Nie przegap
Strona główna / Manchester United / Żegnamy, Fergie!

Żegnamy, Fergie!

sir Alex Ferguson
Boję się dnia, w którym otwierając gazetę… zostanę psychicznie zniszczony informacją o emeryturze człowieka, trenera, którego nie zastąpi już nikt. Tacy ludzie rodzą się tylko raz. Strach kibiców Manchesteru United w tej sferze wydaje się być reakcją oczywistą i rzecz jasna, naturalną. Ów strach, przerażenie w dniu dzisiejszym możemy dość skutecznie tłumić, odłożyć na bok i z niecierpliwością czekać, aż zostanie on przykryty bardzo głośną ciszą, aż nasze emocje opadną, zamilkną. Dlaczego? Bo tak łatwiej?

Dziś chciałbym spojrzeć prosto w oczy problemowi, z którym w przyszłości zmierzyć będzie musiał się każdy kibic, prawdziwy kibic United. Tytuł artykułu to fragment wiadomości, którą postanowili podzielić się z Fergusonem rozżaleni kibice. W 1990 roku, Alex miał okazję przeczytać na trybunach bardzo wyraźne hasło, które zapewne pamięta do dnia dzisiejszego: ’Trzy lata wymówek, a wciąż gówno z tego wynika. Żegnamy, Fergie!’. Nie zawsze było kolorowo, nie zawsze Manchester United było wytwórnią piłkarskich bajek, fabryką spełniania marzeń… Nie zapominajmy jednak o tym, że wszystko ma swój czas. Przyjdzie taki dzień, w którym z dumą w sercu będziemy zmuszeni pożegnać ikonę klubu, dziękując za każdą chwilę, za łzy szczęścia, za łzy bólu. Za możliwość przeżywania największych sportowych radości, jak i skosztowania goryczy najsmutniejszych porażek.

Sir Alex FergusonTyranozaur futbolu, bo tak właśnie nazywają Fergusona niemieckie gazety, jest przykładem wielkich ambicji i dowodem na to, że ciężką pracą można wkroczyć do sportowego nieba. Jeśli nie mam racji, proszę o krytykę. Szkot jest w pełni świadomy tego, że ta najpiękniejsza sportowa świeca, powoli i nieuchronnie wypala się wraz z biegiem czasu. Czy ktoś potrafi wyobrazić sobie Manchester United bez tego człowieka? Czasami odnoszę wrażenie, że Alex Ferguson posiada serce w kształcie herbu United. Odnoszę wrażenie, że Szkot już zawsze będzie namiętnie żuł gumę, dopingując Diabłów z ławki trenerskiej.

Co ciekawe, Anglicy dla podkreślenia zaawansowanego wieku Fergusona, jak i bardzo długiego stażu pracy z United, w lekko ironiczny sposób przypominają, że gdy obejmował fotel szkoleniowca po Atkinsonie, Rooney świętował pierwsze urodziny, mur berliński miał się całkiem dobrze, a Mistrzem Świata była Argentyna. Myśl o emeryturze zmusza mnie do głębszych refleksji, w związku z tym bardzo często zadaję sobie pytanie: jak w takiej sytuacji być optymistą? Cechą prawdziwego kibica jest… wiara, dlatego też jak małe dziecko z ufnością przyglądam się rozwojowi sytuacji. Najzwyczajniej na świecie chwytam dzień zgodnie z sentencją – Carpe Diem. Doceniam chwile, kiedy nadal mogę szczycić się tak wyjątkowym trenerem. To głównie dzięki osobie Szkota, Manchester United wyróżnia się z tłumu posiadając tak bogate tradycje, stając się klubem z duszą diabła. To głównie dzięki tej osobie Manchester United jest nam tak bardzo bliski.

Fergie w 1986 roku zastąpił Atkinsona na stanowisku trenera Manchesteru United, informację potwierdzając z przymrużeniem oka: „Żona tym razem nie protestowała. Wolała już leżący niedaleko szkockiej granicy Manchester niż Londyn”. Niewątpliwie warto wspomnieć, również o tym, iż Ferguson miał propozycję z Arsenalu, jak i Barcelony. Dokonał innego wyboru, być może jeszcze (wtedy) nieświadomie budując fundamenty najpiękniejszej galaktyki piłkarskiej na świecie. Być może nieświadomie wybierając się w najciekawszą podróż swojego życia. Wybrał Manchester, klub któremu dał wszystko, co tylko mógł. Mimo tego, że początki pracy na Old Trafford dla Szkota nie były wcale łatwe (już w pierwszym meczu pod jego wodzą Manchester United przegrał z Oxford United 0:2), wiem o tym, że Ferguson stworzył legendę, stworzył 'coś’ niesamowitego. Pomalował życie kibiców na czerwono. Zaraził nas miłością.

