Nie przegap
Strona główna / Manchester United / O bramkarzach słów kilka

O bramkarzach słów kilka

Edwin van der Sar
Odejście Petera Schmeichela z Manchesteru United oznaczało koniec pewnej ery. Duńczyk spędził na Old Trafford dziewięć sezonów, podczas których wypracował sobie miano najlepszego bramkarza w historii „Czerwonych Diabłów”. „Wielki Duńczyk”, bo tak go nazywano, występował również w reprezentacji swojego kraju, dla której zagrał aż 129 razy. Był to niewątpliwie wspaniały bramkarz. Jednak nic nie trwa wiecznie i nadszedł czas, w którym Peter zdecydował się odejść z Old Trafford. Sir Alex Ferguson był zmuszony poszukać kogoś na jego miejsce. Były to poszukiwania żmudne i długotrwałe. Warto też dodać, że nie zawsze wypadały pomyślnie…

Fabien BarthezW 2000 roku na Old Trafford zawitał Fabien Barthez. Francuz był na fali, jego reprezentacja właśnie zdobyła mistrzostwo Europy, a dwa lata wcześniej okazała się najlepsza na mundialu. Jego pierwszy sezon w Anglii był fantastyczny. Szybko zyskał sympatię fanów, tym bardziej, że grał „pod publiczkę”, lubił się popisywać. Często wdawał się w dryblingi z napastnikami rywala, efektownie wyłapywał górne piłki. Jednak po pewnym czasie takie zagrania przyniosły gorszą dyspozycję i w końcu sir Alex nie wytrzymał, sadzając Bartheza na ławkę rezerwowych. Wkrótce potem Francuz został wypożyczony do Olympique Marsylia, do którego później przeszedł już definitywnie. Nic dziwnego, nie był to bramkarz na miarę takiego klubu, jak Manchester United – był showmanem i do tego sporo brakowało mu do „Wielkiego Duńczyka”.

Roy CarollKolejnym nabytkiem, jeszcze za czasów gry Bartheza, był urodzony w Północnej Irlandii Roy Carroll. Były zawodnik Wigan Athletic miał pełnić rolę zmiennika w drużynie i tak też było. Niespodziewanie, po opuszczeniu Manchesteru przez Bartheza, klub z Old Trafford ściągnął do siebie Amerykanina, Tima Howarda. Carroll znów musiał pogodzić się z rolą numeru 2, tym bardziej, że sprowadzony z MLS golkiper miał świetny pierwszy sezon. Został nawet wybrany do jedenastki roku, jako jedyny zawodnik „Czerwonych Diabłów”. Podczas jego drugiego sezonu na Wyspach nie było już tak różowo. Amerykanin zaczął popełniać coraz więcej błędów, stracił pewność siebie i Ferguson postanowił dać szansę Carrollowi. Niestety, również i rezerwowy bramkarz nie potrafił złapać dobrej, stałej formy i szkocki menedżer „próbował” raz jednego, a raz drugiego golkipera. Jakie przynosiło to skutki, nie trzeba chyba tłumaczyć kibicom piłki nożnej – brak ustabilizowanej formy i rotacja na bramce powodowała niepewność w szeregach obronnych, nie wspominając o licznych błędach naszych bohaterów. Nic dziwnego, że z Carrollem nie przedłużono kontraktu. Roy odszedł do West Ham United. Z Howardem też nie wyszło zbyt dobrze, bo zaoferowano mu nową umowę pod koniec sezonu 2005/2006, ale po kilku dniach na Old Trafford znalazł się nowy bramkarz, 35-letni wówczas Holender, Edwin van der Sar. Rozwścieczony Amerykanin palnął w wywiadzie, że gdyby wiedział o tym transferze, to na pewno niczego by nie podpisywał. Na sezon 2006/2007 Howard został wypożyczony do Evertonu, z którym później podpisał 6-letnią umowę.

Edwin van der SarNo tak, przechodzimy do „czasów współczesnych”. Na Old Trafford zawitał Edwin van der Sar. Były bramkarz Ajaksu Amsterdam, Juventusu Turyn i Fulham Londyn. W kadrze Holandii do tej pory rozegrał aż 118 spotkań, ale to na pewno nie koniec jego przygody z reprezentacją. Weteran. Wielu fanów z Manchesteru nawoływało do sprowadzenia Holendra już wcześniej, ale musieli na to poczekać kilka ładnych lat. Niektórzy twierdzą, że van der Sar powinien trafił do „Teatru Marzeń” zamiast wspomnianego Bartheza… Co potrafi, fani mogli już obserwować w spotkaniach Fulham, dlatego jego gra od początku nikogo nie zaskoczyła. Szybko stał się absolutnym pewniakiem w bramce ekipy sir Aleksa. Sam Szkot stwierdził, że jest to najlepszy bramkarz Manchesteru United od czasów Schmeichela, którego uznano przecież za najlepszego golkipera w historii Old Trafford. Jedyną wadą van der Sara jest jego zaawansowany wiek. Nic dziwnego, że włodarze „Czerwonych Diabłów” rozglądali się za jego przyszłym następcą.

