Nie przegap
Strona główna / Premiership / W Premier League bez zmian

W Premier League bez zmian

W Premier League bez zmian
Mistrzem Niemiec w zakończonym niedawno sezonie została ekipa Wolfsburga, która przed wiosenną rundą rozgrywek plasowała się na dziewiątym miejscu w tabeli. Jesień na fotelu lidera Bundesligi zakończyła drużyna Hoffenheim, która ostatecznie sezon zakończyła na siódmej pozycji. Kto wie jednakże, jak ostatecznie wyglądałaby pozycja beniaminka w tabeli, gdyby nie kontuzja jego najlepszego zawodnika, strzelca osiemnastu goli w jednej rundzie, Vevada Ibisevicia.

Jaki to ma związek z tematyką bloga – zapytacie. Może i bezpośredni związek z Manchesterem United jest znikomy, ale zwyczajnie chcę stwierdzić, jak bardzo tego rodzaju niespodzianek brakuje mi w Premier League. Wszak nie trzeba być wielkim prorokiem, by dziś już wymienić zespoły, które uplasują się na czterech czołowych pozycjach Premier League na koniec przyszłego sezonu. Na nic zda się zbrojenie i prężenie muskułów w Manchesterze City, na nic znów pewnie kupa kasy wydana ponownie przez Tottenham. Aston Villa i Everton, mimo iż znajdują się najbliżej Big Four, zdają się być pogodzone z faktem, iż topowej czwórki nie uda im się dogonić. Poczucie tego z pewnością mają w Birmingham. Villa do połowy sezonu utrzymywała bezpieczną przewagę nad słabym w tym roku Arsenalem, ale ostatecznie i tak zabrakło jej siły i na koniec to najsłabszy z całej Wielkiej Czwórki klub z północnego Londynu spokojnie uplasował się na czwartym miejscu.

W pierwszej połowie sezonu zachwycaliśmy się postawą beniaminka z Hull. Typowana do spadku ekipa Phila Browna grała bez kompleksów, czego doświadczyliśmy i my, sympatycy United, gdy na Old Trafford nie dała za wygraną i już praktycznie wygrany przez graczy Fergusona mecz w końcówce zmienił się w nerwówkę. Fajnie, tylko że pół roku później ta sama drużyna Hull nie była w stanie sprostać naszym rezerwom i utrzymała się w lidze tylko dzięki zwycięstwu Villi nad Newcastle United. Inny z beniaminków, Stoke City, cały sezon grał bez rewelacji, zaś o postawie najsłabszego w Premier League West Brom trudno napisać cokolwiek dobrego. Gdy przypomnimy sobie, co wyczyniał w tej lidze ubiegłoroczny spadkowicz Derby County, mamy obraz coraz bardziej smutny.

W Premier League mamy do czynienia w ostatnich sezonach z permanentnym status quo. Tym samym, liga robi się coraz bardziej przewidywalna, co smutne, bo przecież lubimy w sporcie niespodzianki. Oczywiście, jak każdy sympatyk United, nie chcę widzieć nikogo innego na szczycie tabeli, ale jakieś zaburzenie układu z pewnością byłoby dla ligi ożywcze. Widoków na to niestety nie ma. Wielka Czwórka finansowo góruje zdecydowanie nad resztą stawki (no, może poza jednym arabskim wyjątkiem), a dystans ten wciąż się powiększa z racji pieniędzy, jakie kasują angielscy potentaci za udział w Lidze Mistrzów oraz różnic przy podziale praw telewizyjnych z meczów Premier League. W ten sposób koło się zamyka. O projekcie pod nazwą Manchester City ciężko pisać, gdyż fiasko styczniowych negocjacji z Kaką dało szejkom nauczkę, iż zbudować drużynę ich marzeń wcale nie będzie tak łatwo. Powiększa się wciąż także finansowy dystans dzielący ekipy Premier League od tych z jej zaplecza. Dlatego też beniaminkowie w najlepszej lidze świata mają tak ciężko.

Uwielbiam oglądać Premier League, styl gry angielskich drużyn zdecydowanie najbardziej odpowiada moim upodobaniom. Tym niemniej fajnie by było, gdyby w przyszłym sezonie doszło jednak do kilku zaskakujących rozstrzygnięć. Niestety, nic nie wskazuje, aby do takowych mogło dojść. Szkoda.

Przewiń na górę strony