<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów &#187; Holandia</title>
	<atom:link href="http://redlog.pl/tag/holandia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://redlog.pl</link>
	<description>Because we are United</description>
	<image>
		<url><![CDATA[http://redlog.pl/redlog.pl/wp-content/themes/redlog2.1/images/redlog_logotyp_m.jpg]]></url>
		<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów</title>
		<link>http://redlog.pl</link>
	</image>
	<pubDate>Sat, 11 Feb 2012 18:59:00 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Grecja wygrała Euro w lepszym stylu</title>
		<link>http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 08:00:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mlody.gryzek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reprezentacje]]></category>
		<category><![CDATA[Trudne tematy]]></category>
		<category><![CDATA[Chile]]></category>
		<category><![CDATA[Hiszpania]]></category>
		<category><![CDATA[Holandia]]></category>
		<category><![CDATA[Mistrzostwa Świata]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Paragwaj]]></category>
		<category><![CDATA[Portugalia]]></category>
		<category><![CDATA[sędziowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Szwajcaria]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/"><img title="Grecja wygrała Euro w lepszym stylu" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/07/hiszpania.jpg" alt="Grecja wygrała Euro w lepszym stylu" width="520" height="220" /></a>
Wiem, że minęły już blisko ponad dwa tygodnie, a starych ran nie należy rozdrapywać, ale mimo wszystko chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat Mistrzostw Świata, gdyż, czy nam się to podoba, czy nie, zasługują one na komentarz.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/chile" title="Chile">Chile</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/hiszpania" title="Hiszpania">Hiszpania</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/holandia" title="Holandia">Holandia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/mistrzostwa-swiata" title="Mistrzostwa Świata">Mistrzostwa Świata</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/niemcy" title="Niemcy">Niemcy</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/paragwaj" title="Paragwaj">Paragwaj</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/portugalia" title="Portugalia">Portugalia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/reprezentacje" title="Reprezentacje">Reprezentacje</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowanie" title="sędziowanie">sędziowanie</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/szwajcaria" title="Szwajcaria">Szwajcaria</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/"><img title="Grecja wygrała Euro w lepszym stylu" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/07/hiszpania.jpg" alt="Grecja wygrała Euro w lepszym stylu" width="520" height="220" /></a><br />
Wiem, że minęły już blisko ponad dwa tygodnie, a starych ran nie należy rozdrapywać, ale mimo wszystko chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat Mistrzostw Świata, gdyż, czy nam się to podoba, czy nie, zasługują one na komentarz.<br />
<span id="more-1524"></span><br />
W 2004 roku na boiskach Portugalii Grecy wygrali Mistrzostwa Europy. Zaprezentowali staremu kontynentowi swój sposób na football, który niemal wszystkim postronnym kibicom nie przypadł specjalnie do gustu. Mówiło się, że piłkarze Otto Rehhagela zagrali <em>„antyfootball”</em>, ponieważ ich metodą na zwycięstwo było postawienie na żelazną defensywę kosztem beztroskich swawoli w ataku. Nie chcę pisać, że znają się na piłce jedynie osoby potrafiące prawdziwie docenić wzniesienie się na piłkarskie wyżyny graczy z Hellady, ale prawda jest taka, że dla większości niecierpliwych kibiców, dla których istnieje świat poza piłką nożną, oglądanie meczy z pojedynczym trafieniem rozstrzygającym o wyniku oraz piłkarzami skoncentrowanymi na wypełnieniu założeń taktycznych, miast zaprezentowaniu swoich technicznych umiejętności i boiskowej błyskotliwości – jest katorgą.</p>
<p>Co więc łączy Grecję sprzed sześciu lat i Hiszpanię z tegorocznego mundialu? Niewiele. Chyba głównie to, że obie te europejskie reprezentacje przed wygraniem wielkich turniejów ostatni sparing zagrały przeciw Polsce. Grecy ulegli naszej ekipie 1:0 po samobójczym trafieniu Kapsisa i nie wróżono im nawet awansu z grupy. Hiszpanie pokonali nas w Murci 6:0.</p>
<h4>„Od najlepszych dzieli nas przepaść”</h4>
<p>Po meczu z Serbią, w którym to nasi kadrowicze kilka razy dosyć bezpardonowo potraktowali rywali, przed spotkaniem z mistrzami Europy główny nacisk kładziony był na to, aby rzeczywiście spróbować grać w piłkę, a nie, tuż przed mundialem, połamać przeciwnikom kolana. Dużą uwagę do tego przykładał sam selekcjoner, który zaznaczał, że jego podopieczni mogą przegrać nawet kilkoma bramkami, byle tylko zobaczył realizację założonego przed meczem pomysłu na grę. O polowaniu na nogi hiszpańskich gwiazd nie mogło być nawet mowy.</p>
