<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów &#187; Prezydent</title>
	<atom:link href="http://redlog.pl/author/prezydent/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://redlog.pl</link>
	<description>Because we are United</description>
	<image>
		<url><![CDATA[http://redlog.pl/redlog.pl/wp-content/themes/redlog2.1/images/redlog_logotyp_m.jpg]]></url>
		<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów</title>
		<link>http://redlog.pl</link>
	</image>
	<pubDate>Sat, 11 Feb 2012 18:59:00 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Wspaniałe widowisko! Man City pokonuje Tottenham 6:5!&#8221;</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 06:00:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Carlos Tevez]]></category>
		<category><![CDATA[Chelsea Londyn]]></category>
		<category><![CDATA[John Terry]]></category>
		<category><![CDATA[Manchester City]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Hughes]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/07/tevez_man_city.jpg" alt="Carlos Tevez - Manchester City" title="Wspaniałe widowisko! Man City pokonuje Tottenham 6:5!" width="520" height="220" /></a>
Niesamowite widowisko i grad bramek zgotowali widzom na Eastlands Stadium piłkarze Manchesteru City i Tottenhamu. Goście długo prowadzili, a przez kilka minut w drugiej połowie nawet różnicą dwóch goli. Emocje sięgnęły zenity po 85. minucie spotkania przy stanie 4:5 dla Londyńczyków, kiedy oba zespoły przeprowadzały szaleńcze ataki. Skuteczniejsi okazali się gospodarze, a o ich zwycięstwie przesądził geniusz Robinho, który dwa razy trafił do siatki w doliczonym czasie gry. Brazylijczyk otworzył również wynik spotkania w 10. minucie i tym samym zdobył swojego pierwszego hattricka na Wyspach. Dwie bramki dołożył Adebayor, a jedną Roque Santa Cruz. <strong>Carlos Tevez kolejny mecz obejrzał z ławki rezerwowych.</strong>

<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/carlos-tevez" title="Carlos Tevez">Carlos Tevez</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/chelsea-londyn" title="Chelsea Londyn">Chelsea Londyn</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/john-terry" title="John Terry">John Terry</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-city" title="Manchester City">Manchester City</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/mark-hughes" title="Mark Hughes">Mark Hughes</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/07/tevez_man_city.jpg" alt="Carlos Tevez - Manchester City" title="Wspaniałe widowisko! Man City pokonuje Tottenham 6:5!" width="520" height="220" /></a><br />
Niesamowite widowisko i grad bramek zgotowali widzom na Eastlands Stadium piłkarze Manchesteru City i Tottenhamu. Goście długo prowadzili, a przez kilka minut w drugiej połowie nawet różnicą dwóch goli. Emocje sięgnęły zenity po 85. minucie spotkania przy stanie 4:5 dla Londyńczyków, kiedy oba zespoły przeprowadzały szaleńcze ataki. Skuteczniejsi okazali się gospodarze, a o ich zwycięstwie przesądził geniusz Robinho, który dwa razy trafił do siatki w doliczonym czasie gry. Brazylijczyk otworzył również wynik spotkania w 10. minucie i tym samym zdobył swojego pierwszego hattricka na Wyspach. Dwie bramki dołożył Adebayor, a jedną Roque Santa Cruz. <strong>Carlos Tevez kolejny mecz obejrzał z ławki rezerwowych.</strong></p>
<p><span id="more-1092"></span></p>
<p><strong><a href="http://redcafe.pl/transfery/wzmocnienia-rywali-w-premier-league-t279.html">&raquo;Podyskutuj na forum: Wzmocnienia rywali w Premier League  </a></strong></p>
<p>Czy tak będą wyglądać ligowe mecze w wykonaniu <em>Niebieskich</em>? To oczywiście typowe football fiction, jednak w świetle ostatnich transferów City można się pokusić o taki przejaskrawiony obraz przyszłych rozgrywek Premier Leauge.</p>
<p>Szejkowie się nie krępują i dokonują ciekawych zakupów na rynku. Jednak, szumne zapowiedzi, które miały miejsce zaraz po przejęciu The Citizens pozostały tylko&#8230;zapowiedziami z dużym przymrużeniem oka. Przypomnijmy, że nowi właściciele postraszyli piłkarski świat ogromnymi kwotami jakie zamierzają wydać na najlepszych zawodników grających w Europie. Ronaldo za 135 mln funtów, Iker Casillas (129mln), Kaka (69), Fabregas (51,5) i Fernando Torres (60,2). Teraz widać jak naiwni byli wszyscy panikarze, którzy wieścili, że Szejkowie lekką ręką wydadzą 0,5 miliarda funtów w ekstremalnie krótkim czasie (tak, wiem że z powyższych liczb nijak nie wychodzi 500 milionów, ale doliczcie jeszcze chociażby Robinho &#8211; 32,5mln). Po pierwsze, ze względu na czysto sportową pozycję rynek nie pozwolił im na takie szaleństwa (vide Kaka). Po drugie, szaleństwem transferowym wszystkich na głowę pobił Florentino Perez i to Real Madryt posiada w swoim składzie trójkę spośród wyżej wymienionych piłkarzy.</p>
<p>Jak się zatem przedstawiają dotychczasowe zakupy Manchesteru City?</p>
<table class="article">
<tr>
<th>Zawodnik</th>
<th>Poprzedni klub</th>
<th>Suma transferu (£)*</th>
</tr>
<tr>
<td>Stuart Taylor</td>
<td>Aston Villa</td>
<td>wolny transfer</td>
</tr>
<tr>
<td>Gareth Barry</td>
<td>Aston Villa</td>
<td>12.371.000</td>
</tr>
<tr>
<td>Roque Santa Cruz</td>
<td>Blackburn Rovers</td>
<td>18.868.000</td>
</tr>
<tr>
<td>Carlos Tevez</td>
<td><a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>**</td>
<td>25.810.000</td>
</tr>
<tr>
<td>Emanuel Adebayor</td>
<td>Arsenal FC</td>
<td>25.810.000</td>
</tr>
</table>
<p>* &#8211; sumy transferowe za <em>transfermarkt.de</em><br />
** &#8211; City musiało wykupić kartę zawodnika z MSI</p>
<p>Ofensywa The Citizens przedstawia się zatem imponująco, a do zakupionych już piłkarzy należy dodać chociażby Robinho czy Craiga Bellamy&#8217;ego. Nie boję się nawet powiedzieć, że wygląda to zbyt imponująco, a nawet niebezpiecznie dla samego zespołu. Zastanawiam się jak Mark Hughes zamierza pogodzić wszystkie swoje gwiazdy, bo to że któraś z nich usiądzie na ławce jest oczywistą oczywistością. A nie muszę chyba nikomu przypominać jak może się zachowywać rozkapryszony zawodnik, niezadowolony ze swojej pozycji w zespole. Dlatego celowo pokusiłem się o taką, a nie inną wizję losu Teveza w City. Czas pokaże czy tak rzeczywiście się stanie, ale osobiście wcale mnie to nie zdziwi. Sam Argentyńczyk stwierdził, że Mark Hughes bardzo chętnie widzi go swoim składzie i chce by Carlos był częścią <em>&#8222;tego wielkiego projektu&#8221;</em>, za jaki uchodzi budowa potęgi The Citizens. Jednak w obliczu takiego przeładowania w ofensywie, nikt nikomu nie zagwarantuje miejsca w wyjściowej jedenastce. Moim zdaniem, rywalizacja z Robinho, Santa-Cruz i Adebayorem razem wziętymi jest trudniejsza niż z samym Dimitarem Berbatovem. Chyba, że Tevez ma być tak samo nietykalny w City jak Rooney w United.</p>
<p>W powyższej tabelce zabrakło oczywiście Samuela Eto&#8217;o. Szejkowie bardzo poważnie interesowali się Kameruńczykiem, w końcu jednak porzucili myśl o wykupieniu napastnika z Barcelony. Raz, że samemu zawodnikowi nie w smak chyba było przenoszenie się do ligowego przeciętniaka w Anglii. Dwa, włodarzom City musiały znudzić się negocjacje z piłkarzem o wybujałym ego, na dodatek stawiającym horrendalne warunki finansowe. City i tak nie uniknie fermentu w szatni, bo któregoś z napastników czeka przymusowy odpoczynek. Chyba, że pazernym gwiazdkom do rozumu przemówi kieszonkowe, jakie co tydzień będą otrzymywać od Szejków, dzięki czemu pogodzą się z rolą rezerwowych.</p>
<p>Wśród zakupów Marka Hughesa moją uwagę przykuwa Gareth Barry. Były już kapitan <em>The Villans</em> przez ostatni sezon był oczkiem w głowie Rafy Beniteza i jego głównym celem na rynku. Transfer City jest zatem prztyczkiem w nos Hiszpana, który przecież oferował za niego większą sumę niż domniemane 12 mln funtów Manchesteru. Czyżby znowu decydującą rolę odegrała gaża dla zawodnika?</p>
<p><em>Atakiem wygrywa się mecze, obroną zdobywa się mistrzostwa.</em> Mark Hughes opuścił chyba szkolenie trenerskie, na którym wykładano teorię z zakresu równowagi w zespole. Podejrzewam jednak, że jeden z Szejków przeczytał tą złota maksymę gdzieś w internecie i teraz City zamierza też wzmocnić swoją linię obrony.</p>
<h4>Kuszenie Terry&#8217;ego</h4>
<blockquote><p>&#8222;Kto to idzie, chyba John Terry. Albo jeszcze jedna seria.<br />
John Terry, uratował gdzieś instynktownie. John Terry, wydawało się, że nie zagra.<br />
John Terry, czyli niebieskie serce. (&#8230;)<br />
<em>&#8216;Nie rozstanę się nigdy z Chelsea&#8217;</em>, jest jej wychowankiem. <em>&#8216;Zostanę w niej, będę trenerem. Chodzę na treningi najmłodszych&#8217;.</em><br />
Terry, i Van der Sar. CHELSEA! NIE!&#8221;</p>
<p><em>Dariusz Szpakowski</em>
</p></blockquote>
<p>Wszyscy doskonale wiedzą co się wtedy stało, dlatego nie zamierzam się pastwić nad częścią czytelników i oszczędzę im dalszych słów Dariusza Szpakowskiego. Bez względu jednak na to co się stało ponad rok temu w Moskwie, jestem przekonany, że fani The Blues gotowi są skoczyć w ogień za swoim kapitanem. Teraz jednak symbol klubu ze Stamford Bridge wystawia wszystkich sympatyków Chelsea na prawdziwą próbę.</p>
<p>Jako, że wszystko do czego zabierają się Szejkowie musi być efektowne, nie inaczej jest w przypadku budowania formacji defensywnej City. Dlatego też nafciarze zdecydowali się na Terry&#8217;ego i jak do tej pory złożyli za niego dwie oferty, które zostały odrzucone. Moim zdaniem, ze względu na to jaką personą jest w The Blues John Terry, byłby to najbardziej spektakularny transfer tego lata.<br />
Cała sprawa jest bardzo ciekawa i na swój sposób symboliczna. Głównym bohaterem jest żywa legenda klubu, a postaciami drugiego planu są właściciele obu drużyn. Abramowicz, swego rodzaju prekursor dla wszystkich miliarderów w brytyjskiej Premier League, teraz jednak już ostrożniej wydający pieniądze. Z drugiej natomiast Szejkowie, którzy nie mają żadnych ograniczeń. Pieniądz, ot co.</p>
<p>Osobiście będę bardzo rozczarowany, jeśli Terry zmieni otoczenie. Będzie to swoiste przekroczenie ostatniej granicy pomiędzy przywiązaniem do barw klubowych, a pieniędzmi. Chelsea straci coś ze swojej tożsamości i nawet ligowy hit z Londyńczykami to już nie będzie to samo. Carlo Ancelotti twierdzi, że sprzedaż Terry&#8217;ego jest niemożliwa. Wątpliwości budzi jednak to, że sam zawodnik cały czas milczy i nie uspokaja swoich fanów.</p>
<p>Manchester City &#8211; nowa potęga czy czcze pogróżki? Nadchodzący sezon będzie niezwykle ciekawy. Czerwone Diabły zmierzą się z brakiem Cristiano Ronaldo i pokuszą się o ustanowienie nowego rekordu czterech tytułów z rzędu. Podrażniona Chelsea za wszelką cenę spróbuje wydrzeć United mistrzostwo Premier League, ale obecnie stoi w obliczu straty swojego najważniejszego zawodnika. Liverpool konsekwentnie od 20 lat będzie realizować swój główny cel. Tymczasem w Manchesterze rośnie nowy silny zespół i jak zwykle na wylocie z Wielkiej Czwórki wydaje się być Arsenal. Który to już raz?</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/carlos-tevez" title="Carlos Tevez">Carlos Tevez</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/chelsea-londyn" title="Chelsea Londyn">Chelsea Londyn</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/john-terry" title="John Terry">John Terry</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-city" title="Manchester City">Manchester City</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/mark-hughes" title="Mark Hughes">Mark Hughes</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/07/23/wspaniale-widowisko-man-city-pokonuje-tottenham-6-5/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Od bohatera do zera</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2009 07:19:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zawodnicy]]></category>
		<category><![CDATA[Carlos Tevez]]></category>
		<category><![CDATA[Cristiano Ronaldo]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/07/carlos_tevez.jpg" alt="Od bohatera do zera" title="Od bohatera do zera" width="520" height="220" /></a>
Waleczny, zadziorny i nieustępliwy. Nie odpuszczał żadnej piłki, obrońców rywali niemiłosiernie zmuszał do błędu. Jakby tego było mało, potrafił znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i zrobić najbardziej odpowiednią rzecz - w doliczonym czasie gry wbić gola z odległości pięciu metrów, ratując remis lub zwycięstwo dla United. Carlos Tevez natychmiast stał się ulubieńcem kibiców Czerwonych Diabłów, a podczas każdego meczu z trybun Teatru Marzeń można było usłyszeć gromkie <em>„Argentina! Argentina!”</em>. Teraz wiadomo, że wychowanek Boca Juniors nie przedłuży kontraktu na Old Trafford. Komuś jednak rozwiązał się język…
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/carlos-tevez" title="Carlos Tevez">Carlos Tevez</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/cristiano-ronaldo" title="Cristiano Ronaldo">Cristiano Ronaldo</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/07/carlos_tevez.jpg" alt="Od bohatera do zera" title="Od bohatera do zera" width="520" height="220" /></a><br />
Waleczny, zadziorny i nieustępliwy. Nie odpuszczał żadnej piłki, obrońców rywali niemiłosiernie zmuszał do błędu. Jakby tego było mało, potrafił znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i zrobić najbardziej odpowiednią rzecz &#8211; w doliczonym czasie gry wbić gola z odległości pięciu metrów, ratując remis lub zwycięstwo dla United. Carlos Tevez natychmiast stał się ulubieńcem kibiców Czerwonych Diabłów, a podczas każdego meczu z trybun Teatru Marzeń można było usłyszeć gromkie <em>„Argentina! Argentina!”</em>. Teraz wiadomo, że wychowanek Boca Juniors nie przedłuży kontraktu na Old Trafford. Komuś jednak rozwiązał się język…<br />
<span id="more-1077"></span><br />
Nie zamierzam roztrząsać kto jest lepszy – czy Tevez czy Berbatov. W swoim drugim sezonie w Manchesterze Argentyńczyk nie prezentował się tak dobrze jak rok wcześniej, a stwierdzenie, że nie dostawał szans jest nieuzasadnione. Moim zdaniem, Ferguson bezpodstawnie nie sadza na ławie zawodników i jeżeli w jego koncepcji drużyny bardziej przydatny na boisku był Bułgar, ja to rozumiem. Ale koniec, nie zamierzam dalej skupiać się na tej kwestii.</p>
