Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Rio Ferdinand

Rio Ferdinand

Rio Ferdinand
Rio Gavin Ferdinand. Człowiek, który na zawsze wpisał się do annałów piłki nożnej. Zdecydowanie jeden z najlepszych środkowych obrońców na świecie. Nie ma osoby, która miałaby choć podstawowe pojęcie o tym sporcie i nie znałaby Rio Ferdinanda. Już od początku swojej kariery odznaczał się wyjątkowymi umiejętnościami, a los chciał, iż wylądował właśnie w United…

Rio urodził się 7 listopada 1978 roku w Londynie. Swoje wczesne dzieciństwo spędził w Peckham (jedna z dzielnic stolicy), gdzie od razu poznał tę trudniejszą stronę życia. Jego ojciec – Julian – pochodzi z Saint Lucia, matka zaś – Janice Lavender – ma irlandzkie pochodzenie. Rodzice Rio nigdy nie wzięli ślubu, a o rozstaniu postanowili, gdy był jeszcze bardzo młody. Jeżeli szczęście liczyć w rodzeństwie, Ferdinand był naprawdę bogatym chłopcem. Niestety, wszyscy jego bracia i siostry pochodzili z poprzednich związków Juliana i Janice. Jeden z nich – Anton Ferdinand – poszedł w ślady brata, broniąc obecnie barw West Hamu United. Rio miał jeszcze jednego piłkarza w rodzinie: kuzyn, Les Ferdinand, był znanym angielskim napastnikiem.

Nasz środkowy obrońca rozpoczął swą przygodę z piłką w roku 1990, zasilając młodzieżowe szeregi londyńskiego QPR. 12-letni Rio od samego początku odznaczał się dużym talentem gry obronnej, co pozwoliło mu przejść do West Hamu United dwa lata później. Gavin uczył się wówczas w Blackheath Bluecoat, wkraczając w profesjonalny futbol pod skrzydłami niezłej młodzieżowej szkółki WHU. Debiut Ferdinanda w pierwszej drużynie nastąpił w meczu z Sheffield Wednesday 5 maja 1996. Rio wszedł z ławki rezerwowych, a mecz zakończył się remisem 1-1. Wszyscy oceniali występ młodego Anglika na dobry, mimo wszystko nikt nie przypuszczał, iż oglądali właśnie przyszłość reprezentacji. Przyszedł jednak wreszcie czas, gdy wysiłki Ferdinanda zostały docenione. Sezon 97/98 przyniósł mu pierwsze trofeum, gdzie w wieku zaledwie dwudziestu lat stał się zwycięzcą nagrody Hammer of the Year (w wolnym tłumaczeniu: Młot Roku). Jest to tytuł nagradzający najlepszego gracza sezonu w West Hamie.

Jak się okazało, było to pierwsze i ostatnie wyróżnienie w drużynie Młotów. Gavin dołączył do jednego z najlepszych zespołów FA Premier League – Leeds United w listopadzie 2000 roku za ogromną sumę 18 milionów funtów! Był to brytyjski rekord transferowy, a Rio stał się wtedy najdroższym obrońcą świata. Leeds nigdy nie żałowało tych pieniędzy. Po zaledwie jednym roku gry 23-letni Ferdinand stał się kapitanem drużyny, zyskując opinię gwiazdy. Niestety, Leeds United zaczęło mieć bardzo poważne problemy finansowe, więc klub był zmuszony do sprzedaży swoich najlepszych zawodników. Na pierwszy ogień poszedł właśnie Rio, który pożegnał się z popularnymi The Whites. Leeds od tamtej pory praktycznie nie istnieje.

Był słoneczny dzień i piękna pogoda. Gazety w kioskach wskazywały datę 22 lipca 2002 roku, jednak uwagę wszystkich przykuwały wielkie nagłówki z wizerunkiem Ferdinanda na pierwszych stronach. Tak, to właśnie ten magiczny dzień zesłał wielkiego Rio do Manchesteru United. Manchesteru, o którym nasz obrońca w dzieciństwie bardzo wiele słyszał. Nic dziwnego – gdyby futbol powstał w roku, w którym Ferdinand rozpoczął swą przygodę z piłką, Manchester United byłby najbardziej utytułowanym zespołem Wielkiej Brytanii, a możliwe że i świata. 5-letni kontrakt z Czerwonymi Diabłami po raz kolejny dał mu miano najdroższego brytyjskiego zawodnika w historii oraz najbardziej wartościowego obrońcy globu. Był to prawdziwy hit transferowy oraz strzał w dziesiątkę. Strzał wart 33 miliony funtów.

