Nie przegap
Strona główna / Offtopic / Pady do rąk, czyli Pro Evolution Soccer 2008

Pady do rąk, czyli Pro Evolution Soccer 2008

Pady do rąk, czyli Pro Evolution Soccer 2008
Gry komputerowe zawsze zajmowały szczególne miejsce wśród wielu użytkowników wielkich pudeł z klawiaturą, myszką, a nawet wejściami na różne kable. Nawet najzwyklejszy śmiertelnik nie gustujący specjalnie w komputerowych formach rozrywki ma czasem ochotę nieco się odprężyć przed starym, dobrym, zakurzonym monitorem. I ma rację. Bo jak inaczej wyrazić sprzeciw managerowi swojej ulubionej drużyny piłkarskiej, niż zrobić wszystko samemu w symulatorze? Dziś przyglądniemy się bliżej grze Pro Evolution Soccer 2008.

Seria gier Pro Evolution Soccer już od bardzo dawna uznawana jest za najlepszy symulator piłkarski świata. Przyznam się bez bicia, że moje zdanie jest podobne. Bo czymże może zachwycić FIFA (która z resztą do kategorii symulatory nie należy), poza licencją na większość lig świata? Chyba nie rozgrywką, w której piłkarze poruszają się niczym zombie po cmentarzu, a poziom trudności przypomina przerażające przygody HUGO z Polsatu? Nie obraźcie się za te porównania, w końcu każdy lubi inną formę rozrywki ;). Przejdźmy jednak do konkretów. Po najnowszej części PESa spodziewano się wiele, lecz najważniejszą rolę miał odgrywać tryb multiplayer. Nie oszukujmy się; panowie z KONAMI nie mieliby zbyt wielu klientów (klient – facet, który kupuje grę w sklepie) kupujących grę specjalnie dla rozgrywki sieciowej.

pudelko.jpgGdy dostałem grę w swoje ręce moim oczom ukazało się ładne pudełko z eleganckim napisem Pro Evolution Soccer 2008. Wyjąłem płytę, włożyłem ją do napędu i rozpocząłem instalację. Po dłuższym oczekiwaniu – gra zajmuje ponad 5 GB miejsca na dysku, co dodatkowo wpłynęło na moją ciekawość – instalacja wreszcie dobiegła końca, a na pulpicie ukazała się ładna ikonka. Na pierwszy rzut oka widać, że najnowsze dziecko KONAMI znacznie poprawiło się pod dwoma względami – interface oraz ścieżka dźwiękowa. Tuż po intro czekał mnie wybór poziomu trudności. Bez zastanowienia wziąłem ostatni – Top Player i ruszyłem na podbój światowych boisk. Menu główne jak i wszystkie inne (Kariery, Pucharu, Ligi, Meczu Towarzyskiego) wydają się być znacznie ciekawsze niż poprzednio. Czym prędzej wszedłem w EXIBITION i – chcąc zagrać pierwszy mecz towarzyski – wybrałem drużynę o znajomo brzmiącej nazwie Man Red. Tak, brak licencji na Premiership bywa męczące, ale to tylko kwestia czasu aby w internecie pojawił się odpowiedni patch ;).

Ustawienia zarówno formacji jak i taktyki przed meczem wiele się od poprzedniej wersji nie różni. Nadal mamy władzę nad bardzo wieloma aspektami gry, dzięki czemu faktycznie można poczuć się jak prawdziwy manager. Świetne jest to, iż nawet najdrobniejsza zmiana taktyki ma swój wpływ na późniejszą grę twoich podopiecznych. Doszła nawet jedna bardzo przydatna opcja, której brak w poprzednich częściach gry był manifestowany na każdym forum europy – jest nią możliwość ustawienia graczy, którzy mają wbiegać w pole karne przeciwnika podczas rzutu rożnego. Do tej pory było tak, że ci najlepiej grający głową (czyt. obrońcy) zostawali z tyłu, podczas gdy ty musiałeś liczyć na wysokiego napastnika. Istotną rolę odgrywa tutaj unikalny system Teamvision, dzięki któremu nasz wirtualny rywal wyciąga wnioski z popełnianych błędów. Zmusza to nas – graczy do nierzadkich zmian taktyki oraz stylu gry. Sztuczna Inteligencja została zatem dopracowana do bardzo wysokiego poziomu ;). Przejdźmy jednak do konkretów.

pad.jpgPo pierwszym gwizdku sędziego rozpocząłem spotkanie jak pan Bóg przykazał – z środka boiska. Od razu dał się we znaki zupełnie inny sposób prowadzenia piłkarzy niż zazwyczaj. W tej kwestii Pro Evolution zawsze spisywało się bardzo dobrze, więc może i trudno w to uwierzyć ale gra stała się znacznie bardziej realistyczna niż to miało miejsce w wersji poprzedniej. Każdy ruch wirtualnego sportowca dało się odczuć na klawiaturze, a różnorodność zagrań wzrosła do tego stopnia, iż najzwyklejsze zwody można kroić za pomocą samych strzałek. Bardzo ciekawie wygląda również sprawa fauli. Nie dość, że w najnowszej odsłonie PESa mamy możliwość symulowania nieprzepisowego zagrania przeciwnika (nie, nie przesłyszałeś się Cristiano, wreszcie gra twoich marzeń!), to faulowanie wroga jest teraz znacznie prostsze niż poprzednio. Wcale nie musisz używać wślizgów by dostać kartonik od sędziego, wystarczy złe wbiegnięcie w przeciwnika – kolejny krok ku realności. Pewnej poprawie uległy również górne podania (użytkownicy klawiatury powinni zrozumieć o co mi chodzi :)). Gra toczyła się dalej, a ja z minuty na minutę coraz bardziej przekonywałem się do najnowszego dzieła KONAMI. Ciekawym rozwiązaniem jest czerwona strzałka nad piłkarzem, który jest już bardzo przemęczony meczem. Taka forma przypomnienia o zmianach na pewno przyda się tym bardziej leniwym menadżerom. Po pierwszym spotkaniu jedyne co rzucało się w oczy to czasem śmiesznie głupie zachowania bramkarzy, mimo wszystko bardzo ładnie dopracowana realność strzelania goli odpuszcza wszelkie grzechy golkiperów. Do samej rozgrywki zastrzeżeń mieć nie można – na własnej skórze przekonałem się, że nudne mecze w Pro Evolution to przeszłość.