<p>Martwi mnie, i jednocześnie dziwi, co innego. Mianowicie sposób w jaki Tevez rozstaje się z Diabłami, a w szczególności z sir Alexem. </p>
<p>Przez 2 lata gry na Old Trafford fani niejednokrotnie dawali znaki uwielbienia dla Argentyńczyka, a on nie pozostawał im dłużny. Deklarował przywiązanie do United. Po takich oświadczeniach ze strony Carlosa, fani naiwnie oczekiwali, że ten zwiąże się z klubem do końca kariery. Niepokojące były jednak pomrukiwania o tym, że Tevez przed końcem kariery pragnie jeszcze zagrać dla Boca Juniors. Marzenia (byłych) zawodników stały się zatem zmorą kibiców Manchesteru.</p>
<p>Gdy do klubu dołączył Berbatov, wszyscy zastanawiali się jak Ferguson pogodzi na boisku jednoczesną grę Bułgara i Teveza. Nie pogodził, obydwaj grali razem tylko, gdy ofensywie palił się grunt pod nogami, lub w przypadku kontuzji Rooneya. Jakiś czas po tym, kiedy Argentyńczyk nie był już nietykalnym zawodnikiem przy ustalaniu pierwszego składu, z prasy zaczęły dochodzić odgłosy jego niezadowolenia.</p>
<p>Tevez zaczął jednak przechodzić samego siebie wraz z końcem sezonu, gdy jego odejście z klubu wydawało się coraz pewniejsze. Po wytransferowaniu Ronaldo do Realu, sir Alex przedstawił Carlosowi ofertę kontraktu, którą zawodnik jednak odrzucił. Nie mam o to pretensji, ale czy kłóci się to z oświadczeniem Teveza, który jak sam stwierdził <em>&#8222;oddał życie po to, by ubrać koszulkę <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>&#8221;</em>? </p>
<p>Najbardziej śmieszne w całej sytuacji było żalenie się przed mediami przegraną rywalizacją z Berbatovem. Argentyńczyk bez ogródek stwierdził, że to przez Bułgara stracił miejsce w pierwszym składzie.</p>
<blockquote><p>&#8222;Nie czułem wsparcia od klubu po zakupie Berbatowa, bo to ja byłem człowiekiem od zadań, które powierzono mu.</p>
<p>Nie prosili mnie o podpisanie kontraktu. <a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Sir Alex Ferguson</a> kazał mi się nie martwić przyjściem Berbatowa, ale nie podobało mi się to, że zaczął mnie spychać na ławkę rezerwowych.&#8221;</p></blockquote>
<p>Wygląda mi to na zachowanie pięciolatka, któremu ktoś na boisku zabrał piłkę, a ten pobiegł z płaczem do mamy, żeby ukarała podwórkowego hultaja. Moim zdaniem, jest to zwykłe uciekanie od rywalizacji o miejsce w składzie. Tevez chyba poczuł się następcą Diego Maradony i uważa, że z urzędu należy mu się wyjściowa jedenastka. Najwidoczniej argentyński zaciąg nie sprawdza się w United, czego wcześniej dowiódł również Gabriel Heinze. Na skutek wzrastającej formy Patrica Evry w sezonie 2006/07 Heinze coraz częściej oglądał mecze z ławki rezerwowych. Przestraszył się rywalizacji z Francuzem i przyszło mu nawet do głowy przenieść się do FC Liverpoolu. Tevez oznajmił, iż ze względu na szacunek do kibiców nie podpisze kontraktu na występy w drużynie Rafy Beniteza. Ale czy rzeczywiście takim szczególnym uczuciem darzy fanów Czerwonych Diabłów, chcąc dołączyć do lokalnego rywala, City? Nie sądzę.</p>
<p>Zupełnie odwrotnie przedstawia się sytuacja z Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w trakcie gry na Old Trafford fundował kibicom prawdziwe huśtawki nastroju. W niedziele strzelał zwycięskie bramki dla United, a we wtorki opowiadał w mediach jak wspaniale się czuje w Manchesterze, jednak <em>&#8222;tylko Bóg zna przyszłość&#8221;</em>. Cyrk z Realem trwał od 2006 roku i każde okienko transferowe zwiastowało jego rychły transfer do Królewskich. Fergusonowi udało się zatrzymać zawodnika przez 3 lata, tego lata jednak spasował. Ronaldo w końcówce sezonu oświadczył, że zostanie w Manchesterze na kolejny sezon. Sam jednak pewnie nie spodziewał się tak konkretnej oferty z Madrytu i jej akceptacji przez sir Alexa.</p>
<p>Pytanie na ile jego wszystkie wypowiedzi były preparowane przez prasę, a na ile sam odczuwał potrzebę wygadania się przed mikrofonem. Wiadomo, że media potrafią rozdmuchać każdą sprawę, a Ronaldo nie kwapił się, żeby zdementować różnorakie doniesienia (nie plotki, bo przecież chciał iść do Realu). Z drugiej strony, po co? Wyobraźnia pismaków przechodzi ludzkie pojęcie o zdolności mitomanii.</p>
<p>Powyżej skupiłem się głównie na tym w jakiej atmosferze rozstaje się z klubem i Fergusonem Tevez, który nie szczędził cierpkich słów pod adresem włodarzy i menedżera United. Nie boję się powiedzieć, że zachował się jak prostak. Ktoś mu obiecał miejsce w pierwszym składzie? A może trzeba było się uczyć angielskiego, żeby zrozumieć sir Alexa? Wypowiedzi Ronaldo są zgoła odmienne.</p>
<blockquote><p>&#8222;Ferguson to mistrz i był dla mnie jak ojciec. Był dla mnie kluczową osobą w mojej karierze i wielkim wsparciem poza boiskiem.<br />
Talent to nie wszystko. Możesz się z nim urodzić, ale koniecznie trzeba pracować nad sobą, by być jak najlepszym. Kiedy przybyłem do Anglii, byłem 18-letnim dzieciakiem i miałem grać z uznanymi gwiazdami. Ferguson nauczył mnie jak wyeliminować błędy, wykonać podanie w ostatnim momencie i jak podejmować właściwe decyzje na murawie.<br />
Spędziłem w United 6 lat i zawdzięczam im wszystko co mam. Stworzyłem historię w United i wygrałem wiele trofeów. Gra na Old Trafford była dla mnie przyjemnością, ale teraz rozpoczynam nowy etap życia na Bernabeu, z kolejnymi wyzwaniami przed jakimi muszę stawić czoła.&#8221;</p></blockquote>
<p>Rozumiem decyzję Ronaldo, że nie poszedł śladem większości ludzi, którym nie udało się zrealizować największych marzeń. Z drugiej strony, mógł nam oszczędzić wszystkich cyrków związanych z Realem w przeciągu ostatnich 3 lat. Teraz jednak pokazuje klasę i pełne uznanie dla tego, czego doświadczył w Manchesterze. Muszę przyznać, że kompilacje jego bramek zdobywanych dla United sprawiają, że łezka się w oku kręci.</p>
<p>Jakie są za to Wasze odczucia odnośnie Teveza i Ronaldo? Czy fani Argentyńczyka, którzy w trakcie sezonu daliby się za niego pociąć, dalej go tak ubóstwiają. A co sądzą zwolennicy Berbatova? Wreszcie, jak się wszyscy zapatrują na Ronaldo: czy według Was są to szczere wypowiedzi czy tylko gra pod publiczkę? Zapraszam do dyskusji!</p>
<hr />
<p>Teraz odejdę nieco od głównego tematu, ponieważ nie mogę się powstrzymać, żeby nie skomentować prezentacji Portugalczyka w Madrycie. Na Santiago Bernabeu zawitało 80 tysięcy kibiców, aby przywitać nową gwiazdę Królewskich. Moje odczucia z prezentacji mogę określić następująco: jedna wielka szopka. Odniosłem wrażenie, że przedstawienie było najczystszym uosobieniem komercji w obecnym futbolu i wszystkiego co w Realu jest nastawione sam zysk. Ronaldo mógł się czuć swobodnie idąc po wybiegu stworzonym dla tej okazji. Zabawnie wyglądał stojąc w koszulce i spodenkach obok dystyngowanych Florentino Pereza, Eusebio i Di Stefano. Popisy z piłką nie wyszły mu za bardzo, z przejęcia czy to już początek &#8216;realowego&#8217; efektu marnowania piłkarzy?<br />
Jestem ciekaw jak Jorge Valdano zamierza sobie poradzić z gwiazdozbiorem w drużynie, oraz alfą i omegą w osobie prezesa klubu. Moim zdaniem, nieporozumienia w takim zespole to tylko kwestia czasu. Jak się zatem pogodzą nowe nabytki ze starymi piłkarzami Królewskich? Jeśli Kaka i Benzema będą zazdrościć Ronaldo większej ilości fanów na prezentacji to Portugalczyk może mieć problemy z tym, aby dotknąć piłkę w czasie spotkania. A zawsze zostają jeszcze różne wielkości sum transferowych&#8230;</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/carlos-tevez" title="Carlos Tevez">Carlos Tevez</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/cristiano-ronaldo" title="Cristiano Ronaldo">Cristiano Ronaldo</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/07/11/od-bohatera-do-zera/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Lokomotywa jedzie dalej! Stacja Rzym czeka!</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2009 08:04:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Chelsea Londyn]]></category>
		<category><![CDATA[FC Barcelona]]></category>
		<category><![CDATA[Liga Mistrzów]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/05/manchester_united.jpg" alt="Lokomotywa jedzie dalej! Stacja Rzym czeka!" title="Lokomotywa jedzie dalej! Stacja Rzym czeka!" width="520" height="220" /></a>
Inter Mediolan miał pobić Manchester, Bayern zrobić krzywdę Barcelonie, a dzieciaki Wengera podbić całą Europę. Porto zaskoczyło chyba samo siebie, lecz United w końcu odczarowało Estadio de Dragao. Czerwonym Diabłom cały świat przewidywał ostre zapalenie płuc po Klubowych Mistrzostwach Świata. Gdy Chelsea witała się już z gąską i żyła już żądzą rewanżu na United, grająca rzekomo kosmiczną piłkę Barcelona w 93. minucie jedynym celnym strzałem obudziła Londyńczyków z pięknego snu. <strong>Futbol jest okrutny</strong>, cytując klasyka. Miejmy nadzieję, że z jego dobrodziejstw 27 maja w Rzymie skorzysta Manchester United!
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/chelsea-londyn" title="Chelsea Londyn">Chelsea Londyn</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/fc-barcelona" title="FC Barcelona">FC Barcelona</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/05/manchester_united.jpg" alt="Lokomotywa jedzie dalej! Stacja Rzym czeka!" title="Lokomotywa jedzie dalej! Stacja Rzym czeka!" width="520" height="220" /></a><br />
Inter Mediolan miał pobić Manchester, Bayern zrobić krzywdę Barcelonie, a dzieciaki Wengera podbić całą Europę. Porto zaskoczyło chyba samo siebie, lecz United w końcu odczarowało Estadio de Dragao. Czerwonym Diabłom cały świat przewidywał ostre zapalenie płuc po Klubowych Mistrzostwach Świata. Gdy Chelsea witała się już z gąską i żyła już żądzą rewanżu na United, grająca rzekomo kosmiczną piłkę Barcelona w 93. minucie jedynym celnym strzałem obudziła Londyńczyków z pięknego snu. <strong>Futbol jest okrutny</strong>, cytując klasyka. Miejmy nadzieję, że z jego dobrodziejstw 27 maja w Rzymie skorzysta <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>!<br />
<span id="more-975"></span><br />
Z początku tekst miał traktować zupełnie o czym innym. Jednak do wtorku mój umysł pochłonięty był głównie rewanżem z Arsenalem i nie sposób było mi zebrać się do pisania o czymkolwiek innym. Natomiast po wspaniałym zwycięstwie na The Emirates w myślach rozgrywam już finał w Rzymie.</p>
<p>Poprzedni sezon przyniósł nam jakże wyczekiwany sukces w Pucharze Europy. Po emocjonującym thrillerze w Moskwie mogliśmy znowu się cieszyć z miana najlepszego klubu na Starym Kontynencie. Po obronie tytułu Mistrza Anglii i zdobyciu Ligi Mistrzów, apetyty sir Alexa Fergusona na kolejny rok tylko się zaostrzyły. Przeciwnicy jednak liczyli na zadyszkę Czerwonych Diabłów i zmęczenie materiału. Mimo, że jeszcze nie zdobyliśmy Premier Leauge i Pucharu Europy, Ferguson pokazał jak bardzo się przeliczyli.</p>
<p><strong>&#8216;Jedyny taki pociąg&#8217;</strong></p>
<p>Jak to zwykle bywa w naszym przypadku, początkowy podjazd był bardzo stromy. Porażka z Zenitem i nie najlepszy start w lidze angielskiej. W parze z nieciekawymi wynikami szła niemrawa gra, która nie napawała optymizmem. Pytanie, który to już raz United na starcie notowało najgorsze wyniki w całych rozgrywkach? Jakoś jednak niepozornie ciułaliśmy te punkty i nie odstawaliśmy mocno od czołówki. Nadeszły Klubowe Mistrzostwa Świata w Japonii, niedoszły gwóźdź do trumny Manchesteru. Wygraliśmy je w ładnym stylu, ale mieliśmy to przypłacić zmęczeniem, zadyszką i utratą punktów w lidze. Faktycznie, nie graliśmy z polotem i fantazją ale 1:0 to zawsze zwycięstwo i całe, zdrowe 3 punkty do tabeli. Graliśmy nieokazale i wygrywaliśmy, aż wyszła z tego seria 14 spotkań bez straty gola, 11 wygranych w Premier League z rzędu i 1311 minut bez straty gola przez Edwina Van der Sara. W międzyczasie awansowaliśmy do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Nie taki Diabeł straszny jak go malują – Mourinho nie dokonał cudu w Mediolanie i zwyczajnie nie sprostał bardziej poukładanej ekipie z Old Trafford.</p>
<p>Przy takiej ilości spotkań i natężeniu gier, kryzys był jednak nieunikniony. Z jednej strony przyszedł w bardzo bolesnym momencie – porażka 1:4 z Liverpoolem, z drugiej dobrze, że nie zaskoczył nas na finiszu rozgrywek. Zimny prysznic czekał nas również w Londynie, gdzie przegraliśmy 0:2 z Fulham. Nasza bezpieczna przewaga w lidze zmalała i zrobiło się nerwowo. Kryzys trwał dalej, jednak wyniki były lepsze niż sama gra. Błysk talentu Federico Machedy uratował 6 punktów dla Manchesteru. Z Porto miało być lekko, łatwo i przyjemnie, boisko zweryfikowało jednak ten hurraoptymizm. Dwa stracone gole z Tottenhamem na tyle podrażniły dumę Czerwonych Diabłów, że w drugiej połowie spotkania Koguty 5 razy wyjmowały piłkę z siatki. Kryzys minął, a pierwszym zwiastunem nadejścia dobrej formy było spotkanie z Arsenalem na Old Trafford. Na the Emirates postawiliśmy tylko kropkę nad i. Popularne stało się stwierdzenie, że filozofia dojrzałego zespołu prezentowaną przez Fergusona zwyciężyła beztroską, nieokrzesaną młodość i fantazję dzieciaków Wengera. Dopóki Francuz nie wkomponuje w swój zespół kilku doświadczonych grajków i nie skompletuje solidnej obrony, póty kibice Kanonierów raczej nie ujrzą żadnego nowego trofeum w klubowej gablocie.<br />
W tym momencie najbardziej żal mi przegranej walki o Puchar Anglii. Ferguson chciał wygrać półfinał z Evertonem jak najmniejszym nakładem sił. Było blisko, nie udało się i przynajmniej teraz Szkot wie kto się nie nadaje do wykonywania rzutów karnych. Szkoda, bo bardzo zależało mi na tych prestiżowych rozgrywkach, szczególnie mając w pamięci dwie ostatnie porażki w finałach FA CUP. Teraz może być podobnie jak rok temu – fantastyczny sezon ale bez zwycięstwa w krajowych pucharze.</p>
