<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów &#187; Czytelnik</title>
	<atom:link href="http://redlog.pl/author/czytelnik/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://redlog.pl</link>
	<description>Because we are United</description>
	<image>
		<url><![CDATA[http://redlog.pl/redlog.pl/wp-content/themes/redlog2.1/images/redlog_logotyp_m.jpg]]></url>
		<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów</title>
		<link>http://redlog.pl</link>
	</image>
	<pubDate>Sat, 11 Feb 2012 18:59:00 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>„Derby Europy”? Wolne żarty…</title>
		<link>http://redlog.pl/2012/01/21/derby-europy-wolne-zarty/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2012/01/21/derby-europy-wolne-zarty/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 17:15:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Waszym zdaniem]]></category>
		<category><![CDATA[FC Barcelona]]></category>
		<category><![CDATA[Real Madryt]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2012/01/21/derby-europy-wolne-zarty/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><em>Wielkie derby Europy</em> - po tym określeniu każdy szanujący się kibic piłki nożnej ma w myślach synonim - Real Madryt vs FC Barcelona. Huczne zapowiedzi nawet czasem miesiąc przed samymi Derbami Hiszpanii ukazują, jak wielkim medialnym spektaklem są te potyczki. Jednak czy to już nie przesada? Czy takiego epitetu są godne te spotkania? Oglądając wnikliwie ostatnie starcia, powyższe stwierdzenie przyprawia mnie o śmieszność.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2012/01/21/derby-europy-wolne-zarty/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/fc-barcelona" title="FC Barcelona">FC Barcelona</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/real-madryt" title="Real Madryt">Real Madryt</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2012/01/21/derby-europy-wolne-zarty/" title="„Derby Europy”? Wolne żarty…"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/12/ronaldo_gran_derbi.jpg" alt="„Derby Europy”? Wolne żarty…" /></a><em>Wielkie derby Europy</em> &#8211; po tym określeniu każdy szanujący się kibic piłki nożnej ma w myślach synonim &#8211; Real Madryt vs FC Barcelona. Huczne zapowiedzi nawet czasem miesiąc przed samymi Derbami Hiszpanii ukazują, jak wielkim medialnym spektaklem są te potyczki. Jednak czy to już nie przesada? Czy takiego epitetu są godne te spotkania? Oglądając wnikliwie ostatnie starcia, powyższe stwierdzenie przyprawia mnie o śmieszność.<br />
<span id="more-2230"></span></p>
<p>Mimo, że jestem kibicem ligi angielskiej, to mecze Realu z Barceloną od małego były dla mnie wielką atrakcją, może nawet większą od angielskich hitów. Zawsze zbierałem się z kolegami przed telewizorem z nadzieją, że ujrzę świetne widowisko: takie, na jakie zasługują określenia z zapowiedzi przedmeczowych. Niestety ostatnimi czasy z roku na rok zamiast wielkich emocji i podekscytowania jest wielkie zażenowanie, bo znów zwycięzca jest ten sam i już nie chodzi o wynik, ale o grę Realu, a nawet jej brak w starciach z obecnym mistrzem Hiszpanii.</p>
<p>Sezon 2008/2009 &#8211; chyba jeden z najbardziej bolesnych sezonów dla fanów drużyny ze stolicy Hiszpanii. To od tego momentu Real nie potrafi odnieść zwycięstwa w lidze i w tym właśnie sezonie został wprost skompromitowani. Porażka na Camp Nou 0:2 chyba nie była wielką niespodzianką, jednak rewanż na Santiago Bernabeu był istnym koszmarem dla „Królewskich”, bo zostali zdeklasowani przez Barceloną grą i wynikiem aż… 2:6. Fani z Madrytu odgrażali się, że w następnym sezonie będzie lepiej, a to ośmieszenie było zwykłym wypadkiem przy pracy. Niestety w sezonie 2009/2010 doznali kolejnych dwóch porażek: 1:0 oraz 0:2. Zarząd najbardziej utytułowanego klubu z Europy zdecydował się na radykalne kroki: zatrudnieniem Jose Mourinho, który wydawał się mieć patent na „Barce”, gdyż ogrywał ją trenując Inter Mediolan. Kibice wicemistrza Hiszpanii zostali szybko sprowadzeni na ziemię, gdy ich ulubieńcy wprost ośmieszyli się, ulegając odwiecznemu rywalowi aż 0:5. Oglądałem tamten mecz i po zastanowieniu musiałem przyznać, że chyba nigdy nie oglądałem tak bezradnego klubu na boisku, jakim wtedy był właśnie Real Madryt.</p>
<p>Kolejne starcie &#8211; tym razem na własnym obiekcie &#8211; dodało nieco „miodu w serca” sympatykom Realu, bo udało im się zremisować 1:1. Przyszedł potem finał Pucharu Króla i pierwszy triumf Realu od dawna, bądź co bądź po dogrywce, ale wygrali 1:0 z „Katalończykami”. „Chwile” później przyszedł czas na półfinały LM, a w jednym z nich los skazał na siebie po raz kolejny obie ekipy. Jeżeli ktoś myślał, że zwycięstwo w pucharze doda ekipie z Madrytu skrzydeł, to mocno się rozczarował. Barcelona na terenie Realu pewnie wygrała 0:2, a w rewanżu dopełniła formalności remisując 1:1. Na początek obecnego sezonu kibice znowu doczekali się „El Clasico”, bo oba kluby zmierzyły się w Superpucharze Hiszpanii, jednak znowu trofeum zgarnął zespół z Katalonii, triumfując w dwumeczu 5:4. </p>
<p>Jakiś czas później, a dokładnie 10 grudnia, przyszły kolejne „wielce oczekiwane” Derby Europy, którymi oczywiście był mecz Realu Madryt kontra FC Barcelona. Wydawało się, że to jest chyba ten moment na pokonanie wielkiej Barcelony, bo kiedy jak nie teraz, gdy Barca obniżyła nieco loty, zaś Real mecz za meczem deklasował rywali na ligowym podwórku? Tak wskazywał nawet początek meczu, bo bramka zdobyta na początku i świetna gra do jakiejś 25. minuty dawały wielkie nadzieje na pierwszy sukces ligowy „za sterem” Mourinhio. Niestety jednak fortuna znowu nie okazała się przyjazna dla portugalskiego trenera, bo jego zespół finalnie uległ Katalończykom 1:3, a gra jego podopiecznych w drugiej połowie wołała o pomstę do nieba. </p>
<p>Zrządzenie losu znowu i jak na razie po raz ostatni połączyły ścieżki obu drużyn, gdyż natrafiły na siebie już w ćwierćfinale Pucharu Króla i ten mecz do końca skłonił mnie do napisania tego tekstu. Przyznam szczerze, że tym razem zastanawiałem się nad obejrzeniem tego „hitu”, bo w myślach brzmiał obiektywny głos „i tak wygra Barcelona”. Zmobilizowałem się jednak i zasiadłem do telewizora. Niestety po meczu miałem racje, bo ekipa z Madrytu przegrała na Santiago Bernabeu  1:2 z teamem Josepa Guardioli, nie grając po raz wtóry wielkiego spotkania.</p>
<p>Przechodząc do sedna, odnosząc się do mojego przykładu i zaczerpnięcia opinii od kolegów czy komentarzy w Internecie neutralnych kibiców piłki nożnej, muszę przyznać, że te mecze najwyraźniej w świecie stają się nudne. Może na to wskazywać wielce czynników: ciągłe wymówki Jose „bo sędziowie”, „bo Barca miała szczęście”, „bo pogoda” czy też słabe aktorstwo co niektórych zawodników, wielka ilość spotkań tych zespołów w jednym sezonie oraz przede wszystkim wielka dominacja Barcelony nad Realem powoduje, że te mecze tracą doszczętnie swój blask i stają się mało atrakcyjne. To mamy nazywać „Derbami Europy”?! Nie róbmy sobie żartów z tego pięknego sportu.</p>
<p>Teraz Drodzy kibice do was pytanie: czy wolicie takie pojedynki czy dajmy na to Derby Mediolanu, gdzie nawet jasnowidze nie potrafią nigdy trafić kto będzie zwycięzcą. A może spotkania derbowe pomiędzy Chelsea i Arsenalem, które rok w rok dostarczają niewyobrażalnie wiele emocji i bramek. A może raczej potyczki pomiędzy Manchesterem City a United, które stają się w ostatnim prawdziwymi spektaklami?</p>
<p>Autor: <strong>Paweł Sędłak</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/fc-barcelona" title="FC Barcelona">FC Barcelona</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/real-madryt" title="Real Madryt">Real Madryt</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2012/01/21/derby-europy-wolne-zarty/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Strzał z dystansu &#8211; element zapomniany</title>
		<link>http://redlog.pl/2012/01/12/strzal-z-dystansu-element-zapomniany/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2012/01/12/strzal-z-dystansu-element-zapomniany/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 16:19:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Zawodnicy]]></category>
		<category><![CDATA[Paul Scholes]]></category>
		<category><![CDATA[taktyka]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2012/01/12/strzal-z-dystansu-element-zapomniany/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>Mecz Manchesteru City z Manchesterem United nie układał się jak zwyczajne spotkanie. Przez pierwsze dziesięć minut Czerwone Diabły siedziały na swojej połowie i czekały, aż przejdzie huragan. Niedługo potem piękną główką popisał się Rooney, a jeden z antybohaterów tego spotkania – Chris Foy, postanowił wtrącić swoje trzy grosze i wyrzucić z boiska Kompanego. Słusznie czy niesłusznie, nie o tym chcę się rozpisywać, bo na pewno zajmą się tym inni, bardziej zaznajomieni z przepisami i bez dwóch zdań bardziej kompetentni od przeciętnego zjadacza chleba.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2012/01/12/strzal-z-dystansu-element-zapomniany/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes" title="Paul Scholes">Paul Scholes</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/taktyka" title="taktyka">taktyka</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2012/01/12/strzal-z-dystansu-element-zapomniany/" title="Strzał z dystansu - element zapomniany"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2012/01/scholes_barcelona.jpg" alt="Strzał z dystansu - element zapomniany" /></a>Mecz Manchesteru City z Manchesterem United nie układał się jak zwyczajne spotkanie. Przez pierwsze dziesięć minut Czerwone Diabły siedziały na swojej połowie i czekały, aż przejdzie huragan. Niedługo potem piękną główką popisał się Rooney, a jeden z antybohaterów tego spotkania – Chris Foy, postanowił wtrącić swoje trzy grosze i wyrzucić z boiska Kompanego. Słusznie czy niesłusznie, nie o tym chcę się rozpisywać, bo na pewno zajmą się tym inni, bardziej zaznajomieni z przepisami i bez dwóch zdań bardziej kompetentni od przeciętnego zjadacza chleba.<br />
<span id="more-2224"></span></p>
<p>Im dalej w mecz, tym robiło się ciekawiej. Gol Welbecka po dość słabym zachowaniu obrońców City i jedna z niewielu decyzji Foya, która mimo wszystko kontrowersyjna nie była – podyktowanie karnego, zamienionego na raty w trzecie trafienie przez <a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Wayne Rooney" class="tagLink">Wayne Rooney</a>. Do przerwy United wygrywało 3:0, grało 11 na 10, a wszyscy zastanawiali się, ile jeszcze bramek uda się wbić osłabionym rywalom z Etihad Stadium. W chwili, gdy piszę to zdanie jest 81. minuta spotkania, a <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Man United</a> nie wbiło ani jednej bramki, ba, straciło dwie. Chris Foy w drugiej połowie powinien podyktować drugiego karnego dla United, ale dobra, przed przerwą powinien dać Giggsowi co najmniej żółtą kartkę za zrównanie z ziemią Aguero, więc załóżmy, że chciał wyrównać rachunki.</p>