Niestety, jak w każdej grze tak i w Pro Evo nie zabrakło błędów i niedopracowań. Nie są to wielkie pomyłki twórców gry, jednak czasem dość kłopotliwe – po ściągnięciu odpowiedniej łatki z internetu, która umożliwiła mi grę z prawdziwymi koszulkami Premiership okazało się, iż zarówno mój Tottenham jak i Bolton ubrały się na biało. Problem polegał na tym, iż w trybie kariery (odpowiednik Master League) nie ma możliwości zmiany koszulek przed meczem. Tym sposobem po boisku latało 20 zawodników, których ni jak nie dało się rozróżnić. Umówmy się, że wynik tego spotkania przemilczę ;). Kolejną śmieszną sytuacją jest pewna cieszynka po strzeleniu gola. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po ładnym golu Berbatov przeleciał za bandy cieszyć się do kibiców. Z tym, że wcale się przy nich nie zatrzymał i wbiegł w stadion, latając po czarno-białych teksturach gry.

Wszystkie te drobnostki są jednak niczym w porównaniu z trybem multiplayer. Najnowsze dziecko KONAMI miało być rewolucją pod tym względem, a okazało się być dziadostwem jakie trudno jest sobie wyobrazić. Po wybraniu pokoju gry (do większości pokojów zazwyczaj nie można się dostać) przychodzi czas na mecz. Wybór składu oraz drużyny i przeciwnik rozpoczyna grę. I wtedy zaczyna się prawdziwy koszmar. Nie dość, że rozgrywka jest prawdziwym pokazem slajdów (lagi bynajmniej nie zachwycają), to jeszcze znany jest łatwy patent na wygrywanie meczów. Kończy się na tym, że nie mając żadnej frajny wygrywasz – albo przegrywasz mecz, kończąc z wynikiem podobnym do amerykańskiej ligi NHL.

Okiem Wiktora

Moim zdaniem Pro Evolution Soccer to najlepsza piłka kopana na PC (choć zapewne na Play Station czy Xbox’a jej niczego nie brakuje). Uważam, że FIFA pomimo niezłej grafiki i wspaniałej wręcz oprawy pozostaje w tyle za świetnym dziełem KONAMI. I tak jest od kilku lat – panowie z EA Sports zapewniają, że tym razem ich produkt będzie najlepszy na rynku, ale jakie są efekty? Marne… PES już od kilku lat wyznacza ścieżkę, po której starają się dążyć inne symulatory piłkarskie. Tym razem KONAMI znów nas zaskoczyło. Świetna grafika, jeszcze więcej realizmu oraz nowe możliwości sprawiają, że to najlepsza gra tego typu z historii. Jedyne co może martwić to brak pełnej licencji, ale internauci na pewno nie pozwolą graczom długo „przycinać” Man Red przeciwko Man Blue w meczu derbowym i wydadzą dopracowane patche ;-) Kolejnym ciekawym elementem jest możliwość symulowania faulu. Minusem tutaj jest to, ze jeśli sędzia dopatrzy się nurkowania od razu daje żółtą kartkę (w rzeczywistości jest nieco inaczej). Tryb kariery ma być jeszcze bardziej emocjonujący i bardziej realistyczny. Menu również jest o wiele bardziej „nowoczesne” czego brakowalo mi nieco w poprzednich wersjach. Sama fizyka piłkarzy i sposób w jaki się poruszają jest odwzorowywany z prawdziwych boisk. Podobnie z trickami, które chyba lepiej wykonuje tylko Ronaldo… Jestem fanem Pro Evolution Soccer od kilku lat i pomimo tego, że czasem włącze FIFĘ, która zachęca „pudełkiem” to po kilku spotkaniach wyłączam – aby zagrać w ukochanego PESa, który pomimo miesięcy i setek rozegranych spotkań nie nudzi się!

Mam być szczery? Jeżeli chcecie kupić oryginalną wersję gry specjalnie dla trybu multiplayer – nie róbcie tego. Nie warto. Bardziej opłaca się rozważenie ściągnięcia gry z internetu; grając w multiplayera zaleje człowieka krew, a posiadając nielegalny krążek można najwyżej trafić do więzienia. Reasumując, Pro Evolution Soccer 2008 jest grą dobrą. Wciąż nie znam lepszej gry piłkarskiej na wszelkiego rodzaju konsole i PC, i nie zapowiada się aby w najbliższej przyszłości to się zmieniło. Pomimo kilku błędów, które można przeboleć gra w PESa to czysta przyjemność!

Zdjęcia z gry:

Wybór poziomu trudnościMenu główneMenu Master LeagueTerminarzUstawienia taktyczne przed meczemDekoracja przed ważnymi meczamiMenu/pauza w trakcie meczuSłupek FarfanaRzut karny dla ArsenaluWidok z bliskiej kamery

Przewiń na górę strony