<p>Dorzucę również swoje trzy grosze do rywalizacji Chelsea i Barcelony. Niestety norweski sędzia był największym aktorem środowego spektaklu i jego występ położył się cieniem na meczu w Londynie. Tom Ovrebo mylił się strasznie i przez jego chroniczne gapiostwo mniej się mówi teraz o czysto sportowych aspektach drugiego półfinału Ligi Mistrzów. Chelsea grała lepiej niż Barcelona i nie pozwalała jej rozwinąć skrzydeł. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi i gapiostwa, żeby spragniona lotu Blaugrana mogła w końcu pofrunąć na Stamford Bridge. Jednak ani w poprzednim tygodniu, ani przedwczoraj świat nie ujrzał rzekomo ‘najlepszej drużyny na planecie Ziemia’, jak niektórzy dziennikarze ochrzcili Katalończyków. Zespół Pepe Guardioli nie potrafił skorzystać z przygniatającej przewagi w posiadaniu piłki i przez 92 minuty nie oddał żadnego celnego strzału! Kelnerom w Primera Division na widok bordowo-niebieskich (uprzedzam, że nie znam się na kolorach ;) ) koszulek z logo Unicefu na pewno uginają się nogi, a może nawet i całe życie przelatuje im przed oczami. Jednakże w starciu z Chelsea Leo Messi i spółka nie pokazali niczego nadzwyczajnego, niczego co mogłoby tytułować ekipę z Camp Nou  drużyną nieziemską (nie mylić z galaktyczną, w każdym razie jest to termin równie przereklamowany w przypadku innego zespołu ;) ). Paradoksalnie, przedtem wygodniejszym przeciwnikiem wydawała się drużyna Guusa Hiddinka. Barca zagrała słabo i gdyby mecz odbył się dzisiaj to Manchester nie dałby żadnych szans swojemu rywalowi. Sęk w tym, że finał jest za niespełna trzy tygodnie, a do dyspozycji Guardioli będzie już wtedy Henry, czyli zawodnik, którego najbardziej obawiam się z całego katalońskiego towarzystwa.</p>
<p>Czeka nas zatem wymarzony przez wielu finał. <a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Sir Alex Ferguson</a> i Jose Guardiola czyli Mistrz kontra uczeń. Ronaldo vs Messi, Vidic vs Eto’o, Scholes, Carrick naprzeciwko parze Iniesta, Xavi. United powróciło do pożądanej formy w najbardziej odpowiednim momencie. Barcelona pokazała, że nie bardzo radzi sobie z zespołami świetnie zorganizowanymi w obronie. Stacja Rzym czeka, oby jednak konduktor z Manchesteru nie zlekceważył hiszpańskiego parowca.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/chelsea-londyn" title="Chelsea Londyn">Chelsea Londyn</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/fc-barcelona" title="FC Barcelona">FC Barcelona</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/05/08/lokomotywa-jedzie-dalej-stacja-rzym-czeka/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dolnośląskie nadzieje na wielką piłkę</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Apr 2009 09:26:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Offtopic]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polsat]]></category>
		<category><![CDATA[Śląsk Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt Solorz-Żak]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/04/Solorz3.jpg" alt="Zygmunt Solorz-Żak" title="Zygmunt Solorz-Żak" width="520" height="220" /></a>
Wrocław od zawsze kojarzył mi się z żużlem i drużyną WTS-u. Od kilku miesięcy po głowie chodzi mi głównie koncert Deep Purple, na który wybieram się 1 maja do stolicy Dolnego Śląska. Natomiast w ciągu kilkunastu ostatnich dni o mieście nad Odrą zrobiło się głośno ze względu na piłkarski zespół Śląska i osobę Zygmunta Solorza-Żaka.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/pieniadze" title="pieniądze">pieniądze</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/polsat" title="Polsat">Polsat</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/slask-wroclaw" title="Śląsk Wrocław">Śląsk Wrocław</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/zygmunt-solorz-zak" title="Zygmunt Solorz-Żak">Zygmunt Solorz-Żak</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/04/Solorz3.jpg" alt="Zygmunt Solorz-Żak" title="Zygmunt Solorz-Żak" width="520" height="220" /></a><br />
Wrocław od zawsze kojarzył mi się z żużlem i drużyną WTS-u. Od kilku miesięcy po głowie chodzi mi głównie koncert Deep Purple, na który wybieram się 1 maja do stolicy Dolnego Śląska. Natomiast w ciągu kilkunastu ostatnich dni o mieście nad Odrą zrobiło się głośno ze względu na piłkarski zespół Śląska i osobę Zygmunta Solorza-Żaka.<br />
<span id="more-944"></span><br />
Najbogatszy Polak już od jakiegoś czasu filtrował środowisko piłkarskiego i chciał zaangażować się w sponsoring któregoś z klubów Ekstraklasy. Przepis był prosty: znaleźć i kupić drużynę z dużej aglomeracji miejskiej, która dzięki Mistrzostwom Starego Kontynentu w 2012 roku już niedługo będzie mogła zagrać na nowoczesnym stadionie. Następnie zainwestować w nią trochę (no może więcej niż trochę) pieniędzy, tak aby stałą się wizytówką miasta na Polskę, a może nawet i Europę. Cóż, do odważnych świat należy. W sierpniu 2008 roku Przegląd Sportowy doniósł, iż Solorz był zainteresowany kupnem Lecha Poznań. Ambitne i szczytne wizje jakie miał rozciągać prezes Polsatu nie podbiły jednak serca właściciela Kolejorza, Jacka Rutkowskiego. Solorz-Żak nie zniechęcił się i szukał szczęścia dalej. Według wspomnianego już PS na liście życzeń medialnego potentata znalazły się również Śląsk Wrocław i Lechia Gdańsk.</p>
<p>Na początku kwietnia wszystko stało się jasne. Najbogatszy Polak (wg rankingu magazynu Forbes) kupił Śląsk Wrocław. Większościowym akcjonariuszem klubu stała się, związana z Solorzem, cypryjska firma Bithell Holdings Limited. </p>
<p>Ciekawy jest pomysł na biznes jaki zamierza we Wrocławiu prowadzić grupa Polsat. Miasto użyczyło klubowi na 30 lat działkę na Maślicach, na której w 2011 roku ma powstać galeria handlowa. Zyski z niej będą zasilać klubową kasę. Obok centrum handlowego kosztem ponad 700 milionów złotych wybudowany zostanie stadion, który w 2012 ma gościć uczestników Mistrzostw Europy, a następnie służyć miejscowemu Śląskowi.</p>
<blockquote><p>To pilotażowy projekt, który być może naśladować będą inni. Sport nie może już tylko bazować na sponsoringu. Tylko konkretne, stałe przedsięwzięcie biznesowe będzie w stanie na stałe go finansować.</p>
<p><em>Zygmunt Solorz-Żak</em></p></blockquote>
<p>Dotychczasowe doświadczenia z bogatymi inwestorami pompującymi swoje pieniądze w kluby piłkarskie, mogą się nasuwać skojarzenia do wścibskich właścicieli zbytnio ingerującymi w sprawy drużyny. Wtrącanie się do transferów i ustalanie składu na mecz to tylko przykładowe grzechy główne wszędobylskich prezesów. Właściciel Polsatu i jego współpracownicy zapewniają, że zajmą się czysto biznesową stroną przedsięwzięcia, a sprawy sportowe pozostawią w gestii odpowiednich fachowców.</p>
<blockquote><p>Nie znam się na piłce, nie jestem zapalonym kibicem, rzadko będę na meczach, nie będę wybierał trenera, ani ustalał składu na mecz. Dla mnie musi się zgadzać rachunek ekonomiczny.</p>
<p>Pewnie, że mistrzostwo czy wicemistrzostwo Polski to wymierny sukces i ma znaczenie. Jednak chodzi przede wszystkim o to, by klub normalnie mógł funkcjonować. Sportowych konkretnych celów Śląskowi na razie nie stawiamy.</p>
<p><em>Zygmunt Solorz-Żak</em>
</p></blockquote>
<p>Józef Birka, przewodniczący rady nadzorczej Polsatu zapewnia również, iż inwestor nie zamierza od razu pompować ogromnych sum do klubowego sejfu. Wspieranie Śląska ma się odbywać stopniowo, krok po kroku, na drodze zrównoważonego rozwoju. Muszę przyznać, że cały plan jest rozsądny, przynajmniej tak brzmi w ustach działaczy. Nastroje tonuje również sam Solorz, nie wspominając nic o jakichkolwiek celach, które stawia przed zespołem. Żadnych zapowiedzi Mistrzostwa Polski czy też występów w europejskich pucharach. Ryszard Tarasiewicz od razu zaanonsował potrzebę kupna trzech &#8211; czterech graczy, którzy zrobią różnicę w jego drużynie. Trenerowi Śląska obiecano również nowy, trzyletni kontakt, aby w spokoju mógł budować silny zespół.</p>
<p>Należy jednak dodać, że nie zawsze sprawy w Śląsku wyglądały tak kolorowo. We wrześniu 2006 roku klub grał w II lidze i zmagał się z co najmniej 2,5 milionowym długiem. W tej sytuacji za ratowanie drużyny poczuł się odpowiedzialny prezydent Rafał Dutkiewicz i zapowiedział, że miasto przejmie klub. Najpierw w marcu 2007 roku miasto kupuje 7% akcji Śląska i udziela mu 5 mln zł pożyczki na spłatę najważniejszych długów, by w końcu w październiku stać się większościowym udziałowcem zespołu. Pod koniec roku rozpoczynają się rozmowy ze Zbigniewem Drzymałą w sprawie fuzji Groclinu Grodzisk Wielkopolski i Śląska Wrocław. Trener Tarasiewicz i kilku piłkarzy ogłasza, że po zakończeniu sezonu odejdą z klubu, jeśli fuzja dojdzie do skutku. Gdy Śląsk awansował do ekstraklasy, prezydent Dutkiewicz wycofał się z umowy zawartej z właścicielem Groclinu, zapowiedział wsparcie finansowe dla drużyny i przekazanie pieniędzy na transfery dla Ryszarda Tarasiewicza. Jeszcze w 2008 roku miasto rozpoczęło rozmowy z inwestorem, którym okazał się być grupa Polsat i Zygmunt Solorz-Żak.</p>
<p>Nie jest to pierwszy mariaż aktualnego najbogatszego Polaka ze sportem we Wrocławiu. W 1992 roku Polsat został sponsorem tytularnym żużlowej Sparty. Przez trzy lata, począwszy od 1993, na jeźdźców ze Stadionu Olimpijskiego nie było mocnych i Sparta Wrocław zdobyła wtedy trzy tytuły Drużynowego Mistrza Polski z rzędu.</p>
<p>Wszystko pięknie, ładnie i przyjemnie się, a przed kibicami na Dolnym Śląsku rysuje się zapewne wizja znakomitego klubu. Przykład Górnika Zabrze każe jednak powstrzymać się z huraoptymizmem. W 2007 głównym udziałowcem 14-krotnego Mistrza Polski stało się towarzystwo ubezpieczeniowe Allianz. Wielka firma, sponsor tytularny Allianz Arena w Monachium, zaangażowany również w Formułę 1, miał być gwarantem stworzenia silnego zespołu. Kibicom obiecano nowy stadion i walkę o najwyższe cele. Tymczasem Górnik, mimo dobrego składu i sporej sumy wydanej w ostatnim czasie na transfery, jest czerwoną latarnią Ekstraklasy. Recepty na sukces nie potrafi znaleźć również Henryk Kasperczak, którego do trenowania zespołu skusiła pensja w wysokości 30tys. euro miesięcznie. Zabrzanie okupują ostatnie miejsce w tabeli i tracą 6 punktów do miejsca zapewniającego utrzymanie w lidze. Przy obecnej sytuacji, plany o Mistrzostwie Polski i europejskich pucharach dla Górnika to, przynajmniej dla mnie, bardzo wysoki poziom abstrakcji. Dobrze, że Allianz jest nastawiany na długofalową współpracę w Zabrzu i nawet w przypadku degradacji nie zrezygnuje ze sponsorowania Górnika.</p>
<p>Jak zatem będzie we Wrocławiu, gdzie miasto do spółki z nowym inwestorem ma równie śmiałe plany co rywale z Zabrza? Sama idea na finansowanie całego przedsięwzięcia wygląda na dobrze przemyślany biznesplan. Pozytywnie nastraja również podejście Zygmunta Solorza, który otwarcie przyznaje, że na piłce się nie zna i obiecuje nie ingerować w stricte sportowe sprawy klubu. Czas pokaże czy dotrzyma słowa, ale powtórka z Szejków raczej nie wchodzi w grę.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/pieniadze" title="pieniądze">pieniądze</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/polsat" title="Polsat">Polsat</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/slask-wroclaw" title="Śląsk Wrocław">Śląsk Wrocław</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/zygmunt-solorz-zak" title="Zygmunt Solorz-Żak">Zygmunt Solorz-Żak</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/04/16/dolnoslaskie-nadzieje-na-wielka-pilke/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Oglądaj, słuchaj&#8230; płacz</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Mar 2009 08:00:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Offtopic]]></category>
		<category><![CDATA[Canal+]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Szpakowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Gmoch]]></category>
		<category><![CDATA[komentatorzy sportowi]]></category>
		<category><![CDATA[Liga Mistrzów]]></category>
		<category><![CDATA[Polsat]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Nahorny]]></category>
		<category><![CDATA[TVP]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/"><img title="Oglądaj, słuchaj... płacz" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/11/borek_szpakowski.jpg" alt="Mateusz Borek, Dariusz Szpakowski" width="520" height="220" /></a>
Zawodnicy kopią piłkę (lub przeciwników), trenerzy gestykulują i pokrzykują na graczy, sędziowie gwiżdżą, a kibice dopingują. Istnieje jeszcze jedna grupa zawodowa, aktywnie uczestnicząca w widowisku sportowym. Najczęściej ich nie widzimy, ale słyszymy za to zawsze, a czasem aż mamy ich dosyć. Komentatorzy i sprawozdawcy sportowi to nieodłączni aktorzy każdego pojedynku rozgrywanego na boisku.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/canal" title="Canal+">Canal+</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/dariusz-szpakowski" title="Dariusz Szpakowski">Dariusz Szpakowski</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/jacek-gmoch" title="Jacek Gmoch">Jacek Gmoch</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/komentatorzy-sportowi" title="komentatorzy sportowi">komentatorzy sportowi</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/polsat" title="Polsat">Polsat</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/rafal-nahorny" title="Rafał Nahorny">Rafał Nahorny</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/tvp" title="TVP">TVP</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/"><img title="Oglądaj, słuchaj... płacz" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/11/borek_szpakowski.jpg" alt="Mateusz Borek, Dariusz Szpakowski" width="520" height="220" /></a><br />
Zawodnicy kopią piłkę (lub przeciwników), trenerzy gestykulują i pokrzykują na graczy, sędziowie gwiżdżą, a kibice dopingują. Istnieje jeszcze jedna grupa zawodowa, aktywnie uczestnicząca w widowisku sportowym. Najczęściej ich nie widzimy, ale słyszymy za to zawsze, a czasem aż mamy ich dosyć. Komentatorzy i sprawozdawcy sportowi to nieodłączni aktorzy każdego pojedynku rozgrywanego na boisku.<br />
<span id="more-902"></span><br />
