Nie przegap
Strona główna / Premiership / Przed meczem: Manchester United – Aston Villa

Przed meczem: Manchester United – Aston Villa

Przed meczem: Manchester United - Aston Villa
Z większą brednią, jak z opinią krążącą wśród wielu obcujących z futbolem, że presja, która spoczywa na liderujących United na siedem spotkań przed końcem sezonu, zniszczy ich psychicznie, dawno nie miałem do czynienia. Idąc tym tokiem rozumowania, można by stwierdzić, że to Chelsea i Arsenal są w najlepszej sytuacji i to do jednego z tych klubów powędruje tytuł. I nieważne, że tracą do nas kolejno 5 i 6 pkt – ważne, że według owych „specjalistów” są pod znacznie mniejszą presją, bo to nie oni zajmują pierwszą lokatę i nie oni starają się obronić mistrzostwo. Nie twierdzę, że „Czerwone Diabły” mogą czuć się już spokojnie, bo te 7 meczów może jeszcze wiele namieszać, choć sami przyznają, iż ich położenie tylko im sprzyja i zagrzewa ich do boju. By jednak nie poprzestać na słowach, już jutro, w starciu z Aston Villą na Old Trafford (18:15), muszą zapewnić sobie komplet punktów i zachować bezpieczną odległość od londyńczyków.
Dyskusja na forum »

Ostatnimi czasy, z ekipą z Birmingham szło nam całkiem przyzwoicie. Mogłoby być nawet wspaniale, gdyby nie nasze ostatnie, wyjazdowe spotkanie (III Runda FA Cup), które do 81. minuty stało pod znakiem remisu. Na ratunek przyszedł jednak Roo, a 8 minut później Ronaldo. Wynik meczu – 0:2. Jeśli chodzi o Premiership, nasze poprzednie starcie, ponownie przed cudzą publicznością, wygraliśmy 4:1, choć w 13. minucie przegrywaliśmy. Najszybciej po stracie gola otrząsnął się Rooney, który już w 36. minucie wyrównał, a chwilę przed przerwą podwyższył wynik na 2:1. Później trafiali już tylko Rio Ferdinand (45.) i Ryan Giggs (75.). Poprzedni mecz (ligowy, na OT), sprzed ponad jednego roku, także można zaliczyć do udanych. Tym razem to my pierwsi wyszliśmy na prowadzenie, a nasza przewaga nie uległa naruszeniu do końca meczu i pewnie wygraliśmy 3:1. Bramki zdobyliśmy bardzo szybko bo w 11. (Park), 13. (Carrick) i 35. minucie (Ronaldo). Honorowe trafienie na otarcie łez dla gości padło po strzale Agbonlahora dopiero w 52. minucie.

I nie tylko te trzy ostatnie spotkania przemawiają za naszą wyższością, bowiem w całej historii, w 149 ligowych meczach zwycięstwo odnosiliśmy 73 razy, remisów padło 34, a porażek 42. 74 z nich rozegrano w „Teatrze Marzeń” – 48 z punktową korzyścią dla nas, 10 dla Villi, a dzieliliśmy się punktami 16 razy.

Jeśli jednak zbliżymy się nieco do teraźniejszości i popatrzymy na tabelę Premierhip, ujrzymy, że Villi wiedzie się całkiem, całkiem. 7. miejsce z 49 punktami (24 mniej od nas) robi dobre wrażenie. Jednak nasz wyraźniejszy dystans wobec piłkarzy z Birmingham widzimy dopiero przy porównaniu bilansów bramkowych – nasz, najkorzystniejszy w lidze, wynosi +49 (drugi pod tym względem jest Arsenal – +35), zaś Villi tylko +12. W dodatku z trzech ostatnich ligowych pojedynków wyszliśmy zwycięsko: napawające największą dumą 3:0 z L’poolem (OT), 2:0 z Boltonem (OT) i 1:0 z Derby (wyjazd). Co innego może powiedzieć nasz jutrzejszy przeciwnik, który uległ Sunderlandowi u siebie 0:1, Portsmouth 0:2 na wyjeździe i zremisował 1:1 przed własną publicznością z Boro.

Przejdźmy może do wieści kadrowych. W jutrzejszym spotkaniu na pewno nie ujrzymy Darrena Fletchera i Luisa Sahy (ścięgna udowe). Nowością jest tylko absencja tego pierwszego, o którego kontuzji kolana, nabytego w środowy mecz reprezentacji, huczy w mediach dopiero od kilku godzin. Niestety, dla naszego Szkota sezon prawdopodobnie już się skończył, gdyż piłkarz nie wyjdzie na boisko przez około 6 tygodni. Niepewny jest też występ Naniego, zmagającego się z problemem z udem. Jak widać poniżej, Ferguson nie zamierza eksperymentować z graczami i stawia na najmocniejszych.

A oto i nasz skład:
Van der Sar, Brown, Ferdinand, Vidic, Evra, 0’Shea, Ronaldo, Scholes, Nani, Anderson, Hargreaves, Carrick, Giggs, Park, Rooney, Tevez, Kuszczak, Foster.

A także ekipy Aston Villi:
Carson, Taylor, Mellberg, Gardner, Laursen, Knight, Bouma, Agbonlahor, Osbourne, Petrov, Reo-Coker, Barry, Berger, Maloney, Young, Carew, Harewood, Salifou.

Przed meczem warto też zapoznać się ze zdaniem menedżerów obu zespołów.

Sir Alex Ferguson:

Muszę też myśleć o starciu z Romą, gdyż jutro nadchodzi selekcja składu na ów jakże ważny mecz. Jednak nie może to zakłócić myśli o spotkaniu z Villą. Ligę wygra najbardziej konsekwentna drużyna, a my tę konsekwencję musimy udowodnić w ciągu następnych kilku tygodni.

Martin O’Neill:

Najdłużej i zarazem najkrócej mówiąc: jesteśmy w tarapatach i musimy coś z tym zrobić. Jak dla mnie, byłoby to bezsensem, gdybyśmy już sobie odpuścili. Musimy zacząć ponownie wygrywać. Zostało nam siedem spotkań, mamy 49 pkt, co znaczy, że nie mamy do pozostałych jakiejś nadzwyczajnej straty i nadal warto jest gonić.

Zaś jeśli chodzi o typy bukmacherów na ów starcie, Aston Villa jest już praktycznie skazana na klęskę. A zresztą, sami popatrzcie:

Zwycięstwo Manchesteru United: 1.30
Remis: 4:00
Zwycięstwo Aston Villi: 7.50

Tak więc, moim skromnym zdaniem, nie ma innej możliwości, jak pokonanie Villi co najmniej dwoma bramkami i zgarnięcie trzech punktów. Łatwo być nie musi, ale każde „oczko” jest w naszym wypadku na wagę złota. Kto wie? Być może pojedyncze punkty zadecydują o Mistrzostwie Anglii?

Przewiń na górę strony