Nie przegap
Strona główna / Manchester United / Manchester United a sprawa polska

Manchester United a sprawa polska

ferguson_kuszczak_foster.jpg
Kilka miesięcy temu na Old Trafford pojawił się pierwszy reprezentant naszego kraju. Fakt faktem, długo musieliśmy czekać na taką chwilę. Przyczyn tego możemy doszukać się wielu. Może to jakaś niechęć pobudzona historycznymi wydarzeniami, a może po prostu poziom polskiego futbolu był/jest tak słaby, że lepiej szukać w drugiej krajowej lidze. Jednak nie mnie to oceniać, ważne, iż po wielu latach stało się – znalazł się Polak, który będzie przywdziewał trykot Manchesteru United.

Ileż ja się komentarzy na polskich serwisach piłkarskich naczytałem, że Tomasz Kuszczak (bo to o nim mowa) się w drużynie Fergusona zmarnuje i tym podobne. Ok, z góry wiadome było, iż bramkarz z samego początku będzie musiał się zadowolić grzaniem ławy. Jednak Manchester United to nie jakaś Olimpia Truskolasy, gdzie okupowanie ławki rezerwowych rzeczywiście może doprowadzić karierę zawodnika do ruiny. Trening na Old Trafford nie ogranicza się do dwóch spotkań w tygodniu na dwie godzinki kopaniny a potem hola-swawola na browarka z kolegami, oj nie. Tutaj wraz z piłkarzami pracuje wielu specjalistów, którzy układają specjalny program szkoleniowy, kierują przygotowaniami itp. Nie zapominajmy, że w składzie Diabłów jest też ktoś taki, jak Edwin van der Sar – gracz klasy światowej. Już sam trening u boku takiego wyjadacza i profesjonalisty może być dla piłkarza czymś bezcennym.

Minął rok, Tomek rzeczywiście spędzał większość czasu na ławce jednak i on mógł wybiec od czasu do czasu na murawę. Wystąpił między innymi przeciwko takim rywalom, jak Chelsea czy Arsenal. Bronił barw drużyny wówczas, gdy van der Sar musiał zmagać się z urazem. Kuszczak solidnie wykonywał swoje obowiązki i z pewnością nie może sezonu 2006/07 uznać za nieudany. Wiele pochwał spłynęło pod jego adresem i wygląda na to, że ten bramkarz ma przed sobą świetlaną przyszłość.

Ale nie, bo jest jeszcze pewien osobnik, którego angielskie media lansują na przyszłego bramkarza nr 1 w reprezentacji. Mowa oczywiście o Benie Fosterze. Przykre jest jednak to, iż nawet nasze rodzime media stawiają tego młodzieńca przed Kuszczakiem. A kim jest ten wielki Foster? A no o ile dobrze pamiętam to jeden ze skautów wypatrzył go w 3 czy 4 lidzie angielskiej, po czym United wypożyczyło go do Watford. Może i rzeczywiście poczynił gość duże postępy i na wypożyczeniu szło mu wyśmienicie, ale, na Boga, na jakiej podstawie ten człowiek z góry stawiany jest przed Tomkiem? Ja rozumiem, Ben grał regularnie i często przekonywał nas o swych nietuzinkowych umiejętnościach, lecz Watford to przecież był najgorszy zespół w Premiership, a nie trudno się domyślić, iż w takiej sytuacji bramkarz ma duże pole do popisu.

W tym roku nasz rodak takiego pola już nie miał, bo w końcu Manchester United to klub, którego formacja obronna należy do ścisłej czołówki światowej. Poza tym Polak wchodził na murawę raz na ruski rok, co mogło mieć również wpływ na jego pewność siebie i stabilność. A teraz cofnijmy się na moment do przeszłości, kiedy to Tomek grał jeszcze w West Bromwich Albion. Czy wówczas nie był on na ustach wszystkich? Czy wówczas nie był wymieniany wśród grona największych talentów. Owszem – był. Do czego zmierzam? Otóż poziom WBA nie różni się wiele od Watfordu, tym samym Kuszczak – jak Ben teraz – mógł rozwinąć w pełni skrzydła.

Może i rzeczywiście ten cały Ben Foster jest lepszym bramkarzem niż Tomasz Kuszczak – celem tej notki nie jest wskazywanie, kto jest the best. Po prostu zdajmy się na wolę czasu – Tak, właśnie tak. Poczekajmy do momentu, aż obaj zawodnicy będą bronić tych samych barw klubowych. Poczekajmy do chwili, gdy obaj będą bezpośrednio rywalizować. Wtedy oceniajmy, wtedy wytykajmy palcem i wtedy dokonujmy porównań.

Na koniec kilka słów o takich, co to twierdzą, że Tomasz Kuszczak nie nadaje się do klubu z tak wysokiej półki. Hmm – skoro sir Alex Ferguson (doświadczony, utytułowany i znakomity fachowiec) dostrzegł w nim potencjał i zadatki na znakomitego bramkarza to czemu miałby się nie nadawać? Poza tym człowiek to na szczęście nie maszyna i ma taką pewną zdolność do samorozwoju. O jego dynamice decyduje przeważnie wola, chęci i ambicja jegomościa, a takie cechy Tomek z pewnością ma. Tak więc zróbmy to, do czego przyzwyczaił nas szkocki trener niejednokrotnie – dajmy mu czas. Na przykładzie Alana Smitha widać, iż to się opłaca. Dlatego osobiście zdam się na nos Alexa Fergusona i będę z niecierpliwością wypatrywał dalszego rozwoju kariery naszego rodaka. Kto chce szukać dziury w całym – niech szuka, jego problem.

Przewiń na górę strony