Przekaz telewizyjny to integralny składnik triady: obraz – efekty dźwiękowe – mowa. Kontekst ekranowy sprawia, iż komentator relacjonuje i komentuje wydarzenia boiskowe. Informacja zawarta w komentarzu TV ma bardziej selektywny charakter. Dziennikarz nie musi bowiem dokładnie opisywać tego co w trawie piszczy. Przykładowo: zawodnicy wymieniają podania na swojej połowie, w dodatku nie atakowani przez przeciwników. Zwykły komentator poleci ze standardową gadką: „Bąk – Żewłakow, znowu Bąk, teraz wycofanie do Boruca” i tak w koło Macieju. Wszyscy przecież widzą te szachy na boisku i nie ma sensu pogłębiać frustracji znudzonego widza. Na wagę złota są zatem umiejętności zaciekawienia widza wszelkiego rodzaju anegdotami czy historyjkami z życia piłkarzy.</p>
<p>Z przykrością muszę to stwierdzić, ale TVP zawodzi mnie na całej linii. W Telewizji Publicznej, do której działalności misyjnej zalicza się również szerzenie kultury fizycznej i propagowanie sportu, piłka nożna jest spychana na coraz dalszy margines. Nawiasem mówiąc, inne dyscypliny też nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Od kilku ładnych sezonów rozgrywki najlepszych klubów w Europie pokazywane są tylko raz w tygodniu. Co więcej, serwowane są najczęściej spotkania nie wzbudzające większych emocji. A szczytem bezczelności są transmisje z meczów z udziałem tych nielicznych Polaków występujących w podrzędnych zespołach z elity europejskiej. Efekt jest taki, że znudzony kibic woli udać się do pubu, obejrzeć mecz w internecie, a w ostateczności wybrać najnowszy film w komercyjnej stacji. Potem włodarze z Woronicza analizują słupki oglądalności i mają kolejny argument przeciwko pokazywaniu Ronaldo, Gerrarda, Lamparda czy Leo Messiego. </p>
<p>Puchar Europy przegrywa rywalizację z &#8216;M jak miłość&#8217;, nawet skróty nie mają szans w starciu z Janem Pospieszalskim, jego nieśmiertelnym <em>&#8216;warto rozmawiać&#8217;</em> i charakterystycznie złożonymi rękoma (magiczny trójkąt). A Teleexpress to już zapora nie do przejścia dla wszystkich dyscyplin sportowych. Osoby odpowiadające za ramówkę w publicznej zostały chyba pozbawione przez los (albo &#8216;beton&#8217; we władzach tv) elementarnych zdolności logicznego myślenia. Ustawienie studia skrótów Ligi Mistrzów na godzinę 22.50 to mistrzostwo świata! Ciekawe mnie dlaczego nikt nie pomyślał, że w fazie pucharowej może zaistnieć potrzeba rozegrania dogrywki i rzutów karnych, aby ostatecznie wyłonić zwycięzcę spotkania. Tak jak TVP machnęła ręka na Romę i Arsenal, tak ponad tydzień temu smakiem musieli się obejść fani biegów narciarskich. Tylko dlatego, że w finale A nie występowała już Justyna Kowalczyk.</p>
<p><strong>Tak jak są misie z PZPN-u, są misie z TVP.</strong></p>
<p>Najbardziej znanym komentatorem TVP jest oczywiście <strong>Dariusz Szpakowski</strong>. Polscy widzowie mieli przyjemność 8 razy oglądać Mistrzostwa Świata z jego komentarzem. Jest niezaprzeczalnie legendą polskiego dziennikarstwa sportowego, ale czy nie staje się już powoli dinozaurem? Nie zna piłkarzy biegających po murawie, podstawowa wiedza taktyczna również jest mu obca.</p>
<p>W meczu United – Inter VDS i Caesar byli chyba jedynymi zawodnikami na boisku, których Szpakowski nie pomylił z innymi piłkarzami. Zapewne tylko dlatego, że grali w zupełnie innych koszulkach niż reszta ich kolegów i komentator miał pewność, że znajdzie ich tylko w jednym miejscu na murawie. Ktoś powie, że nie myli się tylko ten co nic nie robi. O przepraszam, w FIFA pan Szpakowski się nie myli…</p>
<p>W jednym Dariusz Szpakowski nie ma sobie równych. Jak nikt inny potrafi oddać atmosferę towarzyszącą najbardziej emocjonującym spotkaniom. Gdy komentuje Ligę Mistrzów, czuję, że na boisku biegają najlepsi zawodnicy na świecie, a nie jakieś ogórki z 6. ligi. Sprawdza się to również w spotkaniach reprezentacji narodowej, kiedy cały kraj wstrzymuje oddech, a Szaranowicz umiejętnie podnosi ciśnienie swoimi słowami, metaforami i wyszukanymi porównaniami. Wtedy wybaczam mu nawet największe wpadki.</p>
<p><strong>Aż łezka się w oku kręci:</strong><br />
<object width="425" height="344" data="http://www.youtube.com/v/nS-z_8BOLgw&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/nS-z_8BOLgw&amp;hl=pl&amp;fs=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object></p>
<p>Zdecydowanie największą gwiazdą studia meczowego Telewizji Polskiej jest <strong>Jacek Gmoch</strong>. Na analizy taktyczne byłego selekcjonera reprezentacji narodowej z zapartym tchem czekają rzesze fanów piłki nożnej. Gdy w trakcie przerwy transmisji pojedynku LM z Interem pan Jacek podchodził do stanowiska komputerowego, by zaprezentować najciekawsze momenty gry, w pubie, w którym oglądałem spotkanie, rozległy się gromkie brawa. Talent rysowniczy to coś, czym Gmoch zachwyca wszystkich ;-).</p>
<p>Bezcenna jest również znajomość realiów polskiej piłki oraz umiejętność rzetelnej oceny pracy sędziów. Analiza w przerwie meczu Ligi Mistrzów Chelsea – Liverpool:</p>
<blockquote><p>I tu sędzia gwiżdże spalony. Ale wierzymy mu. To nie nasz sędzia.</p></blockquote>
<p>Czasy Ligi Mistrzów w Polsacie minęły chyba bezpowrotnie. A szkoda, bo dzisiaj większość osób dysponuje już kanałami Sport i Sport Extra (przynajmniej ja tak, co powoduje, że osobiście przychylanie patrzę na sport w Polsacie). Transmisje z europejskich boisk z żółtym słoneczkiem na ekranie były o niebo lepsze niż obecna środowa jednorazówka w publicznej. Pierwsza komercyjna stacja telewizyjna w Polsce skoncentrowała się ostatnio na międzynarodowych turniejach: Mundialu w Korei i Japonii oraz Niemczech, Mistrzostwach Starego Kontynentu w 2008 roku. Jeśli mnie pamięć nie myli, na ostatnim turnieju w Austrii i Szwajcarii większość spotkań była pokazywana w otwartym Polsacie. Jaka zatem była jakość transmisji? Z samego studia najwięcej zapamiętałem bijącej po oczach solarki i żelu ociekającego z włosów większości uczestników relacji. Gdyby Portugalia nie zakwalifikowała się na Euro, może sam Ronaldo zawitałby do Polsatu. </p>
<p>Najlepszym ekspertem był oczywiście <strong>Zbigniew Boniek</strong>. Bywał stronniczy i irytujący w swoich ocenach, ale zazwyczaj trzeźwym okiem opiniował zdarzenia boiskowe. Przede wszystkim Zibi jest autorytetem jakich mało w polskiej piłce i krytyczne uwagi w kierunku piłkarzy brzmiały wiarygodnie w jego ustach. Komentarz na żywo również niczego sobie &#8211; w szczególności zapamiętałem głośne myślenie Bońka: &#8222;Przerzuć na drugą!&#8221; w stosunku do piłkarza, który akurat utrzymywał się przy piłce. <strong>Świerczewski, Hajto</strong>? Według mnie Ci panowie to kompletna pomyłka, ale rozumiem, że na czas wakacji wypada zafundować swoim koleżkom świetną (i dobrze płatną) rozrywkę w telewizji. Szczytem hipokryzji była krytyka polskich obrońców, nad którymi pastwił się Gianni. Ten sam, którego Koreańczycy bezlitośnie wkręcali w ziemię w 2002 roku.</p>
<p>Jak za to prezentowali się etatowi komentatorzy Polsatu? <strong>Mateusz Borek</strong> obniżył loty, ale dalej trzymał się dosyć dobrze. <strong>Bożydar Iwanow</strong>, poza swoimi sławnymi skarpetami pozostawił po sobie ogólne pozytywne wrażenie. Najbardziej irytujący był za to <strong>Roman Kołtoń</strong>. Jego komentarze były niezwykle nudne (powtarzanie nazwisk zawodników), a informacje przytaczane ze &#8216;SportBilda&#8217; to już szczyt &#8216;profesjonalizmu&#8217;.</p>
<p>Wszystkie wymienione i niewymiennie przeze mnie słabe strony relacji prowadzonych w Polsacie nie były dla mnie tak irytujące jak wszechobecna polsatowska koalicja antybeenhakerowska.  Złośliwe wstawki na temat Holendra pojawiały się nawet podczas sytuacji, których w życiu nie skojarzyłbym z polską reprezentacją. Koń jaki był, każdy widział. Beenhaker nie ustrzegł się pomyłek. Ale powtarzane jak mantra formułki wytykające wszelkie możliwe błędy naszemu selekcjonerowi wyglądały bardziej na leczenie własnych kompleksów niż konstruktywną krytykę. Wywiad Mateusza Borka z Kubą Błaszczykowskim, który miał ujawnić całą prawdę na temat polskiej reprezentacji był tego najlepszym przykładem.</p>
<p>Największą zaletą nSport jest to, że relacjonuje bardzo dużo spotkań Ligi Mistrzów. Pamiętam nawet, że stacja otrzymała nagrodę od UEFA za przeprowadzenie największej liczby transmisji z europejskich rozgrywek klubowych. Największą wadą zaś, to, że mało kto dysponuje takim cudownym wynalazkiem jak nbox. Szkoda, że koncern ITI, który posiada prawa telewizyjne do meczów o Puchar Europy nie decyduje się na pokazanie niektórych spotkań w TVN lub innym otwartym kanale. W związku z tym, żeby zobaczyć wtorkowy mecz LM trzeba się wybrać do pubu, co z kolei ma swoją dobrą stronę, bo można się zintegrować z innymi kibicami. Z transmisji najbardziej zapamiętałem <strong>Darka Dziekanowskiego i Michała Pola</strong>. Pierwszy z wyżej wymienionych jest ekspertem od taktyki. W aspekcie analiz nie popisał się jednak sam realizator &#8211; niepotrzebnie pokazywał studio telewizyjne w czasie, gdy Dziekan prezentował najciekawsze akcje i magicznym długopisem punktował kluczowych zawodników.</p>
<p>Pora na mojego osobistego faworyta. Stacja Canal+ zdecydowanie wyprzedza konkurencję jeśli chodzi o relacje piłkarskie. Liga angielska, hiszpańska, włoska, polska, puchary ligowe i krajowe. Co więcej, do każdej ligi przypisani są inni komentatorzy, specjaliści z danych rozgrywek. Pełna profeska, czego inne kanały mogą tylko szczerze pozazdrościć. Do tego dobrze zrealizowane programy, prezentujące skróty z ligowych kolejek i Natomiast para komentatorów <strong>Andrzej Twarowski – Tomasz Smokowski</strong> jest zdecydowanie najlepsza w Polsce. Niekwestionowanym ekspertem ligi angielskiej jest natomiast <strong>Rafał Nahorny</strong>. Pan Nahorny wydaje mi się delikatnie cięty na temat United, jednak zupełnie mi to nie przeszkadza. I tak nikt nie przebije mojego taty, który niezłomnie dopinguje każdego przeciwnika Czerwonych Diabłów ;-) Chyba dlatego jestem uodporniony na lekkie złośliwości dotyczące Manchesteru.</p>
<p>Natomiast relacja radiowa rządzi się zupełnie innymi prawami. Tutaj informacje od dziennikarza do słuchacza dokonują się wyłącznie na płaszczyźnie fonicznej. Dlatego sprawozdawca powinien pobudzać wyobraźnię swoich odbiorców i szczegółowo opisywać zdarzenia boiskowe. Stąd tekst relacji radiowej jest znacznie dłuższy i bardziej obfity w zobrazowanie poczynań graczy. Jednocześnie jest uboższy w różnego rodzaju ciekawostki, na które z powodu braku czasu, dziennikarz nie może sobie pozwolić.</p>
<p>Sprawozdawcy radiowi cieszą się mniejszą popularnością, lecz, gdy wymaga tego sytuacja mogą okazać się wybawieniem dla kibica spragnionego ciekawej meczowej relacji. Gdy gra reprezentacja, włączcie Program 1 Polskiego Radia i posłuchajcie <strong>Tomasza Zimocha</strong>. Niezapomniane wrażenia zapewnione. Pan Zimoch swoim komentarzem z meczu Broendby &#8211; Widzew posłużył mi jako przykład w pracy maturalnej. Nagrania słuchałem w domu tak długo dopóki byłem w stanie opanować śmiech i w konsekwencji kontynuować swoją ustną wypowiedź przed komisją ;-). Wiele osób słyszało, wiele zapewne z chęcią sobie <strong><a href="http://zabix.wrzuta.pl/audio/wHeW79Oeam/zimoch_-_komentarz_meczu_broendby_vs._widzew">przypomni</a></strong>.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://fpdownload.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=7,0,0,0" width="520" height="15" id="xspf_player" align="middle"><param name="allowScriptAccess" value="sameDomain" /><param name="movie" value="http://media.redlog.pl/files/swf/xspf_player_slim.swf?song_url=http://media.redlog.pl/files/audio/Zimoch-komentarz-meczu-Broendby-vs.-Widzew.mp3&#038;song_title=Tomasz Zimoch - komentarz meczu Broendby i Widzewa" /><param name="quality" value="high" /><param name="bgcolor" value="#e6e6e6" /><embed src="http://media.redlog.pl/files/swf/xspf_player_slim.swf?song_url=http://media.redlog.pl/files/audio/Zimoch-komentarz-meczu-Broendby-vs.-Widzew.mp3&#038;song_title=Tomasz Zimoch - komentarz meczu Broendby i Widzewa" quality="high" bgcolor="#e6e6e6" width="520" height="15" name="xspf_player" align="middle" allowScriptAccess="sameDomain" type="application/x-shockwave-flash" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" /><br />
</object></p>
<p>W tym roku koncernowi ITI wygasa prawo do transmitowania spotkań Ligi Mistrzów. Szykuje się ostra bitwa pomiędzy największymi graczami na rynku. Na relacje z europejskich aren ostrzy sobie zęby Telewizja Polska, Polsat, nSport. Canal+ wraz z partnerami cały czas się waha czy przystąpić do przetargu. I szczerze mówiąc, ze względu na dotychczasowe doświadczenia tej ostatniej stacji będę życzyć wygranej. A Wy?</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/canal" title="Canal+">Canal+</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/dariusz-szpakowski" title="Dariusz Szpakowski">Dariusz Szpakowski</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/jacek-gmoch" title="Jacek Gmoch">Jacek Gmoch</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/komentatorzy-sportowi" title="komentatorzy sportowi">komentatorzy sportowi</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/polsat" title="Polsat">Polsat</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/rafal-nahorny" title="Rafał Nahorny">Rafał Nahorny</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/tvp" title="TVP">TVP</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/03/28/ogladaj-sluchaj-placz/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Losowanie 1/4 finału Ligi Mistrzów &#8211; na żywo!</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/03/20/losowanie-14-finalu-ligi-mistrzow-na-zywo/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/03/20/losowanie-14-finalu-ligi-mistrzow-na-zywo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Mar 2009 09:42:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Liga Mistrzów]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/03/20/losowanie-14-finalu-ligi-mistrzow-na-zywo/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href=""><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/liga_mistrzow_losowanie.jpg" alt="Losowanie Ligi Mistrzów" title="Losowanie Ligi Mistrzów" width="520" height="220" /></a>
Witam Was serdecznie w to (hmm pogoda nie rozpieszcza) niezwykłe piątkowe południe. Dzisiaj poznamy ćwierćfinałowe pary rozgrywek najlepszych zespołów w Europie. Zapraszam na relację na żywo z losowania Ligi Mistrzów!