<p>Z innych pozytywnych wiadomości – na boisko wrócił <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a>. To taki 37-letni rudzielec w czerwonej koszulce, który obecnie będzie biegał po murawie z numerem 22. Do tej pory nie wiadomo, czy to akt desperacji, czy próba wymuszenia na naszych kochanych właścicielach wyłożenia wielkich pieniędzy na naprawdę dobrego pomocnika, a może sir Alex przekonał Rudego Księcia, bo po prostu dobrze mieć takiego Scholesa u siebie. Tylko że tu pojawia się problem wieku – 37 lat na karku oznacza, że do tej właściwej emerytury, a nie przerywanej, już naprawdę jest bliżej niż dalej (tak, panie Giggs, to pana też się tyczy) i choć chęć gry pozostaje, możliwości fizyczne już nie te. W dzisiejszym futbolu, w którym gra jest coraz szybsza, coraz więcej się biega i nawet najlepiej przygotowani fizycznie mogą mieć okazyjnie problemy, nie możemy wymagać cudów od naszych oldbojów, czego świadkami byliśmy przy drugiej bramce dla City (choć skłaniam się też ku opinii, że Scholesy po prostu nie wszedł w meczowy rytm).</p>
<p>W każdej sondzie pod tytułem „Na jakiej pozycji <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> potrzebuje wzmocnień?” odpowiedź brzmi „w pomocy”. Sam zagłosowałem w pięciu czy sześciu takich właśnie na środek pola (głównie dlatego, że nie można wybrać prawej obrony). Ale, w przeciwieństwie do 90% kibiców, którzy zbawiciela upatrują w kreatywnym środkowym pomocniku takim jak Sneijder, Modric, a ostatnio też i Kaka, mam inny pomysł na wzmocnienie United. Mamy Andersona i Cleverleya, którzy wspierani czasami przez Giggsa, oczywiście zakładając, że cała trójka jest zdrowa i w formie, powinni w zupełności wystarczyć, zwłaszcza, że Ando i Clev nie są w wieku Walijczyka. Moim skromnym zdaniem jest nam potrzebny pomocnik z petardą w nodze, który będzie łamał poprzeczki i rozrywał siatki, a przy okazji porządnie odbierze piłkę. Coś jak Darron Gibson, ale jakieś czterdzieści sześć razy lepszy.</p>
<p>Jeżeli ktoś uważnie śledził zakończony przed paroma chwilami derbowy pojedynek, można było zauważyć jedną zasadniczą analogię do hokeja na lodzie. Otóż w takim NHL, gdy mamy do czynienia z powerplayem (grą w przewadze &#8211; dla niezaznajomionych), drużyna, która posiada przewagę liczebną trzyma przeciwnika w hokejowym zamku, podając krążek po obwodzie, szukając możliwości przebicia się przez szyki obronne, w konsekwencji uderzając na bramkę i pokonując bramkarza. Nie inaczej było w przypadku <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>, który z uporem maniaka chciał trzymać swoich rywali w błękitnych koszulkach w okolicach ich pola karnego, szukając podania do skrzydła, stamtąd płaskiego dośrodkowania w nadziei na znalezienie Rooneya albo Welbecka, którzy mieliby wykończyć akcję strzałem z bliska. City było jednak znakomicie ustawione, szyki obronne, mimo przewagi liczebnej przeciwnika, cechowała podręcznikowa wręcz organizacja. W tym momencie przydałoby się coś, co w koszykówce nazywa się inside-outside. Gdy rozgrywający podaje do centra, żeby ten zagrał tyłem do kosza, zazwyczaj do środkowego podchodzi drugi zawodnik rywala, a wtedy taki Gortat wyrzuca piłkę na obwód do niekrytego zawodnika na obwodzie, który słynie z bycia strzelcem wyborowym i, jeśli nie jest Bryantem albo LeBronem, rzuci trójkę i zazwyczaj zrobi to celnie.</p>
<p>Podobną metodę można byłoby zastosować w przypadku United. Giggs i Valencia wraz z Evrą i Jonesem pchają się skrzydłami, a wtedy na 25 metrze czai się pomocnik, który w razie nieudanej próby przebicia się flanką otrzymałby piłkę, a następnie pociągnął za spust i uwolnił potężną prawą nogę. Oczywiście nie można zagwarantować skuteczności tej metody, ale kto broni spróbować, skoro plan A zawiódł. Wydaje się ostatnimi czasy, że sir Alex, gdy planu A nie uda się wykonać, siedzi na ławce i tyle. Trzeba mieć kilka rozwiązań i potężne uderzenie z dystansu może być właśnie jednym z nich. Może gdyby podczas pucharowego spotkania gracze United pokusili się o takie rozwiązanie (o ile się nie mylę, raz sprzed pola karnego spróbował Rooney, ale to nie było granie skrzydłami w „zamku”), zobaczylibyśmy czwartą bramkę dla MU, a nie obgryzali paznokcie do ostatniego gwizdka pana Foya.</p>
<p>Pozostaje tylko pytanie, kto mógłby być za ten element odpowiedzialny. Kiedyś idealnym kandydatem był właśnie Scholes, który potrafił zrobić <a href="http://www.youtube.com/watch?v=uyK-Ome7yUw">takie rzeczy</a>.</p>
<p>Teraz, jeśli mielibyśmy się trzymać angielskiego przepisu na szczęście, kandydatem mógłby być Tom Huddlestone:<br />
<iframe width="520" height="294" src="http://www.youtube.com/embed/2dcGMApCOAo" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>W Anglii przebywał także pewien Islandczyk, Gylfi Sigurdsson:<br />
<iframe width="520" height="294" src="http://www.youtube.com/embed/saLMJEaMM6M" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Jeśli chcielibyśmy zaś wzmocnić się kosztem innej drużyny z Premiership, może Cheick Tiote?<br />
<iframe width="520" height="294" src="http://www.youtube.com/embed/zLn3rWp2UwQ" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>I ostatnia już propozycja – Toni Kroos.<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/mBLmUNN3F-Q" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Oczywiście takich zawodników jest wielu, trzeba tylko poszukać odpowiedniego. Moim zdaniem warto, dodatkowa opcja w ataku zawsze się przyda.</p>
<p><strong>Autor: Michał Rygiel</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes" title="Paul Scholes">Paul Scholes</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/taktyka" title="taktyka">taktyka</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2012/01/12/strzal-z-dystansu-element-zapomniany/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Mocarze i podlotki</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/12/09/mocarze-i-podlotki/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/12/09/mocarze-i-podlotki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Dec 2011 14:10:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Waszym zdaniem]]></category>
		<category><![CDATA[Liga Mistrzów]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/12/09/mocarze-i-podlotki/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>Jak w popularnej, z lekka krzykliwej reklamie: "niemożliwe staje się możliwe". Bodaj Alan Hansen przewidywał przed ostatnią kolejką fazy grupowej, że w nadchodzącym 2012 roku zobaczymy na niwie Ligi Mistrzów ledwie dwa angielskie zespoły. Arsenal, mimo że uważany za szaraczka wśród brytyjskiego kwartetu, okiełznał przypisanych mu grupowiczów jako pierwszy, wczoraj doszlusowała do fazy knockout londyńska Chelsea, dziś mieli obligatoryjnie awansować United i mogli fakultatywnie The Citizens. Rzeczywistość zweryfikowała poetyckie frazesy o ulokowaniu europejskiej stolicy piłkarstwa w Manchesterze, zsyłając kruchutkich mocarzy ku drugorzędnej Lidze Europy.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/12/09/mocarze-i-podlotki/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/12/09/mocarze-i-podlotki/" title="Mocarze i podlotki"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/12/fc_basel.jpg" alt="Mocarze i podlotki" /></a>Jak w popularnej, z lekka krzykliwej reklamie: &#8222;niemożliwe staje się możliwe&#8221;. Bodaj Alan Hansen przewidywał przed ostatnią kolejką fazy grupowej, że w nadchodzącym 2012 roku zobaczymy na niwie Ligi Mistrzów ledwie dwa angielskie zespoły. Arsenal, mimo że uważany za szaraczka wśród brytyjskiego kwartetu, okiełznał przypisanych mu grupowiczów jako pierwszy, wczoraj doszlusowała do fazy knockout londyńska Chelsea, dziś mieli obligatoryjnie awansować United i mogli fakultatywnie The Citizens. Rzeczywistość zweryfikowała poetyckie frazesy o ulokowaniu europejskiej stolicy piłkarstwa w Manchesterze, zsyłając kruchutkich mocarzy ku drugorzędnej Lidze Europy.<br />
<span id="more-2189"></span></p>
<p>Reforma Platiniego, upychająca słabsze kluby i klubiki w czeluściach Ligi Mistrzów, groziła ponoć wymordowaniem maluczkich przez nienasyconych drapieżców. Tytani futbolu mieli przejechać się po bezbronnych gościach w fazie grupowej i po najmniejszej linii oporu awansować dalej, bezbronni mieli natomiast dostarczyć tytanom gratisowych punktów i ewentualnie pomyśleć o udziale w wiosennej odsłonie Ligi Europy. Tymczasem żółtodzioby żyły wizją zupełnie odmienną, niepodważalnie wielkich podważyli, brutalnie wyrżnęli, wywalili z Ligi Mistrzów &#8211; z Ligi Mistrzów, na którą dotychczas nie wolno im było spozierać z charakterystyczną dla rosnących w siłę zachłannością. Grają dalej podlotki: Napoli, Basel, APOEL, na murawach mniej czcigodnych pohasają: Manchestery, Valencia i Porto.</p>
<p>Doszukujemy się w całej tej konstrukcji sensacji, trochę na wyrost. Przecież The Citizens dopiero próbują znaleźć ciepło w chatce Ligi Mistrzów, Porto standardowo nie przystępuje do sezonu w składzie silniejszym niż dysponował w sezonie poprzedzającym, a United przeżywali tożsame, a może i paskudniejsze katorgi nie dalej jak w sezonie 2005/2006. Podopieczni Fergusona zakończyli wówczas rozgrywki na miejscu ostatnim w grupie D, w porównaniu z dzisiejszą ekipą dysponowali znacznie potężniejszymi zasobami. Manchester zjednoczony jak nigdy płacze, bolesna to sprawa &#8211; fakt. Śmiertelnie ugodzonych póki co nie widać, jednakże co poniektórzy aktorzy &#8211; głównie z desek Teatru Marzeń &#8211; poobgryzają najpewniej paznokcie, spokojnych nocy zbyt wielu nie uświadczycie. Siwy Szkot ma drużynę w przebudowie, niewykluczone, że zechce posprzątać jeszcze precyzyjniej.</p>
<p>Pojęcie klęski opatula dziś kolosów, chwała łechta pogromców skazywanych na porażkę. Dla jednych to piękno futbolu, inni skandaliści z pogardą patrzą na heroicznych zwycięzców, obwieszczając drętwotę w dalszej części Champions League. Nonsens. Czyż nie o to właśnie chodzi w zespołowej grze zwanej piłką nożną, futbolem, a w innych krainach geograficznych i kulturowych soccerem? Czyż nie po to postronny obserwator z natury rzeczy kibicuje skazanemu<br />
na porażkę, by utrzeć nosa faworytom i zaśmiać się w twarz piewcom wielkości największych? Mieliśmy dziś szczęście, świadkowaliśmy istocie sportu &#8211; nie kasa rządzi światem, goliat też czasem pada, najróżniejsze okoliczności kreują kapitalny, nieraz niespodziewany bieg zdarzeń, wszystko to buduje historię, którą będziemy dzielić się latami.</p>
<p><strong>Autor: Adrian Walczak</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/liga-mistrzow" title="Liga Mistrzów">Liga Mistrzów</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/12/09/mocarze-i-podlotki/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Alex, przesadziłeś!</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/10/18/alex-przesadziles/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/10/18/alex-przesadziles/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Oct 2011 13:06:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Sir Alex Ferguson]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/10/18/alex-przesadziles/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>W sobotę w Anglii miało miejsce bardzo ważne wydarzenie, a dokładnie mecz pomiędzy Liverpoolem a Manchesterem United. Dla kibiców obu tych ekip jest to wręcz pojedynek na śmierć i życie, tym bardziej jak spojrzy się na to, co dokonało się podczas ostatniego sezonu. Podopieczni sir Alexa Fergusona zepchnęli z tzw. grzędy drużynę z miasta Beatlesów (Manchester United wyprzedził Liverpool w ilości zdobytych tytułów mistrza Anglii - Czerwone Diabły 19, The Reds 18).
