodego piłkarza na tej pozycji można je zapisać zdecydowanie na plus. Reprezentant Irlandii Północnej który z pewnością zaimponował trenerowi bramką w spotkaniu z Hull City wykorzystał swoją szansę i powinien teraz częściej pojawiać się na boisku.

Pochwały jednak należały się całej drużynie – braku Ronaldo w moim odczuciu właściwie nie było widać – gra się kleiła, mieliśmy sporo składnych, zespołowych akcji, czekaliśmy tylko na kolejne bramki Manchesteru. Jednak po 30 minucie wszystko zaczęło się sypać, Manchester atakował bez pomysłu, zdarzały się incydentalne błędy w defensywie aż w końcu Edwin, który myli się przecież niezwykle rzadko, dał się przelobować niczym przeciętny bramkarz. Nikogo nie zaskoczyła więc zmiana bramkarza od razu po przerwie, niestety Foster potwierdził, że forma bramkarzy podczas Asia Tour 2009 do najwyższych nie należy… Kuszczaka na ławce niestety nie było, jednak jeżeli Edwin oraz Ben wciąż będą popełniać takie błędy, Polaka z pewnością będziemy oglądać częściej.

Myślę jednak, że nie powinniśmy panikować, błędy się zdarzają, „Red Devils’’ dopiero wchodzą w sezon, a bramkarze z czasem nabiorą pewności w swoich interwencjach. W drugiej połowie ciężko było pochwalić któregokolwiek piłkarza MU za wybitnie dobrą grę jednak kibice zdawali sobie sprawę, że w pierwszym spotkaniu nie należy oczekiwać od piłkarzy zbyt wiele. Koniec końców udało się jednak wywalczyć zwycięstwo, w swoim debiucie bramkę strzelił Michael Owen co z pewnością ogromnie cieszy wszystkich jego zwolenników. Kto wie, być może już wkrótce częściej będziemy oglądać Owena strzelającego bramki dla MU w ostatnich minutach?

Reasumując gra „Czerwonych Diabłów’’ z pewnością nie była porywająca, jednak zwycięstwo po tak długiej przerwie od gry naszych ulubieńców z pewnością cieszy. Zapraszam do przedstawienia własnych opinii na temat dzisiejszego meczu oraz prognoz na dalsze spotkania podczas Asia Tour 2009.

Manchester United 3-2 Malaysia XI
Rooney 9’                Yahyah 45’ 52’
Nani 28’
Owen 85’

Przewiń na górę strony