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/03/20/losowanie-14-finalu-ligi-mistrzow-na-zywo/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href=""><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/liga_mistrzow_losowanie.jpg" alt="Losowanie Ligi Mistrzów" title="Losowanie Ligi Mistrzów" width="520" height="220" /></a><br />
Witam Was serdecznie w to (hmm pogoda nie rozpieszcza) niezwykłe piątkowe południe. Dzisiaj poznamy ćwierćfinałowe pary rozgrywek najlepszych zespołów w Europie. Zapraszam na relację na żywo z losowania Ligi Mistrzów!<br />
<span id="more-903"></span></p>
<p><strong>10.50:</strong> A oto główni bohaterowie dzisiejszego eventu:</p>
<blockquote><p>Arsenal Londyn, Chelsea Londyn, <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>, FC Liverpool (Anglia), FC Barcelona, Villarreal (Hiszpania), FC Porto (Portugalia), Bayern Monachium (Niemcy).</p></blockquote>
<p>Jak widać, piłka klubowa w Anglii nie zwalnia tempa i wprowadziła aż cztery zespoły do ćwierćfinałowej fazy rozgrywek o Puchar Europy. Nie inaczej było przed rokiem. Losowanie jest otwarte, co oznacza, iż w 1/4 finału może zagrać każdy z każdym. Czy dojdzie do angielskiego pojedynku? Moim zdaniem, na pewno. W poprzednim sezonie Arsenal pojedynkował się z Liverpoolem. Oba zespoły stworzyły niezapomniane widowisko, szczególnie w rewanżowym spotkaniu, a do kolejnej rundy awansowali The Reds.</p>
<p><strong>10.55:</strong> Przed chwilą na TVP SPORT zakończyła się retransmisja spotkania poprzedniej kolejki Premier League po między Tottenhamem i Aston Villa. Mecz rozgrywany w Birmingham zakończył się porażką gospodarzy 1:2. Tym samym, The Villans, którzy tak długo plasowali się w pierwszej czwórce (momentami AV zajmowała nawet 2 miejsce!), teraz muszą się zadowolić 5-tą lokatą. W ostatnich kilku kolejkach podopieczni stracili jednak dużo punktów, dali się wyprzedzić Arsenalowi i Liga Mistrzów oddaliła się od Villa Park. A szkoda, osobiście liczyłem na to, że zespół z Birmingham dowiezie chociaż 4-te miejsce do końca sezonu i w przyszłym sezonie redakcja Redloga będzie miała przyjemność informować czytelników o pucharowych rywalach AV ;-). Nie odbieram jeszcze im szans, ale każdy widzi co się dzieje: Villa jest w wyraźnym dołku, a Arsenal się rozkręca. Martin O&#8217;Neil powinien sobie pluć w brodę, w końcu poświęcił Puchar UEFA na rzecz rozgrywek ligowych. A teraz może zostać z niczym.</p>
<p><strong>11.15:</strong> Jakie pary osobiście przewiduję na kolejną fazę Pucharu Europy? Hmm, nie mam pojęcia. Gdybać sobie można, ale tak się składa, że akurat w zeszłym roku babcia stała się dziadkiem. Dokładne wyniki losowania (albo raczej typy) znalazły się na jednym z zagranicznych forów internetowych, jeszcze zanim Michel Platini wyciągał rękę po kuleczki z nazwami zespołów. Dla przypomnienia:<br />
<a href="http://redlog.pl/2008/03/16/losowanie-ustawione-prawda-czy-nieszczesliwy-zbieg-okolicznosci/">Losowanie ustawione! &#8211; prawda czy nieszczęśliwy zbieg okoliczności?</a></p>
<p>Teraz szukam i nie mogę ich znaleźć. Może któryś z czytelników dysponuje już parami 1/4 finału?</p>
<p><strong>11.35:</strong> Nikt nie chce trafić na Anglików, włącznie z nimi samymi. Uli Hoeness trzęsie się na myśl o Manchesterze i Liverpoolu, a Carles Puyol żali się, iż w poprzednim sezonie to United miało więcej szczęścia w starciu z Barceloną. Hiszpan zapomniał chyba jednak, że w piłce nożnej chodzi o to, by strzelić o jedną bramkę więcej od przeciwnika. W tym również byliśmy lepsi od Katalończyków, o całą jedną zdrową bramkę Paula Scholesa:</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aqP_jSrOiZY&#038;hl=pl&#038;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/aqP_jSrOiZY&#038;hl=pl&#038;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p><strong>11.45:</strong> France Football obwieszcza koniec Ligi Mistrzów. Według francuskich dziennikarzy, Europejskie Stowarzyszenie Klubów (następca G-14) ma nowy pomysł na elitarne europejskie rozgrywki. Idea zakłada zlikwidowanie Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej (czyli przyszłego Pucharu UEFA) i stworzenie 3 lig po 20 zespołów, które między sobą rozstrzygną Mistrzostwo Europy. Podobno nawet Michel Platini jest gotów na takie rozwiązanie. Rozwiązanie, które moim zdaniem nie jest szczególnie trafione. Po pierwsze, jeśli do rozgrywek potrzeba 60 drużyn, to co druga będzie jakimś słabeuszem. Po drugie, Premier League i Primera Division wcale nie zanudzają kibiców i w zupełności ich satysfakcjonują. Obecna formuła &#8211; faza pucharowa dostarcza największych emocji. Przegrywający odpada i nie ma miejsca na jakiekolwiek kalkulacje.</p>
<p><strong>12.00:</strong> Zaczyna się relacja w TVP SPORT. A już się bałem, że Jan Pospieszalski znowu zwycięży w starciu z Ligą Mistrzów.</p>
<p>Przy okazji witam kolegę z The Emirates ;-) Użytkownik AFC przedstawił nam swoje typy:</p>
<blockquote><p>Arsenal v Bayern<br />
<a href="http://redlog.pl/" title="Man Utd" class="tagLink">Man Utd</a> v Villareal<br />
Liverpool v Chelsea<br />
Barcelona v Porto </p></blockquote>
<p>Ale to już było&#8230; Z Villareal rozegraliśmy do tej pory 4 spotkania w Lidze Mistrzów, w żadnym nie padła bramka. Tym razem coś do siatki wpaść musiałoby: jeśli nie w 210 minutach gry, to w rzutach karnych. Najciekawiej znowu zapowiadałby się pojedynek Liverpoolu i Chelsea (który to już raz?). Arsenal vs. Bayern &#8211; tutaj stawiam na Kanonierów, wysokie pogromy Sportingu Lizbona zamydliły wszystkim oczy. Niemcy nie są tak silni jak się nam wydaje. Barcelona z Porto raczej nie miałaby większych problemów.</p>
<p><strong>12.08:</strong> Realizator zaprezentował nam migawki z Rzymu, gdzie odbędzie się tegoroczny finał Ligi Mistrzów. Atmosfera finału Ligi Mistrzów sama w sobie jest niezwykła, jednak Stadion Olimpijski nie jest wymarzoną areną dla piłkarskich rozgrywek &#8211; trybuny od murawy oddziela bieżnia lekkoatletyczna. </p>
<p><strong>12.10:</strong> Losowanie rozpoczęte!</p>
<blockquote><p>
Villareal &#8211; Arsenal</p>
<p><strong><a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> &#8211; FC Porto</strong></p>
<p>Liverpool &#8211; Chelsea (historia lubi się powtarzać)</p>
<p>FC Barcelona &#8211; Bayern Monachium</p>
<p><em>Pierwsze mecze 7/8 kwietnia; rewanże 14/15 kwietnia</em>
</p></blockquote>
<p><strong>12.12:</strong> Poznaliśmy także hipotetyczne pary półfinałowe:</p>
<blockquote><p><a href="http://redlog.pl/" title="Man Utd" class="tagLink">Man Utd</a>/Porto &#8211; Villareal/Arsenal</p>
<p>Liv&#8217;pool/Chelsea &#8211; Barcelona/Bayern</p>
<p><em>28/29 kwietnia; 5/6 maja</em>
</p></blockquote>
<p>Cała Europa ostrzy sobie już zęby na finał <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> &#8211; Barcelona.</p>
<p><strong>12.25:</strong> Losowanie uważam za bardzo udane ;-) Pora na rewanż na <strong>FC Porto</strong>. Cała Europa będzie w lekkim szoku, jeśli Czerwone Diabły nie awansują do półfinału. Portugalczycy nie są ogórkami, ale również Manchester nie jest tą samą drużyną, która nie potrafiła wyjść z grupy. Tym razem żadne błędy sędziowskie nie powinny pozbawić nas awansu do kolejnej rundy.</p>
<p><strong>12.30:</strong> Bardzo ciekawie zapowiadają pozostałe pary ćwierćfinałowe. <strong>Żółta Łódź Podwodna</strong> ma okazję odegrać się na <strong>Arsenalu</strong>. Do identycznego pojedynku (z ta różnicą, że był to półfinał) doszło w 2005 roku. Wtedy Villareal był blisko finału, jednak niemoc strzelecka Hiszpanów okazała się zbyt wielka. Przypomnę, iż w rewanżowym spotkaniu na El Madrigal, Riquelme nie wykorzystał rzutu karnego w doliczonym czasie gry.</p>
<p><strong>12.35:</strong> <strong>Liverpool vs Chelsea</strong>, czyli powtórka z rozrywki. Londyńczycy wrócili do gry po nieudanej pierwszej połowie sezonu, a Guus Hiddink tchnął nowego ducha w tą drużynę. Liverpool, jako typowa drużyna turniejowa, w dodatku napędzona wiktoriami z Realem i United stać na wszystko. Typowanie zwycięzcy w tym pojedynku to zwykłe wróżenie z fusów.</p>
<p><strong>12.42:</strong> <strong>Barcelona vs Bayern</strong>: Uli Hoeness ma za swoje. Nie chciał trafić na Anglików, zagra więc z Barceloną. Według mnie jest to drugi mecz, w którym można wskazać faworyta. Katalończycy najprawdopodobniej zagrają w półfinale.</p>
<p><strong>12.47:</strong> Wszyscy wyczekują finału <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> z Barceloną. Osobiście przeczuwam jednak powtórkę z Moskwy. Czerwone Diabły i The Blues ponownie w walce o Puchar Europy? Czemu nie. A co powiecie na deja vu z 1999 roku? Włącznie z podobnym scenariuszem takiego spotkania? Na 1:1 Fletcher, a zwycięską bramkę powinien strzelić John O&#8217;Shea ;-).</p>
<p><strong>12.50:</strong> Ja już się z Wami żegnam i zapraszam do dyskusji. Dziękuje za uwagę i pozdrawiam!</p>
<p><object width="520" height="537"><param name="movie" value="http://bi.gazeta.pl/im/sloader.swf" /><param name="wmode" value="opaque" /><param name="FlashVars" value="m=http://serwisy.gazeta.pl/WideoSeria/0,0.html?xx=6408267%26xxd=65025&#038;f=http://bi.gazeta.pl/im/&#038;e=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"/><embed src="http://bi.gazeta.pl/im/sloader.swf" type="application/x-shockwave-flash" wmode="opaque" FlashVars="m=http://serwisy.gazeta.pl/WideoSeria/0,0.html?xx=6408267%26xxd=65025&#038;e=1&#038;f=http://bi.gazeta.pl/im/" allowFullScreen="true" width="520" height="537"></embed></object></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/03/20/losowanie-14-finalu-ligi-mistrzow-na-zywo/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Diabeł tkwi w szczegółach</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Mar 2009 09:44:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dlaczego?]]></category>
		<category><![CDATA[Offtopic]]></category>
		<category><![CDATA[Dettmar Cramer]]></category>
		<category><![CDATA[Sepp Herberger]]></category>
		<category><![CDATA[trenerzy]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/szczegoly.jpg" alt="Diabeł tkwi w szczególach" title="Diabeł tkwi w szczególach" width="520" height="220" /></a>
Sobotni lub niedzielny mecz w lidze to tylko kulminacja całotygodniowych treningów. Trener i reszta sztabu szkoleniowego nie mają ani chwili wytchnienia, bowiem proces przygotowawczy do kolejnego pojedynku rozpoczyna się wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego, który kończy dopiero co rozegrane spotkanie.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/dettmar-cramer" title="Dettmar Cramer">Dettmar Cramer</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sepp-herberger" title="Sepp Herberger">Sepp Herberger</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/trenerzy" title="trenerzy">trenerzy</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/trening" title="trening">trening</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/szczegoly.jpg" alt="Diabeł tkwi w szczególach" title="Diabeł tkwi w szczególach" width="520" height="220" /></a><br />
Sobotni lub niedzielny mecz w lidze to tylko kulminacja całotygodniowych treningów. Trener i reszta sztabu szkoleniowego nie mają ani chwili wytchnienia, bowiem proces przygotowawczy do kolejnego pojedynku rozpoczyna się wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego, który kończy dopiero co rozegrane spotkanie.<br />
<span id="more-888"></span></p>
<p>Pierwsze kilka godzin po meczu to prawdziwa wojna nerwów. Sfrustrowanym ostatecznym wynikiem zawodnikom puszczają nerwy i stanowią zagrożenie dla arbitra, przeciwników, a także kolegów z własnej drużyny. Nieodpowiedzialne zachowanie piłkarzy po meczu może rzutować na ich postawę w kolejnej potyczce oraz skutkować karami nałożonymi przez piłkarskie władze. Dlatego najważniejszym zadaniem trenera po ostatnim gwizdku sędziego, jest to, aby cało i zdrowo doprowadzić zespół do szatni. <strong>Dettmar Cramer</strong>, były trener między innymi Bayernu Monachium (z którym dwukrotnie zdobył Puchar Europy) i Bayeru Leverkusen podaje w swojej książce przykład pucharowego spotkania pomiędzy Bayernem Monachium i Herthą Berlin. Arbiter  niesłusznie podyktował ‘jedenastkę’ dla ekipy ze stolicy, a sam piłkarz Herthy ostentacyjnie dał do zrozumienia przeciwnikom, że zanurkował w polu karnym. Stojący na linii bramkowej <strong>Sepp Maier</strong> nie zdołał obronić rzutu karnego, Bayern przegrał 2:1 i odpadł z rozgrywek. Legendarnemu bramkarzowi puściły nerwy i próbował sam wymierzyć sprawiedliwość. Wtedy niezbędna okazała się interwencja Cramera, który mocując się z Maierem (a należy dodać, iż było to niczym pojedynek siłowy Dawida z Goliatem!) przytrzymał go, aż opadły pierwsze emocje i sam zawodnik się w końcu opanował. Interwencja trenera uchroniła zawodnika od kar, pieniężnych czy meczowych i medialnej nagonki.</p>
<h4>Szatnia</h4>
<blockquote><p>Szatnia. Kulminacyjny punkt emocji. Ostatni bastion szczerości. Ci, którzy zawiedli, płaczą, są besztani. Bohaterowie tańczą jak małe dzieci.</p>
<p><em>SPORTS 3/1991, S. 32ff</em></p></blockquote>
<p>Zbiórka w szatni i pomeczowa konferencja to najważniejsze momenty po zakończonym spotkaniu. Zadaniem trenera jest nastawić odpowiednio psychicznie swoich graczy do kolejnego pojedynku, ostudzić hurraoptymizm spowodowany wysokim zwycięstwem oraz podnieść na duchu i ratować morale zespołu po porażce. Każde nieprzemyślane słowo wypowiedziane na konferencji prasowej może obrócić się przeciwko niemu. Publiczna krytyka danego piłkarza spowoduje u niego spadek zaufania do trenera, poczucie niedocenienia i w efekcie regres formy. Dlatego menedżer powinien panować nad samym sobą, co jest trudne zważając na to, iż po meczu nie ma czasu na jego dokładną analizę, a dziennikarze nie przepuszczą żadnego pytania.</p>
<p>Dlatego Dettmar Cramer starał się być powściągliwy na pomeczowych konferencjach, by nie popsuć atmosfery w zespole, a najciekawsze informacje i przemyślenia zostawiał dla siebie.</p>
<blockquote><p>Bardzo mi przykro, ale nie będę tu nikogo atakował ani krytykował. Właściwie niepotrzebnie tu przyszedłem, bo to co powiem, to jedynie popłuczyny tego, co powinienem, ale czego niestety nie wolno mi powiedzieć.<br />
A nie wolno mi dlatego, bo jeszcze dziś wieczorem zacytujecie to na wszystkich kanałach, w Studiu Sport, Aktualnościach Sportowych, Wiadomościach i następnego dnia napiszecie o tym we wszystkich gazetach. Zanim w niedzielny poranek o 9.30 spotkam moich piłkarzy, będą już oni odpowiednio nastawieni przez swoich przyjaciół, gotowi do walki ze mną.</p>
<p><em>Dettmar Cramer</em>
</p></blockquote>
<p>Sezon 2001/02 miał byc ostatnim w karierze trenerskiej sir Alexa Fergusona. Mimo wieku Szkota, ogłoszenie przejścia na emeryturę było prawdziwym szokiem dla wszystkich, w szczególności dla zawodników. Jak to sie odbiło na wynikach? Cały zespół zupełnie stracił formę, a piłkarze United czuli się wyraźnie przybici perspektywą zmiany trenera. Nawet żona sir Alexa namawiała go do kontynuowania kariery.</p>
<blockquote><p>To był tak naprawdę pomysł Cathy [żony Fergusona - przyp.aut.]. Gdyby nie ona i pełne wsparcie od chłopaków, w ogóle bym nie zastanawiał się nad zmianą decyzji.</p></blockquote>
<p>W końcu, w lutym 2002 roku boss United ogłosił, iż daje sobie kolejne 3 lata zanim zacznie odcinać kupony na emeryturze. Od tego czasu minęło 7 lat, a Szkot wcale nie zwalnia tempa. Nie ukrywajmy tego jednak: piłkarsko na pewno nie, ale fizycznie się starzeje i nie będzie w nieskończoność prowadzić Czerwonych Diabłów. Nic nie trwa wiecznie. Z tym, że teraz Ferguson stara się powoli przygotować wszystkich na swoją rezygnację. Postawienie piłkarzy przed faktem dokonanym w 2001 negatywnie wpłynęło na wyniki zespołu i sir Alex już nie popełnia tego błędu i nie chce siać zamętu w głowach piłkarzy. Jak widać nawet taka znakomitość menedżerska sparzyła się na niepotrzebnie wypowiedzianych słowach, które wprowadziły niepewność w poczynaniach jego podopiecznych.</p>
<h4>„Mecz trwa 90 minut!”</h4>
<p> &#8211; <strong><em>Sepp Herberger</em></strong><br />
