Nie przegap
Strona główna / Money it’s a gas

Money it’s a gas

Premier League - finanse
Poprzedni artykuł dotyczący transferów w Premiership rozbudził moje zainteresowanie finansami angielskich klubów. Każdy ruch transferowy jest odbiciem zamożności klubu, jego sukcesów, jak i planów na przyszłość. To, czy potencjalny następca Sir Alexa Fergusona odniesie sukces, w takim samym stopniu będzie zależało od jego zdolności, jak i zasobów finansowych klubu. To, czy rywale United będą w stanie walczyć z nami na i poza boiskiem, też w dużej mierze będzie zależało od ich finansowej kondycji. W końcu każde wzmocnienie klubu kosztuje i to nie mało.

Zbytnie szaleństwa, które nie prowadzą do sukcesów, mogą wpędzić klub w finansowe tarapaty, z których praktycznie nie można się wygrzebać (Leeds), nadmierna powściągliwość prowadzi do osłabienia klubu i powiększania dystansu, jaki dzieli go od czołówki. Tamten artykuł miał na celu pokazanie Wam sum wydawanych przez czołowe kluby na przestrzeni ostatnich lat. Tym, którzy nie czytali przypomnę, że w moim podsumowaniu wyszło na to, że Manchester United, Chelsea i Liverpool wydają corocznie podobne pieniądze na zakup nowych zawodników. Daleko w tyle pozostaje jedynie Arsenal. Jednak czy polityka transferowa Arsenalu jest „oszczędna”? Czy Chelsea naprawdę dostaje góry pieniędzy od właściciela? Ile klubów ucierpi na pomysłach Platiniego? W jakim miejscu – z biznesowego punktu widzenia – znajdują się angielskie kluby? Czy United pod względem finansowym ma godnych siebie rywali na Wyspach? Na te pytania postaram się odpowiedzieć. Z góry zaznaczam, że w kolejnym artykule zajmę się już tylko finansami Manchesteru United i Red Football Ltd. pod rządami rodziny Glazerów. Pewną trudność sprawiły mi niestety przekształcenia spółek piłkarskich, które zmieniając swoją formę z PLC na Ltd. znacznie ograniczyły ilość i jakość informacji udostępnianych akcjonariuszom bądź organom nadzoru.

Dane dotyczące dochodów klubów za sezon 2007/2008 są jeszcze niepełne, a te, które pojawiają się w tekście, są efektem żmudnego przeczesywania otchłani Internetu, dotyczą sezonu 2006/07 i wcześniejszych. Czasem z kilku liczb musiałem wybrać jedną.

To jak to jest z tymi pieniędzmi? Wielu kibiców uważa, że pieniądze i komercja zabiły prawdziwy sport. Jak to celnie zauważył Luki: „Jak by nie patrzeć, klub z Old Trafford zawdzięcza swoje istnienie właśnie biznesmenowi.” Myśl Lukiego można rozwinąć – Manchester United, tak jak każdy inny klub w Anglii, to biznes. W sukcesach naszej i innych drużyn ważną (jeśli nie główną) rolę ogrywają pieniądze. To one są niezbędnym kołem zamachowym każdego zespołu. Te, które ich nie mają, których baza finansowa jest słaba, są zdolne co najwyżej do przebłysków (Porto w LM, Monaco, Valencia). Żeby klub trwał na szczycie przez pokolenia musi być bogaty, a poziom i struktura jego dochodów stabilna. Innymi słowy: jeśli chcemy, żeby nasze dzieci też mogły się cieszyć i oglądać United w przyszłości, to nie psioczmy na wycieczki naszych zawodników do Chin czy do RPA. Tak to musi działać. Ja akurat nie widzę w tym nic złego. Bez pieniędzy kołatalibyśmy się pewnie gdzieś w środku tabeli bez większych perspektyw na lepsze.

Manchester United przez ostatnie dwadzieścia lat stał się chyba największą maszyną do zarabiania pieniędzy spośród wszystkich angielskich klubów. Osiągnął taki poziom, którego każdy klub w Anglii może nam pozazdrościć. Czy ktoś nam może zagrozić pod tym względem? Sprawdźmy.

Manchester United F.C.