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/10/18/alex-przesadziles/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson" title="Sir Alex Ferguson">Sir Alex Ferguson</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/10/18/alex-przesadziles/" title="Alex, przesadziłeś!"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/10/fergie_lfc.jpg" alt="Alex, przesadziłeś!" /></a>W sobotę w Anglii miało miejsce bardzo ważne wydarzenie, a dokładnie mecz pomiędzy Liverpoolem a Manchesterem United. Dla kibiców obu tych ekip jest to wręcz pojedynek na śmierć i życie, tym bardziej jak spojrzy się na to, co dokonało się podczas ostatniego sezonu. Podopieczni sir Alexa Fergusona zepchnęli z tzw. grzędy drużynę z miasta Beatlesów (<a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> wyprzedził Liverpool w ilości zdobytych tytułów mistrza Anglii &#8211; Czerwone Diabły 19, The Reds 18).<br />
<span id="more-2135"></span></p>
<p>Jak to zawsze bywa, przed takimi meczami jest wiele spekulacji. Jakie będą wyjściowe składy? Kto strzeli bramkę? Może zobaczymy jakieś czerwone kartki? Ciekawe czy obejrzymy dobry mecz? Nadszedł dzień meczu, wielkie napięcie, niepewność i inne emocje związane z oczekiwaniem na pojedynek odwiecznych rywali. Została godzina do pojedynku. Ciekawscy wyszukują już w internecie wyjściowe składy obu zespołów. Zestawienie ekipy Dalglisha zostało podane jako pierwsze i wiadomym jest, iż drużyna z Anfield Road chce zainkasować u siebie komplet punktów. Dobra, czas przejść do tematu i głównej myśli tego, co chciałbym tutaj przekazać. Tytuł wskazuje na co, a może lepiej na kogo zwrócę uwagę.</p>
<p><strong><a href="http://redlog.pl/" title="Man Utd" class="tagLink">Man Utd</a></strong>: De Gea &#8211; Smalling, Ferdinand, Evans, Evra &#8211; Park , Giggs, Fletcher, Jones , Young &#8211; Welbeck<br />
<strong>Ławka rezerwowych</strong>: Lindegaard, Valencia, <a href="http://redlog.pl/tag/anderson/" title="Anderson" class="tagLink">Anderson</a>, Rooney, Hernandez, <a href="http://redlog.pl/tag/anderson/" title="Nani" class="tagLink">Nani</a>, Carrick</p>
<p>Początek obiecujący. Bramkarz i formacja obronna bez większych zmian w porównaniu do poprzedniego spotkania, lecz jak to mówią „Im dalej w las tym więcej drzew”. W tym przypadku sprawdziło się to zdecydowanie. Linia pomocy obfituje już w kilka niespodzianek, a patrząc na napastnika, który wychodzi w pierwszym składzie, można doznać niemałego szoku. Wypadałoby omówić te zmiany, bo tak o nich piszę, ale nic szczególnego jeszcze nie przytoczyłem tutaj.</p>
<p>Pierwszym co się rzuca w oczy jest taktyka obrana przez dowódcę Czerwonych Diabłów. Słynne 4-5-1 wygrało w oczach Szkota ze skutecznym 4-4-2. Jak dobrze wiemy, przy ustawieniu z pięcioma zawodnikami w drugiej linii gra <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> nie powalała. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj bardziej męczyła się osoba, która mecz oglądała niż piłkarze biegający na boisku.</p>
<p>Druga niespodzianka to pojawienie się Phila Jonesa w linii pomocy. Owszem, było widać w wielu meczach z udziałem tego młodego Anglika, że lubi zapędzić się pod pole karne przeciwnika, ale bez przesady, to nie powód, aby obrońca grał jako środkowy pomocnik. Przez to nie wystąpił główny reżyser gry <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/anderson/" title="Anderson" class="tagLink">Anderson</a>. Ten utalentowany Brazylijczyk jak do tej pory występował we wszystkich spotkaniach Czerwonych Diabłów w Premiership i strzelił nawet dwie bramki.</p>
<p>Patrzę dalej i kolejne zaskoczenie. Nie mogę dostrzec w podstawowym składzie zawodnika, który występuje w koszulce z nr 17 na plecach. Jest to oczywiście Portugalczyk, <a href="http://redlog.pl/tag/anderson/" title="Nani" class="tagLink">Nani</a>. W ostatnich spotkaniach ekipy z Old Trafford był wyróżniającym się punktem w talii sir Alexa Fergusona. Nawet w meczach reprezentacyjnych udało mu się strzelić dwie bramki. Czemu nie wyszedł od pierwszej minuty? O to trzeba zapytać szkockiego managera, bo chyba tylko on zna odpowiedź na te jakże ważne pytanie. Kosztem Naniego w pierwszym składzie wybiegł Koreańczyk, Park. Jedyne co może usprawiedliwiać ten wybór, to pracowitość Azjaty. Według mnie lista cech, którymi były reprezentant Korei Południowej przewyższa Portugalczyka, się zakończyła.</p>
<p>To teraz mogę przejść do napastnika. Od początku, co dziwne, nie zagrał ani Rooney, ani Javier „Chicharito” Hernandez. O Berbatovie nie wspominam, bo chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się, że Bułgar z rzadka wchodzi na boisko w obecnych rozgrywkach o mistrzostwo Anglii. <a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Alex Ferguson</a> również nie okazał się wredny wobec kibiców Liverpoolu i Michael Owen, ex-liverpoolczyk, obserwował poczynania swoich klubowych kolegów jedynie z wysokości trybun na Anfield. Więc kto nam został? Tak, wybór padł na młodziutkiego i niezbyt doświadczonego Anglika, który nazywa się Danny Welbeck. Owszem, ma na swoim koncie już bramki w obecnym sezonie (strzelił już: Tottenhamowi, Arsenalowi, FC Basel i Norwich), ale to chyba nie jest jeszcze powód, aby grał on kosztem lepszych od siebie napastników. W mojej opinii tutaj wybór powinien paść na innego Syna Albionu, czyli Wayne&#8217;a Rooneya. Może <a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Alex Ferguson</a> pomyślał, że Rooney jest zawieszony po meczu reprezentacji Anglii z Czarnogórą również w Premiership? Ciekawe, ciekawe, trzeba go o to zapytać.</p>
<p>Jak zasugerowałem wcześniej, preferuję taktykę 4-4-2, więc teraz przyszedł czas, aby jednego pomocnika „zdjąć” kosztem napastnika. Mój wybór padł na doświadczonego Walijczyka, Ryana Giggsa. Dlaczego? Dlatego, iż żeby wprowadzić na boisko snajpera, wolę zrezygnować z zawodnika, który w mniejszym stopniu zabezpieczy tyły i wspomoże defensywę. Wiadomym jest, że Darren Fletcher lepiej wywiąże się z tego zadania niż Giggs, który gra zdecydowanie bardziej ofensywnie, więc zostawiam Fletcha, zdejmuję Giggsa, a w ataku ustawiam „Chicharito”. Ten Meksykanin jest fantastycznym zawodnikiem i dzięki swojemu sprytowi i szybkości mógłby spokojnie zgubić dwójkę rosłych i wolniejszych od siebie stoperów z Anfield (Carragher i Skrtel).</p>
<p>Patrząc na to, można zobaczyć, że z zawodników na ławce rezerwowych można byłoby spokojnie stworzyć lepsze formacje pomocy i ataku niż te, które od pierwszej minuty grały w meczu przeciwko Liverpoolowi. </p>
<p>Podczas tego spotkania widać było, iż to, co przed meczem założył sobie Ferguson nie sprawdza się tak, jak należy. Do przerwy było 0:0 i chyba wtedy Alex poszedł po rozum do głowy. Zdecydował się wysłać na rozgrzewkę Rooneya i Naniego. Nagle, w 68. minucie Gerrard strzelił gola i dla obu panów zakończyło się truchtanie za linią boczną. Zastąpili oni Parka i Younga. Dziesięć minut później, gdy wynik się nie zmienił, Szkot kazał wejść Hernandezowi za Phila Jonesa, który swoim występem, mówiąc łagodnie, nie zachwycił. Chwilę po wejściu „Groszek” mógł cieszyć się ze zdobytej bramki i na tablicy wyników widniało 1:1.</p>
<p>Na koniec jeszcze mógłbym dodać, iż po zejściu Jonesa to chyba Rooney dostał polecenie, aby zastąpić swojego rodaka na pozycji defensywnego pomocnika. Osobiście nie widziałem, aby Wayne stworzył jakiekolwiek zagrożenie i biegał pod polem karnym przeciwnika. Więcej go było zdecydowanie pod własną bramką. Mecz nie został przegrany przez <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>, lecz styl, w jakim remis na Anfield został ugrany, pozostawia wiele do życzenia. Jako kibic <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> mam nadzieję, że w przyszłości manager ekipy z Old Trafford nie będzie tak kombinował ze składem i wszystkie aspekty gry Czerwonych Diabłów będą funkcjonować zdecydowanie lepiej.</p>
<p><strong>Autor</strong>: Grzesiek Gawin</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson" title="Sir Alex Ferguson">Sir Alex Ferguson</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/10/18/alex-przesadziles/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Viva la Revolution</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/09/09/viva-la-revolution/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/09/09/viva-la-revolution/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Sep 2011 08:00:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[ECA]]></category>
		<category><![CDATA[Reprezentacje]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/09/09/viva-la-revolution/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>Kilka dni temu w Genewie odbyło się spotkanie European Club Association. Przedstawiciele stu trzydziestu dziewięciu klubów piłkarskich radzili, radzili i... uradzili. Propozycję reformy rozgrywek FIFA. Jedną z gorszych, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/09/09/viva-la-revolution/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/eca" title="ECA">ECA</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/reprezentacje" title="Reprezentacje">Reprezentacje</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/09/09/viva-la-revolution/" title="Viva la Revolution"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2009/01/eca.jpg" alt="Viva la Revolution" /></a>Kilka dni temu w Genewie odbyło się spotkanie European Club Association. Przedstawiciele stu trzydziestu dziewięciu klubów piłkarskich radzili, radzili i&#8230; uradzili. Propozycję reformy rozgrywek FIFA. Jedną z gorszych, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić.<br />
<span id="more-2088"></span></p>
<p><strong><a href="http://redlog.pl/2009/01/28/wieczne-status-quo-w-europejskiej-pilce/">&raquo;Wieczne &#8222;status quo&#8221; w europejskiej piłce?</a></strong></p>
<p>Nie trzeba być wielkim obserwatorem ani znawcą piłkarskich kuluarów, żeby wiedzieć (albo chociaż domyślać się), że mecze reprezentacji są dla klubów piłkarskich solą w oku. Im większy klub, tym bardziej nie znosi przerw na rozgrywki pomiędzy państwami. Do tego dochodzi niechęć na poziomie bardziej fundamentalnym &#8211; mówiąc krótko, ECA nie lubi FIFA.</p>
<p>Precyzyjniej rzecz ujmując &#8211; ECA nie lubi tego, że organizacja prowadzona przez Seppa Blattera jest najwyżej w hierarchii i kluby piłkarskie oraz ich stowarzyszenia muszą, choć często nie chcą, się jej podporządkować. FIFA narzuca reguły gry, nie tylko na boisku, ale także poza nim. Ustala wszystko, co dzieje się w światowej piłce &#8211; kto, gdzie, kiedy i ile gra.</p>
<p>A na szczeblu reprezentacji gra się całkiem dużo. Zbyt dużo, wedle klubów stowarzyszonych (w tym Legii, Polonii, Wisły, Lecha i, oczywiście, <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>). Zasadnicze problemy, wymienione w <a href="http://www.ecaeurope.com/Default.aspx?id=1124806">oficjalnym komunikacie ECA</a>, są cztery:</p>
<ul>
<li>Kalendarz spotkań jest przeładowany, piłkarze zbyt często muszą udawać się na zgrupowania reprezentacji.</li>
<li>Kluby nie dostają należytego wynagrodzenia za udostępnianie swoich zawodników.</li>
<li>Kluby nie są wystarczająco zabezpieczone na wypadek kontuzji piłkarza podczas zgrupowania.</li>
<li>Nie przykłada się wystarczającej wagi do rozwijania młodzieży i buduje się zbyt wiele barier dla osób obcego pochodzenia.</li>
</ul>
<p>Z czterech wymienionych punktów zajmę się pierwszymi trzema, gdyż czwarty jest tylko niejasnym bełkotem, pełnym politycznej poprawności, nie niosącej ze sobą ani realnego zainteresowania którejkolwiek ze strony, ani chociażby promyka nadziei na wprowadzenie jakichkolwiek realnych zmian. Przynajmniej tak długo, jak nie wiąże się to z nabiciem czyjejkolwiek kabzy.</p>
<p>Wracając jednak do meritum. Zdaniem ECA, reprezentacje zbyt często organizują swoje zgrupowania. W eliminacjach do EURO 2012 każda drużyna rozegra dziesięć spotkań (z kilkoma wyjątkami, niektóre jedynie osiem, niektóre aż dwanaście), rozłożonych na piętnaście miesięcy. Do tego dochodzi kilka spotkań towarzyskich. W dużym uproszczeniu uznajmy, że reprezentacja rozgrywa około dziesięciu spotkań rocznie i trzydziestu pięciu dni zgrupowań. Czyli jedną dziesiątą roku piłkarze spędzają poza macierzystymi klubami.</p>
<p>To dużo? Nie sądzę. Kluby eksploatują swoich zawodników przez około trzysta dni w roku i są to rachunki zaokrąglone w dół, dla łatwiejszego liczenia. Jednak dla samolubnych klubów to wciąż za mało &#8211; można by skraść kilka lub kilkanaście dodatkowych dni, gdyby zreorganizować zasady eliminacji do wielkich turniejów międzynarodowych i, o zgrozo, znieść spotkania towarzyskie. Oto kilka powodów, dla których jest to idiotyczny pomysł.</p>
<p>Wedle obecnej zasady, w eliminacjach do ME jest siedem grup po sześć zespołów i jedna złożona z pięciu zespołów. Daje to dokładnie dwieście dwadzieścia spotkań eliminacyjnych, po osiem lub dziesięć dla drużyny. W nowym systemie utworzonych miałoby być trzynaście grup po cztery zespoły. W sumie rozegrano by tylko siedemdziesiąt osiem spotkań, po sześć na reprezentację. Oznacza to stratę czterech spotkań, czyli kilku milionów euro przychodów z dnia meczowego, zasilających budżet federacji piłkarskich (które wydają pieniądze na rozwój piłki, także klubowej, w swoim rejonie) oraz budżet stadionów. Śmiem twierdzić, że mecz z Niemcami był pierwszym i jednym z ostatnich spotkań, które na Baltic Arenie obejrzała taka ilość ludzi. Że już nie wspomnę o kosztach utrzymania Stadionu Narodowego, który bez meczów reprezentacji będzie można z powrotem przeznaczyć na bazar. W najlepszym przypadku na halę koncertową.</p>