Poczucie bezradności i bezsilność to chyba najgorsze z możliwych uczuć towarzyszące człowiekowi. Trudne sytuacje życiowe są znośne dopóki istnieje nadzieja na ich rozwiązanie i co ważne, można je rozwiązać poprzez działanie. Dlatego trener piłkarski to, mówiąc bez kozery, jeden z najbardziej stresujących zawodów na świecie. W czasie meczu ma ograniczone pole manewru. Jest niejako skazany na bierne przyglądanie się widowisku. 3 zmiany na całe 90 minut, 10-minutowa przerwa i pokrzykiwania na zawodników z linii bocznej to jego jedyne narzędzia w rozgrywanym spotkaniu. Do tego, zmęczonym i wzburzonym zawodnikom niezwykle ciężko jest przekazać taktyczne uwagi. W tym momencie na wagę złota są motywacyjne umiejętności ‘coachów’. Nawet jeśli drużyna gra totalny &#8216;piach&#8217;, wstyd spojrzeć na tablice wyników czy spojrzeć kolegom w oczy, zadaniem trenera jest wzniecić w piłkarzach wulkan, który może zmienić oblicze meczu.</p>
<p>Przykłady można przytaczać bez liku. <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> w 2001 przegrywał do przerwy 0:3 ligowy mecz z Tottenhamem (w dodatku w Londynie!). <a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Sir Alex Ferguson</a> musiał w przerwie meczu mocno nadwyrężyć swoje struny głosowe. <em>„Hairdryer treatment”</em> (głośny krzyk w odległości kilku centymetrów od twarzy zawodnika) przyniósł nadspodziewane efekty: Czerwone Diabły wyszły odmienione na druga połowę spotkania i zaaplikowały Spurs 5 bramek, wygrywając ostatecznie 5:3. Podobnych scenariuszy w karierze menadżerskiej Szkota jest o wiele więcej (choćby finał LM w 99 roku i 2 gole w doliczonym czasie gry). Sęk w tym, aby nosić w sobie mentalność zwycięzcy i nigdy się nie poddawać.</p>
<p>Fritz Walter, niemiecki napastnik i kapitan Mistrzów Świata z 1954 roku wspomina swojego kolegę Schorscha Gawliczecka, z którym grał razem w Kaiserslautern:</p>
<blockquote><p>Kiedy było jeszcze 5 minut do końca meczu, a my dostawaliśmy 0:3, Gawliczeck zawsze mówił: – <em>„Chłopaki, jeszcze nam się uda, jeszcze nam się uda!”</em></p></blockquote>
<p>Do dzisiaj pamiętam Euro 2000 i grupowy mecz pomiędzy reprezentacją Słowenii i byłej Jugosławii. Słoweńcy byli niemałą rewelacją turnieju w Belgii i Holandii, a w ich ataku szalał wtedy Zlatko Zahovic. Moment dekoncentracji (właściwie trzy) i Jugosłowianie odrobili straty w 5 minut, a mecz zakończył się trzy-bramkowym remisem.</p>
<p>Sam Dettmar Cramer podaje idealny przykład z czasów swojej trenerskiej kariery w Bayernie Monachium. Zespół z Bawarii udał się na trudny wyjazdowy mecz w Bochum. Sędzia zarządza przerwę, a goście przegrywają 1:4! Menedżer całkiem przewrotnie w szatni mówi:<cite>&#8222;Wiecie, całkiem nieźle nam idzie&#8221;</cite>, na co w gorącej wodzie kąpany Franz Beckenbauer wypalił:<cite>&#8222;Psycholog się znalazł!&#8221;</cite>. Cramer spróbował zmotywować swój zespół i z nadzieją na lepszy wynik wyszedł na drugą połowę meczu. Tymczasem, trzy minuty po przerwie jest już 1:5! Wtedy gola po kontrataku strzelił Schwarzenbeck. Było więc 2:5. Ostatnią bramkę po samotnej akcji zdobył Uli Hoeness i ostatecznie Bayern wygrał 6:5!</p>
<p>Najważniejszy mecz rozgrywa się poza boiskiem, a ściślej mówiąc w głównie  w umysłach i głowach piłkarzy. Fakt faktem, że w nowoczesnej piłce tak wiele drobiazgów decyduje o końcowym sukcesie. Jednak bez odpowiedniego nastawienia psychicznego nie można zbyt wiele zdziałać.</p>
<p>Braku wiary we własne siły i odporności psychicznej można zarzucić większości polskich piłkarzy. Przykro to stwierdzić, ale trochę przywykłem do upokarzających porażek Polski w ostatnich minutach spotkania. Nie oznacza jednak, że odwróciłem się od reprezentacji. Ktoś powie, że na Mundialu w Niemczech nasi gracze prowadzili heroiczny bój z gospodarzami. Co nam z tego skoro daliśmy sobie wbić gola w ostatnich minutach? Historia pamięta zwycięzców, a Polacy zapamiętają głównie ból, rozpacz i rozczarowanie po takiej porażce. Polscy piłkarze nie mają po prostu ‘jaj’, żeby dowieść korzystny wynik do końca i zawojować coś na większej imprezie. Żeby odnieść sukces trzeba się nastawić na walkę o zwycięstwo, a nie walkę o przetrwanie. Bardzo trafnie polską mentalność skwitował Wojciech Kowalczyk, który w książce <em>Kowal. Historia prawdziwa</em> opisuje jeden ze swoich reprezentacyjnych występów: <cite><strong>&#8222;Zagraliśmy typowo polski futbol &#8211; to znaczy po strzeleniu gola w ciągu minuty znów był remis.&#8221;</strong></cite></p>
<h4>Trening</h4>
<p>Odpowiednie nastawienie mentalne to oczywiście nie wszystko. Wojowniczą postawą można wiele zdziałać, ale zespół 8. ligi angielskiej w życiu nie wygra z ekipą Premiership, co najwyżej może napsuć jej trochę krwi. Umiejętności, ot co. Trening siłowy jest mniej przyjemny niż zabawy z piłką, ale nie mniej ważny. Menedżer musi posiadać ogromną siłę przekonywania, by uzmysłowić swoim podopiecznym, że praca nad kondycją to podstawa sukcesu. Przed sezonem przeprowadza się forsowne i ciężkie ćwiczenia, które stwarzają podstawy kondycyjne na cały sezon. W trakcie rozgrywek pracuje się już lżej, po to by utrzymać pożądany poziom. Nie wolno w żadnym wypadku przeciążyć piłkarzy: nogi to w końcu ich narzędzie pracy! Zakwaszenie i przemęczenie mięśni nóg ma bezpośredni negatywny wpływ na panowanie nad piłką.</p>
<blockquote><p>Da się też zauważyć całkiem interesujące zjawisko, że po skończonym treningu, na którym osiągnięto określone granice wytrzymałości lub nawet na krótki czas je przekroczono, zawodnicy podśpiewują sobie i pod prysznicem panuje lepsza atmosfera niż po ćwiczeniach technicznych. Chłopcy są po prostu z siebie dumni!</p>
<p><em>Dettmar Cramer</em></p></blockquote>
<h4>Angielskie tygodnie</h4>
<p>Do spadku skuteczności mogą przyczynić się tak zwane Boxing Days, w których mecze gra się co trzy dni. Sobota, środa, znowu sobota i tak w kółko. W angielskiej Premiership jest to ważny moment rozgrywek w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Natomiast od 7 do 31 stycznia Manchester zagrał 7 spotkań, mając zazwyczaj tylko 2 dni do odpoczynku. Jutro zakończy się za to seria 9 meczów w ciągu 30 dni. Poza tym, w ciągu 2 dni przerwy nie można wystarczająco odpocząć, ani dostatecznie wyleczyć drobnych kontuzji. Przy takich przeciążeniach niewielkie urazy mogą się przerodzić w poważne, długotrwałe kontuzje. Angielskie tygodnie nie sprzyjają zatem rozgrywaniu wybitnych pojedynków. W przypadku United niejednokrotnie obserwujemy dużą rotację w składzie i cierpliwie wymęczone zwycięstwa, po niezbyt porywającej grze.</p>
<p>Jak zatem utrzymać u zawodników stałą mobilizację, gdy trzeba grać co 3 dni, nie ma czasu na odpoczynek ani na spotkanie z rodziną? Zwłaszcza w okresie Świąt rozłąka z rodziną jest dla piłkarzy ciężka do zniesienia. Głośno ostatnio było o anonimowej wypowiedzi jednego z arbitrów sekundujących pojedynki w Premier League. Ów sędzia stwierdził, iż zawodnicy często umyślnie faulują, by dostać karę od Football Association i móc odpocząć od szalonego tempa rozgrywek i spędzić więcej czasu w domu. Mało tego! Niektórzy są na tyle bezczelni, że jeszcze przed wyjściem na murawę proszą sędziów o pokazanie im kartonika.</p>
<p>A na zakończenie, metody motywacyjne Janusza Wójcika opisane przez Kowala:</p>
<blockquote><p>Golimy frajerów! Wślizg, wślizg, wślizg! Ta adrenalina, przesyłana w słowach przez trenera, wszystkim nam się bardzo udzielała. Byliśmy tak naładowani, że nawet gdy krzyczeliśmy &#8222;jeden za wszystkich, wszyscy za jednego&#8221;, to było słychać tę pozytywną agresję. To był brutalny okrzyk.<br />
[...]<br />
Finał, ludzie, telewizja, historia, olimpiada, sukces, kariera. Nagle chlast! Trener Wójcik wymierzył mi soczysty cios w plecy. Nie było czasu, żeby teraz rozmyślać, co będzie. Cios w plecy skutecznie leczył z takich stanów. Leczył zawsze i dobitnie. To był ulubiony sposób trenera, aby pobudzić zawodników. Plecy szczypały, ale poziom adrenaliny wzrastał lawinowo. Poza tym Wójcik lubił zadawać pewne pytania. </p>
<p>- Kowal! Co zrobimy z tymi frajerami? </p>
<p>- Jak to co? Opierdolimy!</p>
<p>To była najbardziej pożądana odpowiedź. Jeśli ktoś nie lubił przeklinać, mówił &#8222;ogolimy&#8221;. Jednak &#8222;opierdolimy&#8221; było jak najbardziej na miejscu. To był miód na serce trenera. Ponieważ można było mieć pewność, że ja użyję właśnie tego słowa, w dodatku z szelmowskim uśmiechem na ustach, trener lubił zwracać się przede wszystkim do mnie.</p></blockquote>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/dettmar-cramer" title="Dettmar Cramer">Dettmar Cramer</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sepp-herberger" title="Sepp Herberger">Sepp Herberger</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/trenerzy" title="trenerzy">trenerzy</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/trening" title="trening">trening</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/03/16/diabel-tkwi-w-szczegolach/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Blamaż, klęska, dramat, nie wierzę&#8230;</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 16:32:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Liverpool]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/man_utd_liverpool.jpg" alt="Manchester United 1 - 4 Liverpool" title="Blamaż, klęska, dramat, nie wierzę..." width="520" height="220" /></a>
A miało być tak pięknie. Nawet w najczarniejszych snach nie przewidywałem takiego rezultatu. Oczekiwania były całkowicie odwrotne: to United miało rozbić Liverpool i wybić przeciwnikom z głowy marzenia o tytule mistrzowskim. Dzisiaj jednak <strong>pogrążyliśmy samych siebie.</strong>
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/liverpool" title="Liverpool">Liverpool</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/man_utd_liverpool.jpg" alt="Manchester United 1 - 4 Liverpool" title="Blamaż, klęska, dramat, nie wierzę..." width="520" height="220" /></a><br />
A miało być tak pięknie. Nawet w najczarniejszych snach nie przewidywałem takiego rezultatu. Oczekiwania były całkowicie odwrotne: to United miało rozbić Liverpool i wybić przeciwnikom z głowy marzenia o tytule mistrzowskim. Dzisiaj jednak <strong>pogrążyliśmy samych siebie.</strong><br />
<span id="more-895"></span><br />
Rzut karny dla Manchesteru, gol Ronaldo i 1:0 dla United. Miłe, strasznego początki. Otwarcie meczu zdecydowanie dla United, znaczna przewaga w posiadaniu piłki. Nie minęło 5 minut i pierwszą bramkę dla The Reds strzelił Nemanja Vidić. Inaczej tego nie można nazwać. Drugą Evra, trzecią znowu Vidić, a czwartą do spółki strzeliła cała nasza okrojona obrona.</p>
<p>Nie ma chyba sensu opisywać przebiegu spotkania, każdy widział ten dramat. Manchester przegrał dzisiaj z samym sobą, co jednak nie umniejsza dokonania Liverpoolu. Benitez zaliczył w tym sezonie dublet w starciu z Fergusonem, co jeszcze przed rozpoczęciem tego meczu było dla mnie do pomyślenia.</p>
<p>Najlepsza obrona w Europie, a w szczególności jej tegoroczna prominentna postać &#8211; Vidić &#8211; zawiodła na całej linii. Serb fatalnie zachował się w pierwszej połowie i podarował piłkę Torresowi. A pomyśleć, że w poprzednim sezonie Hiszpan ledwo co dotknął piłkę w dwumeczu z United. Evra swoim wślizgiem niemalże ustawił piłkę na jedenastym metrze. Karny był już tylko formalnością.</p>
<p>Była 75. minuta i jeszcze każdy wynik był możliwy. Potrójna zmiana w Manchesterze miała zmienić oblicze meczu. Park, który wywalczył rzut karny, był równie bezproduktywny co reszta kolegów z zespołu. <a href="http://redlog.pl/tag/anderson/" title="Anderson" class="tagLink">Anderson</a> także nic nie pokazał. Carrick mógł nawet grać dalej ale prawda jest taka, że nie można było osłabiać ani linii ataku ani defensywy. Obrona osłabiła się sama&#8230;</p>
<p>Najpierw Torres, później Gerrard. Oboje zrobili z Vidićiem co chcieli, ale to kapitan gości odniósł z tego większa korzyść: czerwoną kartkę dla Serba i gol z rzutu wolnego i już było 1:3. A potem 1:4.</p>
<div class="wp-caption alignright" style="width:210px; margin: 5px;"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/03/ilustracje/wayne_rooney.jpg" alt="Wayne Rooney" title="Wayne Rooney" width="200" height="370" />
<p class="wp-caption-text"><a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Wayne Rooney" class="tagLink">Wayne Rooney</a> podczas przegranego meczu z Liverpoolem nie krył zażenowania  postawą swojej drużyny.</p>
</div>
<p>Paradoksalnie nie zagraliśmy katastrofalnego spotkania. Wykończyły nas indywidualne błędy obrony, która podała Liverpoolowi 3 bramki. I znów niespodziewanie, mecz dla gości wygrał ten na, którego mogliśmy do tej pory stawiać w ciemno, że nie popełni żadnego głupiego błędu. Nie przekreślam tego, co serbski defensor zrobił dla nas w tym sezonie, ale dzisiaj po prostu przeszedł samego siebie, w negatywnym tego określenia znaczeniu. Przed spotkaniem bardziej się obawiałem o formę Rio Ferdinanda, a tu taki klops. Jestem przekonany, że Johnny Evans nie zagrałby takiej &#8216;kaszany&#8217;. Ale gdybać teraz można, a wynik pozostanie niezmieniony. <strong>Zawiedli wszyscy, i to na całej linii.</strong> Po takiej porażce świętokradztwem byłoby kogokolwiek wyróżniać za postawę na boisku.</p>
<p>Dzisiaj przegraliśmy na Old Trafford po raz pierwszy w tym sezonie i zakończyła się nasza passa 11 ligowych zwycięstw z rzędu. A tak ładnie to wyglądało w telewizji, gdy realizator prezentował przedmeczowe statystyki: <em>&#8222;<a href="http://redlog.pl/" title="Man Utd" class="tagLink">Man Utd</a> recent form: W W W W W&#8221;</em>. 4 bramki ostatnio straciliśmy w pamiętnym meczu z Middlesbrough, zakończonym identycznym wynikiem, tylko, że rozgrywanym na wyjeździe. Po tym meczu Roy Keane nie przebierał w słowach w wywiadzie dla klubowej telewizji, mówiąc o gwiazdach i gwiazdeczkach w zespole. Jestem pewien, że Ferguson w szatni też nie szczędził &#8216;pochwał&#8217; w kierunku swoich podopiecznych. Dzisiaj męska rozmowa w zespole i porządna suszarka, a jutro wychodzimy na trening i bierzemy się ostro do roboty.</p>
<p>Zimny prysznic dla Czerwonych Diabłów to jedyny pozytyw dzisiejszego blamażu. Po 11 konsekwentnych wygranych w Premier League i pokonaniu Interu poczuliśmy się zbyt pewni siebie. Lepiej było dostać prztyczek w nos w lidze niż w pucharach, w których przegrywający odpada. W poprzednią środę zagraliśmy tak naprawdę średni mecz, ale Mediolańczycy nie byli po prostu tacy świetni na jakich kreowała ich europejska prasa. A Liverpool w przeciągu tygodnia rozłożył Real Madryt i United. I to po czwóreczce. Brawo.</p>
<p>Przestrzegałbym jednak kibiców The Reds przed zbytnim optymizmem. Nadal jesteśmy liderem, mamy 4 oczka przewagi i jedno spotkanie zaległe. A Manchester jak nikt inny potrafi podnieść się po porażce. Niemniej jednak, szkoda tego meczu. Wolałbym przegrać z Newcastle lub Blackburn niż musieć znosić takie upokorzenie ze strony Liverpoolu. <strong>A było to spotkanie z gatunku tych za 6 punktów.</strong></p>
<p>Na zakończenie słowa sir Alexa wypowiedziane po drugiej w sezonie 2006/2007 porażce z Arsenalem:</p>
<blockquote><p>Tylko prawdziwi mistrzowie wychodzą i pokazują swoją wartość po porażce &#8211; i ja oczekuję tego od nas.</p></blockquote>
<p><strong>GLORY GLORY MAN UNITED!!!</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/liverpool" title="Liverpool">Liverpool</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/03/14/blamaz-kleska-dramat-nie-wierze/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna Dwóch Róż: Manchester United vs Leeds</title>
		<link>http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Feb 2009 06:46:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Leeds United]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/"><img title="Wojna Dwóch Róż: Manchester United vs Leeds" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/Smith_Ferdinand_.jpg" alt="Alan Smith i Rio Ferdinand" width="520" height="220" /></a>
Obecnie czeka na sportową reaktywację, jednak wojna kibiców wciąż trwa. Rywalizacja Manchesteru United z Leeds United to coś zdecydowanie więcej niż walka na boisku, a piłka nożna jest tylko jednym z wielu pól bitewnych obu miast. 21 lutego 2009 roku mija dokładnie 5 lat od ostatniej bitwy Red Devils i The Peacocks.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/leeds-united" title="Leeds United">Leeds United</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/"><img title="Wojna Dwóch Róż: Manchester United vs Leeds" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/Smith_Ferdinand_.jpg" alt="Alan Smith i Rio Ferdinand" width="520" height="220" /></a><br />