Malcolm GlazerTo chyba złoty okres dla naszego klubu. Sezon 2006/07 oznaczał dla United ogromny skok finansowy. Odzyskanie tytułu i dobry występ w Lidze Mistrzów, pozwoliły United wspiąć się na drugie miejsce w rankingu najbogatszych drużyn świata. Dochód klubu z Old Trafford to gigantyczna suma 212 mln £ (wzrost o 30%). Największy stadion (średnia frekwencja 99,4%) w Anglii w każdym rozgrywanym na nim meczu generuje średnio 3,2 mln £. W sezonie 2006/07 29 meczów rozgrywanych „w domu” dało łącznie 92,5 mln £ dochodu (co jest najlepszym wynikiem na świecie). 61,5 mln £ (wzrost o 38%) wpłynęło do klubowej kasy ze sprzedaży praw telewizyjnych, a 58,1 mln £ (wzrost o 17%) z działalności pozasportowej. Sezon 2006/07, jak już pisałem, był rekordowy- United deptało po piętach Realowi Madryt w rankingu najbogatszych. Rok później United zostali królami Europy. W sezonie 2008/09 będzie obowiązywała nowa umowa ze Sky Sports (wstępne szacunki mówią o dodatkowych 30 mln £ dla United). Niestety, są też minusy. Dopiero co dotarła do nas wiadomość, że koncern Audi nie zdecydował się przedłużyć umowy z klubem z Old Trafford (a logo firmy zniknęło z oficjalnej strony). Czy już jesteśmy najbogatsi na świecie?

Chelsea F.C.

Roman Abramovich Dochód Chlesea to 190,5 mln £ (wzrost o 28%). Mimo że średnia ilość widzów przychodzących na Stamford Bridge zajmuje zaledwie czternaste miejsce w Premiership, to jednak klub znakomicie na nich zarabia – 74,5 mln £ (to zasługa wielu miejsc dla VIP-ów). Sprzedaż praw telewizyjnych dała 59,6 mln £, a działalność komercyjna 56,4 mln £. Brak planów co do rozbudowy lub budowy nowego stadionu pozwala przypuszczać, że dochód klubu i jego struktura nie zmieni się gwałtownie w najbliższym czasie ergo United jest póki co niezagrożone.

Arsenal F.C.

Klub z Londynu jest jednym z tych, który zanotował rekordowy wzrost dochodów. W sezonie 2006/07 dochód Arsenalu wyniósł 177,6 mln £ (wzrost o 37%). Do tak dużego wzrostu dochodów przyczyniły się głównie przenosiny na nowy stadion, który na dzień dzisiejszy generuje 90,6 mln £ (wzrost dwukrotny w porównaniu do Highbury). Zwrócicie uwagę, że różnica pojemności między Old Trafford a Emirates to około 16.000 miejsc, a różnica w dochodach jest praktycznie minimalna.
Reszta dochodów to 44,3 mln £ z praw telewizyjnych (spadek o 19%) i 42,7 mln £ z działalności komercyjnej (wzrost o 29%).

Liverpool F.C.

W naszej finansowej mini lidze Liverpool zajął czwarte miejsce, podobnie jak w ostatnim sezonie. Dochody klubu z północnej Anglii zamknęły się sumą 133,9 mln £ (wzrost o 13 %). Największą bolączką klubu jest z pewnością bardzo mały dochód ze stadionu. O ile kasę klubu ze sprzedaży praw telewizyjnych zasiliła kwota 52,2 mln £, a z tytułu działalności komercyjnej 43,4 mln £, to mecze na Anfield przyniosły zaledwie 38,4 mln £. Ratunkiem dla finansów klubu ma być zaciągnięty przez Kop Football Ltd. (właściciel klubu) kredyt w wysokości 350 mln £ na budowę nowego stadionu o pojemności 71,000 miejsc. Choć z tym ratunkiem może być jak z kołem ratunkowym w filmie „Rejs” – rzucone koło utonęło.

Tottenham Hotspur F.C.

Piąty w naszej klasyfikacji klub to Tottenham, który bardzo szybko poprawia swoją sytuację finansową. Nowy menadżer i drogie nabytki świadczą – moim zdaniem – o tym, że władze klubu bardzo poważnie przymierzają się do szturmu na pozycję Liverpoolu zarówno pod względem finansowym, jak i sportowym. Działacze na pewno zdają sobie sprawę z tego, jaką zmianą jakościową byłoby przedarcie się do pierwszej czwórki angielskich klubów. O ile pozycja w tabeli pod koniec sezonu na pewno nie odzwierciedlała dążeń klubu, to dynamika jego rozwoju wskazuje, że w Premiership rośnie bardzo poważna siła, a jej zlekceważenie może być bardzo kosztowne. Czyżby coup de grâce Liverpoolu miało stać się udziałem Kogutów? Czy za rok to zespół z Londynu będzie czarnym kogu.. koniem rozgrywek? Wiele na to wskazuje.

