Nie przegap
Strona główna / Offtopic / Recepta na maturę i nie tylko

Recepta na maturę i nie tylko

Zapewne jesteście przyzwyczajeni do innego typu tekstów ale możliwości, jakie daje forma bloga, skusiły mnie do zaprezentowania poniższej pracy. Rok temu, wybierając temat prezentacji maturalnej z języka polskiego, zrezygnowałem z pisania standardowych analiz dzieł Mickiewicza czy też Żeromskiego i skupiłem się na tym co interesowało mnie, na piłce nożnej. Bardzo szybko, z dużą przyjemnością i bez pomocy „z zewnątrz”, stworzyłem oraz przyswoiłem sobie poniższy tekst. Sama prezentacja, chociaż związana z dużym stresem, wypadła świetnie. Pytania komisji ze sfery polityki i futbolu nie stanowiły dla mnie większego problemu, a zachwycone nauczycielki przyznały mi maksymalną ilość punktów. Udostępniając swoją prezentację chciałbym pokazać wam, że od czasu do czasu, naprawdę warto zejść z wytyczanych odgórnie szlaków i samemu zdecydować o kierunku swojego marszu.

Temat: Piłka nożna jako zjawisko kulturowe; literackie, społeczne, polityczne. Omów problem, odwołując się do wybranych tekstów kultury XX wieku.

W 1981 roku Bill Shankly, menedżer jednego z najsłynniejszych klubów angielskich – Liverpoolu, powiedział : ” Niektórzy sądzą, że piłka nożna to sprawa życia lub śmierci. Mogę was zapewnić, że jest to coś znacznie poważniejszego „.

Nawet dzisiaj nie jesteśmy w stanie określić jednoznacznie, kiedy zaczęto grać w piłkę nożną, ponieważ gry do niej zbliżone pojawiały się już w Chinach w 220 r.p.n.e, przedkolumbijskiej Ameryce czy średniowiecznej Wenecji. Pewne jednak jest, że dzisiejszy „futbol” podarowała światu, w połowie XIX wieku, Anglia. Już sam proces powstawania nazwy tego sportu świadczy o tym, że w założeniu była to dyscyplina skierowana do mas. Termin „football” pojawił się w średniowiecznej Anglii i określał różne gry, popularne wśród plebsu, w które grano „na piechotę”. W tym samym czasie w środowisku arystokracji rozrywkom oddawano się na koniach.

Piłka nożna od zawsze wzbudzała wielkie emocje wśród swoich fanów potrafiących poświęcić jej niemal wszystko. Dla wielu ludzi była ona jedyną szansą na lepsze życie, ale często, wykorzystywana jako narzędzie polityczne, stawała się pretekstem do prześladowania nawet całychnarodów. Piłka nożna okazała się doskonałym tworzywem literackim. Piłkarskie stadiony były i są miejscem afiszowania swojego pochodzenia, wyznania czy dumy narodowej, lecz także przestrzenią wykorzystywaną do wyładowania agresji.

Niezwykły wpływ piłki nożnej na politykę i nastroje narodowe opisał w „Wojnie futbolowej” Ryszard Kapuściński. Wybitny reporter zrelacjonował w swojej książce wojnę Salwadoru z Hondurasem, której bezpośrednią przyczyną stały się mecze eliminacji do mistrzostw świata reprezentacji obu państw. Piłkarze Hondurasu na stadion w San Salwador zostali dowiezieni wozami pancernymi, na maszt, zamiast ich uprzednio spalonej flagi wciągnięto „brudną ścierkę”, a w pomeczowych zamieszkach dwie osoby zginęły, natomiast kilkadziesiąt zostało rannych. Wkrótce po tych wydarzeniach na stolicę Hondurasu – Tegucigalpę spadły pierwsze bomby. Pomimo, że prawdziwą przyczyną wybuchu stugodzinnej wojny były złe nastroje w obu krajach, spowodowane napływem nielegalnych imigrantów z przeludnionego Salwadoru do graniczącego z nim Hondurasu, to dopiero mecz piłkarski stał się okazją do wyładowania agresji dla fanów obu drużyn i pretekstem do zbrojnej interwencji dla władz.

