Nie przegap
Strona główna / O dwóch takich, co rozdzielili kibiców.

O dwóch takich, co rozdzielili kibiców.

Dimitar Berbatov oraz Carlos Tevez
Dni, miesiące, kolejne mecze mijają, a wśród sympatyków Manchesteru United wciąż panuje rozłam. Zwolennicy Carlosa Teveza i Dimitara Berbatova podzielili się na dwa wrogie obozy i ani myślą o nawiązaniu nici porozumienia. Może i brzmi to dość ostro, wręcz groteskowo, ale tak jest w istocie.

2. września 2008 roku, sir Alex Ferguson sfinalizował transfer Berbatova na Old Trafford i stał się on zawodnikiem Czerwonych Diabłów. Już wówczas pojawiły się głosy nieprzychylne decyzji Szkota. Antagoniści Bułgara twierdzili, iż jest on „za stary, mało strzela i za dużo kosztował”. A przecież to nie oni musieli wysupłać z własnych kieszeni pieniądze na ten transfer. Decyzję podjąć Ferguson i powinniśmy mu zaufać. Tak wówczas mówiłem i wielu się ze mną zgodziło.

Z biegiem czasu, sytuacja stawała się coraz bardziej dziwna. Mnóstwo osób twierdziło, iż bułgarski napastnik zabiera miejsce w składzie lepszemu od niego Tevezowi. Rzeczywiście, początki Berby na Old Trafford nie były różowe. Dimitar nie potrafił „z marszu” przyzwyczaić się do gry w najlepszym klubie Europy. Ale trudno mu się dziwić – okres przygotowawczy spędził przecież na White Hart Line. Zarzucano mu też, że nie cofa się do obrony, stoi jak kołek w miejscu i czeka na kolegów. Szkoda tylko, że takie argumenty to bzdury porównywalne z szansami na zdobycie przez West Bromwich Albion tytułu mistrza Anglii w obecnym sezonie.

Dimitar może i nie grzeszy zbytkiem waleczności na boisku, ale nie można powiedzieć, że nie jest pracowity. W ostatnich meczach pełnił funkcję mediapunta czyli cofniętego napastnika. Znakomicie rozprowadzał piłki, wypatrywał partnerów, zagrywał z zegarmistrzowską precyzją. Ale to i tak za mało.

Przeciwnicy Berbatova uwielbiają wychwalać pod niebiosa Teveza. Bo on przecież biega od bramki do bramki, atakuje rywali, odbiera im piłkę. A ja pytam – co z tego? Co z tego, skoro jego pracowitość i determinacja często zupełnie nie przekładają się na dobro drużyny? Obiektywny kibic potrafi zauważyć, iż Argentyńczyk nie może się odnaleźć w tym sezonie. Gra chimerycznie, w kratkę, dobre występy przeplata fatalnymi. Utrzyma się przy piłce, ale niewiele z tego wynika. Strzela na bramkę, ale piłka najczęściej ląduje na trybunach.

Dimitar Berbatov oraz Carlos Tevez

Dimitar Berbatov oraz Carlos Tevez razem na boisku

Nie można żyć przeszłością. Nie wolno ciągle wspominać tego, co Carlos zrobił w ubiegłych rozgrywkach. To już było. Liczy się teraźniejszość. A na dzień dzisiejszy, Apacz gra na gorszym poziomie niż Berbatov. Zawsze patrzyłem na nich, jak na dwie skrajności. Dimitar – woda. Spokojny, nieco leniwy, nie bawiący się w efekty specjalne. Gdy dostaje piłkę, rywale wpadają w popłoch. Podania „fałszem” wyszlifował do perfekcji.. Carlos – ogień. Biegający w tą i z powrotem, strzelający z każdej możliwej pozycji, trochę bardziej samolubny. Razem uzupełnialiby się całkiem nieźle. Ale jest pewien problem. Problem ów nazywa się Wayne Rooney.

Anglik w sezonie 2005/06 grał w ataku z van Nistelrooyem. 2006/07 – z Sahą, później Smithem, Larssonem, a czasem sam. 2007/08 – to wspaniały sezon współpracy na linii Roo – Tevez. Od sezonu 2008/09 angielski walczak gra z Berbatovem.