Obecnie czeka na sportową reaktywację, jednak wojna kibiców wciąż trwa. Rywalizacja <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> z Leeds United to coś zdecydowanie więcej niż walka na boisku, a piłka nożna jest tylko jednym z wielu pól bitewnych obu miast. 21 lutego 2009 roku mija dokładnie 5 lat od ostatniej bitwy Red Devils i The Peacocks.<br />
<span id="more-863"></span><br />
Wojna Róż trwa od ponad 550 lat i jest krwawą częścią brytyjskiej historii i futbolu. Dlatego, żeby dobrze zrozumieć podłoże dzisiejszego konfliktu należy się cofnąć w czasie aż do XV wieku.</p>
<h4>Historyczne podłoże</h4>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/Lancashire_rose.png"><img title="Lancashire rose" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/.thumbs/.Lancashire_rose.png" alt="Lancashire rose" width="220" height="210" align="left" /></a>Wojna Róż była serią wojen domowych toczonych w średniowiecznej Anglii od 1455 do 1485 roku pomiędzy rodem Lancasterów i York.  Oba rody zwyczajnie czaiły się na tron królewski i to było główną przyczyną konfliktu.</p>
<p>Nazwa Wojna Róż nie była używana w czasie wojny ale pochodzi od godeł utożsamianych z dwoma królewskimi rodami, białej róży Yorków i czerwonej Lancasterów. Termin wszedł do powszechnego użytku w XIX wieku po publikacji powieści Sir Waltera Scotta, który ukuł zwrot na podstawie sceny z kroniki <em>Henryk VI, część 1, </em>w której obie rodziny zrywają swoje kwiaty przy katedrze Temple Church w Londynie.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/Yorkshire_rose.png"><img title="Yorkshire rose" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/.thumbs/.Yorkshire_rose.png" alt="Yorkshire rose" width="220" height="210" align="right" /></a>Mimo, że róże były rzadko używane jako symbole w czasie samych wojen, większość uczestników używało chorągwi związanych ze swoimi najbliższymi protektorami i ziemskimi lordami. Wojska hrabiego Henry z Bosworth walczyły pod znakiem czerwonego smoka (<em>Welsh Dragon</em>), a oddziały Yorków toczyły bitwy pod banderą Richarda III i jego osobistym symbolem białego dzika. Co ciekawe, u progu końca wojny, Król Henry VII stworzył herb rodu Tudorów, składający się z białej i czerwonej róży zaczerpniętych z godeł obu zwaśnionych rodzin.</p>
<p>Bitwy jakie stoczono w czasie konfliktu były bardzo krwawe, w szczególności <em>Bitwa pod Towton</em> (29.03.1641), która miała miejsce zaledwie 24 kilometry od Leeds i jest uznawana za najbardziej krwawą w historii Anglii.</p>
<p>Waśnie pomiędzy sąsiadami zza miedzy zaostrzyły się w czasie Przemysłowej Rewolucji w Wielkiej Brytanii w XVIII i XIX wieku. Przez cały kraj przechodziła wówczas fala ekonomicznego wzrostu. Przemysł wełniany napędzał Leeds. Natomiast w Manchesterze rozwijał się biznes bawełniany, a fabryki pracowały pełną parą dzięki transporcie taniego węgla przez Bridgewater Canal. Jak się z czasem okazało bawełna była tańsza w produkcji od wełny co niemalże zrujnowało tradycyjny przemysł w Yorkshire, a tkaczom z hrabstwa nie spodobał się nowobogacki Manchester. Rozpoczął się również wyścig w architekturze: oba miasta wzniosły imponujące budynki miejskich ratuszy &#8211; Leeds Town Hall i Manchester Town Hall.</p>
<p>Historyczne zaszłości przetrwały do XXI wieku. Dzisiaj kryją się pod postacią nienawiści pomiędzy kibicami klubów z obu hrabstw. Walka w piłce nożnej i innych dyscyplinach jest sportową manifestacją rywalizacji obu hrabstw i miast, które datuje się właśnie na Wojny Dwóch Róż i Przemysłowa Rewolucję.</p>
<p>Obecnie, kolory domowych strojów każdego z klubów korespondują z odpowiednimi różami hrabstw – białe kolory Leeds przypominają różę Yorkshire, a czerwony trykot <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> &#8211; <em>Red Rose of Lancaster.</em> Podobna walka o prymat ma miejsce w krykiecie: tutaj o prymat walczą ze sobą Yorkshire County Cricket Club and Lancashire Cricket Club. Oba zespoły obejmują swoim zasięgiem większy obszar hrabstwa, jednak drużyna Yorkshire grywa na Headingley Stadium w Leeds, a zespół Lancashire przyjmuje gości na Old Trafford Cricket Ground w Manchesterze, położonym niedaleko piłkarskiego Teatru Marzeń.</p>
<h4>Wspólne początki i preludium rywalizacji</h4>
<p>Początkowo rywalizacja w piłce nożnej nie istniała. Newton Heath, założony w 1878 był wspólnym klubem pracowników kolei w hrabstwach Lancashire i Yorkshire. W Leeds tradycyjnie prym wiodło rugby i upłynęło trochę czasu zanim futbol przemówił do gustów jego mieszkańców. W 1904 roku powstał piłkarski Leeds City. Do pierwszej potyczki Dwóch Róż doszło 15 stycznia 1906 roku na Bank Street Stadium w rozgrywkach Second Division.  Porażkę <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> 0:3 oglądało 6000 kibiców. W kwietniowym rewanżu na Elland Road górą były już Czerwone Diabły, zwyciężając 2:1. To były właściwie jedyne spotkania: Manchester awansował do First Division, a Leeds City borykał się z problemami finansowymi i został rozwiązany w końcu sezonu 1905/06. Na miejsce starego klubu powstał nowy: Leeds United, który przejął stadion po City i rozpoczął grę w Midlands League, zajmując miejsce rezerw upadłego zespołu.</p>
<p>Na pierwsze ‘derby United’ trzeba było czekać do 1923 roku, kiedy 20 stycznia na Old Trafford padł bezbramkowy remis, który musiał rozczarować każdego z 25000 widzów przybyłych wówczas na mecz.</p>
<p>Do odnowienia i zaognienia rywalizacji doszło za czasów Matta Busby’ego w Manchesterze i Dona Revie w Leeds. W latach 50’ i 60’ Czerwone Diabły odnosiły sukcesy w Anglii i Europie, a Bobby Charlton, Denis Law i George Best unieszkodliwiali każdego rywala. Leeds United ochrzczono jako bezkompromisowy zespół, a jego zawodnicy zwykli bez wytchnienia polować na nogi rywala. W drużynie grali między innymi Jack Chartlon (brat Bobby’ego), Billy Bremer –<em> ‘10 kamieni drutu kolczastego’</em> (1 kamień=ok. 6,4kg – przyp. aut.) oraz Norman Hunter o tajemniczym pseudonimie „Bite Yer Legs”.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/Denis_Law.jpg"><img title="Denis Law" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/.thumbs/.Denis_Law.jpg" alt="Denis Law" width="149" height="220" align="left" /></a>W trakcie sezonu 1964/65 oba zespoły stoczyły niesamowity bój w półfinale Pucharu Anglii. Pierwszy pojedynek zakończył się wynikiem 0:0. Jack Chartlon i Denis Law nie oszczędzali się w dwójkowych starciach: uderzając się wzajemnie, uprawiali niemalże zapasy na murawie. Gazeta Yorkshire Post tak skomentowała spotkanie:<em> „obydwie drużyny zachowywały się jak sfora psów warczących i ujadających na siebie wzajemnie nad kawałkiem kości”</em>. Dziennik The Times opisał nawet przemianę jaka zaszła w tamtym spotkaniu w Bobbym Charltonie:</p>
<blockquote><p>Angielski piłkarz jest zazwyczaj wzorem wszystkich cnót. Ale teraz odpowiadał gniewem, ostrzegawczo grożąc palcem. Od  pierwszego momentu bitwa szybko przeobraziła się w czarne przedstawienie, który pasuje tylko do ciemnej strony sceny &#8211; ostro kotłującego się boiska doprawionego przez całonocne opady deszczu.</p></blockquote>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/FA_CUP_Man_Leeds.jpg"><img title="FA CUP:Man United vs Leeds United" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/.thumbs/.FA_CUP_Man_Leeds.jpg" alt="FA CUP:Man United vs Leeds United" width="188" height="220" align="right" /></a>Rewanż również nie należał do delikatnych pojedynków. Kibice tylko raz obejrzeli piłkę w siatce – w 89. minucie zwycięską bramkę dla Leeds zdobył Bremner. W lidze oba zespoły zakończyły rozgrywki z dorobkiem 61 punktów, ale tytuł mistrzowski powędrował na Old Trafford dzięki lepszemu bramkowemu bilansowi ekipy Matta Busby’ego.</p>
<p>W tamtym czasie Leeds zdobywało Mistrzostwo Anglii w sezonach 1968/69 oraz 1973/74, cztery razy ukończyło ligowe rozgrywki na 2. miejscu i za panowania Dona Revie nigdy nie spadło poniżej 4. Lokaty. <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> tylko raz zwyciężył w lidze (1966/67) ale w roku 1968 jako pierwsza angielska drużyna w historia wygrał Puchar Europy. Ta sztuka nie udała się Leeds United, które w 1975 roku przegrało 2:0 finał klubowych mistrzostw Starego Kontynentu z Bayernem Monachium.</p>
<p>Wspomnienia George Besta trafnie oddają atmosferę jaka towarzyszyła ówczesnym pojedynkom Czerwonych Diabłów z Leeds United:</p>
<blockquote><p>Leeds jest obecnie uważane za najbardziej cyniczny zespół wszech czasów. Mimo, iż zasługują na taką reputację, naprawdę nienawidziłem grać przeciwko nim. Należy pamiętać, iż posiadali ogromne umiejętności, ale wciąż byli dla mnie cholernym koszmarem.</p>
<p>Moja mała anegdota sprowadza się do podsumowania ich zawodników. Dotyczy Matta Busby’ego, który na spotkaniu zespołu przed meczem z Leeds przedstawiał każdego z piłkarzy przeciwników. Istotne jest przy tym to, że Busby, który kochał <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> był jednocześnie zagorzałym szkockim patriotą.</p>
<p>W każdym razie, Matt rozpoczął tak: &#8222;<em>Gary Sprake, bramkarz … do niego należy brudna robota. Z tyłu na prawej, Paul Reaney, podły sukinsyn. Z tyłu na lewej, Terry Cooper … jeszcze gorszy sukinsyn. Johnny Giles … mały podły drań. W środku gra Jack Charlton, duży, podły drań.  W środku na prawej, mały Billy Bremner … dobry szkocki chłopak!&#8221;</em>.</p></blockquote>
<p>W 1982 rywalizacja została przerwana na skutek spadku Leeds do drugiej ligi. W końcu jednak The Whites powrócili do najwyższej klasy rozgrywek i sporo w niej namieszali. W 1992 z Ericiem Cantoną na czele drużyna zdobyła Mistrzostwo Anglii wyprzedzając <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> o 4 punkty. Wraz z odejściem Cantony na Old Trafford, Leeds nie udało się już wygrać ligi ale drużyna dalej liczyła się w Anglii, a nawet Europie &#8211; 2001 dostarczył kibicom z Elland Road emocje półfinału Ligi Mistrzów.</p>
<p>Nie mogło również zabraknąć rozgrywek wewnątrz środowiska pseudokibiców. Kiedy chuliganizm w Wielkiej Brytanii osiągął swoje największe rozmiary, walki pomiędzy Red Army z Manchesteru i Leeds&#8217; Service Crew należały do najbardziej brutalnych potyczek w angielskiej piłce.</p>
<p>Jednak nawet w atmosferze obustronnej niechęci normalni kibice obu klubów potrafili zapomnieć o wzajemnych antypatiach. W 2000 roku podczas meczu Pucharu UEFA z Galatasaray dwóch kibiców Leeds zostało śmiertelnie pchniętych nożem. Gesty wsparcia docierały również od największych antagonistów sympatyków The Peacocks &#8211; fanów <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. <em>&#8222;Takie wydarzenia przekonują, iż cała ta rywalizacja nic nie znaczy&#8221;</em>, oznajmił w rozmowie dla The Independent Chris Stinger składający kwiaty pod pomnikiem legendy Leeds Billy&#8217;ego Bremnera.</p>
<p>Niestety, jedność trwała tylko do następnego meczu. Niektórzy z kibiców <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> wywiesili banery z hasłami: <em>&#8222;MUFC Istanbul Reds&#8221;</em> i <em>&#8222;Galatasaray Reds&#8221;</em>. W odpowiedzi fani Leeds United zaintonowali przyśpiewki sławiące monachijską tragedię z 1958 roku.</p>
<h4>Transfery z Leeds do Manchesteru</h4>
<p><strong>Joe Gordan i Gordon McQueen</strong> &#8211; W 1978 dwaj najlepsi gracze Leeds przenieśli się na Old Trafford. Kibice potraktowali to jako ich obrazę, szczególnie w przypadku McQueena, który był ich ulubieńcem. W kolejnym sezonie, występując już w czerwonym trykocie McQueen był obiektem szyderstw i głośnego buczenia ze strony fanów na Elland Road, dopóki nie uciszył ich golem z główki zdobytym dla swojego nowego klubu.</p>
<p><strong>Eric Cantona</strong> – <em>‘66 was a great year for English football. Eric was born’ </em>głosi popularne hasło angielskich kibiców. Rzeczywiście, gdziekolwiek się nie ruszył święcił triumfy i wnosił nową jakość do zespołu. W sezonie 1991/91 wspólnie z Gordonem Strachanem, Lee Chapmanem doprowadził Leeds na szczyt ligi 4 punkty nad Manchesterem United. Zszokowani kibice The Peacocks przecierali oczy ze zdumienia czytając nagłówki miejscowych gazet donoszące o przenosinach Cantony do Manchesteru. Jego transfer kosztował 1,2mln funtów i był prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Niepokorny Francuz okazał się brakującym ogniwem w drużynie Fergusona, wygrywając dla Red Devils 4 Mistrzostwa Anglii w 5 lat i stając się Królem Stretford End.</p>
<p><strong>Rio Ferdinand</strong> – wychowanek West Ham United w młodości nie pałał wielką sympatią do <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. Kiedy fani intonowali przyśpiewkę <em>&#8222;Stand up, if you hate Man U&#8221;</em> (‘Powstań jeśli nienawidzisz ManU&#8217;) Rio Ferdinand wznosił ręce ku górze.</p>
<blockquote><p>Kiedy miałem 21 lub 22 lata nie cierpiałem United, ponieważ wszystko wówczas wygrywało.<br />
Pewnego dnia podszedł do mnie kibic Manchesteru i powiedział: <em>‘Chciałbym, żebyś trafił do United’</em>. Odpowiedziałem mu, że <em>‘nigdy tam nie pójdę’</em>.</p></blockquote>
<p>Angielski obrońca tym bardziej zszokował całe Wyspy przenosząc się na Old Trafford w 2002 roku za rekordową kwotę 31mln funtów, która uczyniła go najdroższym obrońcą na świecie.</p>
<blockquote><p>Ale muszę przyznać, iż byłem bardzo podekscytowany kiedy przybyłem na Old Trafford.</p></blockquote>
<p><strong>Alan Smith</strong> – przenosiny Anglika na Old Trafford były niczym nóż w plecy dla kibiców Leeds. Wychowanek i oddany fan The Whites był ulubieńcem widzów na Elland Road. Niejednokrotnie okazujący przywiązanie do klubu (całowanie herbu Leeds) i zapewniający w wywiadach, iż nie opuści swojego zespołu nawet w przypadku degradacji. W rozmowie dla <em>Soccer A.M</em> przyznał również, iż nigdy nie dołączy do <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. Jednak po nieudanej walce The Peacocks o utrzymanie w Premier League w 2004 Smitha stał się Czerwonym Diabłem i natychmiast został ochrzczony ‘Judaszem’ przez sympatyków Leeds United.</p>
<p>Jak się natomiast przedstawiają transfery w odwrotnym kierunku? Z głośniejszych nazwisk należy wymienić jedynie Gordona Strachana i Lee Sharpa, jednak nie wzbudziły one tyle zamieszania co przykładowo przenosiny Alana Smitha do Manchesteru.</p>
<h4>Fortuna kołem się toczy&#8230;</h4>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/kewell_goal.jpg"><img title="Harry Kewell" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/02/ilustracje/.thumbs/.kewell_goal.jpg" alt="Harry Kewell" width="220" height="169" align="left" /></a>Minęło 5 lat od ostatniej potyczki obu ekip. The Peacocks pogrążyli się w otchłani League One, (odpowiedniku polskiej 3. ligi) i stali się wzorowym przykładem bezmyślnego i ryzykownego zarządzania klubem piłkarskim. Hossa na Elland Road skończyła się wraz z rokiem 2001, kiedy podopieczni O’Leary’ego dotarli do półfinału Ligi Mistrzów. Wtedy włodarze Leeds rozrysowali iście genialny finansowy plan na kolejne lata: klub zaciągnął ogromne pożyczki, które miały zostać zrekompensowane poprzez pieniądze pochodzące z UEFA z tytułu gry w Champions League i zyski z praw do transmisji telewizyjnych. Drużyna jednak nie zakwalifikowała się do europejskich rozgrywek i by ratować się przed finansową katastrofą w klubie rozpoczęto prawdziwą wyprzedaż. Wśród sprzedanych zawodników uwagę przykuwają szczególnie osoby Rio Ferdinanda i Jonathana Woodgate’a. Zmieniali się także trenerzy: Davida O’Leary’ego zastąpił Terry Venables, a po nim na ławce trenerskiej zasiadł Peter Reid. Natomiast Peter Risdale poczuł się na tyle niewygodnie na mostku kapitańskim łodzi pt.”Leeds United”, że zrezygnował ze swojej funkcji i opuścił tonący statek. Sytuację klubu miał uratować ekspert nauk ekonomicznych, Profesor John McKenzie. Totalny brak stabilizacji doprowadził w 2004 roku drużynę do The Championship. Jesienią tego samego roku, z powodu długów Leeds było zmuszone sprzedać obydwa boiska treningowe (4,2mln funtów) i stadion Elland Road.</p>
