Nie przegap
Strona główna / Manchester United / Ferguson: Wiem, że niektórzy wysyłają mnie na emeryturę…

Ferguson: Wiem, że niektórzy wysyłają mnie na emeryturę…

Ferguson: Wiem, że niektórzy wysyłają mnie na emeryturę…
Od pewnego czasu w mediach rozważane jest ewentualne odejście sir Alexa Fergusona z Old Trafford i przyznam szczerze, że spekulacje na ten właśnie temat bardzo mnie niepokoją. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie Czerwonych Diabłów bez Szkota. Dla mnie ta postać to główna ikona klubu, jego wizytówka. To człowiek, z którego jako kibic mogę być dumny, jednak muszę przyznać mediom rację, człowiek w podeszłym wieku. Anglicy dla podkreślenia zaawansowanego wieku Fergusona, jak i bardzo długiego stażu pracy z United, w lekko ironiczny sposób przypominają, że gdy obejmował „fotel” szkoleniowca po Atkinsonie, Rooney świętował pierwsze urodziny, mur berliński miał się całkiem dobrze, a Mistrzem Świata była Argentyna. Natomiast jedna z niemieckich gazet określiła go mianem „tyranozaura futbolu”.

W wieku 14 lat Ryan Giggs w trakcie swoich urodzin miał zaszczyt gościć samego Fergusona, który przyszedł zaproponować mu naukę w szkółce piłkarskiej Manchesteru United. Młody Giggs był w zachwycony, a potwierdził to słowami: „była to propozycja nie do odrzucenia”. Także podczas swych 14 urodzin sir Alexa osobiście poznał inny wychowanek Manchesteru United, Paul Scholes. Z kolei David Beckham dostąpił tego zaszczytu w wieku 12 lat, a nawet wcześniej, bowiem tuż po objęciu MU przez Fergusona, kilka razy wystąpił w roli maskotki klubu. Z tematu owych ciekawostek chciałbym jednak spojrzeć na postać tego człowieka inaczej, zostawiając na chwilę jego pracę w Manchesterze United „za drzwiami” i dowiedzieć się o nim czegoś więcej…

Sir Alexander Chapman Ferguson uważa się, za szkockiego socjalistę. Popiera Partię Pracy Tony’ego Blaira. Jego dom w Wilmslow (niedaleko Manchesteru) nosi nazwę „Fairfields”, tak jak stocznia, w której jego ojciec pracował jako ślusarz. Jako młody chłopak wspinał się na okoliczne ściany, aby oglądać mecze Glasgow Rangers. Kilka lat później sam reprezentował barwy zespołu z Ibrox Park.

Z wykształcenia jest mechanikiem. Jego hobby to muzyka klasyczna, wciąż uczy się grać na pianinie. Każde wakacje Alex spędza na południu Francji, w Prowansji. Jest znawcą win, a piwnice pod domem rozbudował tak, że są większe niż powierzchnia mieszkalna. Ma kilka koni wyścigowych (wierzchowców) i regularnie ogląda je w akcji. Jest honorowym obywatelem Manchesteru, Glasgow i Aberdeen. Jak już pewnie zauważyliście, postać Szkota może być również fascynująca od innej strony, niekoniecznie związanej z Czerwonymi Diabłami. W tej chwili pragnąłbym przejść jednak do samego początku pracy Fergusona na Old Trafford, gdyż na pewno jest o czym opowiadać. Tak, jak napisałem wcześniej, Fergie w 1986 roku zastąpił Atkinsona na stanowisku trenera Manchesteru United, a potwierdził to słowami: „żona tym razem nie protestowała. Wolała już leżący niedaleko szkockiej granicy Manchester niż Londyn”. Co niewątpliwie warto wspomnieć, Ferguson miał też propozycję z Arsenalu, jak i Barcelony.