Zapytacie – po co ta wyliczanka? A po to, żeby pokazać iż Wayne potrafi dostosować się do każdego partnera. Gdy trzeba, usuwa się w cień, innym razem jest typowym egzekutorem. Dla niego, nie ma różnicy, czy obok biega Bułgar czy Argentyńczyk. Przed momentem, napisałem że Rooney to problem. Owszem, bo ma pewne miejsce w składzie. Czyli obok niego, może grać tylko jeden kompan. Sir Alex stawia na Dimitara.

Dlaczego Ferguson kupił Berbatova?! Pytają niektórzy. Ja odpowiadam – bo kocha mieć w drużynie piłkarzy atakujących w sposób niekonwencjonalny. Odpowiecie – Tevez też tak gra. Owszem, ale spójrzcie na górę. Rooney – Tevez, to wariant dobry, ale sprawdzony i kto wie, czy nie lekko wypalony. Wypalony? Tak, bo obaj ci gracze, są pod względem gry bardzo podobni.

Wayne Rooney oraz Dimitar Berbatov

Dimitar Berbatov wraz z Rooneyem celebruje zdobycie gola przeciwko Celticowi podczas meczu Ligi Mistrzów 21 października 2008 roku. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3 – 0 dla Czerwonych Diabłów.

Natomiast Rooney i Berbatov, to również sprzeczności. Anglik jest niesamowicie waleczny, agresywny, czasem brutalny. Dla mnie, to piłkarz lepszy niż Carlos i pewny punkt drużyny. Kto wie, czy obok Edwina i Vidica nie najważniejszy. Berbatova natomiast trudno zmieścić w jakichkolwiek ramach, bo ten gracz wciąż zaskakuje i chyba nadal nie pokazał wszystkiego. Jego technika, przyjęcie piłki, podania, to absolutna klasa światowa. Wniosek nasuwa się sam.

Nie jestem i nigdy nie byłem przeciwnikiem Carlosa Teveza. Od początku bardzo go lubiłem, ceniłem jego magiczne zagrania. Ale staram się być obiektywny i widzę, że Apacz gra gorzej niż przed rokiem. Teraz, wciąż pokazuje swój talent, ale o wiele rzadziej. Cztery gole wbite Blackburn to jeden z przykładów.

Ale gdy Argentyńczyk dostaje swoją szansę, to po prostu nie gra tak, aby wygryźć ze składu Bułgara. Ferguson to widzi i sadza go na ławce. A jego zwolennicy wciąż nie przestają narzekać iż dostaje za mało szans. Pamiętam sytuację z 22. listopada 2008 roku. Gramy z Aston Villą. Berba był kontuzjowany, a jego miejsce w ataku zajął właśnie Carlos. I co? I klapa, tragiczny, beznadziejny występ. Chyba najgorszy, odkąd Tevez zawitał na Old Trafford. Być może trudno mu podołać presji. Rok wcześniej, był pewniakiem do gry i nic go nie kłuło w plecy. Teraz już nie kłuje, a kopie Berbatov. I kopie celnie. Na tyle, że ci spokojniejsi kibice się do niego przekonali, a Ferguson może czuć się dumny. Kolejny transfer z dopiskiem „Świetny”.

Nie chodzi mi o to, by sprzedawać Carlosa – nie. Dla mnie, nadal pozostaje piłkarzem bardzo dobrym, obdarzonym wspaniałą techniką, znakomitym strzałem itp., itd. Ale moim zdaniem, duet napastników Rooney – Berbatov jest aktualnie najlepszym, jaki Ferguson ma do dyspozycji. Ktoś taki jak Apacz, zawsze jednak przyda się w drużynie. Nie tylko jako ewentualna „zapchajdziura” w razie kontuzji Bułgara lub Anglika, ale też jako ważny punkt drużyny, gdy któryś z napastników będzie w słabszej formie. Bo dziś, Tevez jest w głębokim dołku i głównie przez to gra tak źle. Gdy odzyska dawną dyspozycję – rywalizacja się zazębi i kto wie, czy nie wskoczy z powrotem do podstawowego składu.

Berbatov z Rooneyem, to najlepszy wariant. Ale teraz, i tak oglądamy Bułgara w parze z Carlosem, ponieważ Wayne wciąż zmaga się z kontuzją. Współpraca obu graczy o których opowiada mój artykuł układa się średnio. Mimo wszystko, powinniśmy się cieszyć z tego, że obaj są na Old Trafford, bo i Carlito i Berba to napastnicy których lepiej mieć po swojej stronie.

Przewiń na górę strony