<p>Moim zdaniem Franciszek Zmuda (jak nazwano polskiego selekcjonera w internetowym wydaniu poczytnego, hiszpańskiego dziennika Marca) popełnił dwa błędy przygotowując zespół do tego spotkania. Nie wiedzieć czemu chciał, aby Polacy zagrali z Hiszpanami jak równy z równym i próbując nabyć niezbędne doświadczenie, nie byli zorientowani głównie na obronę. Chciał zobaczyć składne akcje pod bramką Ikera Casillasa ale <em>La Furia Roja</em> jest aktualnie jedną z najsilniejszych reprezentacji na świecie i deklasacji naszych piłkarzy, przy tak ambitnych założeniach, trzeba się było spodziewać.</p>
<p>Drugim, większym z globalnego punktu widzenia, błędem było wykreowanie niemalże namacalnego i unoszącego się nieustannie w powietrzu przekonania, że z hiszpańskimi wirtuozami należy obchodzić się nienaturalnie wręcz ostrożnie. Franz wmówił, bądź pozwolił swoim piłkarzom uwierzyć, że najważniejsze, aby po meczu nikt nie mógł o ich grze powiedzieć, że była agresywna. Tymczasem Hiszpanie bezwzględnie wykorzystali zarówno bojaźliwość naszych kadrowiczów, jak też atut własnego boiska oraz opinię geniuszy, których grze należy się z podziwem przyglądać i, broń boże, nie przeszkadzać im w pracy.</p>
<p>Podczas gdy nastraszeni Polacy towarzyskie spotkanie międzypaństwowe potraktowali jak sparing służący przetrenowaniu schematów, Iniesta i spółka grali chyba finał Ligi Mistrzów. Gdy tylko któryś z reprezentantów Zmudy sfaulował rywala, natychmiast przepraszał i tylko modlił się, żeby nie zarzucono mu brutalności. Hiszpanie, w tym chociażby Sergio Ramos po wejściu na boisko w drugiej połowie, niemal po każdym przewinieniu odkopywali piłkę, byśmy nie mogli szybko wznowić gry. Dodatkowo, co powoli staje się ich znakiem rozpoznawalnym, przewracali się na sam widok zbliżającego się przeciwnika. Niestety bardzo często wystarczy to arbitrom do przyznania rzutu wolnego. Aż strach pomyśleć co pisałyby hiszpańskie gazety, gdyby taką postawę na boisku zaprezentowali piłkarze z „orzełkiem na piersi”.</p>
<p>Mam pretensje do graczy Vincente del Bosque o to, że nie okazali nam należytego szacunku. Czuje żal, że im na to pozwoliliśmy. Zabrakło mi w kadrze kogoś, kto miałby czelność prawdziwie sfaulować (tak, żeby któraś z wielkich gwiazd <em>została</em> przewrócona, a nie <em>się przewróciła</em>). Zapewne w meczu towarzyskim sędzia nie zdecydowałby się na wyciągnięcie żółtego kartonika (nie chodzi mi przecież o wejście <em>à la</em> Keane w Haalanda, a zwykły faul), więc w tym momencie odkopałbym jeszcze piłkę, ale nie o kilka metrów, a o pół boiska, tak, żeby Hiszpanie zrozumieli, że może i są Hiszpanami, ale jak nie szanują rywala, to przeciwnik nie musi szanować ich. Bo przecież odkopywanie futbolówki i symulowanie fauli to nic innego jak obraza dla zasad piłki nożnej i brak poszanowania przeciwnika. Wychodzę wprawdzie z założenia, że nie należy winić piłkarzy za błędne decyzje arbitrów, ale za wywieranie presji na sędziach by takie podejmowali – już jak najbardziej.</p>
<p>Hiszpanom należały się dwie lekcje, a sparing przed mundialem był najlepszą okazją aby ich im udzielić. Jako, iż gracze z Półwyspu Iberyjskiego mają problem z odróżnieniem przewinienia od dotknięcia, trzeba im było zawczasu wytłumaczyć co to jest faul. Najlepiej empirycznie – może by zrozumieli. Drugą byłoby nauczenie ich pokory, która by się im niewątpliwie przydała.</p>
<p>W powieści graficznej Franka Millera <em>300</em> przedstawiony jest moment, w którym król Leonidas, godzi włócznią w policzek perskiego władcy Kserksesa. Jest to niezwykle istotne wydarzenie, ponieważ uważający się za boga, przywódca o wiele potężniejszej armii po raz pierwszy doświadcza jak krwawi. Jest tylko człowiekiem i uzmysłowienie mu tego jest wielkim triumfem Spartan.</p>
<p>Po raz kolejny zaznaczam, byście nie zrozumieli mnie źle, że nie chciałbym, aby piłkarze <em>La Furia Roja</em> byli specjalnie kopani przez nasze <em>orły</em>, a jedynie uświadomić ich, że wszystko co im wolno na boisku, teoretycznie wolno także ich oponentom. Chciałbym zobaczyć ich zdziwione miny, gdy po najmniejszym nawet kontakcie polscy piłkarze kładliby się na murawę sygnalizując rozmaite kontuzje. Chciałbym widzieć jak popadają w prawdziwą „czerwoną furię”, gdyby ktoś odważyłby się zagrać przeciw nim tak samo <em>„fair play”</em> jak oni traktują swoich oponentów.</p>
<h4>7 meczy, 8 goli</h4>
<p>Hiszpanie w RPA nie zagrali wybitnie. W ciągu całego turnieju z silniejszymi (w znaczeniu, że nie ze słabymi) rywalami zmierzyli się trzykrotnie, raz uczciwie wygrywając. To jednak też nie ich wina, że na mundialu nie trafili do grupy śmierci, a los w pierwszej rundzie kazał im się zmierzyć z takimi potęgami jak Szwajcaria, Honduras i Chile. Mimo wszystko na sześć wygranych meczy, aż cztery razy zwyciężali przy ewidentnej pomocy arbitrów.</p>
<p>Niemniej jednak piłkarze del Bosque pierwszy mecz przegrali. Zdaniem hiszpańskich mediów, była to, oczywiście, wina sędziego, który nie zapewnił odpowiedniej ochrony zawodnikom z Półwyspu Iberyjskiego. Ja tymczasem chciałbym zwrócić uwagę, że podczas akcji, w której Szwajcarzy zdobyli gola, Iker Casillas faulował i należała mu się za to przewinienie indywidualna kara. Bramkarz Realu Madryt trafił rywala w nogi, w sytuacji sam na sam, kiedy żaden z obrońców nie zdążyłby już interweniować, a przepisy w takich okolicznościach nakazują sędziemu pokazać czerwoną kartkę. Howard Webb wprawdzie dobrze uczynił stosując przywilej korzyści, lecz powinien, zaraz po uznaniu gola, wrócić do faulu i wyrzucić Casillasa z boiska. Anglik nie zdecydował się jednakże zrobić tak, jak dwie kolejki później, nie zawahał się postąpić Marco Rodriguez, arbiter z Meksyku, który sędziował rywalizacje pomiędzy reprezentacjami Chile i Hiszpanii.</p>