W manipulacji kibicami piłkarskimi najdalej posunęli się jednak serbscy politycy podczas konfliktu bałkańskiego, który w swojej książce opisuje amerykański dziennikarz Franklin Foer. Zeljko Raznatović, gangster i fan Crveny Zvezdy, bardziej znany jako „Arkan”, selekcjonując najzagorzalszych i najagresywniejszych kibiców belgradzkiej drużyny utworzył z nich bojówkę, nazwaną później „Tygrysami”. Cieszyli się oni pełnym poparciem władz serbskich, które potrzebowały narzędzia do zastraszania, a wyjątkowo brutalne oddziały Arkana świetnie spełniały tę rolę. Członkowie „Tygrysów” w czasie walki śpiewali piosenki na cześć Crveny Zvezdy a kiedy zostali ranni mogli liczyć na odwiedziny piłkarzy ich ukochanego klubu w szpitalach. Lata bałkańskiej wojny są niechlubnym przykładem nierozerwalnych więzi piłkarsko-politycznych i pokazują jak łatwo władzom manipulować kibicami, często przepełnionymi zawiścią, agresją i uprzedzeniami.

Najciekawszym i najważniejszym elementem piłki nożnej są właśnie jej fani. Opisani wyżej chuligani, którzy na stadionach piłkarskich środkowej Ameryki wyładowywali swoją nienawiść a w Serbii sami tworzyli oddziały biorące udział w wojnie, musieli czerpać z wcześniej wytyczonych wzorców. Szukać ich należy w przemysłowej Anglii sprzed kilkudziesięciu lat.

W książce „Jak futbol wyjaśnia świat” odnajdujemy próbę analizy środowiska pseudokibiców, poznajemy jednego z prekursorów tego typu grup i odkrywamy aspekty społeczne, które zdecydowały o powstaniu w Anglii pierwszych band tzw. „kiboli”.

Alan Garrison, opisywany przez Franklina Foera przywódca jednej z pierwszych chuligańskich grupek w Anglii, urodził się w niezwykłej rodzinie, którą tworzył były porucznik hitlerowskiej SS i pielęgniarka pochodzenia żydowskiego. Dla kolegów na boisku, mały Alan był zarówno „głupim Żydem” jak i „gestapowcem”. Źle traktowany od wczesnego dzieciństwa postanowił trenować boks i wkupić się w towarzystwo twardych mężczyzn. Wkrótce potem odwiedził po raz pierwszy piłkarski stadion, na którym „zachwyciły go pasja i poczucie wspólnoty”, której brakowało mu w życiu. Ten rodzaj „stadionowej solidarności” opisuje w swojej książce „Futbolowa gorączka” także Nick Hornby. Wspomina on, że ze swojej pierwszej, dziecięcej wizyty na trybunach zapamiętał głównie „wszechogarniającą męskość całej sytuacji” i ordynarny język, pierwszy raz zasłyszany z ust ludzi dorosłych. Hornby pisze, że częściej niż na boisko spoglądał w stronę kibicującego tłumu a największe wrażenie zrobiła na nim otaczająca go nienawiść dla tego typu „stadionowej” rozrywki, „widziałem, że nikt dobrze się nie bawił, nie w takim sensie, w jakim ja rozumiałem to słowo…”. Hornby, którego dzieciństwo upływało stosunkowo szczęśliwie nie poddał się owej specyfice stadionowej w przeciwieństwie do Garrisona, który na fali życiowej frustracji, wkrótce po swoim pierwszym pobycie na trybunach założył chuligańską grupę.

Jego przykład jest najlepszym wytłumaczeniem zjawiska społecznego jakim niewątpliwie było powstawanie grup pseudokibiców. Ludzie, głównie mężczyźni, którym nie wiodło się w życiu, byli dyskryminowani w dzieciństwie lub nie odnieśli sukcesu w dorosłym życiu, w piłce nożnej odnajdowali poczucie wspólnoty, formę rekompensaty brutalnego losu i siłę grupy kibiców, których łączył jeden cel – zwycięstwo ich zespołu.

Jeden cel łączy także kibiców szkockich drużyn – Celticu i Rangers, jest nim afiszowanie swojego wyznania i dyskryminacja odmiennych przekonań rywali. Fani Celtów to w głównej mierze katolicy natomiast „Rangersi” to protestanci. Bezpośrednie mecze tych drużyn panujących w Glasgow zaliczane są do najostrzejszych i najbardziej kontrowersyjnych derbów Europy i świata. Przekonał się o tym również polski bramkarz Artur Boruc grający w barwach Celticu, który rozpętał prawdziwą burzę na Wyspach, kiedy podczas meczu przeżegnał się na oczach wściekłych protestantów Rangers. W „Jak futbol wyjaśnia świat” czytamy, że po meczach derbowych w kartotekach policyjnych widnieją dziesiątki nazwisk rannych a nawet zamordowanych kibiców, między innymi fana Celitcu, który wychodząc z pubu swojej drużyny został postrzelony z łuku. W Irlandii zdarzają się także przypadki oddawania w ręce IRA protestanckich kibiców Rangers przez taksówkarzy ! Przez długi czas oba kluby nie zatrudniały zawodników o wyznaniu innym niż to z, którym są łączone. Rywalizacja klubów z Glasgow to, jak pisze Foer, „nieustanna walka o reformację protestancką” .

