Nie przegap
Strona główna / Z przymrużeniem oka / Louis Saha – „Rekonwalescencja przebiega prawidłowo”

Louis Saha – „Rekonwalescencja przebiega prawidłowo”

Louis Saha
Kontuzje potrafią być naprawdę dokuczliwe nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla trenera i całego zespołu. Niestety urazy są niejako wpisane w zawód piłkarza. Zwłaszcza jeśli po boiskach grasują tacy kosiarze jak Alan Smith, czy niegdyś Roy Keane. Kiedy gramy przeciwko takim walczakom, możemy oczekiwać, że prędzej czy później poczujemy chrupnięcie w kolanie, lub usłyszymy trzask kości. Jednak są tacy zawodnicy, którzy pękają na długo przed starciem z wyprostowaną nogą rywala. Truchtając podczas rozgrzewki, w pewnym momencie chwytają się za udo i zamiast trenować wraz z kolegami, jadą do lekarza. Kiedy po dwóch tygodniach wyleczą uraz, powtarzają tę samą historię na najbliższym treningu. Czy taki sportowiec w ogóle nadaje się na piłkarza?


Oczywistą oczywistością jest fakt, że nie można opierać zespołu na takich zawodnikach jak Louis Saha. Gdyby o sile drużyny Czerwonych Diabłów mieliby stanowić gracze o tak wątłym zdrowiu jak Francuz, myślę, że bylibyśmy świadkami piłkarskiego paradoksu, kiedy to, mając najsilniejszą kadrę w Premiership, znajdowalibyśmy się w środku tabeli, jeśli nie niżej. Ferguson, przeszedłby zapewne na przedwczesną emeryturkę, spowodowaną rozstrojem nerwowym. No, ale nie ma się czemu dziwić. W końcu niemożność zestawienia składu na któreś spotkanie z rzędu musi być dość frustrującą sytuacją.

Saha jest jednym z lepszych napastników na Wyspach, to nie ulega wątpliwości. Jednak co z tego, skoro Francuz więcej czasu spędza w klinikach lekarskich niż na boisku? W tym sezonie francuski snajper na murawie przebywał zaledwie 1000 minut. Dla porównania, statystyki Cristiano Ronaldo pokazują, że Portugalczyk biegał za piłką przeszło trzykrotnie dłużej niż Louis. Częściej mieliśmy okazję oglądać nawet Tomka Kuszczaka, który jest zaledwie drugim bramkarzem, a Saha przecież miał rywalizować z Tevezem o pierwsze miejsce w składzie. Na chwilę obecną, czarnoskóry napastnik, owszem, walczy, ale ze swoim kolanem, a to nie przynosi szczególnych profitów zespołowi. A mamusia mówiła, pij mleko? Gdyby dwudziestodziewięcioletni zawodnik słuchał swojej macierzy, to być może byłby teraz kojarzony w środowisku piłkarskim nie z kontuzji, ale z bramek, które zdobywać niewątpliwie potrafi.

Zaczynam się zastanawiać, czy Francuz nie jest czasami dla drużyny Czerwonych Diabłów bardziej ciężarem, niżeli podporą. Nie chodzi tutaj o ciężar finansowy, bo kilka tysięcy w tę czy we w tę, to pestka dla takiego klubu, jak Manchester United. Piłkarz jest przede wszystkim ciężarem dla drużyny oraz trenera. Zawodnik, na którym nie można ani trochę polegać przynosi nikłą korzyść zespołowi. Saha do perfekcji opanował sztukę psucia Fergiemu taktyki obranej na dany mecz. Ile to razy słyszeliśmy, że Louis ma być gotowy na najbliższe spotkania, po czym okazywało się, że na treningu, czy przedmeczowej rozgrzewce napastnikowi coś strzeliło w kolanie? Dla niego kontuzja nie jest wypadkiem, lecz codziennością. Jeżeli już coś jest dziełem przypadku to prędzej obecność Francuza w pierwszej jedenastce. Wieczny rekonwalescent trzyma swoich kolegów w ciągłej niepewności – Roo, czy Carlito nigdy nie wiedzą, czy w najbliższym meczu będą mogli odpocząć, czy może na któregoś z nich spadnie obowiązek zastąpienia Sahy, bo ten doznał „niespodziewanej” kontuzji. Chociaż, czy w tej sytuacji może być mowa o zaskoczeniu? Zapewne, na przedmeczowej odprawie, pierwsza kwestia, jaką porusza sir Alex, to: kto zastąpi Louisa przed spotkaniem? Zawodnik, którego wytypuje sir Alex do tego, jakże ważnego zadania, przynajmniej wie, że kiedy dobiegnie go chrupnięcie czy inny chrzęst od strony Louisa, to może zdejmować dres i wybiegać na murawę.