<p><center>
<div class"ct"><object width="425px" height="360px"><param name="allowFullScreen" value="true"/><param name="wmode" value="transparent"/><param name="movie" value="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=105484191,t=1,mt=video"/><embed src="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=105483585,t=1,mt=video" width="425" height="360" allowFullScreen="true" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent"></embed></object><br/></div>
<p></center></p>
<p>Meczu Hiszpanii z Hondurasem nie oglądałem.</p>
<p>W decydującym o tym jakie drużyny zagrają w następnej rundzie, ostatnim grupowym spotkaniu, mistrzowie Europy podejmowali Chile. Najpierw David Villa zrobił duży krok w kierunku awansu swojego zespołu, strzelając, otwierającą wynik spotkania bramkę, by następnie w 37 minucie Andres Iniesta podwyższył rezultat na 0:2. Arbiter udowodnił wtedy, że oprócz uznania gola, można również pokazać czerwoną kartkę zawodnikowi, który faulował chwilę wcześniej.</p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/07/Ilustracje/torres_snajper.gif" alt="Snajper uderzył po raz kolejny" title="Snajper uderzył po raz kolejny" align="right" width="250" height="143" />Z tym, że Marco Estrada nie faulował. Biorąc pod uwagę, że Fernando Torres w finale nabawił się kontuzji będąc przez nikogo nie atakowanym, mam poważne wątpliwości czy między nim a Chilijczykiem doszło do jakiegokolwiek kontaktu. Nawet jeżeli zawodnik Liverpoolu takowy poczuł, to, co najwyżej, rywal się o niego otarł. Piłka nożna <strong>jest</strong> sportem kontaktowym i, gdyby wszyscy piłkarze grali tak, jak aktualni mistrzowie świata – przestałbym ją oglądać. Bo ja od piłkarzy oczekuję czegoś więcej – oczekuję, żeby się nie przewracali.</p>
<p>Dzięki zajęciu w grupie pierwszego miejsca, Hiszpanom udało się uniknąć konfrontacji z Brazylią, a przyszło im się zmierzyć ze swoimi sąsiadami – Portugalczykami. Mecz był wyrównany i właściwie obie drużyny mogły go wygrać. Sztuka ta udała się reprezentacji Hiszpanii, ale po raz kolejny skorzystała ona po błędnej decyzji arbitra. Tym razem liniowy był źle ustawiony i nie zauważył pozycji spalonej, dzięki czemu David Villa mógł zdobyć bramkę, która zadecydowała o wyniku spotkania.</p>
<p><center>
<div class"ct"><object width="400" height="300"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=13055731&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=0&amp;color=&amp;fullscreen=1" /><embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=13055731&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=1&amp;show_byline=1&amp;show_portrait=0&amp;color=&amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"></embed></object><br/></div>
<p></center></p>
<p>Wartą odnotowania jest jeszcze sytuacja z 89 minuty, kiedy to czerwoną kartkę zobaczył Ricardo Costa. Nie zamierzam wnikać ani w to, czy z premedytacją uderzył on Capdevilę, czy jedynie zahaczył przy próbie wyskoku do piłki, ani tym bardziej bronić Portugalczyka, próbując wmówić sobie i Wam, że żadnego kontaktu nie było. Chciałbym jednak zauważyć, że gracz Villarealu podnosił się już z murawy w momencie, kiedy dostrzegł nadbiegającego sędziego, i tylko po to, aby znowu upaść i udowodnić całemu światu jak bardzo go boli.</p>
<p><center>
<div class"ct"><object width="425px" height="360px" ><param name="allowFullScreen" value="true"/><param name="wmode" value="transparent"/><param name="movie" value="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=105661232,t=1,mt=video"/><embed src="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=105661232,t=1,mt=video" width="425" height="360" allowFullScreen="true" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent"></embed></object><br/>4:57 &#8211; 5:52 Ricardo Costa otrzymuje czerwoną kartkę</div>
<p></center></p>
<p>Tym sposobem Hiszpanii przyszło się zmierzyć z Paragwajem, z drużyną, która na mundialu nie zaprezentowała specjalnie ciekawej piłki. Zespół Gerardo Martino awansował do ćwierćfinału po nudnym, bezbramkowym, a wygranym w konkursie rzutów karnych, meczu przeciwko Japonii. Jednak ekipa z Ameryki Południowej nie zamierzała tanio sprzedać skóry i nawet, pod koniec pierwszej połowy, Nelson Valdez trafił do siatki. Bramka jednak nie została uznana, gdyż arbiter odgwizdał spalonego, pomimo tego, że gracz Borussii Dortmund na takowym nie był.</p>
<p>Nie jestem w stanie sobie przypomnieć równie bezczelnego faulu w polu karnym, jak ten, którego w 57 minucie dopuścił się Pique. Ten młody defensor, swoim zachowaniem, bardziej przypominał uczestnika zawodów w przeciąganiu liny, niżli piłkarza na finałach Mistrzostw Świata. Prawdziwie zaskakujące jest jednak to, jak większość jego partnerów z drużyny nie miała najmniejszych oporów by protestować, twierdząc, że sędzia niesłusznie dopatrzył się przewinienia. Hiszpanie nie znają umiaru w stosowaniu podwójnych standardów i swoim, wykraczającym poza granice przyzwoitości, zachowaniem, ciągle starają się wymusić na arbitrach korzystne dla siebie decyzje.</p>