Wybrał Manchester, któremu dał wszystko, co tylko mógł. Mimo tego, że początki pracy na Old Trafford dla Szkota nie były wcale łatwe (już w pierwszym meczu pod jego wodzą Manchester United przegrał z Oxford United 0:2), wiem o tym, że Ferguson stworzył legendę, stworzył „coś” niesamowitego; stworzył nowe życie w United! W związku z niepowodzeniami zespołu media krytykowały Fergusona. Mówiono nawet o jego odejściu, jednak potrafił się odnaleźć. A co możemy powiedzieć o osiągnięciach tego szkoleniowca? W dorobku Fergusona znajduje się 35 trofeów, z czego 19 wywalczonych z Manchesterem United. Zdobył on dziewięć tytułów mistrza Anglii, pięć Pucharów Anglii, sześć Tarcz Dobroczynności, wygrał Ligę Mistrzów, Puchar Zdobywców Pucharów, dwa Superpuchary Europy i Puchar Interkontynentalny. W 1999 roku został wybrany przez UEFA najlepszym trenerem roku w Europie. To wszystko brzmi niewiarygodnie, prawda? Jeżeli miałbym określić osobiście swoje zdanie na temat Fergusona, będzie ono, mówiąc delikatnie, pozytywne.

Dla mnie jest on wzorem szkoleniowca, przykładem wielkich ambicji i dowodem na to, że ciężką pracą można uzyskać ogromnie wiele. To postać, która jest fundamentem dzisiejszego klubu z Old Trafford. My, jako kibice, zawdzięczamy Fergusonowi ogromnie wiele i niewątpliwym faktem jest to, że mamy, przynajmniej powinniśmy mieć, do jego osoby wielki szacunek.

„Nie potrafię sobie wyobrazić United bez Fergusona. To on mnie tu sprowadził i wierzę, że nie przejdzie na emeryturę, kiedy będę zawodnikiem tej drużyny. Ma on w sobie tyle pasji i oddania. Odkąd został menedżerem Manchesteru United, wszyscy bezustannie go podziwiają. Trudno sobie wyobrazić ten klub bez Alexa”.

To słowa Rio Ferdinanda, człowieka bardzo związanego ze Szkotem, zawodnika doceniającego jego talent i olbrzymi wkład pracy. Angielski obrońca jest zafascynowany możliwością pracy przy tak doskonałym trenerze i wręcz z tego dumny. Rio dodał jeszcze puentę swoich słów…

„Kiedy zostałem sprowadzony do Teatru Marzeń, w drużynie czegoś brakowało. Już nie byliśmy faworytami. Alex zdawał sobie z tego sprawę i postanowił wprowadzić wiele zmian. Nie wiem jak to się dzieje, ale każda jego decyzja prędzej czy później przynosi oczekiwane efekty. Wszyscy darzymy go ogromnym zaufaniem, a on jeszcze nigdy nas nie zawiódł”.

Ze swojej strony podkreśliłbym słowa „on jeszcze nigdy nas nie zawiódł.” Świadczą one o wielkim zaufaniu do tego szkoleniowca, szacunku i pewnego rodzaju zachwycie. Moim zdaniem to najlepszy trener na świecie i nie mówię tego dlatego, że jestem fanem MU, więc proszę mi uwierzyć, iż ocena jest bardzo obiektywna. Twierdzę tak, bo znam historię tego człowieka i swojego zdania zmieniać nie zamierzam…
Sir Alex przyznaje, że jest człowiekiem starej daty i wymaga od piłkarzy żelaznej dyscypliny. „Takiej, jaką ode mnie wymagali rodzice. Oni mieli większy wpływ na moje życie niż piłka nożna”. A dowodem na to jest codzienna obecność w ośrodku treningowym już o 7:30. To także świadectwo konsekwencji i zapału owego trenera. Szkot źle znosi jednak krytykę, zwłaszcza ze strony mediów. Serdecznie nienawidzi mediów, a kiedy jakiś dziennikarz spytał go co ma zrobić, żeby poprawić współpracę z trenerem, Ferguson odparł mu: „spróbuj umrzeć”. A oto słowa Szkota o ogólnej kwestii jego konfliktu z mediami:

„Problemem tego kraju (Anglii) jest sposób obchodzenia się mediów z ludźmi, którzy odnieśli sukces. Dziennikarze niszczą młodych ludzi, rujnują im życie. Dobrym przykładem jest traktowanie Wayne’a Rooneya. Czekają na jego potknięcie, jakikolwiek błąd, by dzięki temu wzrosła sprzedaż gazety. Obrzydliwe”.

