
Nadchodzi czas rozstrzygnięć w fazie grupowej Mistrzostw Świata. Nie brakowało mniejszych i większych niespodzianek, sensacji i (nie)miłych niespodzianek. Jednym z faworytów turnieju była Anglia. Czy można powiedzieć, że jest nim nadal? Drużyna „Synów Albionu” bardzo rozczarowała w swoich dotychczasowych spotkaniach. Ze Stanami Zjednoczonymi zremisowała co prawda w nieszczęśliwych okolicznościach (wpadka Greena), ale w meczu z Algierią miała pokazać swój pełen potencjał. Dla mnie, jako kibica drużyny angielskiej, było to jednak bolesne doświadczenie. Ani jeden piłkarz nie zachwycił, cała drużyna wypadła blado, ale, co najgorsze, brak było woli walki. Anglicy nie dążyli za wszelką cenę do zwycięstwa, co smuci, bo od zawodników zawsze oczekuje się nieustępliwości i niepoddawania się. Jako jeden z powodów tego beznadziejnego występu (bądźmy szczerzy – był to naprawdę okropny mecz w wykonaniu Anglii) podaje się presję. Uważa się, że w końcu Anglicy posiadają drużynę zdolną do walki o najwyższe cele, a warto przypomnieć, że ostatni Puchar Świata zdobyli w 1966. Czyli bardzo dawno temu.
(więcej…)