<p>Carlos Batres wskazał na wapno, lecz kapitan zespołu z Europy obronił uderzenie Oscara Cardozo. W chwili wykonywania rzutu karnego, w szesnastce było czterech hiszpańskich piłkarzy. Mimo to jedenastka nie została powtórzona i chwile później, po faulu, którego dopuścił się Antolín Alcaraz, swoją szanse z dwunastu jardów otrzymał Xabi Alonso.</p>
<p>Gracz Realu Madryt trafił futbolówką do siatki, jednak znów, w chwili oddawania strzału, co najmniej trzech jego kolegów z kadry znajdowało się w niedozwolonej strefie. Tym razem rozległ się gwizdek sędziego i Alonso zmuszony był powtórzyć jedenastkę. Zanim sztuka ta mu się nie udała, tradycyjne pretensje miało aż pięciu Hiszpanów. Były to chyba jedyne dwa rzuty karne na mundialu, których wykonanie trzeba było powtórzyć.</p>
<p>Jednakże, żeby nie być zupełnie jednostronnym, przyznaję, że, o ile Carlom Batres zdecydował się odgwizdać naruszenie przepisów przez piłkarza z Paragwaju, to powinien ukarać go czerwoną kartką za przewinienie taktyczne, a Justo Villar zaraz po obronieniu powtórzonego rzutu karnego dopuścił się faulu na Fabregasie.</p>
<p><center>
<div class"ct"><object width="425px" height="360px" ><param name="allowFullScreen" value="true"/><param name="wmode" value="transparent"/><param name="movie" value="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=105711575,t=1,mt=video"/><embed src="http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=105711575,t=1,mt=video" width="425" height="360" allowFullScreen="true" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent"></embed></object><br/></div>
<p></center></p>
<p>W kolejnej rundzie doszło do powtórki z rozrywki, czyli rewanżu za finał Euro 2008. Niemcy postawili głównie na uważną grę w defensywie, a przegrali po bramce zdobytej przez Puyola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Jedyny problem w tym, że tuż przed zakończeniem pierwszej połowy Sergio Ramos powalił Mesuta Özila na murawę. Całe wydarzenie miało miejsce na pograniczu pola karnego i, nawet jeżeli za ten faul nie należała się naszym zachodnim sąsiadom jedenastka, to prawy obrońca <em>czerwonej furii</em> powinien po tym przewinieniu opuścić boisko. Skończyło się na tym, że defensor, który jeszcze sugerował sędziemu przyznanie Özilowi żółtej kartki za symulowanie, sam nie został w żaden sposób ukarany.</p>
<p><center>
<div class"ct"><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lo_LlSB_zOA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/lo_LlSB_zOA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object><br/></div>
<p></center></p>
<p>Oczywiście Hiszpanie mogli uczciwie wygrać te wszystkie mecze, bez pomocy ze strony arbitrów. Byli w stanie wygrać z jedenastoma zawodnikami Chile, zwyciężyć Portugalczyków strzelając zwycięskiego gola zgodnie z przepisami, odrobić nawet dwubramkową stratę i pokonać Paragwaj czy też, pomimo osłabienia, przewyższyć Niemców w konkursie rzutów karnych. Tyle, że drużyna, głównie, zawodników z La Liga, awansowała do finału przy niespotykanym wręcz natłoku korzyści odniesionych po błędach sędziów. Mógłbym uznać to za niesłychany zbieg okoliczności, gdyby nie to, że Hiszpanie zrobili wszystko co było w ich mocy, aby takich pomyłek było jak najwięcej.</p>
<h4>Howard Webb w finale</h4>
<p>Uważam, że ostatni mecz Mistrzostw Świata, był najlepszym w wykonaniu podopiecznych Vincente del Bosque, a nadzorujący prawidłowości przebiegu spotkania Howard Webb nie wypadł tragicznie. Oczywiście popełnił wiele błędów i kibice obu drużyn mogą mieć do niego zastrzeżenia, jednak, moim zdaniem, nie forował on żadnej ze stron, a pomyłki wynikały jedynie z jego ludzkiej niedoskonałości, presji jaka nad nim ciążyła oraz dużej liczby trudnych decyzji do podjęcia.</p>
<p>Fani mistrzów świata pewnie zarzucą Anglikowi, że nie pokazał czerwonej kartki Nigelowi de Jong za wyprowadzenie ciosu karate oraz żółtego kartonika dla Arjena Robbena za odkopanie z premedytacją piłki po gwizdku, jak również brak konsekwencji karząc w bliźniaczo podobnej sytuacji gracza reprezentacji Hiszpanii. Howard Webb winien również podyktować w dogrywce rzut karny za faul Johna Heitingi na Xavim. Z drugiej strony holenderski skrzydłowy Bayernu miał nie skrywane i nie bezpodstawne pretensje do sędziego z Premier League o to, że ten nie interweniował gdy Charles Puyol niezgodnie z przepisami utrudniał mu wyjście na czystą pozycję. Wielki żal Holendrów jest również spowodowany nie przyznaniem rzutu rożnego (piłka po uderzeniu Sneidera z rzutu wolnego najpierw odbiła się od muru, by następnie po rękawicach Casillasa opuścić boisko), w bezpośredniej konsekwencji czego Iniesta zdobył gola na wagę złota. Sympatycy <em>Oranje</em> mogą mieć również pretensje o przyznawanie rzutów wolnych w sytuacjach, gdy Hiszpanie symulowali (jak chociażby, kiedy strzelec jedynej bramki przewrócił się podskakując obok obrońcy z kraju tulipanów).</p>
<p>Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego zasłużenie wygrała finał, będący jedynym meczem, w którym rywale rzeczywiście grali wyjątkowo agresywnie (chociaż też do samej destrukcyjnej i brutalnej gry Holendrzy się nie ograniczyli, i próbowali jednocześnie zdobyć mistrzostwo wyprowadzając groźne akcje). Niesmak za to pozostanie po tym, w jaki sposób się do tego sześćdziesiątego czwartego meczu turnieju Hiszpanie dostali.</p>
