Nie przegap
Strona główna / Ogólne / Sit down Mourinho!

Sit down Mourinho!

Jose Mourinho
Portugalczyk przyznał jakiś czas temu że liczy na to że będzie brany pod uwagę jako następca sir Alexa na Old Trafford. Bo najlepsze drużyny muszą mieć najlepszego trenera. Niektórzy zawodnicy Manchesteru także by go widzieli zasiadającego na ławce. Warto zastanowić się czy my sobie tego życzymy.

Za Mourinho przemawia to że jest sprawdzonym, bardzo dobrym trenerem. Przebojem wdarł się do trenerskiego topu i w nim pozostaje, co jakiś czas przypominając o tym, poprzez dokuczanie trenerom o mniejszym dorobku, zwłaszcza jeśli mają większy staż. Z wyliczeń Rafała Steca wynika że od lat nie przegrał meczu na własnym boisku, zawsze czyniąc ze swego stadionu twierdzę nie do zdobycia. Rekord Stamford Bridge padł dopiero za Scolariego, rekord Mourinho jedzie dalej.

O ile jest dobry w wygrywaniu, to styl gry pozostaje poza jego zainteresowaniami, a może i możliwościami. Te liczne zwycięstwa to raczej męczarnia dla oczu, każde trzy punkty wyszarpywane z gardła. Zastanówmy się czy chcemy takiego stylu dla United. Ja dostaję zimnego potu na myśl że Czerwone Diabły miałyby zostać nudną drużyną bez stylu.

Wiem że trener jest oceniany z wyników. I fajnie, ale jeśli ma przez to mordować widowisko to niech spada. Sport jest rozrywką a nie przykrym obowiązkiem i chcę odczuwać przyjemność z obserwowania mojej ulubionej drużyny. Mourinho gwarantuje tej przyjemności brak. Poza tym, czy ktoś kibicuje United bo sprawnie zbiera trofea, czy ze względu na historię i niezłomnego ducha walki? Nie wspominając już o tym że taka ładna piosenka by się zmarnowała ;)

Jose Mourinho

Take me home United road

Dodatkowy argument jest niejako „pozaboiskowy”, ale nie do końca. To ego Mourinho. Portugalczyk ma wielką gębę i lubi ją otwierać. Często niepotrzebnie, pracując sobie na opinię bufona. On chyba nigdy nie przegrał prestiżowego meczu bo źle przygotował zespół. Zawsze jest to wina sędziów, pecha, czegokolwiek, a w tym sezonie pojechał nawet po swoich zawodnikach, mimo wypracowanej opinii trenera, który osłania swoich graczy.

Jestem raczej zwolennikiem tego by następcą był ktoś, kto jest związany z Manchesterem. Kimś takim byłby moim zdaniem Ole Gunnar Solskjaer. Prowadzi obecnie zespół rezerw, odmówił objęcia stanowiska selekcjonera reprezentacji Norwegii żeby zostać w klubie. Nie wiem czy kierowała nim niesamowita lojalność wobec klubu, czy też może on już wie że dostanie szansę prowadzenia United.

Przez te lata pozna od podszewki zawodników jakimi dysponuje klub, nie tylko tych z pierwszego składu, ale również talenty z Akademii. A tajniki menadżerskiego fachu będzie zgłębiał pod okiem samego Fergusona. Nie można sobie chyba wyobrazić lepszego sposobu na wprowadzenie nowego menadżera. Marzy mi się by Ole został naszym Pepem Guardiolą. Obecny menedżer Barcelony również zaczynał prowadzenie zespołu od rezerw, by przejąć schedę po Rijkaardzie i doprowadzić do eksplozji formy Barcelony. Chcę zabójczego wejścia Mordercy Z Twarzą Dziecka.

To mój wymarzony scenariusz. Kwestią otwartą jest to, czy Glazerowie go czytali i spodobał im się. Poza tym że ich nie lubimy, bo kupili nasz klub i obciążyli go gigantycznym długiem, trzeba im oddać, że nie wtrącają się do spraw sir Alexa. Nie oznacza to jednak, że nie zdecydują się od razu zatrudnić jakiegoś trenerskiego speca z najwyższej półki.

Jose Mourinho

Każdy z nich zasługuje na objęcie schedy sir Alexa o wiele bardziej niż Jose Mourinho.

Dlatego lękam się że mógłby to być Mourinho. Truizmem byłoby powtarzanie że świat piłki zmienił się od czasów kiedy sir Alex został menadżerem United. Nikt nie dałby nowemu trenerowi tyle czasu ile dostał na początku Ferguson. Sukcesy mają być od zaraz, a jeśli ich nie ma, to zaczyna się karuzela trenerów, pogłębiająca tylko chaos. Najmądrzej zarządzane zespoły unikają tego. Te zarządzane głupio mogą przez pięć lat z rzędu kończyć LM na 1/8, stając się karykaturą wielkiego klubu i przynosząc hańbę własnej legendzie.

Mam nadzieję że Manchester United nie stanie się tylko sprawnie zarządzanym przedsiębiorstwem. Ważnym miernikiem tego dla mnie będzie to kto zasiądzie na miejscu zwolnionym w przyszłości przez sir Alexa. Znacie mojego faworyta, to Ole Gunnar Solskjaer. Zdarzyła mi się zabawna pomyłka przy pisaniu poprzedniego zdania. Zamiast Norwega, wpisałem tam „Roy Keane”. To kolejny człowiek, którego każdy kibic Czerwonych Diabłów ma w sercu. Ryan Giggs, Paul Scholes, Gary Neville- wszyscy trzej postarali się już o licencje menadżerskie. Z raczej egzotycznych kandydatur jest jeszcze wielki Eric Cantona.

Każdy z nich zasługuje na objęcie schedy sir Alexa o wiele bardziej niż Jose Mourinho.

Autor: Adam Wiśniewski

Przewiń na górę strony