Nie przegap
Strona główna / Legendy / Legendy: Alex Stepney – „Big Al”.

Legendy: Alex Stepney – „Big Al”.

Alex Stepney
Alex Stepney to postać bardzo ciekawa zarówno w Manchesterze United jak i w reprezentacji Anglii. Jest chyba najbardziej znanym zaraz po Peterze Schmeichelu bramkarzem Czerwonych Diabłów i, co ciekawe, pomijając tych dwóch, mało kto wymieni jakiegoś trzeciego (nie licząc Edwina van der Sara) golkipera. Zresztą to chyba nie dziwi – Holender jest tu współcześnie, więc trudno go nie znać, choć zapewne za kilkanaście lat mało kto będzie pamiętał go w United. Duńczyk – największy z największych w historii bez dwóch zdań; 8 lat w bramce klubu z Old Trafford to niebanalne osiągnięcie. Co więc sprawiło, że Schmeichel uważany jest za wybitniejszego niż Stepney, który spędził tu długie 12 lat? Powiem szczerze: media. Co innego mogło tak wypaczyć hierarchię bramkarzy – nie wiem. Ale jedno jest pewne – w latach Stepneya piłka nożna stawała się już najpopularniejszym sportem świata, ale mimo wszystko nieporównywalnie zainteresowanie to odbiegało od tego, jakie obserwowaliśmy w końcówce XXw. i teraz na początku wieku XXI.

Kariera tak wielkiego bramkarza, jakim był Alex Stepney, nie zaczęła się tak, jak przystało na każdego wielkiego piłkarza, tj. albo wspaniały wychowanek, albo niesamowity talent, który odnaleziono zaraz po tym, jak dołączył do klubu w swoim mieście. Próbował on zaczynać w Fulham, ale jego przygoda z tym klubem zakończyła się totalnym niepowodzeniem. Dość późno, jak na młode talenty, bo w wieku 21 lat zapisał się do rodzimego Tooting & Mitcham, które nie brało czynnego udziału w żadnej klasie rozgrywkowej. Jak na ironię tam został zauważony przez Millwall, które w 1963r. podpisało z nim kontrakt. Sytuacja Stepneya zaczęła się zmieniać jak w kalejdoskopie: z podrzędnego piłkarza z podrzędnego zespołu potrzebował jedynie dwóch miesięcy, by stać się podstawowym bramkarzem w ekipie Millwall.

Po trzech latach pierwszego profesjonalnego futbolu, jaki zagwarantowało mu Millwall, przeniósł się za kwotę 50 000 funtów do Chelsea Londyn. Jednak wspaniale zarysowujące się perspektywy wielkiej kariery musiały ustąpić na drugi plan, a właściwie ustąpić wielkiej postaci w bramce Chelsea Londyn, jaką był wtedy Peter Bonetti. Kiedy Alex przychodził do The Blues, londyńczyk strzegł już bramki od 6 lat. Niezadowolony Stepney, nieco rozczarowany tym, jakie miejsce zajmował w Chelsea, zaczął rozglądać się za nowym klubem. Nie mogło go przecież satysfakcjonować to, że wystąpił w zaledwie jednym spotkaniu, jeśli w Millwall reprezentował barwy klubowe aż 137 razy. Dlatego też po trzech miesiącach Alex Stepney nie był już piłkarzem Chelsea Londyn. Za rekordową kwotę 55 000 funtów zasilił szeregi Manchesteru United.

Dla niektórych zaskoczeniem i może jednocześnie nieporozumieniem było ściągnięcie tego zawodnika po zaledwie jednym rozegranym spotkaniu dla klubu ze Stamford Bridge, jednakże zakup Anglika stał się faktem i kibice czy chcieli, czy nie, musieli się z tym pogodzić, choćby pukając się w czoło na samą myśl o sprowadzeniu przez Sir Matta Busby’ego nieznanego bramkarza. Nie mniej jednak zaskarbił on sobie sympatię kibiców w swoim debiucie. Miał on bowiem miejsce w derbach Manchesteru, gdzie United, dzięki bramce Lawa, pokonało City 1:0. W tym samym pierwszym sezonie w nowych barwach Stepney cieszył się ze zdobycia Mistrzostwa Anglii na koniec sezonu 1966/67. Jak się miało okazać było to pierwsze i jedyne Mistrzostwo Anglii, jakie Anglik zdołał wygrać w tym klubie i w ogóle w całej swojej karierze.