<p>Nie powiedziałem chyba jednego złego słowa o sposobie w jakim dwa lata temu wygrali Mistrzostwa Europy – bo swoją wyższość udowodnili na boiskach w uczciwej grze, a ja jestem w stanie zaakceptować sporadyczne błędy, jakie potrafią się arbitrom przydarzyć od czasu do czasu. Gotów byłbym wybaczyć Hiszpanom bramkę Villi strzeloną ze spalonego i inne, temu podobne, sytuacje. Teraz chodzi jednak o styl. Sposobem Greków było głównie murowanie dostępu do własnej bramki, metodą ekipy <em>czerwonej furii</em> – symulowanie, bieganie do sędziego z pretensjami i wymuszanie podjęcia błędnych decyzji oraz zaprezentowanie postawy najbardziej zarozumiałej drużyny, jaką kiedykolwiek miałem, wątpliwą, przyjemność oglądać.</p>
<p>Chociaż od finału minęło już tyle dni, to wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Hiszpanię przepchnięto do ostatniego meczu zawodów za to, w jaki sposób dwa lata wcześniej zdobyli mistrzostwo Europy. Przyległa do nich opinia jakoby grali „nieziemski” football i w związku z tym należy im się szczególna ochrona i specjalne przywileje. Szkoda jedynie, że pogląd o tym, jak niesłychana jest piłka, którą demonstrują, nie znalazł swojego odzwierciedlenia w stanie faktycznym, bo na mundialu <em>La Furia Roja</em> nie zaprezentowała niczego nadzwyczajnego. Mało było w ich grze genialnych zagrań i skupiali się głównie na wymienianiu niezliczonej liczby bezproduktywnych podań. Nie było wirtuozerii, a jedynie teatralne popisy. Nie było Leo Messiego i stąd zaledwie 8 bramek na afrykańskich boiskach.</p>
<p>Jest ponurą drwiną to, że Mistrzostwa Świata w RPA wygrali aktorzy, którzy w piłkę nożną powinni grać ewentualnie na paraolimpiadzie, gdyż mają oni problemy nawet z bieganiem i wciąż potykają się o powietrze. Smutne jest to, iż niejako za wzór stawia się obecnie piłkarzy nie przejmujących się ideałami, na których fenomen piłki nożnej został zbudowany. Mam nadzieję, że nie będę musiał długo oglądać takich ludzi w blasku chwały należnej prawdziwym zwycięzcom, ponieważ nie można dopuścić, by tylko nieliczni pamiętali o tym, że w footballu należy zwyciężać ciężką pracą i uczciwą postawą na boisku.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/chile" title="Chile">Chile</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/hiszpania" title="Hiszpania">Hiszpania</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/holandia" title="Holandia">Holandia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/mistrzostwa-swiata" title="Mistrzostwa Świata">Mistrzostwa Świata</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/niemcy" title="Niemcy">Niemcy</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/paragwaj" title="Paragwaj">Paragwaj</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/portugalia" title="Portugalia">Portugalia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/reprezentacje" title="Reprezentacje">Reprezentacje</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowanie" title="sędziowanie">sędziowanie</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/szwajcaria" title="Szwajcaria">Szwajcaria</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2010/07/25/grecja-wygrala-euro-w-lepszym-stylu/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co mają inni</title>
		<link>http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 04:57:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kris1908</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reprezentacje]]></category>
		<category><![CDATA[Anglia]]></category>
		<category><![CDATA[Australia]]></category>
		<category><![CDATA[Holandia]]></category>
		<category><![CDATA[Mistrzostwa Świata]]></category>
		<category><![CDATA[Nowa Zelandia]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/rooney_world_cup.jpg" alt="Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co mają inni" title="Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co mają inni" width="520" height="220" /></a>
W roku pańskim 2009 sytuacja powróciła do smutnej normy. Polskim kibicom piłkarskim nie będzie dane zjednoczyć się podczas zaczynających się dziś Mistrzostw Świata. Społeczeństwo (szczególnie męska część) Rzeczypospolitej dąży do kolejnego podziału. W jednym terminie nałożyły się wybory prezydenckie i największa impreza sportowa, z wyłączeniem Igrzysk Olimpijskich. Pomijając fakt agitacji za Korwin-Mikkem, Kaczyńskim czy kimkolwiek innym, skupię się na nieporozumieniach nieraz o wiele głębszych niż tych, dotyczących rzadko schodzącej na dalszy plan polityki. Podczas takiego wydarzenia nie można pozostać bezstronnym - trzeba wybrać - ale jak? Kryteria, kryteriami, ja swoich faworytów mam. Z góry zapowiadam, iż próby wybicia mi ich z głowy okażą się nieskutecznymi.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/anglia" title="Anglia">Anglia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/australia" title="Australia">Australia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/holandia" title="Holandia">Holandia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/mistrzostwa-swiata" title="Mistrzostwa Świata">Mistrzostwa Świata</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/nowa-zelandia" title="Nowa Zelandia">Nowa Zelandia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/usa" title="USA">USA</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/rooney_world_cup.jpg" alt="Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co mają inni" title="Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co mają inni" width="520" height="220" /></a><br />
