Nie przegap
Strona główna / Manchester United / Kto ma pieniądze, ten ma władzę.

Kto ma pieniądze, ten ma władzę.

Rodzina Glazerów na Old Trafford
Cała ta chora sytuacja zaczęła się oczywiście od Romana Abramovicha, rosyjskiego miliardera, szukającego nowej zabawki i miejsca do życia. Za nim podążył Malcolm Glazer (człowiek, któremu poświecę najwięcej uwagi), miliarder z Florydy z niepasującą czapką baseballową na głowie i nową miłością, którą Amerykanie nazywają „soccerem”. Angielskie media już dość uszczypliwie twierdzą, że po owym miliarderze w podeszłym wieku władzę nad klubem MU mogą przejąć nawet szejkowie arabscy, bądź rodziny królewskie… Jedno jest pewne: angielski futbol jest świetnym polem do popisu dla megabogatych obcokrajowców, mających wolne setki milionów do roztrwonienia.

Były czasy, kiedy kluby piłkarskie były własnością lokalnych, dobrze funkcjonujących biznesmenów – nazwałbym to syndromem „chłopca” pokazującego swoje bogactwo i materialną siłę w społeczeństwie. Tym samym teraz największe i najbardziej utytułowane kluby w Anglii są własnością przebogatych obcokrajowców. To ikona zagranicznego miliardera, powiększającego bogactwo i siłę w kraju, do którego kiedyś przyjeżdżał tylko jako turysta. Czy to nie absurd? Glenn Roeder (menedżer Newcastle United) wypowiada się na ten temat w następujący sposób:

„Wszystkie kluby zostały sprzedane zagranicznym inwestorom. Nie zanosi się na żadne przejęcia brytyjskich inwestorów, którzy chcieliby zarządzać którymś z klubów Premiership. Jeżeli urodziłeś się i wychowałeś w tym kraju i jesteś do tego patriotą, chciałbyś widzieć twoje kluby piłkarskie w rękach Brytyjczyków. Mamy otwarty rynek i jeżeli chcesz coś kupić możesz zrobić ze swoimi pieniędzmi co chcesz. Kluby Premiership są tak drogie, że brytyjscy biznesmeni zostają w tyle”.

Te słowa naprawdę dają do myślenia i mimo wszystko uważam, że tutaj idealnie sytuację odzwierciedla potoczne powiedzenie: „kto ma pieniądze, ten ma władzę”. Prezydent UEFA już wyraził swoje wątpliwości w sprawie przejęć klubów przez biznesowych gigantów. Michel Platini sprzecza się, czy te inwestycje wyjdą klubom na dobre. Czy czasem nowi inwestorzy nie myślą tylko o przybywających zerach na swoich bankowych kontach?

Malcolm Glazer jest niewątpliwie miliarderem, właścicielem klubów sportowych, posiada udziały kontrolne w amerykańskiej drużynie futbolu Tampa Bay Buccaneers. Źródło bogactwa Glazera bierze się z kontrolowania udziałów w dwóch publicznych firmach: „Zapata”, holding pierwotnie założony przez George’a Busha seniora, w którym rodzina Glazerów ma 50% akcji i „Omega Protein”, firma zajmująca się otrzymywaniem oleju z ryb, w której Zapata ma 60%. Glazer posiada także prywatną firmę „First Allied Corporation”, która ma udziały w sektorze handlowym, głównie w największych centrach handlowych. Owa postać niewątpliwe ma ogromnie gruby portfel, co gorsza posiada również Manchester United, gdyż, jak wiemy, Amerykanin jest właścicielem już 98% akcji, czyli, najzwyczajniej na świecie mówiąc, jest właścicielem Czerwonych Diabłów. Co na to kibicie? Jak brzmiała ich ogólna reakcja? Glazer, który kompletnie nie zna się na piłce nożnej, potraktował legendarny klub z Old Trafford jak produkt, który kiedyś ma mu się po prostu zwrócić i o tym już wszyscy wiedzą. Ankiety mówią, że ponad 63% kibiców MU nie lubi Glazera, prawie 75% kibiców innych klubów Premiership opowiedziało się przeciwko właścicielowi. Eric Cantona na temat miliardera wypowiedział się, także bardzo konkretnie:

„Jestem zły i rozczarowany ludźmi, którzy pozwolili temu człowiekowi przejąć kontrolę nad klubem. To zwrotny punkt w historii klubu, ale nie jest to właściwa decyzja”.

Cantona nie krył swojej złości mówiąc, że United idzie złą drogą, gdyż skupia się teraz tylko i wyłącznie na finansach:

„Czuję, że na dziś jestem nieco mniej związany z United, niż przedtem. Kocham ten klub za to, że jest i za to, co mi dał. Boję się jednak, że ekonomia stała się obecnie prawdziwym priorytetem”.

