Nie przegap
Strona główna / Video z meczu Manchester United – Manchester City

Video z meczu Manchester United – Manchester City

Dzisiaj na Old Trafford odbyło się wyjątkowe spotkanie. Wyjątkowe nie tylko ze względu na to, iż były to derby Manchesteru. Głównie dlatego, że tym spotkaniem zawodnicy, kibice i działacze United chcieli uczcić pamięć tych, którzy zginęli w 1958 roku, w katastrofie pod Monachium. Przed spotkaniem sir Alex Ferguson wyrażał swoje niezadowolenie, że akurat mecz z City wypadł w w tygodniu, w którym obchodzono 50 rocznicę tej tragedii. Gra niestety nie układała sie po myśli Czerwonych Diabłów, które przegrały to spotkanie 1:2.

Minuta ciszy


Pierwszy gwizdek poprzedziła minuta ciszy, którą uszanował również 3 tysiączny tłum kibiców City. O ich zachowanie podczas tej wyjątkowej dla United chwili obawiano się najbardziej. Oba zespoły weszły na boisko w strojach bez wypisanych sponsorów, a gospodarze zagrali w koszulkach retro z inną numeracją niż zwykle. Obok zawodników na boisko wychodziły dzieci w garderobie Manchesteru United z nazwiskami ofiar tragedii.

Vassell i 0:1


Mimo początkowej przewagi Czerwonych Diabłów jako pierwsi prowadzenie zdobyli goście. Pierwszy mocny strzał wybił Edwin van der Sar, następnie odbił dobitkę Vassella, lecz za trzecim razem to Anglik był górą, a Holender musiał schylić się do bramki po futbolówkę.

Benjani

Kiedy wydawało się już, że wynik 0:1 utrzyma się do przerwy, City zdobyło druga bramkę w tym spotkaniu, stając się pierwszym zespołem w tym sezonie, który zdołał strzelić więcej niż jedną bramkę na Old Trafford. Z prawego skrzydła dośrodkowywał Martin Petrov, a Benjani Mwaruwari tylko lekko musnął piłkę, która wpadła w lewy róg bramki, tuż obok rozpaczliwie interweniującego Edwina van der Sara.

Honorowa bramka dla United


United próbowało, przeprowadzało akcje, ale nic z tego nie wychodziło. Pierwszą bramkę strzeliły dopiero w doliczonym czasie gry. A dokonał tego Michael Carrick do spółki z Paulem Scholesem. Mimo strzelonego gola nie było widać żadnej radości w zespole United. Bo z czego tu się cieszyć kiedy przegrywa się tak szczególne spotkanie, z tak wyjątkowym rywalem 1:2 i to na własnym boisku?

Teraz możemy się zastanawiać i gdybać, co by było gdyby Rooney i Evra nie pauzowali za kartki? Albo co by było gdyby sir Alex wystawił do gry od początku spotkania Carricka? Jedno jest pewne – o tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć. Teraz trzymajmy kciuki za Blackburn, które jutro gra z Arsenalem, bo jeżeli Kanonierzy wygrają to spotkanie będziemy mieli do nich aż 5 punktów straty.

Przewiń na górę strony