W roku pańskim 2009 sytuacja powróciła do smutnej normy. Polskim kibicom piłkarskim nie będzie dane zjednoczyć się podczas zaczynających się dziś Mistrzostw Świata. Społeczeństwo (szczególnie męska część) Rzeczypospolitej dąży do kolejnego podziału. W jednym terminie nałożyły się wybory prezydenckie i największa impreza sportowa, z wyłączeniem Igrzysk Olimpijskich. Pomijając fakt agitacji za Korwin-Mikkem, Kaczyńskim czy kimkolwiek innym, skupię się na nieporozumieniach nieraz o wiele głębszych niż tych, dotyczących rzadko schodzącej na dalszy plan polityki. Podczas takiego wydarzenia nie można pozostać bezstronnym &#8211; trzeba wybrać &#8211; ale jak? Kryteria, kryteriami, ja swoich faworytów mam. Z góry zapowiadam, iż próby wybicia mi ich z głowy okażą się nieskutecznymi.<br />
<span id="more-1485"></span></p>
<h4>Anglia</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/rooney_beckham.jpg" alt="Anglia" title="Anglia" width="520" height="190" /><br />
Jakże mogłoby być inaczej. Kraj, w którym powstał i gra <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>. Reprezentacja, która przez wiele lat bazowała na Czerwonych Diabłach odzyskuje chęć walki, charyzmę i przede wszystkim możliwości walki o najwyższe cele. Fabio Capello z Realu Madryt reprezentacyjnego świata stworzył naprawdę groźną ekipę. Włochowi udała się rzecz niemożliwa, do której dążyli m. in. Sven Goran-Eriksson i Steve McLaren &#8211; z bandy świetnych indywidualności złożył zespół mogący w końcu dobrać się do skóry największym faworytom południowoafrykańskiego turnieju. Cel Anglików? Jak zwykle &#8211; zwycięstwo w finale. Niestety, ze składu wyleciał z powodu kontuzji kapitan Synów Albionu, Rio Ferdinand, będący podstawowym ogniwem bloku defensywnego. Opaskę przejął znany i lubiany Steven Gerrard, a boiskowym vice-wodzem został <a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Wayne Rooney" class="tagLink">Wayne Rooney</a>, na którym ciąży największa presja ze strony fanów.</p>
<p>Z drugiej strony, drabinka jedynych Brytyjczyków na mundialu wydaje się względnie prosta. W grupie nie powinni stracić punktów (Słowenia, Algieria, USA), w 1/8 finału zmierzą się najprawdopodobniej z Serbią lub Ghaną &#8211; drużynami, które zdecydowanie znajdują się w zasięgu Anglików. Następnie jedynie Francja może powstrzymać pochód na szczyt (jestem przekonany, iż Argentyna nie przebrnie nawet pierwszego szczebla zmagań pucharowych). Przy korzystnym obrocie sprawy, podopieczni Fabio Capello przełamują ćwierćfinałową klątwę wielkich imprez i&#8230; jak to zwykle bywa na tym etapie &#8211; dziej się wola nieba. Generalnie zadowoli mnie sytuacja, w której Rooney i spółka dotrą do pierwszej czwórki.</p>
<h4>USA</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/USA.jpg" alt="USA" title="USA" width="520" height="190" /><br />
Jakiś czas temu wśród rzesz znawców futbolu krążyła opinia głosząca, iż rośnie nowa piłkarska potęga. Mowa o Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, które swoje aspiracje udowadniały m. in. dojściem do fazy ćwierćfinałowej mundialu w Korei i Japonii. Miał być to krok w długofalowym planie zawojowania futbolowego świata. Skoro jednak dana nacja za football uznaje zdeformowane rugby, a piłkę nożną nazywa soccerem nic dziwnego, że ambitne plany biorą w łeb. Wbrew wielkim zapowiedziom, popularyzacji dyscypliny w kraju oraz ogłoszeniu wielkiego talentu Freddy&#8217;ego Adu (który równolegle do podejrzeń o fałszowanie wieku ciągnie ogony na kolejnych wypożyczeniach, w tej chwili w greckim Arisie) Jankesi pozostają ekipą solidną, lecz do przebojowości najlepszych brakuje im naprawdę sporo.</p>
<p>Amerykanie nie powinni spodziewać się kokosów po mistrzostwach rozgrywanych na Czarnym Lądzie. Plan minimum, czyli wyjście z grupy jest chyba jednocześnie szczytem ich możliwości. Drugie miejsce w grupie C, tuż za Anglikami i pewne odpadnięcie z Mannschaftem chwilę później to niemal pewny scenariusz. Jedyną alternatywą wydaje się wyjście Niemców z drugiego miejsca, co ustawiałoby USA przeciwko wspominanym Serbii bądź Ghaną. Jednakże i wówczas podopieczni Boba Bradleya nie będą mogli polegać tylko na Timie Howardzie i Landonie Donovanie, ale muszą konsekwentnym, grupowym działaniem zaskoczyć przeciwników, niczym początkowo reprezentację Brazylii podczas Pucharu Konfederacji.</p>
<h4>Australia</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/cahill_tim.jpg" alt="Australia" title="Australia" width="520" height="190" /><br />