Muszę przyznać, że Ferguson wykazuje się anielską cierpliwością w stosunku do francuskiego snajpera. Jak wyliczyli angielscy eksperci, czarnoskóry napastnik otworzył już trzecią dziesiątkę urazów, od czasu gdy przybył na Old Trafford. W tym sezonie nie mamy co narzekać na zdrowie Francuza, bo na razie odniósł „tylko” cztery kontuzje, podczas, gdy poprzednie rozgrywki zakończył na sześciu urazach. Najczęściej w karierze, bo aż dziesięć razy, nawalało mu kolano, a poza tym, od czasu do czasu, także udo, łydka, kostka i ścięgno Achillesa. Przeglądając Internet, znalazłem pewien wywiad z Louisem, w którym oświadczył, że największe wrażenie po przyjeździe do Manchesteru, zrobiło na nim całe zaplecze i baza treningowa. Ciekawe, czy mówiąc to, miał na myśli gabinety rehabilitantów i chirurgów…

Żeby nie wyszło, że jestem złośliwy, powiem też o Louisie kilka ciepłych słów. Grając w Pro Evolution Soccer, czy inne piłkarskie gry, najczęściej w parze z Rooneyem wystawiam właśnie Francuza. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, a po kolejnej wygranej rozmyślam, co by było gdyby czarnoskóry napastnik miewał urazy tak rzadko, jak w wirtualnym świecie. Niestety chyba nigdy się tego nie dowiemy, bo wątpię, aby kontuzje przestały kiedykolwiek nękać francuskiego gwiazdora. Wielka szkoda, bo liga byłaby niewątpliwie bardziej interesująca, gdyby Saha walczył o tytuł króla strzelców z Ronaldo. Na razie Portugalczyk z 27 golami samotnie przewodzi w klasyfikacji najskuteczniejszych, a nasz rehabilitant ma na koncie zaledwie 5 bramek i jest daleko w lesie (a właściwie w szpitalu).

Ciekaw jestem, czy po sezonie Fergie sprzeda Francuza, czy też może da mu posiedzieć w przytulnych gabinetach lekarskich na Old Trafford, jeszcze jeden sezon. Osobiście myślę, że szkocki menedżer pozbędzie się Louisa i sięgnie po gracza o nieco mniejszej kruchości. Mam nadzieję, że więcej nie powtórzy się sytuacja, kiedy to w ataku musi grać Giggs. Taki klub jak Manchester United musi mieć solidnego rezerwowego, który mógłby w każdej chwili zastąpić Rooneya lub Teveza. Nie może być tak, że skład meczowy zależy od kaprysu kolan Francuza.

Co myślą o Louisie, a czego nie mówią

Alan Smith, były zawodnik Manchesetu United: Raz na treningu wjechałem w Louisa. Następnego dnia byłem u Bossa na dywaniku. Nigdy więcej tego nie zrobiłem.

Edwin Van Der Saar, największy inteligent w szatni Diabłów: Pewnego razu powiedziałem sir Alexowi, że Louis dzwonił do mnie rano i powiedział, że już mu nie strzyka w kolanie i może przyjechać na trening. Boss nieźle się uśmiał.

sir Alex Ferguson: Louisa porównałbym do Rosenthala. Jest świetny, ale łatwo się tłucze. Dlatego warto go oszczędzać na specjalne okazje.

A gdyby tak matka natura poskąpiła Francuzowi nieco talentu, a obdarzyła go porządnym zdrowiem? Czy byłby lepszym zawodnikiem, bardziej przydatnym drużynie? Czy w ogóle trafiłby na Old Trafford, czy walczył o utrzymanie z Fulham? No cóż, to już wątek na osobny artykuł… Jak widać Louis Saha to niekończący się temat. Zupełnie jak jego kontuzje… A co Wy, drodzy Czytelnicy, sądzicie o Louisie i jego kolanach? Czy piłkarz z takim zdrowiem nadaje się do ekipy mistrzów Anglii, gdzie podczas długiego i wyczerpującego sezonu o końcowym sukcesie decyduje nierzadko przygotowanie fizyczne i zdrowotne zawodników? Czy Ferguson powinien zatrzymać Francuza i dać mu jeszcze jedną szansę, czy pozwolić odejść? Zapraszam do dyskusji!

Teraz już na serio. Louis Saha w liczbach:

£12,82 mln wyniósł transfer Francuza z Fulham do Manchesteru United.
100 razy wybiegał w pierwszym składzie na boiska Premiership, jako zawodnik Fulham.
53 bramek zdobył dla The Cottagers w lidze angielskiej.
52 razy wychodził w podstawowej jedenastce Czerwonych Diabłów na spotkania ligowe.
28 goli zdobył w rozgrywkach Premiership dla Manchesteru United.
21 kontuzji nabawił się podczas pobytu w ekipie Diabłów.
4 mecze w pełnym wymiarze czasowym rozegrał w tym sezonie.
2 bramki zdobył w sezonie 2004/2005. To jego najsłabszy wynik podczas niemalże ośmioletniego pobytu w Anglii.

Przewiń na górę strony