<p>Poza tym, mecze reprezentacji są potrzebne. Jeśli nie klubom, to piłkarzom. Po pierwsze, dla niektórych naprawdę istotne jest to, że mogą reprezentować swój kraj (choć dzisiaj, w dobie &#8222;transferów&#8221; między reprezentacjami &#8211; smutny to widok, kiedy piłkarze z godłem na piersi nie śpiewają hymnu państwowego &#8211; ten argument nieco blednie). Po drugie jest to jakaś odskocznia od monotonii klubowego życia i rozgrywek oraz szansa (dla niektórych) na powrót do ojczyzny. Po trzecie w końcu, dla zawodników z mniej rozwiniętych piłkarsko krajów, reprezentacja jest często jedyną możliwością zmierzenia się z najlepszymi i zaprezentowania swoich umiejętności większym klubom, które mogą wyrwać ich z piłkarskiego zaścianka.</p>
<p>Nie będę szerzej komentował postulatu zniesienia meczów towarzyskich. Gdzie indziej trenerzy mają testować nowych zawodników i nowe ustawienia taktyczne, jak nie w meczach, w których nie mają wiele do stracenia? Bez spotkań o pietruszkę nie będzie miejsca na w miarę bezpieczne wprowadzanie młodych zawodników, a ponoć ich rozwój jest jedną z najważniejszych rzeczy dla ECA.</p>
<p>Punkt drugi jest chyba najbardziej sensowny ze wszystkich. Nie będę się zagłębiał w tę część polityki piłkarskiej, nie do nas maluczkich należy rozstrzyganie, czy sumy, które dzisiaj dostają kluby za wypożyczanie swoich graczy są wystarczająco wysokie. Wiadomo, każdy chce żeby jego kabza była pełniejsza, więc jedyne, do czego mogę się z czystym sumieniem (i nutą złośliwości) przyczepić, to zwyczajna, niczym nieskrępowana chciwość działaczy.</p>
<p>I tym szybkim interludium przechodzimy do mojego absolutnego ulubieńca &#8211; postulatu wprowadzenia ubezpieczeń (których koszty pokrywałaby FIFA) na wypadek odniesienia kontuzji przez piłkarza. Jego forma? Ubezpieczyciel pokryłby koszty wynagrodzenia zawodnika na czas kontuzji. Ktoś ma ochotę wyłożyć kilka milionów euro za dłuższą absencję Ronaldo, Messiego albo Rooneya? Chyba nikogo nie widzę. FIFA też na pewno nie jest fundacją dobroczynną. Powiem więcej, wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że FIFA (i piłka w ogóle) jest w mniejszym lub większym stopniu, raz na wyższym a raz na niższym szczeblu, skorumpowana. Jakoś nietrudno jest mi wyobrazić sobie sytuację, w której po podpisaniu umowy ubezpieczeniowej, dotyczącej zdrowia dobrze zarabiającego piłkarza, przedstawiciel FIFA poszedł do sędziego i zasugerował, że ten powinien otoczyć szczególną opieką kilku piłkarzy. &#8222;Gwizdnij o kilka razy więcej, tak żeby wszyscy wiedzieli, że nie należy go atakować&#8221;. Jakbyśmy już nie mieli dosyć podejrzeń o to, że sędziowie przesadnie dbają o tego czy tamtego piłkarza.</p>
<p>ECA podczas swojego ostatniego zebrania poruszyła także wiele innych, istotnych spraw, które uderzają bezpośrednio w FIFA i UEFA. Zaliczają się do nich sprawa demokratyzacji struktur, przejrzystości działań, zasady finansowego fair play itd. Z większością postulatów się zgadzam, z niektórymi nie, ale to już temat na oddzielną rozprawę. Dość, że w ferworze walki i krucjaty na rzecz reformy instytucji nadrzędnych wobec ECA, klubowi włodarze targnęli się na rozgrywki międzynarodowe, które uświęcone tradycją i wielkim szacunkiem oraz miłością milionów kibiców piłkarskich na całym świecie, pod wpływem zaproponowanych zmian mogłyby się przeistoczyć w jakiś podwórkowy turniej dla drugorzędnych piłkarzy (vide Olimpiada), a w końcu zupełnie zaniknąć, kiedy zainteresowanie amatorszczyzną zupełnie umrze. Jak rzadko cieszę się, że istnieją twardogłowe i zbiurokratyzowane instytucje, jak FIFA i UEFA, które, by nie dać się oderwać od koryta, zablokują wszystkie oświecone rewolucje.</p>
<p><strong>Autor: John Smith</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/eca" title="ECA">ECA</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/reprezentacje" title="Reprezentacje">Reprezentacje</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/09/09/viva-la-revolution/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Jeszcze 21</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/09/04/jeszcze-21/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/09/04/jeszcze-21/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2011 05:52:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zawodnicy]]></category>
		<category><![CDATA[Wayne Rooney]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/09/04/jeszcze-21/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>Buszując po zakamarkach Redloga, można natrafić na tekst Wiktora Marczyka pt. <a href="http://redlog.pl/2008/11/16/czy-wayne-rooney-zasiadzie-na-tronie/">„Czy Wayne Rooney zasiądzie na tronie?”</a>. Przyszłość w nim zarysowana zdaje się stawać teraźniejszością na naszych oczach. Wazza w ostatnim meczu reprezentacji Anglii strzelił swoją 27 i 28 bramkę dla Synów Albionu, wskakując na 10. miejsce najlepszych strzelców w historii drużyny.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/09/04/jeszcze-21/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney" title="Wayne Rooney">Wayne Rooney</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Buszując po zakamarkach Redloga, można natrafić na tekst Wiktora Marczyka pt. <a href="http://redlog.pl/2008/11/16/czy-wayne-rooney-zasiadzie-na-tronie/">„Czy Wayne Rooney zasiądzie na tronie?”</a>. Przyszłość w nim zarysowana zdaje się stawać teraźniejszością na naszych oczach. Wazza w ostatnim meczu reprezentacji Anglii strzelił swoją 27 i 28 bramkę dla Synów Albionu, wskakując na 10. miejsce najlepszych strzelców w historii drużyny.<br />
<span id="more-2080"></span></p>
<p><strong><br />
<a href="http://redlog.pl/2011/08/04/syn-marnotrawny-20102011/">&raquo; Syn marnotrawny 2010/2011</a><br />
<a href="http://redlog.pl/2011/04/07/przypadek-rooneya/">&raquo; Przypadek Rooneya</a><br />
<a href="http://redlog.pl/2011/02/12/jedyna-bramka-a-bo-to-tylko-kolejki/">&raquo; Jedyna bramka&#8230; a bo to tylko kolejki?</a><br />
<a href="http://redlog.pl/2010/09/15/roo-why/">&raquo; Roo, why?</a><br />
<a href="http://redlog.pl/2011/03/09/rooneutralnosc/">&raquo; Rooneutralność</a></strong></p>
<p><a href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/rooney_cl.jpg" rel="lightbox" class="thickbox" ><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/.thumbs/.rooney_cl.jpg" alt="Finał Champions League" title="Finał Champions League" align="left" width="220" height="149" /></a><a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Wayne Rooney" class="tagLink">Wayne Rooney</a> jest postacią, która już zapisała się w historii futbolu. Choć niektórzy mogą kwestionować ilość złota, jaką trzeba zużyć do zapisania zgłosek tworzących tę opowieść, nie ma wątpliwości, że Roo odcisnął swoje piętno na wielkiej osi czasu piłkarskiej historii. Kilkakrotnie był najmłodszy (w kategoriach strzelec gola w Premier League oraz reprezentant i zdobywca bramki dla Anglii), kilkakrotnie był najlepszy (cztery tytuły mistrza Anglii, mistrzostwo w Lidze Mistrzów, dwa Puchary Ligi; Gracz Roku PFA i Piłkarz Roku FWA 2009/2010), w końcu także najdroższy (najdroższy piłkarz poniżej 20 lat; najlepiej zarabiający piłkarz w Anglii). Jednak to tytuły jednostkowe, tymi zajmują się pasjonaci i statystycy. W pamięci mas pozostają rekordziści absolutni, rekordziści wszech czasów.</p>
<p>I Rooney, choć jego droga jest wyboista, usiana większymi i mniejszymi skandalami (jak historia wielu brytyjskich gwiazd piłkarskich), konsekwentnie zbliża się do tych najważniejszych szczytów. Niewiele osób na co dzień zwraca na to uwagę, ale to chyba najbardziej pasjonująca rzecz, która dzieje się obecnie w karierze Wayne’a. Właśnie teraz wszystko nabiera niesamowitego rozpędu, Wazza wkracza w szczytowy okres swojej kariery i to jest dla niego najlepszy moment, żeby zbliżyć się do bohaterów wszech czasów.</p>
<p><a href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/rooney_euro04.jpg" rel="lightbox" class="thickbox" ><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/.thumbs/.rooney_euro04.jpg" alt="Euro 2004" title="Euro 2004" align="right" width="220" height="165" /></a>Dwadzieścia osiem bramek zdobytych w ciągu ostatnich ośmiu i pół roku. To nie przemawia do wyobraźni. Dziesiąte miejsce na liście strzelców wszech czasów reprezentacji Anglii &#8211; brzmi lepiej. Kolejne dwie bramki sprawią, że Rooney przeskoczy aż o kilka miejsc w tej statystyce i uplasuje się na piątej pozycji, zrównując się między innymi z Alanem Shearerem. I nietrudno wyobrazić sobie, jak Wayne dokonuje tego już w najbliższym meczu z Walią, szóstego września.</p>
<p>Już tylko dwudziestu jeden trafień brakuje Rooneyowi, żeby zrównać się z wielką legendą reprezentacji Anglii (i <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>) – sir Bobby Charltonem. Być może będzie potrzebował na to kolejnych ośmiu lat gry w reprezentacji (wtedy pobije rekord w wieku 33 lat), a być może połowę z brakujących goli strzeli przed rozpoczęciem przyszłego sezonu (do tego czasu Synowie Albionu zagrają dwa mecze eliminacji ME, kilka spotkań towarzyskich i co najmniej trzy spotkania EURO 2012, do których awans mogą wywalczyć już we wtorek)? Przy utrzymaniu dobrej formy Wazza nie powinien mieć problemu z realizacją tego drugiego scenariusza.</p>
<p>I tu pojawia się zasadnicza wątpliwość – czy Rooney da radę? Czy się nie spali? Osoba Wayne’a budzi wiele wątpliwości. Po pierwsze – jego forma jest nierówna. Czasami strzela bramki hurtowo, czasami każe czekać kilka tygodni na swoje trafienie. Jeśli drużyna gra dobrze, Roo na pewno znajdzie się w odpowiednim miejscu i umieści piłkę w siatce. Jeśli zespołowi się nie wiedzie, Anglik cofa się, rozgrywa, wspiera obrońców. I na strzeleckie popisy zwyczajnie zaczyna brakować czasu.</p>
<p><a href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/rooney_rangers.jpg" rel="lightbox" class="thickbox" ><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/.thumbs/.rooney_rangers.jpg" alt="Karny przeciwko Rangers (2010)" title="Karny przeciwko Rangers (2010)" align="left" width="220" height="161" /></a>Poza tym, Wazza nie jest typem piłkarza, który wzorowo się prowadzi. To nie ten typ co <a href="http://redlog.pl/tag/ryan-giggs/" title="Ryan Giggs" class="tagLink">Ryan Giggs</a>, czy Bobby Charlton, którzy przez całą swoją karierę szli linią człowieka całkowicie oddanego temu, co robi. Wayne’owi zdarzają się wyskoki – to jakiś pismak przyłapie go z papierosem, to jakaś prostytutka wywoła burzę w jego życiu osobistym. Stres nie służy organizmowi, w dobie cywilizacji, która utrzymuje ludzi w stałym napięciu, coś o tym wiemy.</p>
<p>Choć wielkie kontuzje raczej gwiazdę United omijają, nie można wykluczyć, że jakiś paskudny przypadek zatarasuje drogę Rooneya na szczyty. Dotychczas lekarze rozpływali się nad zdolnością piłkarza do rekonwalescencji (w przypadku każdego urazu Wazza wracał do gry wcześniej, niż planowano, często dzięki użyciu nowoczesnej aparatury), jednak każdy organizm ma swoje ograniczenia, a taki, który jest nadmiernie eksploatowany, osiąga je szybciej, niż inne.</p>
<p><a href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/rooney_afc.jpg" rel="lightbox" class="thickbox" ><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/09/ilustracje/.thumbs/.rooney_afc.jpg" alt="Hat-trick z Arsenalem (2011)" title="Hat-trick z Arsenalem (2011)" align="right" width="159" height="220" /></a>Ostatnie i być może najważniejsze pytanie, które należy sobie postawić, dotyczy kwestii psychiki Rooneya. Wszyscy wiemy, że jest to facet o niezwykle mocnym charakterze, który pokonuje problemy z równą siłą, jaką prezentuje podczas występów na boisku. Jednak sława i poczucie nietykalności (czy ktoś kiedyś zakwestionował miejsce Wazzy w pierwszym składzie jakiejkolwiek drużyny?) zjadły już niejednego, także bardzo silnego. Widać było w zeszłym sezonie, jak bardzo problemy osobiste wpłynęły na formę zawodnika (oraz, powiedzą złośliwi, jego przywiązanie do klubu).</p>
<p>W ciągu najbliższych kilku lat ja, oraz zapewne wielu innych na całym świecie, będę obserwował poczynania Wayne’a Rooneya i regularnie zaglądał do różnorakich statystyk w poszukiwaniu kolejnych kamieni milowych napastnika (przyjrzyjcie się także jego wyczynom klubowym, o których pisał Wiktor we wspomnianym przeze mnie wcześniej tekście, a które od tamtego czasu uległy znacznej zmianie). Jednocześnie po cichu, pod nosem, będę szeptał wszelkiego rodzaju życzenia oraz zaklęcia, żeby na którymś etapie swojej niesamowitej kariery „White Pele” nie potknął się o któryś z kamieni, których obecność na horyzoncie dla Was zarysowałem.<br />
<strong><br />
Autor: John Smith</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney" title="Wayne Rooney">Wayne Rooney</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/09/04/jeszcze-21/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Po weekendzie z Premier League</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Aug 2011 07:39:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Premier League]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/09/barclays_premier_league.jpg" /></a>
Pierwsza kolejka najlepszej ligi świata, angielskiej Premier League nie rozpieszczała fanów głodnych piłki po wakacyjnej przerwie ilością bramek. Zaledwie czternaście trafień w ośmiu meczach to wynik do jakiego fani na Wyspach nie są przyzwyczajeni. Mecze te jednak obfitowały w naprawdę wiele zarówno boiskowych, jak i tych poza boiskowych zdarzeń, które zelektryzowały kibiców. Joey Barton kontra Gervinho, David De Gea popełniający kolejnego babola czy niemoc strzelecka Chelsea - o tym się mówi!
