Nie przegap
Strona główna / Trudne tematy / ’Nie chcę żadnego Niemca w Manchesterze United!’

’Nie chcę żadnego Niemca w Manchesterze United!’

Nie chcę żadnego Niemca w Manchesterze United
Sport posiada duszę i jeśli nawet komuś wydaje się, że to stwierdzenie śmierdzi banałem, niech dalej tak uważa. Ja jako młody kibic, człowiek kochający sport, coraz częściej zwracam uwagę na rzeczy 'ukryte’ w nas, coraz częściej fascynują mnie nasze zachowania i niestety niejednokrotnie jestem przerażony wynikiem moich przemyśleń. Dziś chciałbym się nimi z Wami podzielić, zwrócić uwagę na stereotyp z którego śmiem twierdzić nie zdajemy sobie nawet sprawy. Być może to dobrze, że jako ludzie bardzo często nie jesteśmy świadomi swoich błędów, być może… ale to właśnie, my… ludzie, na niesamowicie silnym gruncie zbudowaliśmy pojęcie „rasizm” i nic nie wskazuje na to, by miało ono kiedykolwiek zginąć. Nie chcę w swoim artykule niczym ksiądz z ambony wygłaszać tanich teorii, że rasizm jest „ be be” i powinniśmy się nawzajem szanować. Nie chcę tworzyć tutaj utopii, wyidealizowanego świata MattMana, nie. Chcę po prostu zwrócić uwagę na kwestię która od dłuższego czasu mnie nurtuje i chyba nawet boli…

W swojej 'karierze’ na Redlogu poruszałem już kwestie rasizmu w sporcie. Moje zdanie w tej kwestii było bardzo konkretnie i nie wydaje mi się, żeby mogło ono ulec zmianie. Dziś jednak chciałbym zwrócić uwagę na nasze zachowania, które bardzo często gryzą się ze sobą nawzajem, są kontrastowe, czasem nawet bezczelne. Do napisania tego artykułu zmusił mnie pewien komentarz, który przeczytałem na jednym z serwisów informacyjnym Manchesteru United.

Pozwolę sobie zacytować go w tej chwili: „Nie, nie, tylko nie to! Niech żaden pieprzony Niemiec nie przychodzi do Manchesteru, wystarczy, że i tak jest tam wielu czarnuchów”! Kontrowersyjne? Pewnie bardziej żałosne, mimo to… prawdziwe. Takich komentarzy było naprawdę wiele i co ciekawe mało kto je negował, zwracał uwagę na to, że to brodzik intelektualny, dno kibica. Do czego dążę? Czy czasem nie jest tak, że my… bardzo często świadomie przyznając się do tego, że nienawidzimy Niemców, nie przyjęlibyśmy z skrzywioną miną faktu, że do Manchesteru United dołączył Niemiec? Być może część z nas gdy widzi murzyna na ulicy w duchu nazywa go czarnuchem?

Nie chcę nikogo osądzać, chcę po prostu zwrócić uwagę na to, że Polak potrafi zrównać z błotem Niemców gdy strzelają Polakom bramki, gdy kompromitują nas na arenie sportowej, a tak idealnie potrafi skakać z radości gdy w szeregach choćby Chelsea Londyn (pozdrawiamy prawdziwych kibiców) Ballack strzela decydującą bramkę? Dostrzegacie ten absurd? Polacy nienawidzą Niemców, a potrafią z uśmiechem na twarzy cieszyć się z dobrej postawy Niemca, gdy gra w ich ukochanym klubie… Podałem akurat przykład Chelsea, bo to właśnie ten klub idealnie obrazuje problem o którym dziś piszę. „Czyli u nas tego problemu nie ma?” mógłby ktoś zapytać.

Fakt, Manchester United w swoich szeregach, w podstawowym składzie nie posiada reprezentanta Niemiec. Zastanówmy się jednak jak wyglądałaby nasza reakcja, gdyśmy dowiedzieli się, mówiąc najprościej, że Fergie zakupił Niemca, może inni stwierdziliby „Szwaba”. Nie miałoby dla nas to żadnego znaczenia, czy nie wpłynęłoby to jednak na nas podświadomie?

