Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Nie pierwszy, ale może jeden z ostatnich…

Nie pierwszy, ale może jeden z ostatnich…

Nie pierwszy, ale może jeden z ostatnich...Na Redlogu był już niejeden tekst o Carlosie Tevezie, nie przeszkodziło mi to jednak w napisaniu jeszcze kolejnego. Być może jednego z ostatnich, jakie się tu ukażą, gdyż może się okazać, że w sezonie 2009/2010 słynny „Apacz” zmieni koszulkę z logiem AIG na inną…

Według większości fanów United, Carlos jest przydatny drużynie i powinien zostać na Old Trafford. Słynne „Argentina” czy transparenty „Tevez must stay” mówią same za siebie. Nie chcę skupiać się na wartości tego zawodnika, gdyż każdy ma świadomość jego umiejętności. Nie będę też porównywał go do Dymitara Berbatova (a tak się składa, że prawie każdy zwolennik Bułgara jest przeciwnikiem Teveza i na odwrót), postaram się jednak przedstawić statystyki Carlosa z zeszłego sezonu i pokazać, czy naprawdę ma powody do narzekania, iż mało gra lub siada na ławce po strzelonej bramce w poprzednim meczu.

Najwięcej występów ogółem:
55 – Nemanja Vidic
54 – John O’Shea
53 – Cristiano Ronaldo
51 – Carlos Tevez
49 – Edwin van der Sar
49 – Wayne Rooney
48 – Patrice Evra
47 – Ryan Giggs
43 – Rio Ferdinand
43 – Michael Carrick
43 – Dymitar Berbatow

Jak widzimy, tylko 3 (!) piłkarzy United rozegrało więcej spotkań od Argentyńczyka, najlepszy w tej kategorii Nemanja Vidić zaliczył zaledwie 4 mecze więcej, a konkurent Teveza o miejsce w składzie Berbatow, był dopiero 11., jeśli chodzi o częstotliwość występów, ale nie tak szybko…

Ilość występów od pierwszej minuty:
52 – Nemanja Vidic
49 – Edwin van der Sar
48 – Cristiano Ronaldo
45 – Patrice Evra
43 – Rio Ferdinand
42 – John O’Shea
39 – Wayne Rooney
37 – Michael Carrick
37 – Darren Fletcher
36 – Dymitar Berbatow
34 – Carlos Tevez

Tutaj różnica zaczyna być wyraźna, 18 spotkań mniej od Vidica, ale tylko 2 i 5, odpowiednio od Berbatova i Rooneya. Czy to wygląda na niesprawiedliwe traktowanie jednego z najniższych graczy United?

Ilość wejść z ławki:
19 – Ryan Giggs
17 – Carlos Tevez
12 – John O’Shea
12 – Paul Scholes
10 – Wayne Rooney
9 – Anderson
8 – Park Ji-Sung
7 – Dymitar Berbatov
7 – Nani
6 – Michael Carrick
6 – Rafael Da Silva

17 spotkań z ławki – Carlito w 1/3 swoich występów nie zaczynał meczu wraz z gwizdkiem sędziego. To dużo, czyżby SAF widział w nim zawodnika końcówek, kogoś podobnego do Solskjaera?

Jeszcze kilka statystyk liczbowych…

Licząc tylko i wyłącznie spotkania, w których Tevez wchodził z ławki, rozegrał średnio 28 minut w każdym z tych spotkań. Co ciekawe, zdobył tylko dwie bramki (ale jakie ważne, z Wigan na 1:1 i Porto na 2:1) To pokazuje, jak ważne jest dla niego, by grał od pierwszej minuty. Nieprawdą jest, że po spotkaniu, w którym strzelał bramkę, siadał na ławce, gdyż było tak tylko w przypadku trzech spotkań (a strzelał gole w 11): z Blackburn (5:3), Fulham (4:0) oraz z City (2:0). Zaskakujące jest jednak to, że w tych trzech spotkaniach strzelił łącznie 7 bramek, co stanowi prawie połowę jego dorobku przez cały sezon!

Tevez (nie)prawdziwym diabłem?

W ostatnich tygodniach wyraźnie widać konflikt na linii Tevez-Ferguson i nie zmieniły tego poklepywania SAF-a podczas treningu przed finałem LM, ani słowa zapewniające o chęci transferu. Wbrew pozorom, Tevez rozegrał bardzo dużo spotkań, nie ulega jednak wątpliwości, że zaliczył najmniej występów w pierwszej jedenastce spośród graczy podstawowego składu i prawie najczęściej wchodził z ławki rezerwowych. Strzelił 15 bramek, więcej mieli tylko Rooney i Ronaldo. To są tylko suche statystyki, nie widać w nich zaangażowania (którego Tevezowi nie odmówimy) ani roboty wykonanej na boisku. My jednak wiemy, że nie prezentował formy przez cały sezon, obudził się dopiero pod koniec i nie może mieć pretensji do Sir Aleksa. Jeśli jego zamiłowanie do klubu rzeczywiście jest takie, jak deklaruje, powinien zostać i walczyć jak do tej pory, bez narzekania. Wierzę, że Gill cały czas negocjuje warunki kontraktu, ale ostateczna decyzja należeć będzie do Teveza. Decyzja, która pokaże, czy rzeczywiście jest takim diabłem, jakim go wszyscy malują..

Niech każdy sam oceni, jak bardzo potrzebujemy tego zawodnika w naszym zespole. Carlos licznymi gestami, słowami, ambicją udowadniał, że kocha kibiców United i ten klub, i jeśli nie była to zwykła „pokazówa”, a wierzę że nie, za nic w świecie nie przejdzie do City ani Poolu! Historia pokazuje, że da się wybaczać (Denis Law, były zawodnik United, przeszedł do City, a jego gol przeciwko Manchesterowi sprawił, że spadliśmy do drugiej ligi), ale „Argentina” ma za mały staż i osiągnięcia, by zdrada została zapomniana, a on sam był witany oklaskami biegając po murawie OT w koszulce z napisem „Carlsberg”… Najlepsze rozwiązanie? Tevez must stay!

Autor: Wojtek Adamczyk (Queiroz)

Przewiń na górę strony