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/premier-league" title="Premier League">Premier League</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/09/barclays_premier_league.jpg" /></a><br />
Pierwsza kolejka najlepszej ligi świata, angielskiej Premier League nie rozpieszczała fanów głodnych piłki po wakacyjnej przerwie ilością bramek. Zaledwie czternaście trafień w ośmiu meczach to wynik do jakiego fani na Wyspach nie są przyzwyczajeni. Mecze te jednak obfitowały w naprawdę wiele zarówno boiskowych, jak i tych poza boiskowych zdarzeń, które zelektryzowały kibiców. Joey Barton kontra Gervinho, David De Gea popełniający kolejnego babola czy niemoc strzelecka Chelsea &#8211; o tym się mówi!<br />
<span id="more-2059"></span><br />
- Poklepię Davida po głowie i powiem &#8222;<a href="http://redlog.pl/2011/08/13/witamy-w-anglii/">witamy w Anglii</a>&#8221; &#8211; tak odpowiedział <a href="http://redlog.pl/tag/sir-alex-ferguson/" title="Sir Alex Ferguson" class="tagLink">Sir Alex Ferguson</a> na pytanie dotyczące hiszpańskiego bramkarza <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. David De Gea ma jednak niezwykłe szczęście, ponieważ koledzy po jego błędzie (błędach?) zdołali obrócić losy<a href="http://redlog.pl/2011/08/07/z-tarcza-czy-na-tarczy-wideo-z-meczu-manchester-city-manchester-united/"> spotkania z Manchesterem City, wyciągając wynik z 0:2 na 3:2</a>, a wczoraj akcja Ashleya Younga dała im zwycięstwo. Nawet to nie przykryje jednak dyskusji dotyczącej golkipera &#8211; menedżer stara się go wspierać, twierdząc, iż obecnie przechodzi &#8222;proces nauki&#8221;, jednak ile punktów mogą stracić &#8222;Czerwone Diabły&#8221; przez czas jej trwania? W kolejnych dziewięciu spotkaniach na błędy hiszpańskiego bramkarza będą czyhać m.in. napastnicy Tottenhamu, Arsenalu, Chelsea, Liverpoolu, Manchesteru City czy Evertonu, znacznie bardziej wymagający od zawodników West Bromwich Albion, skłonni do wykorzystywania nawet najmniejszego błędu.</p>
<p>Co prawda wielu spodziewało się niepewnej gry De Gei na początku przygody na Old Trafford, jednak ilość oraz częstotliwość błędów jest niespodzianką. Podczas <a href="http://redlog.pl/2011/08/14/lige-zaczac-czas-wideo-z-meczu-west-bromwich-albion-manchester-united/">meczu z WBA</a> widać było zdecydowanie, że piłkarze z pola zdawali sobie sprawę z faktu, że za nimi nie stoi zawsze skoncentrowany Edwin van der Sar, tylko niepewny De Gea. Czy to jednak czas, by dać szansę gry <a href="http://redlog.pl/2010/11/28/witamy-w-manchesterze-panie-lindegaard/">Andersowi Lindegaardowi</a>? Według mnie nie, De Gea zasługuje na kredyt zaufania. Jednak jeszcze jeden, dwa takie błędy będą mogły skutkować zesłaniem na ławkę rezerwowych. Takie rozwiązanie na pewno podkopałoby pewność nowego bramkarza, która na tej pozycji jest fundamentalna. Z drugiej strony podczas spotkań sparingowych w USA Lindegaard wyglądał bardzo pewnie, przemawia za nim również większe zgranie z kolegami, co było widoczne podczas tychże sparingów. </p>
<p>SAF ma nadzieję na to, że De Gea pójdzie śladami <a href="http://redlog.pl/2008/08/04/legendy-wielki-dunczyk-peter-schmeichel/">Petera Schmeichela</a>, który po początkowych zawirowaniach w klubie stał się jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym bramkarzem w historii klubu. Jednak co może wydawać się dziwne, SAF ma większy problem na głowie od dyspozycji bramkarza. Do listy kontuzjowanych zawodników, na której przed meczem widnieli Rafael oraz Patrice Evra dołączyło&#8230; dwóch innych obrońców. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, ile dla <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> znaczą Rio Ferdinand oraz Nemanja Vidić.</p>
<p>Hitem pierwszej kolejki miał być pojedynek Newcastle &#8211; Arsenal, w dużej mierze ze względu na absolutnie szalone spotkanie z zeszłego sezonu&#8230; W sobotę na boisku działo się niewiele, jednak na kwadrans przed końcem przypomniał o sobie Joey Barton. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że jeszcze wystąpi w barwach &#8222;Srok&#8221;, jednak jeśli to było jego pożegnanie z fanami, to na pewno było ono efektowne. Otóż Barton postanowił wytłumaczyć Gervinho, co myśli o jego nurkowaniu w polu karnym, a w zamieszaniu zawodnik Arsenalu postanowił uderzyć (?), no może dotknąć Bartona, który upadł na murawę niczym po &#8222;ciosie Mike&#8217;a Tysona&#8221;. Iworyjczyk z boiska wyleciał, podczas gdy krewki Anglik otrzymał tylko żółtą kartkę. Z takiego obrotu sprawy &#8211; słusznie moim zdaniem &#8211; nie mógł zgodzić się Arsene Wenger. </p>
<blockquote><p>
Myślę, że widziałem więcej niż sędzia. To była tylko kłótnia, arbiter powinien pokazać dwie żółte albo dwie czerwone kartki. Gervinho nie powinien wylecieć, a Barton nie był uderzony na tyle mocno, by leżeć na boisku przez dwie minuty, jak to zrobił. Przeanalizuję nagranie wideo i wtedy zdecyduję o ewentualnej apelacji. Nie mam zamiaru bronić Joeya, sam miałem z nim scysje, jednak w tej sytuacji był spokojny. Był wściekły na rywala próbującego oszukać sędziego, to nie czyni z niego agresora </p></blockquote>
<p>W nietypowy sposób o Bartonie wypowiedział się jego menedżer, Alan Pardew. Co ciekawe, Barton w poprzednim meczu między tymi drużynami również doprowadził do czerwonej kartki dla innego &#8222;Kanoniera&#8221;, Alexa Songa. </p>
<p>Kameruńczyk w tym spotkaniu również nie powinien dotrwać do końca, gdy postanowił nadepnąć na Bartona. Ten w swoim stylu wyraził się na temat tej sytuacji, mając zdecydowaną rację. <cite>Gdybym ja nadepnął na Songa, większość domagałaby się publicznej egzekucji.</cite> Przyznaje też, że wprost nienawidzi piłkarzy wymuszających rzuty karne i starających oszukać sędziego, jednocześnie przyznając, że po &#8222;uderzeniu&#8221; Gervinho&#8230; bardzo przyaktorzył. Barton to absolutnie niesamowity piłkarz, przy którym nawet Gennaro Gattuso wygląda jak boiskowy anioł. Od innych brutali różni go jedna rzecz &#8211; jest niezwykle utalentowany, a technika również nie jest mu obca; wspomniany wcześniej Gattuso chyba nigdy nie spotkał się z pojęciem &#8222;technika&#8221;. O poprawie w zachowaniu Bartona świadczy zachowanie po meczu z Arsenalem. </p>
<blockquote><p>
Nie powinienem podbiegać do Gervinho i ciągnąć go za koszulkę, powinienem rozwiązać to w inny sposób. Powinienem pozwolić sędziemu samemu się z tym uporać. Bardzo łatwo upadłem, ponieważ byłem rozczarowany zachowaniem Gervinho, chcącym zdobyć rzut karny. Trochę to wyolbrzymiłem, mocniej mnie popychano w podstawówce, jednak nie biorę odpowiedzialności za zachowanie Gervinho.</p></blockquote>
<p>Akurat w to ostatnie zdanie śmiało możemy wierzyć.</p>
<p>Stosunki na linii Newcastle &#8211; Arsenal są bardzo napięte, trudno spodziewać się, by ewentualny transfer Bartona na Emirates spotkał się z aprobatą fanów. Mimo wszystko uważam, iż taki piłkarz jest niezbędny Arsenalowi. Nie chodzi tu o odejście Cesca Fabregasa, które swoją drogą moim zdaniem nie wyrządzi wielkiej szkody drużynie Wengera. Francuz dość niespodziewanie nie wykluczył przenosin Bartona. <cite>Nikt nie wyklucza możliwości jego zatrudnienia, lecz nie powinniśmy teraz o tym dyskutować. To dobry piłkarz, mimo problemów z jego charakterem. Być może sposobem na jego powstrzymanie jest wykupienie go.</cite> &#8211; śmiał się Wenger. Tylko czy ten transfer ma rację bytu?</p>
<p>Zawiodła zdecydowanie Chelsea, która poza ledwie paroma minutami, w których przycisnęła Stoke City, spychając gospodarzy do obrony, nie pokazała niczego wielkiego. Występy Salomona Kalou i Florenta Maloudy powinny być znakiem dla Andre Villas-Boasa oraz zarządu klubu, by poszukać kreatywniejszych skrzydłowych. Nie stanowili żadnego zagrożenia w ofensywie, wiele zarzucić można również Frankowi Lampardowi. Jego gra momentami przypominała mi <a href="http://redlog.pl/2011/08/02/za-wszelka-cene/">występy Eugena Polanskiego</a>, który często gra &#8222;na alibi&#8221; &#8211; podaje do najbliższego piłkarza, bardzo często do tyłu, a rzadko do przodu, stwarzając realne zagrożenie. Lampardowi zdarzało się jeszcze podawać do boku, lecz tam &#8222;grasowała&#8221; wspomniana dwójka, o której dyspozycji powiedziałem już chyba wszystko. Na pochwały zasłużyli Alex, Ramires oraz Fernando Torres.</p>
<p>Zwłaszcza Hiszpan mi zaimponował &#8211; widząc indolencję partnerów, w szczególności środka pola, starał się stwarzać zagrożenie indywidualnymi akcjami. Zdarzało mu się mijać paru rywali, zagrożenie starał się stwarzać również Ramires. W przypadku Torresa widoczne jest lepsze zgranie z kolegami, którzy bardziej mu ufają, jednak w tej materii można jeszcze wiele poprawić. Mimo wszystko, progres w porównaniu do poprzedniej rundy jest. A jeśli do klubu wpłyną oferty kupna Didiera Drogby lub Nicolasa Anelki, przyjmowałbym je w ciemno na miejscu włodarzy Chelsea. AVB powinien wprowadzać do zespołu Josha McEachrana oraz Oriola Romeu &#8211; powiew świeżości jest tej drużynie zdecydowanie potrzebny.</p>
<p>Pierwszym liderem został Bolton Wanderers, jednak wynik z Queens Park Rangers może być złudny &#8211; aż cztery z sześciu celnych strzałów znalazły drogę do bramki beniaminka. W dodatku pierwsza bramka padła na sekundy przed przerwą, podczas gdy dwie kolejne padły po niefortunnym rykoszecie i równie nieszczęśliwym samobóju. Pięknym trafieniem popisał się Gary Cahill, a jego trener, Owen Coyle stwierdził, iż &#8222;jego nogi należą do środkowego napastnika&#8221;. Dosyć dobra rekomendacja, zważywszy na fakt, że Cahill już od jakiegoś czasu znajduje się w notesach menedżerów lepszych zespołów. Panie Wenger, do dzieła. Pierwszy mecz stał się również kierunkowskazem dla Neila Warnocka, menedżera QPR, który przekonał się, że klubowi potrzebne są jeszcze &#8222;jedno, dwa wzmocnienia przed końcem sierpnia&#8221;. Mimo to, gra jego zespołu w pierwszej połowie mogła się podobać.</p>
<p>Na świetny start liczyli fani Liverpoolu, marzący o powrocie do Ligi Mistrzów. L&#8217;pool zremisował z Sunderlandem 1:1 i moim zdaniem może stracić jeszcze parę ważnych punktów podczas procesu zgrywania się nowych zawodników. Zwłaszcza, że szczególnie linia pomocy może diametralnie różnić się w kolejnych meczach. Podopieczni Dalglisha nie zachwycili, natomiast goście prowadzeni przez Steve&#8217;a Bruce&#8217;a spisali się bardzo dobrze, a najlepsi byli debiutanci. Wes Brown chwalony był przez wszystkich, a genialną bramką popisał się Sebastian Larsson. A na ławce pozostali jeszcze Wickham, Gardner oraz Vaughan &#8211; Sunderland może być moim zdaniem czarnym koniem sezonu, tuż obok Boltonu. Czy te dwie drużyny zakręcą się koło miejsca w pucharach? Na razie za wcześnie, by o tym wyrokować, jednak jest to możliwe.</p>
<p>Do gry, tym razem w barwach Aston Villi powrócił &#8211; nie zawaham się użyć tego określenia &#8211; wielki golkiper, Shay Given. Zawsze byłem ogromnym zwolennikiem Irlandczyka, który już w debiucie uratował AV punkt na Craven Cottage w meczu z Fulham i z pewnością jeszcze nie raz to uczyni. Pozostałe dwa spotkania obserwowałem przez pryzmat &#8222;potyczek o sześć punktów&#8221;, zwłaszcza w przypadku meczu Blackburn &#8211; Wolves. Każde wyjazdowe zwycięstwo przybliża gości do utrzymania się w lidze, a ten wynik jest również potwierdzeniem tego, że Rovers będą desperacko walczyć o pozostanie w elicie. Być może aż tak zły los nie grozi Wigan Athletic, lecz remis z beniaminkiem z Norwich powodu do dumy nie stanowi.</p>
