Nie przegap
Strona główna / Inny punkt widzenia / Burzliwe losy idola

Burzliwe losy idola

David Beckham - jedna z legendarnych 7 w szeregach Czerwonych Diabłów
Młody David Beckham w wieku 12 lat został wybrany przez kierownictwo Manchesteru United na klubową maskotkę podczas ligowego spotkania z West Hamem. Alex Ferguson przez dłuższy czas miał zwrócone swoje oczy na tego chłopaka, syna wieloletniego fana „Czerwonych Diabłów”. Po meczu David spotkał się ze szkockim menadżerem, rozpoczynającym dopiero pracę na Old Trafford. 12-latek otrzymał o kilka numerów za dużą kurtkę Manchesteru, z którą – jak mówi – nie rozstawał się przez tydzień. W zamian Ferguson otrzymał pióro – i jak obiecał – podpisze nim kontrakt z Beckhamem. Tak zaczęła się przygoda dwójki panów – rozpoczęta piórem, zakończona butem.

2 maja 1988 roku Manchester United podejmował na Old Trafford, w ligowym spotkaniu Wimbledon. Wynik nie był zadowalający, porażka 0:1 na własnym stadionie w ostatniej fazie rozgrywek nie ucieszyła wielu. Po latach zdano sobie sprawę z tego, że dzień ten miał inne znaczenie. Nie chodziło tutaj bowiem o kolejne trzy punkty w ligowej tabeli, które i tak nie mogły już zmienić sytuacji „Czerwonych Diabłów”. Beckham oczywiście był obecny na tym meczu, razem z matką i ojcem. Przyszedł na stadion jako zwykły nastolatek, wyszedł z niego jako część gigantycznego klubu piłkarskiego. Bezpośrednio po meczu zaproszony został do gabinetu Aleksa Fergusona, w którym siedział także Les Kershaw, odpowiedzialny za szkolenie młodzieży. David bez chwili wahania podpisał sześcioletni kontrakt ze swoim ukochanym klubem, do którego dołączyć chciał już w wieku trzech lat. Wszystko za sprawą ojca.

Ted Beckham – tak właśnie nazywał się ojciec nowego zawodnika United. Od zawsze zapalony kibic piłki nożnej, związany z klubem na poważnie od katastrofy w Monachium z 1958 roku, pamiętający wspaniałe dla Anglików Mistrzostwa Świata z 1966 roku. Jego jedynym synem był David i jasne stało się to, że z niego będzie chciał wychować przyszłego piłkarza. Dwie córki, Lynne i Joanne miały wolną rękę – same mogły zadecydować, co będą chciały w przyszłości robić. David od razu był skazany na Manchester United, mało które dziecko mając zaledwie trzy latka paraduje w koszulce „Czerwonych Diabłów”, a w chłodniejsze dni zakłada czapkę i szalik klubu, którego szybko staje się fanem. Ted miał znaczący wpływ na rozwój piłkarski syna. Jeśli tylko miał wolny czas, wychodził z nim do ogródka i ćwiczył najprostsze zagrania. David za jego namową zdecydował się przywiesić oponę do spojenia słupka z poprzeczką i za celne uderzenie uważał tylko takie, kiedy piłka wpadła do bramki przez środek opony, jednocześnie nie mając z nią żadnego kontaktu. Gdy syn rezygnował, ojciec zawsze znajdował idealne do zachęty słowa – Nawet jeśli podpisałeś umowę z Manchesterem United, niczego jeszcze nie dokonałeś. Kiedy będziesz w pierwszej drużynie, pomówimy o tym, czy masz jakieś osiągnięcia. Zanim jednak to nastąpi, nie wyobrażaj sobie, że już ci się udało – mówił do Davida, przez co ten intensywniej trenował.