Zerwał kontakty z BBC i przez ostatnie cztery lata sir Alex nie udzielił stacji ani jednego wywiadu (konflikt związany z jego synem). Na konferencjach prasowych po meczach ligowych nie pojawia się jeszcze dłużej i nic nie wskazuje na to, by zmienił swoje dobrze umotywowane zdanie o angielskich mediach. Inna strona medalu to kontakty sir Alexa z pozostałymi menadżerami w Premiership. Fergusona bardzo ciekawie oceniają inni menadżerowie i na tym właśnie teraz chciałbym się przez chwilę skupić. Pracujący w Arsenalu Londyn Arsene Wenger zauważa, że „jedyną jego wadą jest wiara, że nie ma wad”, a rywalizacja z innymi szkoleniowcami zwyczajnie dodaje „smaczku i nakręca go.” Z kolei Portugalczyk Jose Mourinho z Chelsea Londyn, który sam siebie uważa za kogoś wyjątkowego, Szkota określa jako postać historyczną. Alex Ferguson swoje wypowiedzi na temat innych menadżerów ma bardzo przemyślane i na poziomie, gdyż „walki słowne” w Anglii zdarzają się dość często i niewątpliwie należy uważać, bo media wychwycą dosłownie wszystko, nawet najmniejszy błąd. Teraz przenieśmy się wreszcie do sprawy, która może bardzo niepokoić i na pewno wywoływać kontrowersje. Alex Ferguson na emeryturę?! Gdy taka informacja dotarła do kibiców, odpowiedzieli dość szybko i bardzo konkretnym napisem: „Don’t even think about it”. Co na temat ewentualnej emerytury twierdzi sam Alex?

„Emerytura? To żart. Zwłaszcza, gdy alternatywą dla pracy jest siedzenie w domu z moją żoną”.

„Na chwilę obecną cieszę się pracą z fantastycznymi piłkarzami, zatem nie potrzebuję emerytury”.

„Nigdy nie ustalę sobie daty odejścia na emeryturę. Próbowałem to zrobić kilka lat temu i popełniłem błąd”.

Powyższe słowa Szkota są bardzo lojalne i konkretne. Tak, jak już wspomniałem na początku, nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy Czerwonych Diabłów bez Alexa. Być może do przejścia na emeryturę zmusi jednak Fergusona UEFA. Europejska federacja wymaga, by trenerzy, pracujący w klubach pierwszoligowych, posiadali wydawaną przez nich licencję trenerską. W 2010 r. kończy się okres przejściowy dla szkoleniowców bez tego dokumentu. Jeśli 64-letni trener chce pobić rekord słynnego Matta Busby’ego, który prowadził Czerwone Diabły przez 25 lat, musi udać się na roczny kurs. Wyobrażacie sobie ten absurd, gdy ktoś podejdzie do Alexa Fergusona i powie mu, że nie może kontynuować pracy bez jakiegoś papierka?! Przynajmniej mnie wydaje się to śmieszne i jestem pewny, że żaden prawdziwy kibic Manchesteru United nie pozwoli, by sir Alex zwyczajnie zakończył pracę, bądź przeszedł na emeryturę. Nie wiem, kiedy w przypadku Szkota powinien nastąpić moment, by powiedzieć „dość”, ale na pewno nie teraz, nie w tym sezonie. Gary Neville, myśli w identyczny sposób…

„Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby sir Alex nie pracował w Manchesterze United co najmniej 30 lat. Bo niby dlaczego ma odchodzić? Jest zmotywowany jak nigdy wcześniej”.

Poruszam ten temat, bo zwyczajnie boję się o to, że Szkot już niedługo nas opuści. Mimo wszystko jestem dobrej myśli i z całego serca życzę nam wszystkim, byśmy Alexa Fergusona, jako szkoleniowca Manchesteru United, widzieli jeszcze choćby 5 sezonów. Chciałbym, by Czerwone Diabły takiego trenera miały zawsze, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to możliwe. Wiem jedno: pamięć o nim będzie żyła zawsze. Drugiego takiego szkoleniowca nie będzie już nigdy, bo tak wyjątkowi, uzdolnieni ludzie rodzą się tylko raz. To człowiek stworzony dla Czerwonych Diabłów, a my już dziś dziękujemy mu za wszystkie wspólne chwile, nie tylko za te miłe…

Przewiń na górę strony