Tomasz KuszczakPadło na Tomasza Kuszczaka z West Bromwich Albion. Przede wszystkim szokowało to, że Polak stał się celem transferowym Fergusona. Z drugiej strony, „Polska bramkarzami stoi” – w Celtiku broni Artur Boruc, do Arsenalu w obecnym oknie transferowym trafił Fabiański, jeszcze niedawno bohaterem Liverpoolu był Jerzy Dudek, który 20 lipca 2007 roku podpisał umowę z Realem Madryt. Jak widać, polski bramkarz jest w cenie. A wybór menedżera Manchesteru nie powinien dziwić, na własne oczy przekonał się co Tomek potrafi. Pod koniec sezonu 2004/2005 West Brom przybył na Old Trafford. W 22. minucie spotkania kontuzji doznał pierwszy bramkarz, Russel Hoult, a rezerwowym w tym spotkaniu był właśnie Polak. Kuszczak od razu trafił na głęboką wodę, ale szansę, jaką otrzymał, wykorzystał w najlepszy możliwy sposób – powstrzymując Manchester i to na ich własnym terenie. Remis 1:1 był dla WBA niezwykle cenną zdobyczą. Wychowanek Śląska Wrocław został uznany graczem meczu, a w kolejnym spotkaniu znów zaimponował zachowując czyste konto i klub uratował się przed spadkiem. Po następnym świetnym sezonie, w którym zagrał w 28 spotkaniach, trafił do Manchesteru United stając się pierwszym Polakiem w historii tego klubu. Jak na razie pełni rolę rezerwowego, ale już niedługo może stać się numerem jeden.

Ben FosterChoć nie będzie to łatwe zadanie. Rok przed sprowadzeniem Kuszczaka, na Old Trafford znalazł się młody, zbierający dobre recenzje, ale wtedy jeszcze mało znany, Ben Foster. Do Manchesteru trafił za milion funtów ze Stoke City, ale od razu został wypożyczony do Watford. Jego bardzo dobra postawa była jednym z czynników, które pozwoliły klubowi awansować do Premiership w sezonie 2005/2006. Na następne rozgrywki Foster znów został wypożyczony Watford, by zbierał doświadczenie w Premiership, i również spisał się całkiem przyzwoicie. Na tyle, że dostał powołanie do reprezentacji Anglii i w niej zadebiutował. Niektórzy już uważają, że może być lepszy od van der Sara, co nie jest zbyt dobrą wiadomością dla Kuszczaka. Tym bardziej, że Foster jest Anglikiem, a reprezentacja „Lwów Albionu” ma notoryczne kłopoty ze znalezieniem klasowych bramkarzy, tak więc presja na Fergusona, by promował Bena, może być bardzo duża.

Jednak wydarzenia z minionego sezonu mogą skłonić do innych przemyśleń niż to, kto powinien być rezerwą dla van der Sara. Należałoby się raczej zastanowić kto tak naprawdę będzie numerem jeden. W końcówce poprzednich rozgrywek Holender zaczął popełniać błędy dość poważne. Przestał prezentować pewność siebie, do której przyzwyczaił kibiców. Prawdopodobnie wszystko zaczęło się od złamania nosa w wyjazdowym spotkaniu z Tottenhamem. Pod koniec meczu Robbie Keane uderzył bramkarza Manchesteru kolanem w twarz. Mniejsza o to czy celowo, czy nie, w każdym razie Holender musiał pauzować przez kilka tygodni. Możliwe, że zostawiło to pewien uraz w psychice van der Sara, no i na pewno przerwa spowodowała spadek dobrej formy. Na szczęście jego błędy nie kosztowały United mistrzostwa Anglii, choć kibiców o słabszych nerwach mogły czasem przyprawić o palpitację serca. Powoli, acz nieśmiało, rozpoczęły się dyskusje kto po Holendrze stanie w bramce. Zapowiadała się pasjonująca walka między Kuszczakiem a Fosterem, choć jeszcze przed zakończeniem sezonu mówił się o wypożyczeniu Polaka do innego klubu. Jednak sam zainteresowany szybko i jednoznacznie rozwiał wątpliwości, zapewniając, że nie zamierza opuszczać Old Trafford. Można by stwierdzić, że Polak został w pewien sposób wynagrodzony, zostając sam na placu boju. Okazało się, że jego rywal do miana bramkarza numer dwa ma poważną kontuzję i nie zagra przez blisko pół sezonu, nie mówiąc już o dochodzeniu do odpowiedniej formy. Nic nie wskazywało na to, że po międzysezonowej przerwie coś zmieni się w obsadzie bramki. Jednak już w pierwszym meczu azjatyckiego tournee, mogliśmy zobaczyć tego samego, niepewnego van der Sara. Jest to dość niepokojące. Sam zawodnik przyznał, że zaczyna odczuwać trudy sezonu w związku z tak zaawansowanym wiekiem. Zapowiedział, że ten nadchodzący, będzie jego ostatnim.

W bramce Manchesteru United robi się więc coraz ciekawiej, szczególnie dla polskich kibiców, którzy z pewnością trzymają kciuki, by Tomek częściej grał w wyjściowym składzie MU. Jednak ważniejsza dla klubu jest stabilna sytuacja na tej pozycji, tym bardziej, że Ferguson ma na ten sezon wielkie plany – chce powtórzyć sukces z 1999 roku, zdobywając Potrójną Koronę. Zdecydowanie będzie potrzebował bramkarza, który zaprezentuje solidną, stałą formę, no i będzie przede wszystkim skutecznie bronił. Nie ma co ukrywać, pod względem umiejętności van der Sar jest o wiele lepszy od swoich konkurentów, wystarczy by tylko wrócił do swojej dobrej dyspozycji…

Przewiń na górę strony