Rasizm to nie tylko niechęć wobec Niemców, to również negatywne nastawienie wobec czarnoskórych zawodników. Przyznam szczerze, że zdarzało mi się krzyknąć „Pieprzony czarnuch walnął nam bramkę”! Co ciekawe, 15 minut wcześniej cieszyłem się, gdy gola zdobył czarnoskóry Evra. To naprawdę daje wiele do myślenia. Czy nie jesteśmy rasistami wtedy gdy jako Polacy, jako kibice czujemy zagrożenie, a gdy sytuacja ulega zmianie I w naszym ukochanym klubie występują zawodnicy czarnoskórzy, pochodzenia niemieckiego, rosyjskiego… problemu już nie ma?

Nie wiem w czym tkwi sedno tej sprawy, ale fascynuje I czasami nawet przeraża mnie bycie 'kibicem kameleonem’. Kibicujemy tak jak wymaga tego sytuacja. Gdy Polacy przegrywają z Niemcami 3;0, my delikatnie rzecz ujmując niecenzuralnymi słowami określamy swój ból. Przecież o nienawiści wobec Niemców również przedstawiałem swoje zdanie na łamach tej strony. W takim razie cieszmy się z tego, że zamiast Teveza nie gra Mario Gomez, a za Evrę Philip Lahm. Przecież to Niemcy, prawda? Jeśli dostrzegacie tutaj ironię – słusznie.

Teraz chciałbym nas obronić, stworzyć małą ripostę na powyższy atak. Rzeczywiście podjąłem się dość trudnego tematu, nie jest łatwo o tym pisać, nie jest łatwo pisać o nas, ludziach. Chciałbym jednak zauważyć, że mecze reprezentacji Polski wzbudzają w nas niesamowite emocje I myślę, że różnią się one od tych podczas kibicowania Diabłom. Nie wiem, być może się mylę, ale Reprezentacja Polski dla patrioty to świętość, to duchowe niebo kibica I nawet jeśli tak często się kompromitujemy, my nadal jesteśmy z nimi. Sprawa z kibicowaniem swojej ukochanej drużynie wygląda nieco inaczej.

Śmiem brutalnie twierdzić, że tutaj dla części z nas narodowość zawodników w Manchesterze United nie ma znaczenia, nawet nie powinna. Czy jest to Serb, Włoch, Niemiec, Anglik… Ma po prostu spełniać swoje zadania, grać na określonym poziomie. Jeśli Niemiec byłby ostoją naszej drużyny, my chyba moglibyśmy założyć nawet jego koszulkę z diabłem na piersi.

Jeśli problem o którym piszę nie dotyczy Was, bardzo mnie to cieszy. Musimy po prostu uważać, gdyż kibicowanie to nie pusty schemat, to nie jest określony z góry wzór, którego powinniśmy przestrzegać. Wychodząc z dość banalnego założenia, że ludzie są różni, wymiar kibicowania, przeżywanie pewnych sytuacji emocjonalnie również będzie różny. Co to znaczy? Jeden człowiek ze złością przyjmie fakt, że do Manchesteru United dołączył Niemiec, drugi… z uśmiechem na twarzy. Dlatego tak ciężko jest pisać o ludziach, o tym co czujemy, co nas boli, a co nie.

Krótkie podsumowanie. Nie ma tutaj złotego środka, idealnej odpowiedzi, ale o tym już wspominałem. Musimy być po prostu ostrożni – kibicowanie wzbudza w nas niesamowite emocje, zwłaszcza wtedy gdy kochamy swój klub, zawsze za wszelką cenę będziemy go bronili. Być może nieświadomie, nie zdając sobie z tego sprawy, wręcz automatycznie bylibyśmy w stanie krzyknąć: „czarnuch strzelił nam bramkę”, dlatego zastanówmy się o czym mogłoby to świadczyć. Potrafimy kochać i zarazem nienawidzić, szanować… i równać z błotem. Nie bądźmy obojętni, bo to chyba najgorsza postawa kibica. Zapraszam do dyskusji, nie bójmy się pisać o tym co czujemy… Krytyka mile widziana.

Przewiń na górę strony