Nie przegap
Strona główna / Premiership / Monopol dla miliarderów…

Monopol dla miliarderów…

Premiership, money
Rosjanie, Amerykanie, Żydzi, Irańczycy – to oni będą wkrótce rządzić w lidze angielskiej. Premiership – najstarsza liga świata. Zacna i słynąca z wielkich tradycji niestety „wtopiła” się w świat globalizacji. Aby lepiej zrozumieć, co się dzieje w Premiership, można spojrzeć na tę ligę jak na grę w Monopol dla miliarderów.

Dziś jeden kupi sobie klub za 100 milionów, jutro drugi za 75 milionów. Przedstawienie trwa… Pierwsza liga angielska staje się powoli wielonarodowym tyglem. Coraz mniej Anglików nie tylko kopie piłkę, ale i zarządza klubami. Manchester United kupił Amerykanin, Malcolm Glazer, a jego rodak, Randolph Lerner, przejął Aston Villę. Egipcjanin Mohammed Al-Fayed rządzi w Fulham, Francuz Alexandre Gaydamak w Portsmouth. Z kolei najświeższym zakupem jest Manchester City, którego właścicielem stał się Thaksin Shinawatra (o nim jednak za chwilę). Były czasy, kiedy kluby piłkarskie były własnością lokalnych, dobrze funkcjonujących biznesmenów, jednak teraz największe i najbardziej utytułowane kluby w Anglii są własnością przebogatych obcokrajowców. To ikona zagranicznego miliardera powiększającego bogactwo i siłę w kraju, do którego kiedyś przyjeżdżał tylko jako turysta. Czy to nie absurd? Glenn Roeder (były szkoleniowiec Newcastle United) wypowiada się na ten temat w następujący sposób:

Wszystkie kluby zostały sprzedane zagranicznym inwestorom. Nie zanosi się na żadne przejęcia brytyjskich inwestorów, którzy chcieliby zarządzać którymś z klubów Premiership. Jeżeli urodziłeś się i wychowałeś w tym kraju i jesteś do tego patriotą, chciałbyś widzieć twoje kluby piłkarskie w rękach Brytyjczyków. Mamy otwarty rynek i jeżeli chcesz coś kupić możesz zrobić ze swoimi pieniędzmi co chcesz. Kluby Premiership są tak drogie, że brytyjscy biznesmeni zostają w tyle.

Sepp Blatter (szwajcarski działacz sportowy), podczas zorganizowanej pod koniec 2006 roku konferencji Seocerexx w Dubaju powiedział: ’Chcą zarabiać pieniądze, ale nie chcą wspierać dyscypliny. To jest niebezpieczne, ale próbujemy zmierzyć się z tym problemem’. Sepp Blatter opisuje problem jednoznacznie: ’Kluby sportowe to była kolebka futbolu. One były zawsze silnie związane z lokalnymi społecznościami. Współcześnie, w wielkich europejskich ligach piłkarskich zaczyna brakować narodowej identyfikacji’. Bogacze osiedlają się przede wszystkim w Premiership, bo ona marketingowo bije wszystkie rozgrywki świata, ale tak naprawdę obcych inwestorów można znaleźć już wszędzie – od Nowego Jorku (Austriak Dietrich Mateschitz) przez Hiszpanię (Dmitri Piterman był kiedyś prezesem, trenerem i fotografem Racingu Santander, ale potem przeniósł się do Alaves).

Jednak postać, o której wspomniałem wyżej, najbogatszy Tajlandczyk Thaksin Shinawatra za sumę 108 milionów funtów stał się właścicielem klubu Manchester City. Dla byłego premiera Tajlandii, ta ogromna kwota to drobne. Bowiem na kontach bankowych ma zgromadzone aż 2 miliardy funtów, posiada kilka rezydencji w Tajlandii i Wielkiej Brytanii. Thaksin, który znalazł schronienie w Wielkiej Brytanii po krwawej tajskiej rewolucji militarnej, we wrześniu wydał na transfery przeszło 40 mln funtów, co pozwoliło The Citizens zanotować znakomity start do nowego sezonu. Z kolei Eriksson w gazecie Daily Mirror powiedział:

Nie będę szukał usprawiedliwień. Musimy grać lepiej niż w poprzednim sezonie i jestem pewien, że tak będzie. Kibice muszą jednak być cierpliwi, by pozwolić nowym zawodnikom zgrać się i przystosować do angielskiej piłki. Jeśli znacie piłkę nożną to wiecie, że w ciągu jednego dnia nic się nie zmieni, nawet jeśli kupi się ośmiu nowych zawodników.