Sytuacja w Szkocji i Irlandii obrazuje, jak głęboko w świadomości kibiców zakorzeniają się uprzedzenia do wyznawców innych religii i w jak brutalny sposób, zasłaniając się piłką nożną można ową nienawiść wprowadzać w życie.

Jest rzeczą oczywistą, że wywołujące tyle emocji i tak znaczące społecznie zjawisko jakfutbol, musi budzić zainteresowanie pisarzy, jako atrakcyjny temat literacki.

Jednym z najczęściej spotykanych motywów, jest determinacja młodych chłopców, zamieszkujących najbiedniejsze dzielnice Afryki czy Ameryki Południowej dla których jedyną szansą na lepsze życie jest gra w piłkę.

Głównym bohaterem „Gola!” jest Santiago Munez, Meksykanin, który wraz z rodziną ucieka do Stanów Zjednoczonych szukać, bez skutku, lepszego życia. Jego pasją jest piłka nożna, dzięki której, po przezwyciężeniu wielu przeszkód, osiąga sukces grając dla angielskiej drużyny Newcastle. Autora książki najbardziej interesuje droga jaką pokonać musi młody chłopak,skrycie walczący z astmą i nienawykły do niezwykle brutalnej gry Anglików, zanim zostanie bohaterem. Rigby wzoruje się na historiach wielu legendarnych piłkarzy, którzy swoje kariery zaczynali biegając boso za piłką.

Zarówno Robert Rigby w „Golu!” jak i Barry Hines w „Królu strzelców” zwracają uwagę na ciekawe zjawisko jakim jest niezwykle silne przywiązanie kibiców do drużyn pochodzących z ich miast. Rigby opisuje jak w dzień meczu Newcastle United miasto zamiera w pełnym napięcia oczekiwaniu na wynik jedynego liczącego się w lidze zespołu z miasta. W restauracjach, pubach i na ulicach jedynym tematem rozmów są zawodnicy, sytuacja w tabeli i plotki dotyczące klubu. Hines również wykorzystuje owo zjawisko miasta „żyjącego” życiem lokalnej drużyny. Bohater książki Lennie, młody, nieprzeciętnie utalentowany zawodnik dołącza do drużyny Miejskich. Od tej chwili staje się przedmiotem dumy całego miasteczka i na każdym kroku spotyka się ze wsparciem fanatycznie oddanych kibiców lokalnego zespołu. Jednak razem ze sławą spada również na niego brzemię odpowiedzialności. Do problemów związanych z wiekiem dojrzewania, dochodzi konieczność dokonywania trudnych wyborów: między szansą na szybką międzynarodową karierę a lojalnością wobec swojej drużyny, ambicjami dot. zdobycia wyższego wykształcenia i niemożnością pogodzenia nauki z intensywnymi treningami. Lennie ma również świadomość ogromnych oczekiwań i nadziei jakie wiąże z jego piłkarskim talentem starzejący się, bezrobotny ojciec od ponad czterdziestu lat kibicujący miejscowej drużynie, który w sukcesach syna szuka rekompensaty za własne życiowe porażki. Istotnym motywem powieści jest też kształtowanie się postawy moralnej bohatera poddawanego manipulacjom miejscowych notabli i sponsorów rywali w rozgrywkach.

Dzisiaj, piłka nożna stała się nieodłącznym elementem naszego życia. Ostatni mundial w Niemczech zgromadził przed telewizorami ok. miliarda ludzi czyli ponad 16% całej ludzkości. Futbol stał się zjawiskiem społecznym i politycznym a twórcy literatury pięknej coraz chętniej sięgają po różne jego aspekty. W sytuacji gdy piłka nożna stała się tak globalnym zjawiskiem warto odpowiedzieć sobie na pytanie zadane przez Leopolda Ungera, czy futbol to szkoła życia czy też jak stwierdził George Orwell wojna bez karabinów.

Przewiń na górę strony