<p>W pierwszej kolejce być może brakowało bramek, jednak z pewnością nie emocji, mimo że nie zawsze sportowych. Jednak to błędy bramkarskie czy kłótnie piłkarzy wzbudzają olbrzymie zainteresowanie ligą, nieraz większe niż nawet piękna, sportowa rywalizacja. Czy jest się czemu dziwić? Dzisiaj na zakończenie kolejki Manchester City podejmie ostatniego beniaminka z Walii, Swansea City &#8211; liczę na podreperowanie średniej bramek w lidze i być może pierwszą sensację!</p>
<p><strong>Autor: Łukasz &#8222;Lucasinho&#8221; Godlewski </strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/premier-league" title="Premier League">Premier League</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/08/16/po-weekendzie-z-premier-league/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Manchester United &#8211; moja historia</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 10:45:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[United to MY!]]></category>
		<category><![CDATA[kibice]]></category>
		<category><![CDATA[kibicowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Manchester United]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/"><img title="Manchester United - moja historia" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/moja_historia6.jpg" alt="Manchester United - moja historia" width="520" height="220" /></a>
Na Redlogu jestem nowy, więc wypada napisać o sobie kilka słów. Nazywam się Gabriel, mam 20 lat, studiuję i mieszkam w Lublinie. Pochodzę z rodziny, w której piłka nożna obecna jest od dawna. Tata aż do matury grał w klubiku z rodzinnego miasta – Czarnych Jasło. Brat Miłosz (16 lat) od podstawówki kopie futbolówkę w zespołach juniorskich Wieniawy Lublin. Kolejny jest Radek (14), w przeszłości bramkarz klubu Widok Lublin oraz najmłodszy – Karolek (9), aktualnie błyskotliwy napastnik BKS-u Lublin. Nawet siostra Emilka (12) grywa w szkolnej reprezentacji. Wstyd się przyznać, ale jako jedyny z rodzinki nie mam za sobą choćby namiastki piłkarskiej kariery. Mogę się pochwalić zaledwie wygraniem osiedlowego turnieju halowego. Być może wynika to z faktu, że futbolem zainteresowałem się stosunkowo późno. Jako kajtka kopana obchodziła mnie tyle, co Was wyniki spotkań trzeciej ligi chińskiej.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/kibice" title="kibice">kibice</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/kibicowanie" title="kibicowanie">kibicowanie</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-united" title="Manchester United">Manchester United</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/"><img title="Manchester United - moja historia" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/moja_historia6.jpg" alt="Manchester United - moja historia" width="520" height="220" /></a><br />
Na Redlogu jestem nowy, więc wypada napisać o sobie kilka słów. Nazywam się Gabriel, mam 20 lat, studiuję i mieszkam w Lublinie. Pochodzę z rodziny, w której piłka nożna obecna jest od dawna. Tata aż do matury grał w klubiku z rodzinnego miasta – Czarnych Jasło. Brat Miłosz (16 lat) od podstawówki kopie futbolówkę w zespołach juniorskich Wieniawy Lublin. Kolejny jest Radek (14), w przeszłości bramkarz klubu Widok Lublin oraz najmłodszy – Karolek (9), aktualnie błyskotliwy napastnik BKS-u Lublin. Nawet siostra Emilka (12) grywa w szkolnej reprezentacji. Wstyd się przyznać, ale jako jedyny z rodzinki nie mam za sobą choćby namiastki piłkarskiej kariery. Mogę się pochwalić zaledwie wygraniem osiedlowego turnieju halowego. Być może wynika to z faktu, że futbolem zainteresowałem się stosunkowo późno. Jako kajtka kopana obchodziła mnie tyle, co Was wyniki spotkań trzeciej ligi chińskiej.<br />
<span id="more-2001"></span></p>
<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/17/historia-pewnej-porazki/"><strong>»Historia pewnej porażki</strong></a></p>
<p>Przełom nastąpił, gdy uczęszczałem do IV klasy podstawówki. Zbliżały się Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii &#8211; słysząc od kolegów, że „Polska będzie mistrzem świata” (efekt przedmundialowych deklaracji trenera Engela), zacząłem interesować się piłką. Jaki był finał polskiej przygody na Dalekim Wschodzie, pamiętam aż za dobrze, ale wtedy właśnie złapałem futbolowego bakcyla.</p>
<p>Nie będę plótł, że urodziłem się jako kibic Czerwonych Diabłów i nosiłem pieluchy z klubowym herbem. Właściwie to nie mam pojęcia, kiedy i w jaki sposób stałem się fanem <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. Być może gdy pierwszy raz usłyszałem tę magiczną nazwę, poczułem że to właśnie „ta” drużyna.</p>
<p>Pierwszym meczem podopiecznych sir Alexa, który oglądałem, była batalia z Newcastle na St James’ Park rozegrana 12 kwietnia 2003 roku. Diabły wygrały wtedy aż 6:2, a hat-trickiem popisał się nieodżałowany dziś <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a>. Oprócz Rudego Księcia w ekipie brylował wtedy Beckham, Giggs czy Van Nistelrooy.</p>
<div class="ct"></div>
<p>Niebawem wybłagałem rodziców, by kupili mi koszulkę z nazwiskiem wspomnianego Becksa. Byłem wielce niepocieszony, gdy po kilku miesiącach David opuścił Old Trafford i przeniósł się do Realu Madryt. Chcąc nie chcąc, rodzice musieli kupić mi kolejny trykot z diabełkiem na piersi – tym razem z numerem 10 i napisem „Van Nistelrooy” na plecach. Do sklepu sportowego zabraliśmy wtedy także mojego brata Miłosza. On również otrzymał pozwolenie na zakup jednej koszulki.<br />
-A ty jaką chcesz, Miłoszku? – spytała mama.<br />
-Ja chcę Liverpoolu. – odparł z dumą młodzian.<br />
Na te słowa poczułem się, jakby mnie ktoś Pucharem Mistrzów w łeb walnął.</p>
<p>Tak, niestety. Mój rodzony brat jest kibicem odwiecznego rywala United. Co za hańba. Najgorsze było to, że wkrótce stronnictwo The Reds powiększyło się jeszcze o brata Radka. Spory były więc nieuniknione. Do tych najłagodniejszych należały kłótnie o to, która ekipa ma lepszych piłkarzy, ładniejszy stadion, etc. Po bezpośrednich meczach między <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Man United</a> a L’pool nierzadko dochodziło do bijatyk i rękoczynów (zresztą dalej dochodzi).</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/moja_historia1.jpg"><img title="Karolek robiący zwód a'la Nani" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/.thumbs/.moja_historia1.jpg" alt="Karolek robiący zwód a'la Nani" width="160" height="200" align="left" /></a>Ponieważ byłem w mniejszości, postanowiłem zmienić ten stan rzeczy. Miałem przecież jeszcze jednego brata – Karolka. Gdy był ledwie 2-letnim szkrabem, postanowiłem, że zrobię z niego fana Czerwonych Diabłów. Pouczałem dzieciaka, że to <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> jest najwspanialszą drużyną na świecie, Liverpool, Chelsea itp. to wrogowie. Później przyszedł czas na naukę nazwisk piłkarzy, a kiedy Karol zaczął kopać piłkę, udzielałem mu praktycznych wskazówek, okraszonych dodatkami typu: „tak strzela Rooney” albo „tak podaje Giggs”.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/moja_historia2.jpg"><img title="Dwaj fani United w całej okazałości" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/.thumbs/.moja_historia2.jpg" alt="Dwaj fani United w całej okazałości" width="160" height="185" align="right" /></a>Jednak najważniejszym elementem „indoktrynacji” było (i jest dalej) wspólne oglądanie meczów Red Devils, połączone ze śpiewaniem hymnu, wychwalaniem nad niebiosa zawodników sir Alexa, okrzykami radosnymi po zdobyciu gola albo gniewnymi po krzywdzących decyzjach sędziego lub faulach na graczach United. Dziś Karolek jest takim samym fanem <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Man United</a> jak ja.</p>
<p>Wracając do wątku mojej osoby, w okresie gimnazjum miałem nieco inne sposoby manifestowania poparcia dla MU niż noszenie koszulki. Podczas lekcji z lubością przyozdabiałem szkolne ławki napisami typu: „Glory Glory <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Man United</a>” albo „Kanonierzy to frajerzy”. Gdy nie miałem nastroju na obsmarowywanie mienia szkoły, otwierałem zeszyt na ostatniej stronie i rysowałem herb Czerwonych Diabłów lub rozpisywałem taktykę  na kolejny mecz.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/moja_historia3.jpg"><img title="Jedyna ocalała kartka z zeszytu do biologii" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/.thumbs/.moja_historia3.jpg" alt="Jedyna ocalała kartka z zeszytu do biologii" width="193" height="220" /></a><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/moja_historia4.jpg"><img title="Ostatnia strona w zeszycie od fizyki" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/.thumbs/.moja_historia4.jpg" alt="Ostatnia strona w zeszycie od fizyki" width="166" height="220" /></a></p>
<p><em>Z lewej: jedyna ocalała część zeszytu z biologii; z prawej: ostatnia strona w zeszycie od fizyki.</em><br />
<em>Wiem, że ten skład jest jakiś dziwny. Roo na ławie?!</em></p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/moja_historia5.jpg"><img title="Mój pokój" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/.thumbs/.moja_historia5.jpg" alt="Mój pokój" width="140" height="187" align="left" /></a>No dobra, w liceum też mi się to zdarzało. A gdy jestem na jakimś nudnym wykładzie, nie mogę przepuścić okazji, by skreślić na krześle „Visca el Barca” i dopisać „Red Devils”.<br />
Od dawna dbam też o to, by mój pokój wyglądał jak siedziba fana United. Kiedyś obkleiłem drzwi dziesiątkami fotek zawodników Diabłów.</p>
<p><a class="thickbox" rel="lightbox" href="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/moja_historia6.jpg"><img title="Tak też można wyrażać swoją miłość do United!" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/Ilustracje/.thumbs/.moja_historia6.jpg" alt="Tak też można wyrażać swoją miłość do United!" width="220" height="165" align="right" /></a>Obecnie wystarcza mi kilka plakatów i artykułów dotyczących MU przypiętych na tablicy. Zadbałem natomiast o demonstrację przywiązania do ukochanej drużyny także poza domem. W grudniu ubiegłego roku stałem się szczęśliwym posiadaczem klubowego szalika. Noszenie go sprawia mi ogromną przyjemność, a kiedy mijam człowieka w koszulce Arsenalu lub czapeczce Chelsea, dumnie wypinam pierś. Niech sobie przypomni, który team na Wyspach jest najlepszy!</p>
<p><strong>Autor</strong>: Gabriel &#8222;Just_Chicharito&#8221;</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/kibice" title="kibice">kibice</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/kibicowanie" title="kibicowanie">kibicowanie</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-united" title="Manchester United">Manchester United</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/06/21/manchester-united-moja-historia/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dogonić marzenia</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jun 2011 08:56:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[United to MY!]]></category>