Dla szesnastolatka wyjazd na drugi koniec kraju, z daleka od najbliższych musi być bolesny, ale życie pokazało, że nie dla Beckhama. On nie czuł się odosobniony w Manchesterze, był blisko osób, które podziwiał od kołyski. Normalną rzeczą było, że w nowym mieście pozna nowych przyjaciół, ale trzymał się tylko z grupką osób poznanych na treningach. Keith Gillespie, Robbie Savage, David Beckham, Nicky Butt, Paul Scholes oraz Phil i Gary Neville’owie byli paczką doskonale rozumiejących się nastolatków. Każdy z nich w dniu dzisiejszym gra w piłkę, dwóch w dalszym ciągu na Old Trafford. Gary i David do dzisiaj są kumplami – i to takimi z prawdziwego zdarzenia. Spotykają się mimo tego, że jeden gra w Madrycie, a drugi w Manchesterze.

Jak bardzo David był związany z „Czerwonymi Diabłami”, możemy zauważyć, gdy ten dowiedział się, że na miesiąc zostanie wypożyczony do Preston, grającego wówczas czwartej pod względem hierarchii w angielskim futbolu lidze – Klub Preston North End pyta, czy mogliby cię wypożyczyć na miesiąc. Uważam, że to dobry pomysł – powiedział Ferguson, gdy w jego gabinecie zjawił się Beckham. Możemy sobie wyobrazić, co pomyślał sobie, słysząc te słowa. Od trzeciego roku życia kibicuje United, a tu nagle wszystko wskazuje na to, że po kryjomu chcą się go pozbyć? Chodzi tylko o to, żebyś zdobył doświadczenie w pierwszej drużynie, w innym zespole, w innej lidze – uspokajał Szkot. Po tym zdaniu David poczuł ulgę, zrozumiał, że jest postrzegany jako ważny zawodnik, ale nie ma sensu trzymać go na ławce rezerwowych. Swój pobyt w czwartej lidze mógł uznać za udany, zaliczył kilka asyst i strzelił jedną bramkę, rzecz jasna z rzutu wolnego.

„Z dziećmi niczego się nie wygra” – powiedział w sierpniu 1995 roku Alan Hansen, komentator, były piłkarz Liverpoolu. Miał on na myśli decyzję Aleksa Fergusona o sprzedaży trzech ważnych piłkarzy swojej drużyny. Bagaże spakować musiał Andrej Kanczelskis, Paul Ince i Mark Hughes, a na ich miejsce wskoczył m.in. David Beckham i Paul Scholes. Sezon 1995/1996 United rozpoczęło porażką z Villą na wyjeździe. W studiu po meczu, z podniesionym do góry czołem siedział Hansen i w dalszym ciągu trzymał się swojej opinii – opinii, która młodych Diabłów zmobilizowała do jeszcze większej pracy. W styczniu prowadzące w tabeli Newcastle miało 12 punktów przewagi nad drugim Manchesterem. Młodzi zawodnicy, którzy przez wielu zostali spisani na straty, wykazali się niesamowitą determinacją i wolą walki. Fenomenalnym wyczynem było odrobienie tej straty w cztery miesiące – ba, na koniec sezonu obydwie drużyny dzieliły cztery oczka. Tym samym „Czerwone Diabły” po raz trzeci w ciągu czterech lat istnienia Premiership zdobyły mistrzostwo.

Nowy sezon Manchester United znów zaczynał w roli obrońcy tytułu. Pierwszym zespołem do odstrzału był Wimbledon, z którym dobre wspomnienia miał Beckham. Będąc w środkowej części boiska dostał piłkę od Briana McClaira, po czym oddał strzał na oddaloną o ponad 50 metrów bramkę – I niby co on próbuje zrobić – denerwował się przy ławce rezerwowych Ferguson. Futbolówka nagle dostała niesamowitej rotacji i wpadła „za kołnierz” bramkarzowi gospodarzy. Wszyscy byli zaskoczeni grą 21-letniego zawodnika, o którym natychmiast zrobiło się głośno. Prawdopodobnie tego dnia rozpoczęło się wszystko: zainteresowanie prasy, sława, całe późniejsze życie Davida.