Sielanka oczywiście nie trwała każdego dnia. W związku z niepowodzeniami zespołu, media ostro krytykowały Fergusona, sugerując iż nie zasługuje na kolejną szansę. Mówiono o jego odejściu. Słowa: 'Trzy lata wymówek, a wciąż gówno z tego wynika. Żegnamy, Fergie!’ mogą robić wrażenie, budzić swego rodzaju lęk. Potrafił się jednak odnaleźć, wyciągając mądre wnioski i co najważniejsze, ucząc się na błędach, które niestety były widoczne. Kibice kolejny raz uwierzyli, że Manchester United pod wodzą Fergiego potrafi wygrywać. Nie zawiedli się.

Sir Alex FergusonMechanik z wykształcenia do dnia dzisiejszego całym sobą oddany jest United. Jako kibice darzymy jego osobę ogromnym szacunkiem, jesteśmy pełni wdzięczności. Nikt z nas nie ma problemu z docenieniem zasług Szkota. Dochodząc do takiej konkluzji, Ameryki oczywiście nie odkryłem, nie sposób jednak powstrzymać się od takich komentarzy. Świadomie, bądź też nie, uciekamy jednak od myśli skłaniających nas do rozmyślań o emeryturze Szkota. Czy słusznie? Podejście do owej sprawy może być rzecz jasna dwojakie. Kibic nr 1 stwierdzi, że nie ma sensu dyskutować o ewentualnej emeryturze szkoleniowca, bo po co martwić się na zapas? Z kolei kibic nr 2 z przekonaniem w sercu doceni wartość dywagacji, dyskusji o tym… 'jakby to było’ i z chęcią porozmawia o tym, co czuje i co może poczuć wtedy, gdy nastanie dzień wielkiego odejścia. Oby owa guma, którą za każdym razem nerwowo żuje Fergie… nigdy nie straciła swego smaku.

W tej chwili chciałbym przedstawić opinie zawodników United na temat demiurga piłki nożnej. To fascynujące, że jeden człowiek potrafi wzbudzić w ludzkiej głowie miliony pozytywnych emocji.

Nie potrafię sobie wyobrazić United bez Fergusona. To on mnie tu sprowadził i wierzę, że nie przejdzie na emeryturę, kiedy będę zawodnikiem tej drużyny. Ma on w sobie tyle pasji i oddania. Odkąd został menedżerem Manchesteru United, wszyscy bezustannie go podziwiają. Trudno sobie wyobrazić ten klub bez Alexa.

Rio Ferdinand jako człowiek bardzo związany z Alexem, nie ukrywa tego, że osobiście odczuje jego odejście. Angielski obrońca jest zafascynowany możliwością pracy przy tak doskonałym trenerze i wręcz z tego dumny. Rio dodał również puentę swoich słów:

Kiedy zostałem sprowadzony do Teatru Marzeń, w drużynie czegoś brakowało. Już nie byliśmy faworytami. Alex zdawał sobie z tego sprawę i postanowił wprowadzić wiele zmian. Nie wiem jak to się dzieje, ale każda jego decyzja prędzej czy później przynosi oczekiwane efekty. Wszyscy darzymy go ogromnym zaufaniem, a on jeszcze nigdy nas nie zawiódł.

Poznaliśmy już opinię defensora United. Chciałbym przedstawić także opinię kolejnego równie doświadczonego obrońcy, Gary’ego Neville’a. Przyznam szczerze, że długo się nad nią zastanawiałem. Nie wiem, kiedy w przypadku Szkota powinien nastąpić moment, by powiedzieć 'dość’. Na pewno nie teraz. Neville jest podobnego zdania:

Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby sir Alex nie pracował w Manchesterze United co najmniej 30 lat. Bo niby dlaczego ma odchodzić? Jest zmotywowany jak nigdy wcześniej.