		<category><![CDATA[Old Trafford]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/03/old_trafford_14.jpg" alt="Dogonić marzenia" title="Dogonić marzenia" width="520" height="220" /></a>
Tą wycieczkę planowałyśmy od bardzo dawna. Wreszcie przyszedł czas na to, by nasze marzenia się spełniły. Razem z siostrą bliźniaczką i dwiema przyjaciółkami, które są takimi samymi fanatyczkami futbolu jak ja, zdecydowałyśmy się, że po maturze wyruszymy na podbój Anglii. Nie był to jednak typowy wyjazd. Większość ludzi jeździ za granicę, aby pozwiedzać słynne zabytki. My wybrałyśmy się do Wielkiej Brytanii tylko i wyłącznie po to, by na własne oczy przekonać się, jak bardzo zapierające dech w piersiach są tamtejsze stadiony.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/old-trafford" title="Old Trafford">Old Trafford</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2008/03/old_trafford_14.jpg" alt="Dogonić marzenia" title="Dogonić marzenia" width="520" height="220" /></a><br />
Tą wycieczkę planowałyśmy od bardzo dawna. Wreszcie przyszedł czas na to, by nasze marzenia się spełniły. Razem z siostrą bliźniaczką i dwiema przyjaciółkami, które są takimi samymi fanatyczkami futbolu jak ja, zdecydowałyśmy się, że po maturze wyruszymy na podbój Anglii. Nie był to jednak typowy wyjazd. Większość ludzi jeździ za granicę, aby pozwiedzać słynne zabytki. My wybrałyśmy się do Wielkiej Brytanii tylko i wyłącznie po to, by na własne oczy przekonać się, jak bardzo zapierające dech w piersiach są tamtejsze stadiony.<br />
<span id="more-1986"></span></p>
<p><strong><a href="http://redlog.pl/2010/08/08/rusza-wielki-wakacyjny-nabor-do-redloga/">&raquo; Nabór do redakcji</a></strong><br />
<strong><a href="http://redlog.pl/addText.php?height=520&amp;width=640" title="Wyślij nam swój tekst"  class="thickbox">&raquo; Chcesz opublikować swój tekst na Redlogu? Wyślij go nam!</a><br />
<a href="http://redlog.pl/2010/12/05/czy-warto/">&raquo; Dlaczego warto komentować na Redlogu?</a><br />
<a href="http://www.facebook.com/redlogpl">&raquo; Śledź nas na Facebooku</a><br />
</strong></p>
<p>Postanowiłyśmy z bólem serca, że nie ma szans, żebyśmy obejrzały tam mecz na żywo, bo nie jesteśmy kibicami tej samej  drużyny (ja, Karolina, i koleżanka, Mary, za Manchesterem United; siostra Magda za Liverpoolem, ale sympatyzująca także z Arsenalem, oraz Kasia sercem za Liverpoolem, lecz pałająca sympatią do Tottenhamu), więc trudno byłoby nam się zdecydować na jeden mecz, bo zawsze któraś będzie niezadowolona. Mowa mogła być tylko o meczu Manchester &#8211; Liverpool, ale tu wychodził problem terminu (wyjazd miał być po maturze). </p>
<p><a href="http://redlog.pl/galeria/id/139/">&raquo; Galeria zdjęć z wyprawy</a></p>
<p>Bilety lotnicze zarezerwowałyśmy na 24 maja (z Katowic do Liverpoolu) oraz powrotny 31 maja (z Londynu do Katowic). Dla wszystkich z nas był to pierwszy lot samolotem oraz pierwszy pobyt w Anglii. Leciałyśmy tam, znając tylko adresy hoteli, w których mamy nocować i stadionów, nie mając pojęcia, jak się będziemy między nimi przemieszczać. Krótko przed wyjazdem dołączyli do nas dwaj znajomi – Iwona i Wojtek – obaj nie mający bladego pojęcia o piłce nożnej, chcący po prostu gdzieś się wyrwać.</p>
<p>W końcu przyszedł długo oczekiwany moment – dzień wyjazdu. Od rana z niepokojem oglądaliśmy wiadomości, w których ciągle mówili o wulkanicznym pyle. Na szczęście okazało się, że lot odbędzie się zgodnie z planem. Tak więc o 19:35 weszliśmy na pokład. Anglio nadchodzimy!</p>
<p>Jak to określił pilot, nasz lot był „turbulentny”, więc możecie sobie wyobrazić, co czuliśmy w samolocie. Jednak o 21:25 szczęśliwie wylądowaliśmy na lotnisku Johna Lennona w Liverpoolu. Podekscytowani odebraliśmy bagaż i wyszliśmy na zewnątrz. I dopiero w tym momencie do nas dotarło, że nie mamy pojęcia, co teraz począć. Było już ciemno, a my nie mieliśmy zielonego pojęcia, do którego autobusu wsiąść. Jednak szybko okazało się, że ludzie są tam bardzo uprzejmi i w końcu weszliśmy do autobusu linii 86A. Kierowca zapewnił, że poinformuje nas, kiedy mamy wysiąść. Spotkaliśmy tam również parę, która chciała nam pomóc, widząc nas z mapą. Po dłuższej rozmowie okazało się, że mieszkają blisko naszego hotelu, więc zaproponowali, że zaprowadzą nas do niego. Nie mogąc uwierzyć w nasze szczęście, o 23. czasu lokalnego znaleźliśmy się w Formule 1.</p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/gallery/2011-dogonic-marzenia/p100075.jpg" width="520px"/></p>
<p>25.05 – dla fana Liverpoolu data szczególna (dla niezorientowanych – rocznica pamiętnego finału w Stambule). Właśnie na ten dzień, na godzinę 12. zarezerwowaliśmy nasz Stadium Tour po Anfield. O 8:30 wyruszyliśmy w drogę. Po drodze spotkaliśmy – jak się później okazało – kibica Evertonu. Sam zaoferował nam swoją pomoc – widocznie po raz kolejny musieliśmy nieźle wyglądać z mapą w ręku. Dzięki niemu straciliśmy z pół godziny, bo zaprowadził nas tą samą drogą, którą przyszliśmy, na przystanek, podczas kiedy my wyraźnie powtarzaliśmy mu, że chcemy dojść tam pieszo, bo na mapie nie wyglądało to za daleko. Na samym końcu wyjawił nam swoją wiarę i tylko się uśmiechnął. Także znowu z punktu wyjścia ruszyliśmy w trasę.</p>
<p>O dziwo, idąc „na wyczucie”, doszliśmy w godzinę pod sam stadion (Magda i Kasia uważają, że to zapach stadionu i miłość do tego klubu ich poprowadził). Pierwsze wrażenie – obiektywnie z Mary stwierdziłyśmy, że ten stadion wygląda z zewnątrz jak fabryka czekolady. W tym momencie coraz bardziej chciałyśmy znaleźć się pod Old Trafford. Jednak na to wydarzenie przyszło nam jeszcze poczekać. Pod Anfield byliśmy o godzinie 10., więc zrobiliśmy tylko parę zdjęć i stwierdziliśmy, że poszukamy stadionu Evertonu, bo jest gdzieś niedaleko. Przejście kilometra, który według mapy oddziela oba te stadiony, zajęło nam całą godzinę. Widocznie w tym wypadku zapach nie tyle przyciągał, co odstraszał :-) Wrażenie odniosłyśmy to samo – fabryka czekolady &#8211; jednak teraz reszta ekipy podzieliła nasze zdanie. Wróciliśmy pod stadion Liverpoolu i rozpoczęliśmy wycieczkę (oczywiście Iwona i Wojtek zostali przed).Nie będę was zanudzać tym, co tam obejrzeliśmy, ale stadion zrobił na nas niesamowite wrażenie, choć był mniejszy, niż nam się wydawało. W naszej grupie był fan <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>, który z słuchawkami na uszach śpiewał Glory Glory <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Man United</a>. Pod koniec oprowadzania, przewodnik zapytał nas swoim scouserskim akcentem:<br />
- Were are you come from?<br />
- From Poland<br />
- Poland, yeah. You all’re a Liverpool supporters?<br />
- No! <em>(krzyknęłyśmy razem z Mary)</em><br />
- So which team do you support?<br />
- <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>.<br />
- Come on, have to go. <em>(z obrzydzeniem)</em></p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/gallery/2011-dogonic-marzenia/p1090455.jpg" width="520px"/></p>
<p>Na tym nasza wycieczka się skończyła, obejrzeliśmy jeszcze muzeum, potem Magda z Kasią opanowały Megastore i po godzinie spędzonej w sklepie ruszyliśmy z powrotem do hotelu.</p>
<p>Kolejny dzień mieliśmy w całości zarezerwowany na koczowanie pod ośrodkiem treningowym Liverpoolu – Melwood. Kasia ubzdurała sobie, że skoro Gerrard jest kontuzjowany, to na pewno tam jest. Obeznane już w komunikacji miejskiej, bez problemu trafiliśmy tam autobusem nr 13. W tym wypadku kierowca również poinformował nas, kiedy mamy wysiąść (właściwie to krzyknął &#8222;Melwood!&#8221;). Podeszliśmy pod główną bramę, nie zdążyliśmy nawet się „zadomowić” (w końcu mieliśmy tam spędzić pół dnia), kiedy z ośrodka wyjechała ciężarówka, zatrzymała się przy nas i kierowca wręczył nam najnowszy numer klubowego magazynu. Nie minęło pięć minut, kiedy pod bramę podjechał samochód, a w nim Sammy Lee! Zaczął do nas machać, w szoku nie zdążyłyśmy nawet wyjąć kamery. Od tego momentu nie wypuszczałam jej już z ręki. I było warto, bo po 15 minutach podjechał Fabio Aurelio. Ten jednak nawet na nas nie spojrzał, chociaż Magda z Kasią zachowywały się, jakby co najmniej dał im autograf. Gdzieś po godzinie z ośrodka na rowerze wyjechał jakiś pracownik i zapytał nas, czy już kogoś widziałyśmy. </p>
<p>My mu na to, że Fabio Aurelio, a ten tylko do nas mrugnął i odjechał, jakby wiedział, co nas czeka. W międzyczasie wydawało nam się, że do Melwood wjeżdża Ian Rush, jednak nie myślałyśmy, że może to być prawdopodobne. Nasze dwie fanatyczki zaczęły śpiewać „Stevie Gerrard, Gerrard”, jakby miało to w czymś pomóc. Zapomniałam dodać, że było to nasza 5. godzina tam, ciągle padało, więc trochę już dostawałyśmy na głowę. Chwilę po tym ochroniarz, który przez cały czas nas obserwował, gdzieś dzwonił i w ogóle zaczęło się jakieś poruszenie, nie wiedziałyśmy, co się dzieje. I nagle z bramy wyjeżdża sam Steven Gerrard! Mary, która miała aparat w ręku, zatkało i nie była w stanie zrobić zdjęcia. Jedyną osobą, która zachowała zimną krew, byłam ja, z kamerą w dłoni. Udało mi się nakręcić tą wiekopomną chwilę. </p>
<p>Stevie również się nie zatrzymał przy nas, w sumie nie miał powodu, gdyż żadna z nas nie zrobiła żadnego ruchu w jego kierunku, jedynie nam pomachał. Nawet jeśli cokolwiek byśmy zrobiły, nie mógł się przy nas zatrzymać, gdyż była nawet o tym informacja przed bramą. Nie dawało nam spokoju to, że wcześniej mógł to być faktycznie Ian Rush, w końcu jak spotkaliśmy Gerrarda, nic nie mogło nas już zaskoczyć. Postanowiliśmy zaczekać, aż osoba, która nam się nim wydawała, wyjdzie z budynku. I doczekaliśmy się. Po godzinie wyszedł i nie mieliśmy wątpliwości, że to naprawdę on. Ten jednak w przeciwieństwie do reszty, zatrzymał przy nas samochód, pomachał nam i odjechał. Z bólem serca po tym wydarzeniu opuściłyśmy Melwood i wróciłyśmy do hotelu. Czekała nas przecież podróż do Manchesteru.</p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/gallery/2011-dogonic-marzenia/p1100123.jpg" width="520px"/></p>
<p>Następnego dnia z rana busem linii National Express ruszyliśmy na najlepszą część wycieczki. Autokar wysadził nas przy Coach Station. Popytaliśmy ludzi i wsiedliśmy stamtąd do autobusu linii 250. Wybrałam się na Old Trafford tylko z Mary i Magdą, bo reszta zdecydowała się zostać na stacji (co wydaję mi się w tym wypadku totalnie idiotyczne). Jechaliśmy już dość długą chwilę, kiedy naszym oczom ukazał się najpiękniejszy widok na świecie. Nie była to już „fabryka czekolady”, tylko ogromny Teatr Marzeń. Tego nie da się opisać słowami, to trzeba zobaczyć. Mary pobiegła do przycisku STOP i zaczęła go energicznie wciskać, mimo iż w zasięgu wzroku nie było jeszcze widać przystanku. Byliśmy tam około godziny 10:45, a bilety mieliśmy zarezerwowane dopiero na 15. Stwierdziliśmy, że obejdziemy stadion dookoła, żeby czas nam szybciej upłynął, a potem ruszymy do Megastore na zakupy. Jednak w związku z tym, że musieliśmy dokupić jeszcze jeden bilet, udaliśmy się najpierw do recepcji. Pracownik widząc, na którą mamy zarezerwowany tour, zaproponował przebookowanie go na 11:20.</p>