Widzimy doskonale, że początkowe etapy kariery Beckhama były oparte na miłości do Manchesteru United. Zawsze na pierwszym miejscu stawiał klub, Aleksa Fergusona i wszystko co z Old Trafford związane. W późniejszych latach poznał osobiście Victorię Adams, z którą się ożenił i jak doskonale wiemy, przy jej pomocy stał się gwiazdą pop-kultury. Zachowanie piłkarza przy nowej małżonce nie przypadło do gustu Fergusonowi. Między dwójką panów dochodziło do zupełnie niepotrzebnych spięć. Szkot miał jednak zdolność do obracania wszystko na swoją korzyść, nie inaczej było z rzekomym złym traktowaniem Davida. Tak wyglądał jeden z ich dialogów na początku 2003 roku, z pytaniem przychodzi oczywiście Becks.

– Szefie, czy możemy teraz załatwić nasz problem?
– Jaki problem? Mamy jakiś problem?
– Owszem, mamy. Nie doprowadziłem się do takiego stanu bez powodu. Jestem zupełnie rozbity dlatego, że pan mnie tak traktuje.
– Nic takiego ci nie robię. Ty mnie traktujesz w ten sam sposób. Ignorujesz mnie całkowicie, na zajęciach teoretycznych nawet na mnie nie patrzysz. No chodź tu i uściśnij mi rękę, zanim się rozpłaczesz – kończył przeważnie Ferguson.

W lutym 2003 roku, a dokładniej 15 dnia tego miesiąca „Czerwone Diabły” na Old Trafford zmierzyły się w Pucharze Anglii z Arsenalem Londyn. Ferguson z Beckhamem – można to przyznać bez żadnych konsekwencji – nienawidzili się. United na swoim stadionie, przy 67 tysiącach swoich kibiców uległo „Kanonierom”. Komu dostało się najbardziej? Oczywiście, że Beckhamowi. Najbardziej wkurzony był jednak menadżer, który nie ukrywał, że zależy mu na tym trofeum. To on w akcie złości kopnął leżący na podłodze but, a ten niefortunnie (jak przyznał sam zawodnik w swojej autobiografii) trafił w jego łuk brwiowy. Bez znaczenia w tej chwili było to, czy cios był zamierzony czy niezamierzony – Beckham stracił panowanie nad sobą. Chciał dopaść szefa, ale skutecznie powstrzymywał go Giggs z Garym Nevillem i van Nistelrooyem. Po całym wypadku Ferguson przeprosił Anglika, ale ten nic mu nie odpowiedział.

Od tego momentu David Beckham pokazał swoją prawdziwą wartość. Piłkarz, który kocha Manchester United od trzeciego roku życia zdał sobie sprawę, że w Manchesterze nie ma dla niego miejsca. Prowadził już rozmowy z działaczami Realu Madryt, a los chciał, że to właśnie z tym klubem „Czerwone Diabły” miały się spotkać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Rewanżowe spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, ale wszedł na boisko na ostatnie 20 minut. Ze stanu 2:3 wyprowadził United na 4:3, ale jak się okazało – to nie wystarczyło do awansu.

W styczniu bieżącego roku ogłosił, że nie doszedł do porozumienia z działaczami swojego aktualnego klubu, Realu Madryt, w sprawie nowego kontraktu. Wraz z zakończeniem sezonu stanie się zawodnikiem Los Angeles Galaxy. Zdenerwowany tą decyzją Fabio Capello odsunął Beckhama od pierwszej drużyny, ale „tonący brzytwy się chwyta”. Kiedy Włoch nie miał kogo wystawić w pomocy, poprosił o grę Davida. Ten zaliczył wspaniały występ i ponownie zagościł w pierwszym składzie Realu Madryt, wielokrotnie od przywrócenia go do meczowej „jedenastki” ratował „Królewskim” tyłek, zaliczając asystę czy też strzelając ważną bramkę. Dziś, na kilka spotkań przed zakończeniem sezonu i tym samym przeprowadzką piłkarza kojarzonego z numerem „23”, decyzji swojej żałuje Ramon Calderon. A Beckham? Beckham udowadnia wszystkim, że mimo swojego wieku (w tę środę kończy 32 lata) jest w stanie grać w piłkę nożną na najwyższym poziomie i niesłusznie został spisany na straty w czerwcu 2003 roku, odchodząc z Manchesteru United. Ten klub pozostał w jego sercu i jego przygoda rozpoczęta piórem na pewno nie skończyła się na bucie.

Przewiń na górę strony