Rio wygrał Premiership w swoim pierwszym sezonie u sir Alexa Fergusona, od razu zyskując sobie sympatię i poparcie wśród kibiców. Na pierwszą bramkę nasz defensor czekał aż do grudnia 2005 roku, pomimo nieustannych wejść w pole karne przeciwnika przy wszystkich rzutach rożnych i korzystnych wolnych od pierwszego meczu na Old Trafford. Było to spotkanie przeciwko Wigan Athletic – Ferdinand przypieczętował zwycięstwo Diabłów elegancką bramką z główki na 4-0. Od tego momentu Rio nie ma już problemów ze strzelaniem goli, czego najlepszym przykładem jest piękna bramka na 1-0 zdobyta w ostatniej minucie meczu z Liverpoolem. Ciekawostką może być zakład dwóch braci Ferdinandów w sezonie 2005/06 o to, który z nich strzeli więcej. Rio wygrał wówczas z Antonem w stosunku 3-2.

Chcąc choćby w najmniejszym stopniu opisać życie Rio Ferdinanda, trzeba spojrzeć nieco wstecz. W 2003 roku szokująca wiadomość wstrząsnęła wszystkimi fanami Manchesteru United, która zostawiła znaczący ślad – a wręcz uszczerbek – na jego karierze. Rio nie pojawił się na testach antydopingowych tłumacząc się tym, że w chaosie spowodowanym przeprowadzką i kupnem mebli zupełnie o tym zapomniał. Angielska Federacja Piłki Nożnej okazała się być niewzruszona, karząc Ferdinanda kwotą 50.000 funtów oraz ośmiomiesięcznym zawieszeniem. Kara zaczęła się w styczniu 2004 roku, co oznaczało, iż Rio opuści nie tylko resztę sezonu z Manchesterem, ale i całe EURO 2004. Klub wielokrotnie apelował o zmianę werdyktu The FA, słusznie rozpatrując wcześniejszą sprawę Christiana Negouai z Manchesteru City, który za podobny wyczyn otrzymał śmieszną karę 2.000 funtów! Karą zainteresował się też ówczesny prezydent FIFA – Sepp Blatter. Sprawa do dziś wydaje się być bardzo dziwna, poddając w wątpliwość sprawiedliwość The Football Association. Ferdinand naturalnie udowodnił później swoją niewinność.

Czekam na dzień mojego powrotu z utęsknieniem. Ta chwila dłuży mi się niemiłosiernie, ale wiem, że z dnia na dzień jestem coraz bliżej. Kiedy nie możesz grać jesteś skazany na oglądanie poczynań twoich kolegów z trybun. Wiesz, że nie możesz nic zrobić by im pomóc, mimo że byś chciał. To okropne uczucie. Nie życzyłbym nikomu, by musiał przechodzić przez to, co ja. Mam nadzieję, że mecz przeciwko Liverpoolowi będzie wielkim wydarzeniem. Jeżeli oczywiście menadżer mnie deleguje do gry dam z siebie wszystko. Będę jeszcze lepszym piłkarzem niż przed rozpoczęciem kary – mówił Ferdinand

Kontynuując swoje fantastyczne występy na angielskich boiskach, Rio Ferdinand został nominowany do Jedenastki Sezonu Premiership w sezonie 2006/07, gdzie znalazło się miejsce dla siedmiu innych piłkarzy z Old Trafford. To jednak tylko jedno małe wyróżnienie w porównaniu do całej reszty jego trofeów. Jak do tej pory Rio zdobył dwa mistrzostwa Anglii (2003 i 2007), Puchar Anglii (2004) i Puchar Ligi Angielskiej (2006). Zanotował 172 występy w Manchesterze, czyli mniej-więcej połowę tego, co wybiegał w całej swojej karierze. Strzelił tu 6 bramek i bez wątpienia jest kluczowym graczem obecnego Mistrza Anglii. Świadczy o tym fakt, iż w ostatnich sezonach Ferdinand wybiega na boisko zdecydowanie najczęściej. Solidny, doświadczony środkowy obrońca mający u swojego boku Nemanję Vidica pozwala nam spać spokojnie. Uważacie, że Ronaldo to mistrz? W takim razie kim jest Ferdinand?

Czas na podsumowanie kariery reprezentacyjnej. Pierwszy występ Rio zaliczył bardzo wcześnie, mając zaledwie 19 lat i 8 dni w 1997 roku, stając się najmłodszym piłkarzem grającym kiedykolwiek dla reprezentacji. Rekord ten został pobity dopiero 9 lat później przez Micah Richardsa. Od pierwszego powołania nasz środkowy obrońca stał się stałym bywalcem w drużynie Synów Albionu, mając obecnie na swoim koncie 65 reprezentacyjnych występów i 2 bramki. W wieku 20 lat Ferdinand został powołany na Mistrzostwa Świata 1998, jednak po zatrzymaniu przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu trener reprezentacji Anglii – Glenn Hoddle – ostatecznie wykluczył go ze składu na mecz finałowy. Rio dostał niezłą nauczkę, z której bez wątpienia wiele wyniósł ;). Kolejne powołania na turnieje w 2002 i 2006 roku dały mu status nietykalnego, dzięki czemu jest teraz niekwestionowanym filarem reprezentacji. Ferdinand zagrał w swojej karierze 10 spotkań Mistrzostw Świata. Podczas jego obecności na boisku, Anglia zanotowała aż siedem spotkań bez straty gola, tracąc zaledwie cztery bramki.