<p>Dostałyśmy smycze z biletami. Zadowolone wyszłyśmy z budynku. Stałyśmy tak z 5 minut, kiedy zdałyśmy sobie sprawę, że jest już 11:19, a my nie wiemy nawet, gdzie nasza wycieczka się zaczyna! Wróciłyśmy do tego uprzejmego pana, a ten tylko na nas spojrzał, krzyknął &#8222;Run!&#8221; i wskazał drzwi na lewo. Okazało się, że musimy dobiec na trzecie piętro! Każda osoba, którą mijałyśmy, ruchem ręki wskazywała nam drogę, gestykulując, żebyśmy się pospieszyły. Wszystko działo się jak w slow motion. Przebiegłyśmy całe muzeum (ci którzy tam byli, wiedzą, jakie ono jest ogromne), ale w końcu znaleźliśmy się na miejscu. Weszłyśmy tam równocześnie z przewodnikiem, więc udało się. Zdyszane rozpoczęłyśmy zwiedzanie. Może nie będę opisywać tego, co tam zobaczyłyśmy, każdy sam musi to przeżyć. Siostra ciągle musiała liczyć się z docinkami przewodnika, po tym jak przyznała się komu kibicuje.</p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/gallery/2011-dogonic-marzenia/p1100409.jpg" width="520px"/></p>
<p>Gdy po raz pierwszy zobaczyłam murawę, zakręciła mi się łezka w oku. Coś niesamowitego. Obejrzeliśmy jeszcze szatnię i porobiłyśmy fotki z wszystkimi koszulkami po kolei. Po zakończonym tourze udaliśmy się do muzeum, które wcześniej zobaczyłyśmy w biegu. Było tam nawet specjalne pomieszczenie w całości poświęcone Garry’emu Neville&#8217;owi. Potem poszłyśmy jeszcze zobaczyć Red Cafe, a stamtąd już prosto do Megastore. Spędziłyśmy tam ponad godzinę. Wszystko było zrobione pod zbliżający się finał Ligi Mistrzów oraz zdobyty niedawno 19. tytuł mistrza Anglii. Nawet stadion był cały obklejony plakatami. Jeszcze tylko porobiliśmy ostatnie zdjęcia  i musieliśmy wracać na stację. Niestety w Manchesterze spędziliśmy tylko jeden dzień (naprawdę nie wiem, kto układał plan tej wycieczki), wieczorem mieliśmy już autokar do Londynu. Przy zakupie biletu na ten przewóz odbyłam jeszcze niekoniecznie miłą rozmowę z fanem Barcelony, który przekonywał mnie, że jego zespół wygra „tri-oł”. Skwitowałam to tylko „whatever” i odeszłam. </p>
<p>O 18:15 ruszyliśmy do stolicy. O 22:55 byliśmy na miejscu. Może nie będę opisywać, co działo się w nocy, powiem tylko, że się zgubiliśmy. Naszą nocną podróż podsumował rowerzysta, który, gdy zapytaliśmy go o drogę, stwierdził: „You’re totally in a wrong place” i z uśmiechem na ustach odjechał. Postanowiliśmy już nigdy w życiu nie wracać do tego miasta. Ale niestety mieliśmy tam spędzić kolejne 4 dni. W końcu o godzinie 5., dotarliśmy do hostelu. Miły recepcjonista poczęstował nas śniadaniem, którego nie mieliśmy nawet opłaconego. Był to dzień finału, więc poszliśmy się wyspać i o godzinie 20. zasiedliśmy przed telebimem w restauracji. </p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/gallery/2011-dogonic-marzenia/zdjecie3320.jpg" width="520px"/></p>
<p>Początkowo planowaliśmy wybrać się pod Wembley, ale widząc tłumy zmierzające pod stadion, zrezygnowaliśmy, zniechęcone nocnymi wydarzeniami. Oprócz nas było tam z 10 osób, wśród nich tylko jeden fan <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. Zapewne było to spowodowane tym, że znajdowaliśmy się w Arsenal Tavern Hostel, położonym obok stadionu Arsenalu. Jednak nie powstrzymało nas (mnie i Mary) to przed wdzianiem klubowych barw. Oczywiście musiałyśmy zmierzyć się z kilkoma docinkami w trakcie meczu. Wszyscy widzieliśmy to „widowisko”, więc wiadomo, dlaczego od razu po końcowym gwizdku się stamtąd zmyłyśmy. Odchodząc, usłyszałyśmy jedynie: „sorry, Manchester girls”. </p>
<p>W podłym nastroju kontynuowaliśmy naszą wycieczkę. Na następny dzień zaplanowaną mieliśmy podróż na WHL. Tym razem od razu poszliśmy na metro. Nie uchroniło nas to jednak przed kolejnymi „przygodami”, o których może nie będę tu wspominać. W końcu dotarliśmy. Ten stadion z zewnątrz nie wyglądał na nic. W przypadku tego klubu Megastore, wcale nie był taki „mega”. Ale to można było przewidzieć. Na Stadion Tour wybrała się tylko Kasia i Mary, reszta czekała przed. I nam się to bardziej opłaciło, gdyż czekając na nich, tuż przed naszymi nosami samochodem przejechał… David N’Gog. Nie wiem, czemu mieliśmy akurat szczęście tylko na graczy Liverpoolu. No ale nie będę wybrzydzać, nie na co dzień spotyka się piłkarzy tego formatu. Znowu autobus, metro, powrót do hostelu. I tak upłynął nam kolejny dzień w Londynie.</p>
<p>30. maja przeznaczyliśmy na zwiedzanie stadionu Arsenalu. W tym wypadku nie było mowy, żebyśmy się zgubili, Emirates widzieliśmy z okna. Ten z kolei zrobił na nas wrażenie. Może nie takie jak OT, ale zawsze jakieś. Kolejny raz zdecydowaliśmy się na przebookowanie biletów. Tym razem z 14:45 na 11:45. Również dostałyśmy pamiątkowe smycze. Schemat ten sam: stadion, szatnie, muzeum, Megastore, jedna z nas zadowolona – w tym wypadku Magda. Wróciliśmy do hotelu, a po południu razem z innymi kibicami obejrzeliśmy mecz Reading – Swansea.</p>
<p>I tak dotarliśmy do ostatniego dnia naszej wycieczki. Metrem wybraliśmy się na Stamford Bridge. Z jednej strony jakoś się prezentował, ale jak podeszliśmy z drugiej, naszym oczom ukazał się hotel. Co najmniej dziwne. Na ale cóż. Poszliśmy do Megastore (piętrowe, wszędzie Torres i zdjęcia z celebracji jego jedynej bramki), każda kupiła pamiątkę, obowiązkowe już w naszym wypadku przebookowanie biletów i idziemy na ostatni tour po stadionie. Tutaj też otrzymaliśmy smycze, właściwie wszędzie je dostałyśmy z wyjątkiem Anfield. Przez większość czasu w ciszy chodziliśmy oglądać murawę z każdej strony, widocznie nie miał o czym opowiadać :-) Do muzeum nie wstąpiliśmy, gdyż nie było jeszcze oficjalnie otwarte. Wróciliśmy do hotelu, zabraliśmy bagaże i wyruszyliśmy na lotnisko Luton. Musieliśmy po drodze z metra przesiadać się do pociągu, a z niego do autobusu. W tym dniu zaliczyliśmy chyba prawie każdy możliwy środek transportu. Lot już nie był tak turbulentny i o 00:30 byliśmy w Katowicach.</p>
<p>Już wiemy, że na pewno wrócimy jeszcze do Liverpoolu i Manchesteru, Londynu za to nie mamy w planach. Podsumowując, był to najlepszy tydzień mojego życia, tylko szkoda, że tak mało czasu byliśmy w Manchesterze. Każdemu polecam taki wypad, drogo nas to nie wyszło, a wrażeń na całe życie.</p>
<p><img src="http://redlog.pl/wp-content/gallery/2011-dogonic-marzenia/p1090442.jpg" width="520px"/></p>
<p>P.S. Jakbyście chcieli wiedzieć, kto jest kto, to na podstawie tego zdjęcia na Anfield, które zrobiła nam przewodniczka, wam wyjaśnię &#8211;  od lewej: ja, Mary, Magda i Kasia.</p>
<p><strong>Autor: Karolina Lorke</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/old-trafford" title="Old Trafford">Old Trafford</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/06/13/dogonic-marzenia/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Kończy się pewna era&#8230;</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 05:43:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Czytelnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Waszym zdaniem]]></category>
		<category><![CDATA[Gary Neville]]></category>
		<category><![CDATA[Paul Scholes]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/scholes_paul.jpg" alt="Kończy się pewna era..." title="Kończy się pewna era..." width="520" height="220" /></a>
Ostatni dzień maja. Dopiero co zdążyłem otrząsnąć się po przegranej sobotniej bitwie. Już prawie zapomniałem, albo i nie chciałem pamiętać. Pogodziłem się. Barcelona gra wielki futbol. Zasłużyli. Bezsprzecznie. W mediach szybko pojawiły się informacje o przebudowie Manchesteru United. Wszyscy huczą: zmiany, zmiany, zmiany. Sprzedajmy tego, kupmy tamtego. Glazerowie wykładają 170 milionów. Świetnie. Trzeba kupić nowe gwiazdy, zbudować nowy zespół. Trzeba? Ano trzeba. Ale czy chcemy?
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/gary-neville" title="Gary Neville">Gary Neville</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes" title="Paul Scholes">Paul Scholes</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/06/scholes_paul.jpg" alt="Kończy się pewna era..." title="Kończy się pewna era..." width="520" height="220" /></a><br />
Ostatni dzień maja. Dopiero co zdążyłem otrząsnąć się po przegranej sobotniej bitwie. Już prawie zapomniałem, albo i nie chciałem pamiętać. Pogodziłem się. Barcelona gra wielki futbol. Zasłużyli. Bezsprzecznie. W mediach szybko pojawiły się informacje o przebudowie <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a>. Wszyscy huczą: zmiany, zmiany, zmiany. Sprzedajmy tego, kupmy tamtego. Glazerowie wykładają 170 milionów. Świetnie. Trzeba kupić nowe gwiazdy, zbudować nowy zespół. Trzeba? Ano trzeba. Ale czy chcemy?<br />
<span id="more-1977"></span><br />
<strong><a href="http://redlog.pl/2011/06/03/poczatek-konca/">&raquo;Początek końca</a></strong></p>
<p>Większość pewnie tak, ja mam mieszane uczucia. I wbrew pozorom nie zamierzam pisać tutaj o prawdopodobnych transferach. Nie zamierzam zastanawiać się nad nowym bramkarzem, nad koniecznością wzmocnienia linii pomocy. I mimo, że tak jak napisałem, jest to konieczność, nie wiem, czy chcę. A może boję się. Tak, cholernie się boję.</p>
<p>Dosłownie pół godziny temu dowiedziałem się, że <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a> zdecydował się zakończyć karierę. Z tego powodu czytacie teraz ten artykuł. Uświadomiłem sobie, że historia <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchesteru United</a> dzieje się na naszych oczach. Oto my jesteśmy świadkami końca pewnego rozdziału. Tak, jak nadszedł koniec ery Busby Babes, tak teraz zbliżamy się do końca ery dzieciaków Fergiego. To nieprawdopodobnie smutne.</p>
<p>Kiedyś postanowiłem, że zawitam na Old Trafford, zanim Gary Neville, <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a> i <a href="http://redlog.pl/tag/ryan-giggs/" title="Ryan Giggs" class="tagLink">Ryan Giggs</a> zawieszą buty na kołku. Obiecałem sobie, że zdążę. Mój czas się kończy. Nie spodziewałem się, że to nastąpi tak szybko. O tym, żeby zobaczyć w akcji Gary&#8217;ego już mogę zapomnieć. Jeśli chcę ujrzeć Scholesa, jego wspaniałe przerzuty i atomowe uderzenie, mam ostatnią szansę, w sierpniu. Nie chcę pójść na mecz, kiedy w drużynie nie będzie już nikogo z naszego wielkiego tercetu, a co gorsza, gdy na ławce trenerskiej nie będzie już sir Alexa.</p>
<p>Był okres, że zastanawiałem się, jak można cały czas kibicować tej samej drużynie. Przecież drużynę tworzą piłkarze. Przez nich stajemy się sympatykami konkretnego zespołu. Później przychodzi czas, że rozstają się z klubem, w ich miejsce przychodzą nowi, a nasza drużyna nie jest już tą samą ekipą. Co wtedy zrobić?</p>
<p>Dla fanów ekipy z Old Trafford nadszedł ten moment. Moment, w którym niejeden z nas czuje okropny ucisk w gardle. I strach. Przed tym, jak poradzimy sobie bez naszych staruszków, jak będzie wyglądał nasz nowy zespół, czy będzie w stanie dorównać poprzedniemu i czy drużyna z Old Trafford wciąż pozostanie wielkim Manchesterem United.</p>
<p><strong>Autor</strong>: Strimko</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/gary-neville" title="Gary Neville">Gary Neville</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes" title="Paul Scholes">Paul Scholes</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/06/05/konczy-sie-pewna-era/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