Dochód klubu w sezonie 2006/07 to 103,1 mln £. Powiecie, że jeszcze im trochę brakuje do LFC. Tak, to prawda, ale w przeciągu jednego roku dochód ten zwiększył się aż o 41%… jeszcze jeden taki skok. Co zaskakujące Koguty, mają bardzo dobrą strukturę dochodów. Podobnie jak w przypadku Liverpoolu, powodem do narzekań z pewnością jest dochód ze stadionu wynoszący zaledwie 30,9 mln £. Za to w pozostałych kategoriach jest dużo lepiej. Sprzedaż praw telewizyjnych przyniosła 33,7 mln £ (wzrost o 21%), a działalność komercyjna 38,5 mln £ (wzrost o 42%). W planach klubu jest również budowa nowego stadionu. Tu mała dygresja dla lubiących porównania z innymi ligami – jeśli chodzi o dochody, Tottenham (11 miejsce w Premiership) wyprzedził mistrza Francji, Szkocji, trzeci zespół Serie A i Primera Divison oraz wicemistrza Niemiec.

Newcastle United F.C

W lidze uplasował się tuż za Kogutami, finansowo również. Co od razu rzuca się w oczy to to, że poziom dochodów klubu od kilku lat pozostaje właściwie na stałym poziomie. Klub jest z pewnością bogaty, ale w obecnych czasach pozostawanie w tym samym miejscu oznacza tak naprawdę porażkę (dla przykładu jeszcze sześć lat temu dochód klubu był tylko o około 3 mln £ niższy niż dochód Arsenalu, teraz różnica jest kolosalna). Może Keegan znajdzie na to jakieś lekarstwo.

Dochód klubu wyniósł 85,9 mln £. Sprzedaż biletów na St. James’ Park dała 33,6 mln £, sprzedaż praw telewizyjnych 25,9 mln £, a działalność komercyjna 27,6 mln £.

Wykres 1

Długi, perspektywy i wartość klubów.

PlatiniMichel Platini uroił sobie wyrzucenie z Ligi Mistrzów drużyn obciążonych długiem. Nic dziwnego, skoro on je żaby. Ten głupawy pomysł jest wymierzony w angielskie drużyny, których łączna wartość długów wynosi około 3 mld £. Jak to ma się do naszej ligi? Otóż najbardziej zadłużonym klubem jest… Chelsea z długiem wynoszącym 620 mln £, który w czasie trwania sezonu uległ powiększeniu o dalsze 90 mln £ pożyczonych przez Abramowicza. Wszystkim się wydaje, że Rosjanin to dobry wujek, który dotuje klub. Okazuje się, że raczej Roman decyduje o zaciąganiu długu, który kiedyś spłaci klub (lub nie spłaci go nikt). Co więcej, kondycja finansowa klubu jest bardzo słaba i sezon 2006/07 zakończył się stratą 76 mln £ (która oczywiście powiększyła długi). Przy wycenie klubu na 384 mln £, długi poważnie przekroczyły wartość klubu. Wygląda na to, że bez osobistych pożyczek Romana klub ze Stamford Bridge rozleciałby się jak domek z kart. Przewidywanych zysków brak. Peter Kenyon w jednym z wywiadów zadeklarował, że Chelsea przestanie przynosić straty w 2011 roku.

Drugim najbardziej zadłużonym klubem jest Manchester United. Różnica jednak jest zasadnicza: United swoje zadłużenie spłaca bez problemu, a rodzina Glazerów jeszcze ani razu nie wypłaciła sobie pieniędzy z kasy klubu. Spłata kredytu w wysokości 605 mln £ ma się zakończyć za około 10 lat, a roczna suma spłat odpowiada zyskom klubu. Sezon 2006/07 sezon zakończył się stratą 62 tys. £. Warto wspomnieć, że majątek United wyceniany jest na 80 mln £, a sam klub na… 900 mln £. Analitycy przewidują, że w ciągu następnych pięciu lat Manchester United zarobi 239,5 mln £.