Jednak już rok później Manchester United wywalczył kolejne wielkie trofeum, największe, jakie można było zdobyć w piłce klubowej i jednocześnie najbardziej prestiżowe. Majowy wieczór na Wembley miał być oczywiście jak każdy finał Pucharu Europy, wieczorem magicznym – nawet bez względu na wynik. Takie mecze pozostają przecież na zawsze w historii, zawsze mają w sobie mnóstwo magii. Na Wembley miały się zmierzyć dwie wielkie ekipy – Manchester United i Benfica Lizbona. Oba składy przesycone wręcz wielkimi nazwiskami, w których jeden wielki piłkarz prześcigał drugiego, rozgrywały bardzo wyrównany mecz. W końcówce spotkania było wciąż 1:1, kiedy to Eusebio huknął nieprawdopodobny strzał prosto na bramkę Stepneya. Chyba tylko Alex wie, jak to wtedy obronił. Jedno jest pewne – dzięki tej interwencji doszło do dogrywki. Tę z kolei z autopsji lub z opowiadań zna każdy kibic United – Best, Charlton i Kidd. 4:1 dla Manchesteru United i laury dla zdobywców Pucharu Europy 1968. Do dziś mówi się, że ta obrona była po stokroć ważniejsza, niż którakolwiek bramka w tym finale.
Jeśli tego nie widzieliście, musicie to zobaczyć – 6-cio minutowy skrót spotkania:

Roześmiane twarze, błyszczące od łez szczęścia oczy Stilesa, Charltona, Besta, Foulkesa, Busby’ego i innych, a przede wszystkim Stepneya… Takie chwile są w życiu piłkarzy i w życiu kibiców po prostu bezcenne. Zarówno te kilkadziesiąt lat temu wstecz, jak i współcześnie, bo któż z Was nie odczuwał dreszczy i wzruszenia, gdy Bobby Charlton uniósł na koniec puchar ku górze?

Lata, na które przypadla kariera Stepneya w Manchesterze United to okres 1966-78. Był więc także dobrym bramkarzem w czasie, kiedy Anglicy dokonali do dziś największego wydarzenia w historii brytyjskiej piłki nożnej. W 1966 roku reprezentacja Albionu wywalczyła pierwsze i ostatnie do dnia dzisiejszego Mistrzostwo Świata. Finał ten, jak wiemy wszyscy, był jednym z najbardziej kontrowersyjnych. Jednakże wracając do bohatera dzisiejszego tekstu, Stepney niestety nie miał szans przebić się przez wielkie nazwiska w kadrze Anglików. W finale tym bronił oczywiście Gordon Banks, a na rezerwie mogli się znaleźć jedynie, wspomniany już w tym felietonie, Bonetti, West albo ewentualnie doświadczony Springett. Dla Alexa zabrakło więc miejsca w kadrze Anglii. Do składu trafił on dopiero na kilka dni przed wygranym Pucharem Europy z Manchesterem United i debiutował w meczu przeciwko Szwedom, wygranym przez Anglików 3:1. Jednak bramkarz ten pozostawał wciąż w cieniu Banksa i Bonettiego – trafił w nieco złe czasy do angielskiej reprezentacji.

Środek kariery Alexa Stepneya nie był szczytem marzeń któregokolwiek ze znanych piłkarzy. Można powiedzieć więcej – to był koszmar. Co prawda miał on zagwarantowane występy w pierwszym składzie i zawsze był dobrze skoncentrowany i wypoczęty, ze względu na bardzo rzadkie powołania do kadry Anglii, ale słaba postawa wszystkich piłkarzy Manchesteru United spowodowała spadek o ligę niżej w 1974r. Co prawda był to tylko jeden sezon, ale w przypadku takiego klubu nie mówi się „tylko”, lecz „aż”. Stepney oczywiście pozostawał mocnym punktem drużyny i to także dzięki niemu sezon 1974/75 zakończył się Mistrzostwem Drugiej Dywizji i wielkim powrotem United do Premier League.

Do roku 1977 Docherty (ówczesny manager Manchesteru United) kompletował nowy, młodziutki skład, w którym właściwie jedynym zawodnikiem, który zachował swoje miejsce w kadrze, był właśnie Stepney. Wywalczenie jednak jakiegokolwiek z trofeów było totalną abstrakcją. Nie były to przecież czasy aż tak doskonałego szkolenia młodzieży, jak teraz, gdzie mamy Arsenal w sezonie 2007/2008 z bardzo młodymi piłkarzami grającymi na najwyższym światowym poziomie. Wtedy United grało dość dobrze, tyle że bardzo widoczny był brak doświadczenia. Cóż więc mógł zrobić sam Stepney, na dodatek stojący na bramce? Mógł tylko nie wpuszczać więcej goli po błędach obrony – nie mógł być jednak przecież wykładnikiem skuteczności w United. Żeby lepiej zilustrować zmiany w kadrze: w roku 1968 przestał tu grać David Herd, w 1970 Foulkes, w 1971 Nobby Stiles, w 1973 Sir Bobby Charlton, Tony Dunne i Denis Law, a w końcu w 1974 George Best. Dorastający później do miana gwiazd United Martin Buchan czy Lou Macari dalecy byli formą od takich gwiazd. Były to już jednak dość dobre czasy Sammy’ego McIlroya, o którym jednak traktować będzie odrębny kolejny felieton po Stepneyu. Chcę tylko pokazać, że w ciągu kilku lat odeszli niemal wszyscy kluczowi piłkarze Manchesteru United. Nie było możliwości, by z nowym składem walczyć o najwyższe klubowe laury.