Manchester City, mistrz Anglii 1968 roku, nie zdobył żadnego poważnego trofeum od 1976 roku i przez dziesięciolecia pozostawał w cieniu. Ostatni sezon skończył dopiero na czternastym miejscu. Jednak jego wartość marketingowa jest wyższa niż sportowa. Oddani kibice i znikające pamiątki z klubowego sklepu zachęciły najbogatszego Tajlandczyka do odważnego zainwestowania w zespół.

Przyjrzyjmy się tej całej sytuacji z zupełnie innej perspektywy. Ferguson przyznał, że już niedługo rywale zza miedzy United mogą dobić do samej czołówki Premiership.

Oni mogą skończyć na naprawdę wysokim poziomie, mając w składzie gwiazdy z najwyższej światowej półki.

Jak to udowodniła Chelsea, jeśli masz wystarczająco dużo pieniędzy i kupujesz właściwych zawodników, możesz wspiąć się na szczyt.

Słowa Szkota bardzo konkretne i przyznam szczerze, że się z nimi zgodzę. Wierzę w potencjał tego zespołu, jednak pewny jestem tego, że Manchester City nigdy nie będzie tak wielką potęgą jak Red Devils. Słowa te są jak najbardziej obiektywne i szczere… City może zrobić postęp, jednak co do ich stabilnego utrzymania się w górnej części tabeli Premiership mam pesymistyczną wizję. Jednak powiedzenie: „pieniądze szczęścia nie dają” może pasować w tej chwili bardzo dobrze. Rozpoczyna się proces, w którym Thaksin Shinawatra odpowie za „przekręt” liczony w milionach dolarów. Proces dla najbogatszego Tajlandczyka i jego obrotnej żony może zakończyć się nawet 13-letnim pozbawieniem wolności. Na tym jednak nie koniec kłopotów, bowiem prokuratorzy w Tajlandii przygotowują przeciw Thaksinowi kolejne oskarżenia. Chcą mu zarzucić ukrywanie wartości swojego majątku.

Nad bajecznie bogatym człowiekiem od jakiegoś czasu zbierają się czarne chmury, a to wcale dla jego zespołu nie jest korzyścią. Ta chora sytuacja przypomina mi status właściciela naszego ukochanego klubu, Manchesteru United. Malcolm Glazer bardzo podobnie jest postrzegany i stąd to moje logiczne skojarzenie.

Reasumując… Co ma być to będzie. My niewątpliwie powinniśmy skupić się na Czerwonych Diabłach. Mimo tego, że z początku sezonu dumni być nie możemy, ja zostaję optymistą. Z całego serca wierzę, że Manchester United pokaże kto tutaj rządzi! Nie będzie łatwo, ale czy ktoś umawiał się na jakiekolwiek taryfy ulgowe? Pieniądze na świecie rządzą, jednak nasza miłość, wiara w ogromną siłę Red Devils sprawi, że to oni będą królować. Czy ktoś w to wątpi? Monopol w postaci ligi Premiership bardzo mnie niepokoi. Kluby tracą wartość duchową, tylko dlatego, że miliarderzy chcą potęgować swój majątek. Chęć poszerzania zawartości swojego portfela kosztem klubów piłkarskich ogromnie mnie brzydzi. Takie jest moje zdanie i wątpię, by kiedykolwiek się ono zmieniło. Teraźniejszość jest powodem… Jak będzie dalej? Czas pokaże.

Przewiń na górę strony