Kolejne anglojęzyczne państwo. Kangurom udało się awansować po raz drugi z rzędu do mistrzostw świata. Będzie to ich trzeci występ w historii tej imprezy, w której nigdy nie zwojowali zbyt wiele. Australijczykom najwyraźniej dobrze zrobiła przeprowadzka do azjatyckiej strefy, gdzie bez większych problemów znaleźli się w gronie szczęśliwców jadących do RPA. W przeszłości bywało inaczej &#8211; Australijczycy niemiłosiernie gromili przedstawicieli wysepek z Oceanii, zwykle ogrywali w decydujących spotkaniach Nową Zelandię i tu spacerek się kończył. Trzeba było wskoczyć na wyższy poziom w meczach barażowych, które okazywały się dla jedynych reprezentantów swojego kontynentu nie najczęściej nie do przejścia. Ruch ten opłacił się &#8211; dał w miarę pewny awans na mundial oraz możliwość regularnej walki z drużynami prezentującymi jakieś walory piłkarskie. Australię wciąż jednak postrzega się jako egzotyczną ciekawostkę, a nie realnego rywala. Czy rok 2010 przyniesie odmianę nastrojów?</p>
<p>Raczej nie. Choćby Peter Veerbek nie wiem, jak się starał w prowadzeniu swoich piłkarzy do boju, to szanse na wyjście z grupy śmierci są nikłe. Patrząc realistycznie, ani Ghana czy Serbia, ani tym bardziej Niemcy nie powinni sobie pozwolić na stratę punktów z The Socceroos. Byłoby pozamiatane, lecz zawsze znajdziemy jakieś &#8222;ale&#8221;. Australia to ekipa niezwykle ambitna. Pomimo dosłownie jednostek grających na światowym poziomie (Kewell, Schwarzer, Cahill, Bresciano&#8230;), już 4 lata temu mocno postraszyła Włochów w 1/8 finału. Kangury trzymały przyszłych mistrzów globu w szachu broniąc skutecznie bezbramkowego remisu aż do 94&#8242; minuty, kiedy to Francesco Totti wykorzystał mocno kontrowersyjny rzut karny. Co więcej, kraj ów ubiega się o organizację mundialu, który odbędzie się za 8 lat. Nieoficjalne źródła mówią, iż to właśnie państwo ze stolicą w Canberze jest faworytem owego wyścigu, a dobry występ w obecnym turnieju na pewno potraktowano by jako mocną kartę przetargową. Podsumowując, mam szczerą nadzieję, że Australijczycy, wzniosą się na wyżyny swoich możliwości i pokażą się z jak najlepszej strony. Występując już w grupie przeciwko takim przeciwnikom, nie mają nic do stracenia, a wiele do zyskania. Oby w lipcu kibicowska rzesz kojarzyła ekipę z Antypodów z powodu niezłych mundialowych występów, zamiast z oklepanego już poniższego pogromu kelnerów z Samoa.</p>
<div class="ct"><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1wg9ox9F7Vw&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;color1=0xe1600f&#038;color2=0xfebd01"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/1wg9ox9F7Vw&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;color1=0xe1600f&#038;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></div>
<h4>Nowa Zelandia</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/nelsen_ryan.jpg" alt="Nowa Zelandia" title="Nowa Zelandia" width="520" height="190" /><br />
O ile przenosiny Australijczyków do strefy Azji były chłodną kalkulacją, o tyle sytuację Nowej Zelandii świetnie opisuje powiedzenie &#8222;<em>trafiło się ślepej kurze ziarnko</em>&#8222;. Reprezentacja kraju, którego głową jest Elżbieta II, mogła w końcu bez problemu przejść eliminacje strefy Oceanii i bezpośrednio walczyć o awans. Tu też szczęście się do nich uśmiechnęło. Nazywani &#8222;<em>Kiwis</em>&#8221; od swojego symbolu narodowego zmierzyli się z reprezentacją Bahrajnu, którą dzięki bramce Rory&#8217;ego Fallona pokonali 1:0 i po raz drugi w dziejach znaleźli się wśród 32 finalistów najważniejszego wydarzenia piłkarskiego.</p>
<p>Osobiście, bardzo lubię ten kraj. Za klimat, faunę i florę, kulturę, odległe miejsce na Ziemi&#8230; ogólnie za całokształt. Życzę im jak najlepiej, co na chwilę obecną znaczy mniej więcej radość z każdej strzelonej bramki. W notowaniach bukmacherskich dotyczących nowego mistrz świata nawet Korea Północna znajduje się wyżej. Grupa ogromnie trudną nie jest, ale Nowozelandczycy mają realne szanse na urwanie punktów jedynie Słowakom, co będzie ich kosztować również niemało potu. Każdy inny wynik na plus potraktuję ogromną i wielce miłą niespodziankę. Oby przedstawiony na zdjęciu Ryan Nelsen miał powód do dumy z poczynań swoich i jego kolegów z drużyny w większości występujących na co dzień stosunkowo niedaleko miejsc urodzenia.</p>
<h4>Holandia</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/netherlands.jpg" alt="Holandia" title="Holandia" width="520" height="190" /><br />
Holendrzy mocno zadziwili mnie podczas ostatnich mistrzostw Europy. Rzadko kiedy widuje się drużynę grającą tak ładny i skuteczny futbol, jak Pomarańczowi przeciwko Francuzom i Włochom. Oranje zmietli wówczas obydwu finalistów poprzedniego mundialu, na dokładkę zostawiając sobie Rumunię. I tu wydarzyło się coś, czego do dzisiaj nie potrafię pojąć moim ograniczonym umysłem. Porażka z Rosją (której nie dane było mi oglądnąć) wydawało mi się wpierw czymś zupełnie abstrakcyjnym i niemożliwym, później porzuciłem nadzieję na zrozumienie tego wyniku.</p>
<p>Patrząc obiektywnie Holendrzy ze wszystkich wymienionych tu ekip są najbliżej zdobycia mistrzostwa. Pomimo braku między słupkami dotychczasowej ostoi &#8211; Edwina Van Der Sara &#8211; Niderlandczycy są drużyną kompletną, zgraną i pewną siebie. W przeciwieństwie do Anglii nie mieli problemu z utworzeniem zespołu, co widać było podczas eliminacji do mundialu, podczas których zwyciężała we wszystkich 8 meczach tracąc jedynie dwie bramki. Podobnie jak w przypadku angielskim, trudności powinny pojawić się dopiero w ćwierćfinale, jednak ten etap nie powinien w pełni usatysfakcjonować głodnych sukcesu holenderskich fanów, którzy imprezę rangi mistrzowskiej wygrali tylko raz w roku 1988 podczas ówczesnego Euro rozgrywanego na terenie Zachodnich Niemiec. Pewnym jest to, iż Holandię stać na pierwszy w historii czempionat globu.</p>