Tym sposobem Stepney nie miał wielu okazji do wykazania się w meczach naprawdę ważnych. W 1974 roku miał miejsce finał FA Cup, w którym Czerwone Diabły zagrały, a jakże, lecz przegrały z Southamptonem 0:1 właśnie dzięki zbyt małemu doświadczeniu młodych, acz zdolnych zawodników. Mimo że Święci sklasyfikowani byli o ligę niżej – przemawiało za nimi doświadczenie piłkarzy z czasów Stepneya. Okazało się to skuteczniejsze niż młodość.

Alex wywalczył jednak jeszcze jedno trofeum w swojej wielkiej karierze na Old Trafford. Jakby na otarcie łez na rok przed końcem jego kariery w United, Manchester dotarł do kolejnego finału FA Cup (1977), który już wygrali.

Rok później Stepney miał już 36 lat i oczywiście powoli zaczynał tracić miejsce w podstawowej „jedenastce” na rzecz młodych bramkarzy. Występował co drugie, trzecie spotkanie, albo wchodził jako zmiana na druga połowę meczu. Nie można powiedzieć, że to było jego bramkarskie „dogorywanie”. Odchodził bowiem z Manchesteru United w wielkiej glorii chwały. Rozegrał dla tego klubu 539 spotkań, w których strzelił dwie bramki (w rzutach karnych) i do dziś przegonili go tylko w klubowych statystykach Bobby Charlton, Ryan Giggs, Bill Foulkes, Paul Scholes i Gary Neville. Dla porównania – wielki Schmeichel „zaledwie” 292 razy zakładał koszulkę United. Kto więc był wybitniejszy?

Po odejściu z Manchesteru zasilił jeszcze szeregi Dallas Tornado. Później przeniósł się do Altrincham, gdzie występował zdaje się czysto rekreacyjnie i po występach w tamtej drużynie postanowił zawiesić korki na kołku.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka, które lubi chyba każdy kibic… Stepney i jego 12 lat w Manchesterze United to oczywiście potężna ilość wspaniałych parad, niewiarygodnych interwencji i popisów świetnego refleksu. Jedno z najwyższych zwycięstw wyjazdowych Czerwonych Diabłów miało miejsce za „kadencji” Stepneya w bramce United. Był to mecz przeciwko Northampton Town wygrany aż 8:2 7 lutego 1970r. na Sixfields Stadium.

Wielokrotnie stawiane pytanie, kto jest największym bramkarzem wszech czasów w Manchesterze United, jest chyba pytaniem zbyt prostym, a jednocześnie zbyt skomplikowanym, by odpowiedzieć na nie jednogłośnie. Na piedestale musimy postawić i Schmeichela i Stepneya, jako że od czasów Anglika do czasów Duńczyka, czyli przez długich 13 lat, nie znalazł się nikt godny tego, by chociażby podać im bramkarskie rękawice. Podobieństw jest wiele: i Alex i Peter wygrali z Manchesterem United te dwa największe trofea w piłce klubowej, niejednokrotnie ratowali im skórę po kiksach w obronie i jedynie sami wiedzieli, jak udało im się wyłapać niektóre piłki. Jeden najlepszy, a drugi nieco słabszy? Chyba nie. Chyba obaj na najwyższym światowym i historycznym poziomie. Ważne tylko, żeby współcześnie nie zapomnieć o Stepneyu, który był wielkim poprzednikiem Duńczyka. A to, kto z nich był lepszy (o ile któryś był), pozostawiam indywidualnej ocenie każdego kibica, bo choć Schmeichel zdobył nieporównywalnie więcej tytułów w ciągu swojej kariery na Old Trafford, to trzeba realnie rozpatrzyć i przemyśleć szanse na osiągnięcie sukcesów w danych czasach. Na pewno nie były te szanse jednakowe.

Przewiń na górę strony