Przejęcie klubu przez kontrowersyjnego multimilionera bulwersuje prawie wszystkich, a na pewno zdecydowaną większość. Swoją odpowiedź dali także, oczywiście, sami kibice, gdy tysiące fanów okupowało stadion Old Trafford oraz ulice dojazdowe. Dla podkreślenia towarzyszących emocji warto dodać, że fanów Red Devils od murawy oddzielał podwójny kordon ochroniarzy. Na tym jednak nie koniec. Ponad 300 kibiców głośno wyrażało swoją złość krzycząc „giń Glazer, giń”. Policja aresztowała dwóch fanów, którzy najbardziej chcieli przeszkodzić milionerowi w opuszczeniu stadionu (na którym gościł 1 raz), przełamując przy tym metalowe barierki. Około 100 policjantów ochraniało nowego właściciela Manchesteru United przed kibicami tłoczącymi się wokół stadionu. Między nimi a policją wywiązała się szamotanina – kibice obrzucali wozy policyjne, a stróże prawa próbowali ich opanować za pomocą psów. Mówiąc krótko, pierwsza reakcja była, delikatnie określając, negatywna. Co od tamtej pory się zmieniło? Moim zdaniem tylko kartki z kalendarza, gdyż negatywne podejście do Glazera tkwi w głowach kibiców Czerwonych Diabłów nadal i nie zapowiada się na jakiekolwiek zmiany. Z kolei Arthur Albiston, były gracz MU, powyższą sytuację spuentował następującymi słowami:

„Nie wyobrażam sobie Glazera albo jego synów przychodzących na mecz na Old Trafford. To wywołałoby tu ogromne reperkusje”.

Manchester United istnieje przez więcej niż wiek. Od zawsze jest kojarzony z bardzo solidnym systemem szkolenia młodzieży. Mówiąc konkretnie, MU to potęga pracowitości! Zaczynał jako mały „klubik” piłkarski, teraz jest najbogatszym zespołem na świecie! MU jest już własnością człowieka, który klubowi na pewno nie przyniesie chwały, czego świadkiem jesteśmy już przez dłuższy okres czasu.

Pierwsze potknięcie Glazera miało miejsce w 1984 roku, kiedy to utworzył firmę ogrodzeniową „US Conrail”, która zwyczajnie zbankrutowała. Zainwestował w nią prawie 8 bilionów dolarów. Nie udało mu się również przy tworzeniu firmy „Formica”, zajmującej się projektami kuchni (w 1988 roku). Malcolm Glazer swoje pierwsze poważne porażki ma już dawno za sobą i niewątpliwie świadczą one o jego „talencie” przedsiębiorczym, nie wspominając już o umiejętnościach prowadzenia klubu piłkarskiego, tym bardziej tak wielkiego, jakim jest Manchester United. Zadam zasadnicze pytanie: jak człowiek zajmujący się w przeszłości inwestycjami w skali narodowej, do których zaliczamy np. naprawę sprzętu do jedzenia, dostawy jedzenia, audycje radiowe, ochronę zdrowia, może znać się na prowadzeniu tak wielkiego klubu piłkarskiego, który posiada tyle lat tradycji?! Według „The Times” Glazer zamierza stopniowo, w ciągu pięciu lat, podnieść ceny biletów na mecze na Old Trafford o 52%. Ten i inne środki spowodowałyby wzrost zysku rocznego klubu ze 161 mln funtów obecnie, do oczekiwanej przez Glazera w 2010 roku sumy 246 mln funtów. Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze! MU dzięki Amerykaninowi stanie się, albo już się stał, „drukarnią” olbrzymich pieniędzy dla potrzeb własnych, a nie dobra klubu, jak miało to miejsce wcześniej. Jak widzimy, negatywne zdanie na temat tego człowieka jest jak najbardziej obiektywnie umotywowane, świadczą o tym choćby wyniki sondaży, o których wspomniałem już wcześniej.

W 1999 roku rząd brytyjski zablokował próbę przejęcia klubu przez Ruperta Murdocha, co oczywiście udało się w 2005 roku Malcolmowi Glazerowi. Dlaczego o tym piszę? Amerykanin wprowadził przez to klub w ogromne długi, jako że większość pieniędzy, za które kupił United, była pożyczona. Pozwolę sobie podkreślić fakt, iż kwota, jaką wydał Glazer, by kupić Manchester United, wynosi 790 milionów funtów, co daje kwotę prawie 5 miliardów złotych (miało to negatywny wpływ także na jego rodzinne interesy).

Reasumując… Godne uwagi jest stwierdzenie Rio Ferdinanda, ponieważ całkowicie oddaje ono sens tego, co chciałbym umieścić w zakończeniu moich słów na ten szeroki, bardzo kontrowersyjny temat.

„Wielu ludzi chce, aby interes klubu zależał od osób, które dorastały wraz z United i które mają na celu jego dobro”.

I jeszcze ostatni cytat, który chciałbym przedstawić. Tym razem konkretnych słów na ten temat użył sir Bobby Robson:

Manchester United nie potrzebuje ratunku. Glazer nie dba o dziedzictwo Czerwonych Diabłów tylko o równowagę bankową”.

Stało się. Niestety MU jest już w rękach kogoś, do kogo nie mam zaufania. Z całym szacunkiem dla tego starszego człowieka, ale Old Trafford to nie miejsce dla niego! Red Devils to klub o cudownych tradycjach, które Glazer najwyraźniej niszczy. Dla prawdziwych kibiców MU coś się skończyło. Oby tylko resztki rozsądku „możnych” tego świata nie spowodowały kryzysu w tej ogromnie zasłużonej drużynie. Malcolm Glazer nie ma w sobie miłości do klubu, posiada za to wielką miłość do pieniędzy, które prędzej czy później go zrujnują. Skoro Amerykanin nie ma „wpojonych” wartości klubu z Old Trafford, jak tu można mówić o jakimkolwiek związaniu emocjonalnym z tym klubem?! Dla mnie to żałosne, a chęć poszerzania swoich „horyzontów” finansowych przez tego człowieka klubowi na dobre nie wyjdzie na pewno. Mimo wszystko bądźmy optymistami

Przewiń na górę strony