Nie przegap
Strona główna / Capital One Cup / Słów kilka… Manchester United – M’boro

Słów kilka… Manchester United – M’boro

Giggs Anderson
We wtorek o godzinie 21:00 odbył się mecz Carling Cup między United a Boro. W zeszłym roku nasi ulubieńcy nie popisali się i odpadli z tego pucharu już w pierwszym meczu. Tym razem w meczu z silniejszym rywalem było już dużo lepiej.

Tekst powstał, tradycyjnie już na podstawie przemyśleń i dyskusji, w której udział wzięli sebos_krk, michal85 oraz Kula. Na kolejną część zapraszamy po meczu z Bolton Wanderers.

Taktyka

United zagrało formacją 4-4-2 przynajmniej na papierze. Skrzydłowi często wymieniali się pozycjami z napastnikami. Czasem nawet nominalny napastnik Danny schodził na prawe skrzydło. Cóż można więcej napisać, bardzo dobra postawa dwójki środkowych pomocników to podstawa na której można budować dobrą grę reszty zespołu. Po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyliśmy udane połączenie spokoju i gry defensywnej (Possebon) oraz szybkości i kreatywności ( Anderson). Do tej pory oglądaliśmy albo czarną dziurę (Liverpool) lub narzekaliśmy na stagnację (Chelsea). Środek pola w końcu wyglądał jak dobrze naoliwiona maszyna.

To nie przypadek, że United w tym meczu strzeliło więcej bramek niż w całym dotychczas trwającym sezonie. Szybkość, widowiskowość i widoczna u piłkarzy radość gry też nie były zasługą przypadku. Zwróćcie również uwagę, że pomimo posiadania „ultraskrzydłowych” większość akcji szła środkiem pola bez wykorzystania skrzydeł. A potem znów będziemy musieli oglądać Scholesa bez formy i zastanawiać się co poszło źle. Przeciwnik nie był znów najsłabszy, choć ma w tym sezonie ogromnego pecha. Pamiętacie tamten sezon, gdy United w pół rezerwowym składzie, który budził dreszczyk obawy, zdemolowało na OT Arsenal 4:0, powtórka z rozrywki? Naprawdę dobry występ naszych ulubieńców. Przeciwnik grający 4-5-1 przechodzącym momentami w 4-3-3 praktycznie nie był w stanie nic pokazać.

Oceny piłkarzy, wywiązanie się z zadań

Ben Amos – nie przestraszył się doświadczonych rywali i nie można mu nic zarzucić. Dobry występ, pewne interwencje. Czy przypadkiem nie najlepszy w tym sezonie występ bramkarza w United ?

Rafael – dzielnie sobie radził z rywalami po swojej stronie. Nie można mu nic zarzucić, za to chwalić jest za co. W ofensywie tradycyjnie bardzo groźny, a akcja z 41 minuty, gdzie przebiegł z piłką całe boisko i jeszcze odegrał piętą w polu karnym gości do Ronaldo – palce lizać. Michal85 dorzucił szczyptę goryczy – jego zdaniem, Rafael był wyjątkowo łatwo ogrywany przez rywali. I założymy się, że niewielu z Was zauważyło jak często Wes Brown musiał interweniować z boku boiska zostawiając Vidica samego. W ataku fajnie w obronie już nie.

Wes Brown – na początku raz ograny przez Alvesa, później podobnie jak Nemanja bardzo pewny w swoich interwencjach. Może się powtarzamy ale naszym zdaniem przy obecnej formie miejsce dla Wes’a jest w podstawowej jedenastce a Gary powinien pracować nad formą w takich właśnie spotkaniach.

Nemanja Vidic – Występ byłby perfekcyjny, ale jednak to po jego za krótkim wybiciu głową przed pole karne Boro zdobyło gola. Choć jak Wam to poniżej udowodnimy błąd, który doprowadził do całej sytuacji zrobił ktoś inny. W zeszłym sezonie Serb był nie do przejścia, czekamy na powrót takiej formy, choć poprzeczkę ustawił sobie na niebotycznym poziomie. Dużo musiał się napracować by naprawiać błędy…O’Shea

John O’Shea – według goal.com najlepszy na boisku, naszym zdaniem nie. O ile w ofensywnie grał bardzo dobrze to w obronie często zapominał o swojej roli. Potrzebuje ogrania.

Sygnał ostrzegawczy, John zostawia bez krycia zawodnika Boro, na szczęście piłka do niego nie dotarła.

Manchester United

Kolejna sytuacja. John zamiast pilnować lewej strony znajduje się w jakimś dziwnym miejscu i nie do końca wiadomo co tam robi. Vidic musi sprintem doganiać zostawionego bez krycia obrońcę. Chwilę później w polu karnym ma miejsce wymiana uprzejmości między obrońcami.

Manchester United

Nani – kolejny, który wykorzystał fatalną postawę obrony rywala, zdobywając bramkę. Miał tych okazji więcej, ale zabrakło jakości przy uderzeniach z dystansu. Sporo niecelnych podań. Czasem sprawia wrażenie jakby nie kontrolował swojego miejsca na boisku, nie wraca się i nie wspomaga kolegów kiedy trzeba. Zresztą z tym samym problemem boryka się Anderson. Choć u tego ostatniego widoczna jest znacząca poprawa.