Trzeci w rankingu jest Arsenal, którego dług wynosi 268 mln £ i jest związany z budową nowego stadionu. Rocznie klub spłaca raty wynoszące około 23 mln £. Majątek londyńskiego klubu wyceniono na 113 mln £. Potencjalny kupujący musi mieć w kieszeni 600 mln £. Zyski przez następne pięciolecie – 103,9 mln £.

W Liverpoolu sytuacja nie jest do końca klarowna. Początkowo klub miał 63 mln £ długów. Nowi właściciele pożyczyli 218 mln £ (inne źródła mówią o kwocie ponad 300 mln £), aby sfinalizować zakup klubu. Z tej sumy na chwilę obecne 105 mln £ zostało przerzuconych na klub, co daje łączną kwotę 168 mln £. Przerzucenie reszty długu i zaciągnięcie nowego na budowę stadionu, może zadłużyć klub na 600 mln £ (przy 10 latach – rata 60 mln £). United z takim samym długiem balansuje na granicy (przy zyskach przed spłatą – 60 mln £), czy Liverpool temu podoła przy rocznych zyskach w okolicach 20 mln £? Moim zdaniem nie. Szaleni Amerykanie mogą ściągnąć Liverpool na samo dno, czego wcale kibicom (nie mającym na to żadnego wpływu) nie życzę. Majątek LFC wyceniony jest na 20 mln £. Cena wywoławcza 528 mln £. Następna pięciolatka zasili klub kwotą 98,4 mln £.

Newcastle ma długi w wysokości 69 mln £, a nasz miejscowy rywal 103 mln £.

Wykres 2

Płać i płacz.

Pensje, czyli obiekt ataków kibiców, emerytowanych piłkarzy i dziennikarzy. Średnia pensja w Premiership rośnie z roku na rok w tempie 13%. W zeszłym roku kluby wydały na pensje 969 mln £. Praktycznie „pożerając” wzrost klubowych zysków (który wyniósł 11%). Mała dygresja zanim pokażę Wam „rachunki” – wielu kibiców (szczególnie biedniejszych drużyn) na świecie zachwyca się polityką transferową Arsenalu, głównie niewielkimi kwotami wydawanymi na sprowadzanie piłkarzy. Wydaję się, że to w sam raz dla słabszych finansowo klubów: kupić za darmo i ewentualnie z zyskiem sprzedać. Kibice ci zapominają jednak, że cena transferu to tylko część kosztów związanych ze sprowadzeniem piłkarza (np. Ronaldo sprowadzony za 12,5 mln £ zarabia tyle mniej więcej przez dwa lata). A piłkarz przecież jeść coś musi. Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka wydaję się, że Arsenal wydaje mało, lecz to nieprawda. Arsenal wydaje mało na transfery, ale na płace stosunkowo dużo (związanie z klubem na długo obiecującego zawodnika jest naprawdę drogie). Zresztą ostatnie wydarzenia w klubie z Emirates, świadczą o tym, że budżet płacowy jest bardzo napięty i władze klubu mają duże opory przed płaceniem dużych pensji piłkarzom, do czego zresztą przyznał się Wenger.

Jeśli chodzi o pensje, króluje oczywiście Chelsea, która w sezonie 06/07 zapłaciła swoim pracownikom 132 mln £. Wzrost wydatków w tej drużynie jest wyjątkowo szybki, gdyż jeszcze dwa lata wcześniej The Blues dostawali 114 mln £ do podziału. Drugi Manchester swoim gwiazdom płaci 92,3 mln £ (wcześniej 85,4 mln £), trzeci Arsenal 89,7 mln £ (82,9 mln £), a czwarty Liverpool 77,6 mln £ (68,9 mln £). Newcastle płaci 62 mln £ (52 mln £), a Tottenham 43,8 mln £ (40,7 mln £). A jednak tanie transfery Wengera kosztują całkiem dużo i wydając dużo mniej pieniędzy w okienku transferowym niż np. Liverpool, przez cały rok płaci więcej. United naszpikowany gwiazdami płaci im tylko o 2,4 mln £ więcej w ciągu roku, niż Arsenal płaci swojej „taniej młodzieży”.

Z czołowych drużyn w radzeniu sobie z żądaniami płacowymi najlepiej wypadają Arsenal i Manchester, które rocznie zwiększają swoje wydatki na pensje o 8% (średnia ligowa 13%). Co to oznacza ? Otóż oba te kluby hamują wzrost wynagrodzeń, co powoduje, że zwiększające się co roku zyski nie są w całości przeznaczane na pensje, ale są np. inwestowane w inne ważne obszary działalności.