<p>Drużyna nie grała dobrze i nietrudno się domyśleć, iż dochodziło do ciągłych zmian menadżerów. 4 maja 2007 roku klub dołączył do Company Voluntary Arrangement (organizacja pomagająca zadłużonym przedsiębiorstwom) co poskutkowało odjęciem 10 punktów z ligowej tabeli i drużyna ostatecznie wylądowała w 3. lidze angielskiej.</p>
<p>Jak się miewa obecnie <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>? <a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Sir Alex Ferguson</a> może już nie stosuje suszarki w przerwie meczu, ale dalej niestrudzenie żuje gumę na ławce trenerskiej United. <a href="http://redlog.pl/tag/ryan-giggs/" title="Ryan Giggs" class="tagLink">Ryan Giggs</a> i <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a> wciąż cieszą się dobrym zdrowiem i zdobywają kolejne tytuły. Czerwone Diabły są aktualnym Mistrzem Anglii, Europy i Świata. Tymczasem Leeds ekscytuje się &#8216;bitwami&#8217; z Oldham Athletic i Bristol Rovers. Piłkarska karuzela wyhamowała tam już dawno.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/leeds-united" title="Leeds United">Leeds United</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2009/02/21/wojna-dwoch-roz-manchester-united-vs-leeds/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Piłka nożna: sposób na życie czy łatwy zarobek?</title>
		<link>http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 20:10:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Prezydent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Trudne tematy]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[piłka nożna]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/"><img title="Piłka nożna: sposób na życie czy łatwy zarobek?" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/pilka_nozna.jpg" alt="Piłka nożna" width="520" height="220" /></a>
Życiowa pasja, zwykły zawód i sposób na zarabianie pieniędzy czy może kolejna przygoda na drodze do świętego spokoju? Jak zawodnicy traktują swoje kariery i piłkę nożną samą w sobie? Odpowiedź na te pytania z każdym dniem staje się coraz bardziej złożona i niejednoznaczna.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/pieniadze" title="pieniądze">pieniądze</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/pilka-nozna" title="piłka nożna">piłka nożna</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/"><img title="Piłka nożna: sposób na życie czy łatwy zarobek?" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/pilka_nozna.jpg" alt="Piłka nożna" width="520" height="220" /></a><br />
Życiowa pasja, zwykły zawód i sposób na zarabianie pieniędzy czy może kolejna przygoda na drodze do świętego spokoju? Jak zawodnicy traktują swoje kariery i piłkę nożną samą w sobie? Odpowiedź na te pytania z każdym dniem staje się coraz bardziej złożona i niejednoznaczna.<br />
<span id="more-775"></span><br />
Morze pieniędzy, milionowe kontrakty klubowe i reklamowe, rzesze wielbicieli na stadionach i miano bohaterów – to wszystko czeka na ludzi, którzy co 3 dni na skrawku zieleni dostarczają rozrywki milionom kibiców na całym świecie. Nic tak nie wpływa na ludzką próżność jak poklask innych i długi rząd cyfr na koncie bankowym. Piłkarze zarabiają coraz większe pieniądze, kluby mogą liczyć na hojnych sponsorów i jednocześnie przeznaczają astronomiczne sumy na nowe transfery i gaże swoich podopiecznych.</p>
<p>Jak w tej atmosferze pełnej przepychu, wielkich pieniędzy nie zapomnieć istoty najpiękniejszej dyscypliny sportowej? Kiedy zawodnicy przekraczają granice, która wyznaczała im cele w sportowej karierze: zdobywanie trofeum czy kolekcjonowanie funtów w sejfie? Komercja zabija sport i psuje nie tylko gwiazdy ale także zwykłych szarych zawodników z niższych lig, którzy zarabiając więcej niż przeciętny obywatel żyją z głowa w chmurach. Jednak z racji swoich ‘niebanalnych’ umiejętności ekstraklasę, Mundial, o Lidze Mistrzów już nie wspominając, mogą obejrzeć tylko w telewizji.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/Cafu2.jpg"><img title="Cafu" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/.thumbs/.Cafu2.jpg" alt="Cafu" width="165" height="220" align="left" /></a>Pierwszym bohaterem niniejszego artykułu będzie Marcos Evangelista de Moraes, szerzej znany kibicom jako Cafu. Brazylijczyk w swojej bogatej karierze zdobył między innymi dwa Mistrzostwa Świata oraz Puchar Europy z AC Milan. Obrońca  wkroczył jednak w końcu w taki wiek, w którym grał coraz mniej na San Siro. Podobno Milan Lab czyni cuda &#8211; jeden jeszcze czasami biega po boisku – Maldini &#8211; ale najwidoczniej kariera 38-letniego zawodnika nie wiodła tą samą drogą co włoskiego weterana. 16 marca 2008 roku klub z Mediolanu ogłosił, iż wygasa kontrakt Brazylijczyka i z końcem sezonu opuści on ekipę Rossoneri. Cafu jednak nie chciał zrezygnować z przyjemności, jaką dawała mu gra w piłkę. 13 grudnia br. ogłoszono, iż były obrońca Romy i AC Milan podpisze kontrakt z angielskim zespołem Garforth Town, występującym w Northern Premier League Division One North, czyli odpowiedniku polskiej 8. ligi! Brazylijczyk ma dołączyć do nowego zespołu w styczniu.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/Sokrates3.jpg"><img title="Sokrates" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/.thumbs/.Sokrates3.jpg" alt="Sokrates" width="147" height="220" align="right" /></a>Co ciekawe, nie jest pierwszym obywatelem kraju samby, który u schyłku swojej przygody z futbolem trafił do tego 15-tysięcznego miasta w północnej Anglii. W 2004 r. do zespołu z hrabstwa West Yorkshire trafił na miesięczne wypożyczenie słynny Sokrates. Wybitny rozgrywający, a zarazem nałogowy palacz i alkoholik oraz jeden z niewielu piłkarzy posiadających wyższe wykształcenie (lekarz i doktor nauk filozoficznych) przez 4 tygodnie pełnił rolę grającego trenera. Razem z nim do amatorskiej drużyny dołączył inny znany reprezentant Brazylii – Careca. Właściciel klubu, Simon Clifford nie krył radości podpisując kontrakty ze słynnymi piłkarzami:</p>
<blockquote><p>[Sokrates] Jest wciąż w dobrej formie, nawet pomimo tego, że stale pali. Jestem dosyć surowy pod względem dyscypliny i palenia, ale sądzę, iż mogę zrobić dla niego wyjątek.</p></blockquote>
<p>Co natomiast łączy <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> z Garforth Town? Osoba Lee Sharpe’a. Były pomocnik Czerwonych Diabłów na koniec swojej futbolowej kariery również dał się skusić Simonowi Cliffordowi i zawitał do 8. ligi angielskiej.<br />
Zapytacie pewnie, co przyciągnęło owych zawodników do amatorskiego klubu z nizin wyspiarskiego systemu piłkarskiego? Pieniądze? Absolutnie nie!</p>
<blockquote><p>Przepytałem kilku graczy i Sokrates oznajmił, że jest zainteresowany. Jest to człowiek kierujący się w życiu zasadami i nie interesują go pieniądze – co się bardzo dobrze składa, ponieważ nie płacimy mu – Simon Clifford.</p></blockquote>
<p>Bo przecież jakie gaże mógłby zaoferować takim sławom amatorski klub z nizin wyspiarskiego systemu piłkarskiego? Być może proboszcz tamtejszej parafii zbierał na tacy na wypłatę dla Sokratesa, ale bardziej logiczne wydaje się wyjaśnienie miłości do futbolu i radości z kopania kawałka skóry. Powyższe przykłady stoją w całkowitej opozycji do współczesnego wzoru, według którego postępują zawodnicy w zaawansowanym wieku (jak na kryteria sportowe). Postanawiają dorobić sobie na emeryturę i spokojnie liczą zyski z eskapad do Kataru czy Arabii Saudyjskiej. Przykładów jest dosyć sporo. Gabriel Batistuta, Romario, Fernando Hierro – wszyscy nagle zapałali miłością do ropy i pełnili misję kaznodziei futbolu w naftowych krainach.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/Rivaldo.jpg"><img title="Rivaldo" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/.thumbs/.Rivaldo.jpg" alt="Rivaldo" width="220" height="173" align="left" /></a>Jednak totalną egzotykę zaserwował wszystkim obserwatorom piłki nożnej Rivaldo. 25 sierpnia bieżącego roku w radiu Greek Sport Radio Station ogłoszono, iż Brazylijczyk ze stolicy Grecji przeniesie się do stolicy Uzbekistanu i będzie reprezentować barwy FC Bunyodkor! Nie odkryję Ameryki stwierdzając, iż do przeprowadzki skłoniły go grube pieniądze jakie inkasuje tam za grę w jakże zacnej Uzbek League. Sam zawodnik potwierdził, iż otrzymał od klubu „bardzo kuszącą ofertę kontraktu” i prosił o zrozumienie fanów:</p>
<blockquote><p>Proszę o wybaczenie kibiców AEK, ale nie mogłem odmówić w obliczu takiej propozycji.<br />
Coś bardzo pozytywnego przytrafiło mi się pod koniec mojej kariery i nie mogłem odrzucić takiej oferty.</p></blockquote>
<p>Warto w tym miejscu także dodać, że trenerem FC Bunyodkor jest Zico, a włodarze uzbeckiego klubu byli bardzo blisko ściągnięcia z Barcelony Sameula Eto&#8217;o. Kameruńczyk jednak poszedł po rozum do głowy i dzisiaj kroczy z katalońskim zespołem od zwycięstwa do zwycięstwa w hiszpańskiej lidze.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/Robinho2.jpg"><img title="Robinho" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/.thumbs/.Robinho2.jpg" alt="Robinho" width="220" height="149" align="right" /></a>Nie brakuje również znanych piłkarzy, którzy grając w klubie aspirującym o najbardziej znaczące trofea zmienili środowisko na zupełnie nie przystające ich sportowym ambicjom. O transferze Robinho do Chelsea było bardzo głośno podczas ostatniego lata. Zarówno Real Madryt jak i londyński klub byli prawie pewne tego, iż transakcja dojdzie do skutku i od nowego sezonu Brazylijczyk zawita na Stamford Bridge.<br />
27 sierpnia 2008 r. Peter Kenyon oświadczył, iż jest pewien pozytywnego zakończenia sprawy. Nieoczekiwanie, w ostatnim dniu okienka transferowego do walki o zawodnika włączył się Manchester City z sakiewką pełną funtów od Abu Dhabi i niespodziewanie Robinho przeprowadził się na Eastlands Stadium. Sam piłkarz stwierdził, iż City to wielki klub, a obecność jego przyjaciół &#8211; Jo i Elano była dodatkową zachętą do zasilenia ekipy The Citizens. Nikt nie jest jednak na tyle głupi, by uwierzyć, że City to drużyna, w której gra o najwyższe zaszczyty to chleb powszedni, a Brazylijczyk trafił pod opiekuńcze skrzydła Arabów z miłości do wygrywania. Jak się spekuluje, tygodniowe zarobki Robinho w nowym klubie to 160tys. funtów. Komentarz prezydenta Realu, Ramona Calderona dla hiszpańskiej telewizji Veo mówi wszystko:</p>
<blockquote><p>Sprzedaliśmy Robinho biorąc pod uwagę wszystkie ludzkie i sportowe czynniki.</p>
<p>Fakt, iż zaakceptował ofertę Manchesteru City świadczy o tym, iż nie zmienia drużyny ze względów sportowych.</p></blockquote>
<p>Oficjel Królewskich rzucił również trochę światła na osobiste problemy Brazylijczyka:</p>
<blockquote><p>[Trener Bernd] Schuster sądził do wczoraj, iż jest w stanie go nawrócić, ale nie o to w tym wszystkim chodziło.</p>
<p>Zawsze kiedy z nim rozmawiałem, był bardzo smutny, płakał i prosił o pozwolenie na opuszczenie Hiszpanii. Real Madryt jest ważniejszy niż jakiekolwiek gracz.</p>
<p>To świetny dzieciak, ale ma złych doradców.</p></blockquote>
<p>Obecnie City znajduje się w strefie spadkowej Premier League. Czy w drugiej lidze dalej będzie dla Brazylijczyka to wielki klub? Robinho liczył po prostu na bogate święta w grudniu 2008 roku.</p>
<p>Talent do gry w piłkę (ach, te dośrodkowania), westchnienia milionów kobiet, związek z Posh Spice i smykałka do biznesu wyniosły wychowanka <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> na pierwsze strony gazet. Najpopularniejszy zarówno na boisku, jak i poza nim, zyskał status ikony futbolu na świecie. David Beckham to dla ludzi ktoś więcej niż tylko piłkarz &#8211; to gwiazda pod każdym względem.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/David_Beckham_LA.jpg"><img title="David Beckham w LA Galaxy" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/12/ilustracje/.thumbs/.David_Beckham_LA.jpg" alt="David Beckham w LA Galaxy" width="220" height="220" align="left" /></a><a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Sir Alex Ferguson</a> z pewnością przeklina towarzyskie spotkanie Czerwonych Diabłów w 1997 r., kiedy David poznał Victorię, a 4 luty 1999 roku, kiedy Becks poślubił Posh Spice to chyba najgorszy dzień w jego życiu. Tym samym szkockiemu menadżerowi trafił się nowy, acz niechciany zawodnik do drużyny. Pamiętna odpowiedź bossa United <em>&#8222;A mogę mieć dwie kule?&#8221;</em> na pytanie kogo by zastrzelił, Wengera czy Victorie Beckham mając tylko jeden kulę w pistolecie [cytuję z pamięci] obrazuje z jakimi przeciwnikami miał do czynienia w swojej trenerskiej karierze. Nie da się ukryć, iż piłkarz znalazł się pod dużym wpływem swojej żony, która pałała wielką sympatią do sir Alexa. Z deszczowego Manchesteru, skrzydłowy przeniósł się do słonecznego Madrytu i Victoria zatruwała już życie komu innemu. 4-letnia gra w barwach Królewskich zaowocowała zaledwie jednym trofeum, a mianowicie Mistrzostwem Hiszpanii zdobytym w ostatnim sezonie Beckhama w Realu. Jeszcze w trakcie rozgrywek głośno się mówiło o tym, iż Anglik szuka już nowej drużyny. Oczywiście w przypadku takiej persony jak Beckham nie mogło zabraknąć spekulacji transferowych, a o zainteresowanie jego osobą podejrzewano między innymi Bolton, Newcastle, Inter, AC Milan, a także różne kluby z amerykańskiej Major League Soccer. 11 stycznia oficjalnie potwierdzono, iż wraz z 1 lipca 2007 roku najpopularniejszy piłkarz na świecie stanie się częścią ekipy Los Angeles Galaxy. Nie mniej szokujące okazały się zapiski w umowie, według których David za 5-letni kontrakt z drużyną z Kalifornii ma otrzymać 250 milionów dolarów! Oczywiście, sam zawodnik upierał się, iż gra w MLS to dla niego wielkie wyzwanie, a jego głównym celem popularyzacja soccera w USA.</p>
<blockquote><p>W tym tygodniu Real Madryt zapytał mnie o decyzje odnośnie mojej przyszłości i zaoferował przedłużenie kontraktu na dwa sezony. Po przedyskutowaniu kilku opcji z moją rodziną i doradcami czy zostać w Madrycie czy może przenieść się do jakiegoś znaczącego, brytyjskiego lub europejskiego klubu, zdecydowałem dołączyć do Los Angeles Galaxy i grac od sierpnia w MLS.</p>
<p>Jestem dumny z tego, iż mogłem grac dla dwóch największych klubów w piłce nożnej i nie mogę się  doczekać nowego wyzwania, jakim będzie popularyzacja piłki nożnej w kraju, który pasjonuje się swoimi własnymi dyscyplinami sportu.</p>
<p>Nie przybywam tutaj, aby być supergwiazdą. Chcę być częścią drużyny, ciężko pracować i wygrywać trofea. Dla mnie chodzi o futbol. Jestem tutaj po to, by zrobić różnicę. Przybywam, aby grac w piłkę.</p></blockquote>
<p>Rozpowszechnianie futbolu to oczywiście bardzo szczytny cel, a milion dolarów na tydzień nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Jednak gra w Stanach to raczej furtka dla zawodników, którzy nie są szczególnie rozchwytywani w Europie i nie mogą liczyć na angaż w żadnej z liczących się drużyn na Starym Kontynencie. Becks postanowił zrobić świetny interes, bo przecież jakie znaczenie mogą mieć tytuły MLS dla piłkarza, który wygrał Ligę Mistrzów, Premiership i Primera Division? Nigdy nie uwierzę w misjonarskie zapędy Anglika. Pieniądze (tym bardziej tak duże w tym przypadku!) przesłoniły mu ambicje piłkarskie.</p>
<p>Finansowa motywacja spędzenia ostatnich lat czy miesięcy swojej kariery w dosyć abstrakcyjnych, jak na ambicje najlepszych piłkarzy, ligach jest dla mnie oczywiście zrozumiała. Starość nie radość, a na sanatorium w Ciechocinku trzeba odłożyć ;-) To proste: <em>Money makes the World go round</em>. Z drugiej strony można znaleźć takie przykłady jak Cafu, które dowodzą, że piłka nożna może być dla zawodników wartością samą w sobie, godną poświęcenia i wyrzeczenia się korzyści materialnych z tego tytułu.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/pieniadze" title="pieniądze">pieniądze</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/pilka-nozna" title="piłka nożna">piłka nożna</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2008/12/23/pilka-nozna-sposob-na-zycie-czy-latwy-zarobek/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