Słynna angielska kapela Duran Duran ma nawet na swoim koncie piosenkę po tytułem „Rio”, która jest używana jako pieśń kibiców zarówno pochlebnie, jak i wyzywająco w stronę Ferdinanda (zależnie od sytuacji). W 2002 roku lider kapeli, a jednocześnie fan reprezentacji – Simon Le Bron obiecał nagrać pieśń kibiców, jeżeli tylko Synowie Albionu wygrają mecz. Nie wygrali.

Od pewnego czasu Rio Ferdinand znany jest nie tylko ze świetnych występów na boiskach Premier League, czy też z solidnych odbiorów w reprezentacji. Nasz bohater znalazł swoje drugie powołanie, występując w licznych programach telewizyjnych. Jego debiut jako prezenter telewizyjny miał miejsce w czerwcu 2006 roku, w dniu grupowego otwarcia Mistrzostw Świata, kiedy Anglia zmierzyła się z Paragwajem. W programie „Rio’s World Cup Wind-Ups” Ferdinand w żartobliwy sposób wyrażał się o swoich kolegach z reprezentacji, włączając w to oczywiście Davida Beckhama. Kolejny z jego programów – „Rio’s All-Star Wind-Ups” został odwołany z powodu filmowania wybuchów i katastrof. Szkoda, bo sporo ciekawych odcinków skończyło w koszu na śmieci :). Obecnie Rio pracuje nad filmem dokumentalnym dotyczącym morderstwa młodego Damilola Taylora. Nasz obrońca mieszkał niegdyś blisko osiedla, gdzie w 2000 roku zginął ten 12-latek. Będzie to pierwszy dokument Ferdinanda z nowej serii, która ma przekonać młodych ludzi do życia z dala od przestępstw i wykroczeń.

Rio w swoim programie „Punk’d”

Ciekawa wpadka :)

Nic dziwnego, że Anglik ma rangę największego dowcipnisia na Old Trafford. Do dziś mówi się o znanej rozmowie Rio z Chrisem Moyles’em, DJem BBC Radio 1. Pewnego razu obrońca United zadzwonił do radia. Rozmowa toczyła się oczywiście na żywo przed setkami słuchaczy. Było to krótko po tym, gdy Paul Scholes został podejrzany o homofobię przez jego reakcję na opinię, iż jest gejem z powodu swojej fryzury. Moyles żartobliwie spytał Ferdinanda: „Jeżeli miałbyś wybierać, z kim wolałbyś wyjść na spacer, ze Smudgerem czy Scholesy’m?” – dotyczyło to oczywiście Alana Smitha i Paula Scholesa. Ferdinand odpowiedział: „Wyjście na spacer z facetem to nie moja gra, nie moja dziedzina”. Gdy prezenter zasugerował, że Rio na pewno wybrałby Smitha, ten rzucił bez zastanowienia: „Ty chyba jesteś pedałem”. Po chwili namysłu, nasz obrońca szybko złagodził sytuację: „Nie mam problemów z homofobią.”

Rozmawiałem z Rio w ostatni piątek. Od tamtego czasu wysyła do mnie smsy z treścią piosenek oraz nic nie znaczących znaczków. Siedzę często w domu, ponieważ mam dwójkę małych dzieci, a on przysyła mi takie bzdury. Zachodzę wtedy w głowę w jakim celu to robi. Zazwyczaj otrzymuje od niego wiadomość wieczorem i uświadamiam sobie, że tego nie potrzebuję. Chcąc być jednak szczerym muszę przyznać, że Rio umie mnie rozśmieszyć, to naprawdę zabawny facet! – mówi Wayne Andrews, kolega Rio z młodzieńczych lat, obecnie napastnik Crystal Palace.

Świetny dowcipniś, wielki piłkarz i wspaniały człowiek, o czym świadczą liczne pomoce Rio udzielane biednym dzieciom w sierocińcu. Twardziel kiedy trzeba (czyt. gdy Torres zapomni w czyim gra kraju). Tak krótko można by opisać 30-letniego Ferdinanda. Według mnie jeden z najbardziej zasłużonych zawodników Teatru Marzeń, z Paulem Scholesem, Ryanem Giggsem i Gary Neville’em na czele. Tak, to mój ulubiony zawodnik, któremu – w moim przekonaniu – genialny Cristiano Ronaldo nie dorasta do pięt.

Przewiń na górę strony