Anderson – jeden z lepszych na boisku, do momentu zdobycia pierwszej bramki przez United był to występ wręcz popisowy. Mijał rywali jak tyczki, napędzał większość akcji. Później troszkę mniej widoczny, aż do końcowych minut spotkania, gdzie znów zaczął się bardziej przykładać. Ale takiego Brazylijczyka chcemy oglądać. Naszym zdaniem bardzo dobra gra w ofensywie naszego pomocnika musi mieć oparcie w kapitalnym opanowaniu środka pola przez drugiego środkowego napastnika. Gdy Anderson wyprowadza szybki i ryzykowany atak, w którym bierze udział właściwie cała ofensywna część drużyny, drugi pomocnik musi już być przygotowany na to, że przeciwnik po chwili wróci z kontrą, ewentualnie musi czyhać na wybite przez przeciwnika piłki. Dzięki temu drużyna nie musi się męczyć z ponownym konstruowaniem ataku. Do tej pory myśleliśmy, że mamy tylko dwóch takich zawodników – Carrick’a i Hargreaves’a. Wczoraj objawił się nam :

Rodrigo Possebon – w pierwszej połowie pokazał się z bardzo dobrej strony. Rozważnie, spokojnie i efektownie rozgrywał piłkę. We właściwych momentach uspokajał grę, czekał aż drużyna się ustawi i inicjował akcje. Podchodził zarówno do obrońców gdy ci mieli piłkę jak również wychodził do przodu gdy drużyna atakowała. Mnóstwo przechwytów, walki w środku pola. Zdaniem Kuli najlepszy zawodnik na boisku, miałem momentami wrażenie, że ten chłopak gra na jakimś „bullet-time”, trzech przeciwników przed nim, własnych kolegów na pozycjach brak, strata piłki = kontra, a Rodrigo na granicy ryzyka robił swoje. Fenomenalny talent, gdyby on grał z Chelsea…

Manchester United

Ryan Giggs – występ Walijczyka na pewno ucieszył wielu fanów United. Od początku bardzo aktywny, chyba najbardziej mu zależało udowodnić kibicom, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Ustawiony w środku pola lub przechodzący do ataku, imponował świeżością. Duża wymienność pozycji. Wreszcie, szczególnie w końcówce bawił się grą. No i najpierw asysta, potem ładna bramka i jeszcze ta fenomenalna akcja gdy defensor Boro wybijał piłkę z linii bramkowej. Czyżby pierwszy z naszej trójki weteranów odzyskał formę i chęć gry. Zawodnik meczu zdaniem sebosa. Trudno się z tym nie zgodzić. Ryan is back.

Cristiano Ronaldo – grał na pół gwizdka, a mimo tego znalazł się w odpowiednim miejscu i strzelił bramkę. W swoim stylu pociągnął może ze dwie akcje. Następnym razem może więcej pokaże. Kontuzja zrobiła niestety swoje.

Danny Welbeck – sylwetką oraz sposobem gry do złudzenia przypomina Louisa Sahę. W przynajmniej w dwóch sytuacjach powinien zdobyć bramkę. Zabrakło zimnej krwi, ale widać potencjał u tego piłkarza. Na plus

Carlos Tevez – po wejściu wprowadził dużo ożywienia. Kilka razy sam pociągnął do przodu. Tym razem jednak nie udało się nic ustrzelić. Celownik znowu zepsuty. Nie można by tak trochę lżej a celniej ?

Darron Gibson – trzy niecelne strzały po wejściu na boisko. Ale z każdym kolejnym zbliżał się do bramki. Trzeci strzał chybił o włos. To też ewenement, który z pomocników ostatnio oddał sprzed pola karnego tyle piekielnie mocnych strzałów ? Nie przypominamy sobie a na to przecież zawsze narzeka Sir Alex.

Manucho – starał się, walczył. Z postury i gry bardzo przypomina jednego kanoniera.

Błędy sędziowskie

Bez uwag, bo cóż więcej mógł zrobić sędzia po faulu na Possebonie. Nie wiem czy wiecie ale Pogatez gra w Anglii między innymi dlatego, iż w lidze rosyjskiej otrzymał pół roczny zakaz gry za brutalny faul na przeciwniku (złamana noga). To tyle jeśli chodzi o „rispekt”, którego ładnymi napisami osiągnąć się nie da. Zastanawiająca jest również korelacja tego zdarzenia z niedawnymi wypowiedziami szefa UEFA. Wyobraźmy sobie, że kartki czerwonej by nie było, powtórki z kamer brak, co na to miś Platini …. to jest „radość gry”.

Uwagi do taktyki, statystyki

Uwag nie mamy, zastanawiamy się tylko co United pokaże w meczu ze słabym Boltonem. Nasza młodzież pokazała co potrafi, pora na resztę zespołu.

Chcieliśmy Wam na przykładzie bramki dla Boro pokazać co może spowodować teoretycznie niewielki błąd w obronie. I że niekoniecznie winnym jest ten zawodnik, który był najbliżej strzelającego.

Pierwsza faza akcji to słaby liczebnie atak Boro. Vidic podchodzi pod wbiegającego napastnika. Jednak za jego plecami zostaje nieasekurowany zawodnik. To chyba błąd Wes’a, gdyby się przesunął mógł być spalony, mógł też pomóc Serbowi.

Manchester United

Asekuracją w końcu zajął się lewy obrońca O’Shea przez co zostawił nie pilnowanego skrzydłowego. Dziurę w lewej obronie musi łatać Anderson.

Manchester United

Co powoduje rozbicie linii pomocy. Andersona brakuje na jego nominalnej pozycji. Z tego miejsca Boro strzela bramkę na 1:1.

Manchester United

Galeria z meczu

Przewiń na górę strony