Sir Alex Ferguson Niesamowitym jest fakt, że piłkarze z Teatru Marzeń traktują go jak swego ojca i nie wydaje mi się bym takim stwierdzeniem posunął się za daleko. Sir Alex gra w otwarte karty. Przyznaje, że jest człowiekiem starej daty i wymaga od piłkarzy żelaznej dyscypliny. ’Takiej, jaką ode mnie wymagali rodzice. Oni mieli większy wpływ na moje życie niż piłka nożna’. A dowodem na to jest codzienna obecność w ośrodku treningowym już o 7:30. Szkoleniowca Diabłów bardzo ciekawie oceniają inni menadżerowie. Pracujący w Arsenalu Londyn, Arsene Wenger zauważa, że „jedyną jego wadą jest wiara, że nie ma wad”, a rywalizacja z innymi szkoleniowcami zwyczajnie dodaje smaczku i nakręca go. Z kolei charyzmatyczny Portugalczyk, Jose Mourinho, który sam siebie uważa za kogoś wyjątkowego, Szkota określa jako postać historyczną darząc Alexa wielkim uznaniem:

Nazywam go szefem, bo on jest szefem wszystkich trenerów. Mam nadzieję, że na mnie młodsi koledzy też tak będą kiedyś mówić.

Grzechem byłoby pominięcie kwestii jaką jest… zdrowie Szkota. Szkoleniowiec nastolatkiem już nie jest. W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym należy się z tym pogodzić. Obserwując Fergusona nie potrafimy wyobrazić sobie jego w innej roli. Eliksir młodości możliwy jest tylko w bajkach… a szkoda. Ponad 20 lat w jednym klubie, pół wieku przygody z futbolem. Twórca potęgi Czerwonych Diabłów, które trenuje dłużej niż trwa „Moda na sukces”… może wzbudzać zachwyt. Potrafił i nadal potrafi w sposób skuteczny, dostosować się do ewolucji piłki nożnej, czego efektem są obecne wyniki. Mimo „starej daty” to człowiek niesamowicie elastyczny i przede wszystkim inteligenty. Słowo „autorytet” w dziedzinie piłki nożnej odnajdzie się tutaj znakomicie. Takiej 'suszarki’ zawodnikom nie zaprezentowałby i nie zaprezentuje już nikt, nigdy. Takich emocji nie podarował i nie podaruje kibicom żaden szkoleniowiec, nawet Jose Mourinho, który ewidentnie sam pogubił się w swoich kontrowersyjnych podchodach, potykając się o sznurówki bardzo często taniej prowokacji.

Sir Alex FergusonGdy wieść o emeryturze Fergusona pierwszy raz dotarła do angielskich kibiców, na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Konkretna wiadomość: „Don’t even think about it” rozwiała tym razem wszelkie wątpliwości. Alex Ferguson to Manchester United, postać pełniąca rolę ikony, wizytówki klubu. Wielki człowiek, wielki szacunek. Z uśmiechem na twarzy chciałbym podkreślić również fakt, iż nasz kochany staruszek w sondażu na najpotężniejszego emeryta świata został laureatem, pokonując Dalajlamę i Nelsona Mandelę. To kolejny dowód na to jak wyjątkowo interpretowana jest postać Szkota… na całym świecie, nie tylko wśród wiernych fanów United. Jedno jest pewne. Emerytura Fergiego wywoła być może największy wstrząs na Old Trafford od ostatnich dziesięciu lat (poprzednim – tyle że pozytywnym wstrząsem – było zdobycie The Treble). Nie potrafię spojrzeć w przyszłość klubu z Old Trafford, nie dostrzegając na ławce trenerskiej Fergusona. To już nie będzie ten sam Manchester.

Niesamowity szkoleniowiec, którego zazdroszczą nam wszyscy. Od kiedy pamiętam, na Old Trafford rządził i dzielił właśnie sir Alex. To głównie jego postać pozwoliła mi się ukształtować sportowo, pojąć istotę futbolu, istotę wierności jednemu klubowi. Można się nie zgadzać z jego transferami, ustawieniami, składami jakie wystawiał etc., ale zawsze pozostaje pewien rodzaj szacunku, zachwytu, który zapala w głowie czerwoną lampkę, gdy mamy ochotę zrównać z ziemią Szkota. Nie wiem, czy jakikolwiek inny trener Czerwonych Diabłów, będzie potrafił wyzwolić podobne emocje. Śmiem wątpić. Kariera Fergiego dobiegła do konkursu rzutów karnych. To słowa niewątpliwie piękne i ogromnie wzruszające. Sam mam taką trochę płonną nadzieję – niech Alex trafia w tej rozgrywce w słupki i poprzeczki, ale niech ona trwa. Jak najdłużej…

Nie do wiary. Nie do wiary. Piłka nożna. Jasna cholera! – Alex Ferguson.

Przewiń na górę strony