<h4>Anty-Argentyna</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/messi_tevez.jpg" alt="Argentyna" title="Argentyna" width="520" height="190" /><br />
Tak, wspierając jednych, dla równowagi źle życzę drugim. Tych drugich trochę jest. Argentyna bez zbędnej dyskusji zalicza się do mojego prywatnego &#8222;anty-topu&#8221;. Powód tej niechęci jest prosty i stricte osobowościowy. Nie wiem, który z tych dwóch panów powyżej działa bardziej destrukcyjnie na mój układ nerwowy. Carlos Tevez &#8211; prymitywny jegomość, o którym postaram się wkrótce sklecić więcej niż jedno zdanie. Leo Messi &#8211; bożyszcze zarówno nieokrzesanych mas, jak i &#8222;starszych i mądrzejszych&#8221; ekspertów. Piłkarz jeszcze bardziej przereklamowany niż swego czasu Ronaldinho. Oczywiście, każdy kto sprzeciwi się boskości małego Leo należy do sportowego odpowiednika ciemnogrodu bezlitośnie odrzucanego przez (lekko mówiąc) zakochanych w młodym Argentyńczyku komentatorów z panem Kołtoniem na czele. Gwoli ścisłości &#8211; uważam gościa za świetnego piłkarza i nieprzeciętny talent, ale wynoszenie snajpera Barcy (grając w Manchesterze czy Chelsea o takim statusie mógłby zapomnieć) pod niebiosa za wszystko, co robi, a także, czego nie tyka, to dla mnie stanowczo za dużo.</p>
<p>Argentyna może spaść z naprawdę wysokiego konia. Na chwilę obecną nie sądzę, żeby Urugwaj, Meksyk czy przede wszystkim Francja nie miały zdecydowanie większej siły przebicia niż podopieczni jak zawsze buńczucznego Diego Maradony. To właśnie osoba trenera wydaje się główną przeszkodą w budowie potęgi. Selekcjonerem został być może najwybitniejszy kopacz w dziejach ludzkości nie posiadający oprócz wspaniałej przeszłości niemal żadnych atutów. Arogancja może być skuteczna (przykład Jose M.*), ale tylko wtedy, gdy popiera się ją umiejętnościami czysto trenerskimi. Jak widać, boski Diego takowych nie posiada &#8211; wystarczy spojrzeć na eliminacje, w których to Albicelestes klasycznym rzutem na taśmę uchronili się od kompromitacji. Przy optymistycznym układzie, już na przełomie czerwca i lipca panowie Leonard i Karol przywdzieją metaforyczne żałoby.</p>
<h4>Francja? Oszustom NIE!</h4>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/06/Ilustracje/henry_hand.jpg" alt="Francja" title="Francja" width="520" height="190" /><br />
Nie trudno się zorientować, iż szczególne miejsce w futbolowej części mojego serca zajmują kraje brytyjskie i anglojęzyczne. Nie powinna więc dziwić zadra mocno w mnie siedząca od wielu już miesięcy. Oszustwa z premedytacją wymierzonego przeciwko Bogu ducha winnym Irlandczykom łatwo się nie wybacza. Dumni przedstawiciele Zielonej Ziemi swoją ambicją i walecznością postawili wicemistrzom świata bardzo wysoko poprzeczkę. Jak się okazało, zbyt wysoko, by na własnym terenie Trójkolorowi mogli obejść się bez przekrętu. Słynna asysta rodem z piłki ręcznej Thierry&#8217;ego Henry przeszła do historii i każdy ją doskonale pamięta. Mało kto ma świadomość, że to nie był przypadek. Chwilę wcześniej w pole karne Irlandczyków wbiegł Nicolas Anelka, by w żenujący sposób wymusić rzut karny. Szkoda, że sędzia nie zachował zimnej krwi także w drugiej sytuacji.</p>
<p>Niestety, Francuzi mieli w losowanie szczęście. Urugwaj, Meksyk i RPA nie zdołają nie dopuścić Evry (którego jako jedynego mi szkoda) do fazy pucharowej. Tam start też w miarę łatwy &#8211; chyba, że Argentyńczycy&#8230; Nie ma co gdybać. Mają przegrać i tyle. A nóż widelec powtórzy się sytuacja z Korei i Japonii, gdzie ówcześni obrońcy tytułu nie strzelili ani jednego gola&#8230;</p>
<h4>Wojnę czas zacząć!</h4>
<p>Już dziś o godzinie 16 Republika Południowej Afryki wraz z Meksykiem rozdziewiczą teren Czarnego Lądu i rozpoczną największe piłkarskie święto tam, gdzie jeszcze 20 lat temu nikt trzeźwo myślący nie wskazałby miejsca organizacji Pucharu Świata. Bez względu na preferencje sportowe, każdy fan piłki kopanej (może poza jednostkami z Korei Północnej) spędzi godziny przed ekranem telewizora podziwiając i trzymając kciuki za swoich ulubieńców. Przed nami okrągły miesiąc zmagań nowoczesnych gladiatorów. Rzymianie domagali się chleba i igrzysk. Dziś bez względu na wiek, rasę, pochodzenie, religię, wzrost, rozmiar buta czy kolor ulubionego kubka, chcemy jednego: widowiska!</p>
<p>*<em>A propos Jose. On powrócił. BBC 3 wznawia dziś serię &#8222;Special 1 TV&#8221;!</em></p>
<hr />
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/anglia" title="Anglia">Anglia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/australia" title="Australia">Australia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/holandia" title="Holandia">Holandia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/mistrzostwa-swiata" title="Mistrzostwa Świata">Mistrzostwa Świata</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/nowa-zelandia" title="Nowa Zelandia">Nowa Zelandia</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/usa" title="USA">USA</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2010/06/11/jak-sie-nie-ma-co-sie-lubi-to-sie-lubi-co-maja-inni/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