Warto podkreślić, że Manchester United wypada świetnie na tle innych zespołów w kategorii „wages to turnover ratio”. Innymi słowy United ma jeden z najlepszych (najniższy) stosunek płac do obrotów. W sezonie 2006/07 wyniósł on 43,6%, (rok wcześniej 51.6%). Arsenal wskaźnik ten utrzymuje na poziomie 50%, Chelsea – 70%, Liverpool – 58%, Newcastle – 72%, Tottenham – 42%. Dla porównania – płace Roya Keane’a i jego podopiecznych pochłaniają 90% obrotów klubu. Kiedyś jeden z dyrektorów Manchesteru United powiedział, że polityka klubu dopuszcza osiągnięcie poziomu 50%, jak widać jest jeszcze sporo zapasu.

Wykres 3

Sądząc po zebranych przeze mnie wynikach finansowych, Manchester United wydaje się być bardzo solidną firmą z jeszcze lepszymi perspektywami. Marka zespołu jest znana praktycznie na całym świecie, co gwarantuje nam pokaźne dochody z działalności komercyjnej. Skład zespołu jest młody i żądny sukcesów. Old Trafford będzie nam służył jeszcze przez wiele lat (a przecież wciąż można go rozbudowywać), bez potrzeby wydawania stek milionów funtów na budowę nowego stadionu. Niepokój kibiców może budzić natomiast zadłużenie klubu, ale o tym w następnej części.

Post scriptum

Na koniec kilka słów o naszym stadionie. Jego docelowa pojemność jest oceniana na 96,000 miejsc (czyli więcej niż Nowe Wembley). W planach jest przebudowa jego południowej części. Koszt tej przebudowy powinien zamknąć się w kwocie 100 mln £. Jest to związane z koniecznością wykupu okolicznych nieruchomości. I tu dopiero możemy ocenić właściwie ludzi, którzy sto lat temu zadecydowali o kupieniu działki, na której w/g ich planów miał stanąć stadion o pojemności 100,000 miejsc. Śmiem twierdzić, że ich decyzja mogła mieć, a nawet miała, fundamentalne znaczenie dla naszego klubu i jego przyszłych sukcesów. Podczas gdy inne zespoły nie są w stanie rozbudowywać swoich stadionów i muszą wydawać krocie na budowę nowych, my wciąż mamy swój ukochany Old Trafford. Arsenal musiał najpierw zbudować Highbury, by potem kosztem aż 430 mln £ przenieść się na Emirates (wzrost pojemności o 22,000 miejsc), które do rozbudowy się nie nadaje. Podobnie jest w Liverpoolu – oni też muszą wydać blisko 350 mln £, aby wybudować Stanley Park o pojemności 60,000 (z opcją do 71,000). To pozwoli na zwiększenie pojemności w porównaniu do Anfield o 16,000-27,000 miejsc. My przeprowadzać się nie musimy: Old Trafford ma i tak dużo większą pojemność od stadionów naszych rywali (również tych projektowanych), a niewielkim kosztem może być znowu powiększony do takich rozmiarów, o których rywale będą myśleć za jakieś 30-40 lat, co i tak będzie u nich wiązało się z budową kolejnych stadionów (kolejne setki milionów funtów). A u nas? Koszt powiększenia Old Trafford z 44,000 miejsc do obecnych 76,000 wyniósł… 114 mln £. Kolejne 20,000 miejsc to 100 mln £. 40,000 miejsc kosztem 214 mln £. Prezesów rywali skręca z zazdrości. Dla pozostałych klubów pojemność większa niż 90,000 miejsc oznacza „podwójną zmianę” stadionu – koszt w okolicach 1 mld £. Jedynie Chelsea może podjąć budowę stadionu mogącego zagrozić Old Trafford, ale o tym na razie u nich nie słychać.

John Henry DaviesCzy człowiek, który podarował nam tak wspaniały i perspektywiczny stadion wydając na niego fortunę (i zaoszczędził minimum 800 mln £, nie mówiąc o przyszłych dochodach) ma swój pomnik, który z pewnością mu się należy? Nie, ale pamiętajcie o nim. Nazywał się John Henry Davies. Jego największą wadą było to, że był po prostu przedsiębiorcą. W historii naszego klubu należy mu się miejsce obok Sir Matt Busby’ego.

 

Przewiń na górę strony