<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów &#187; AX1D</title>
	<atom:link href="http://redlog.pl/author/ax1d/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://redlog.pl</link>
	<description>Because we are United</description>
	<image>
		<url><![CDATA[http://redlog.pl/redlog.pl/wp-content/themes/redlog2.1/images/redlog_logotyp_m.jpg]]></url>
		<title>Redlog.pl - Manchester United - blog fanów</title>
		<link>http://redlog.pl</link>
	</image>
	<pubDate>Fri, 25 May 2012 14:32:47 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Derby&#8230; i co dalej?</title>
		<link>http://redlog.pl/2012/01/11/derby-i-co-dalej/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2012/01/11/derby-i-co-dalej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jan 2012 06:22:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dlaczego?]]></category>
		<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Naszym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[derby]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2012/01/11/derby-i-co-dalej/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>W zasadzie po niedzielnych derbach Manchesteru każda opinia zawarta w tekstach może być uznana za prawdziwą. Na boisku działo się tak wiele, że niemal każdy centymetr wypełniony był energią i czymś, o czym warto napisać. W zasadzie wybranie dowolnego tematu, który miałby być przewodnim dla niedzielnego starcia, oznaczałoby pominięcie przynajmniej kilku innych. Co za mecz!
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2012/01/11/derby-i-co-dalej/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/derby" title="derby">derby</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2012/01/11/derby-i-co-dalej/" title="Derby... i co dalej?"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2012/01/rooney_derby.jpg" alt="Derby... i co dalej?" /></a>W zasadzie po niedzielnych derbach Manchesteru każda opinia zawarta w tekstach może być uznana za prawdziwą. Na boisku działo się tak wiele, że niemal każdy centymetr wypełniony był energią i czymś, o czym warto napisać. W zasadzie wybranie dowolnego tematu, który miałby być przewodnim dla niedzielnego starcia, oznaczałoby pominięcie przynajmniej kilku innych. Co za mecz!<br />
<span id="more-2222"></span></p>
<p>Pozwolę sobie wymienić kilka – poznaliśmy odpowiedź United na druzgocącą porażkę 1:6 z początku sezonu. I, z czym ciężko się nie zgodzić, była to odpowiedź, której niewielu się spodziewało. City jednak, grając w dziesiątkę, momentami wyglądało, jakby na boisku znajdowało się dwunastu graczy w błękitnych koszulkach. <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a> poszedł w ślady Thierry’ego Henry i uraczył nas spektakularnym powrotem (bo ciężko nazwać inaczej mecz, w którym wchodząc na 30 minut, wykonuje się 71 podań ze skutecznością na poziomie <b>97%</b> po półrocznej przerwie… w wieku 37 lat). <a href="http://redlog.pl/tag/wayne-rooney/" title="Wayne Rooney" class="tagLink">Wayne Rooney</a>, mimo wszystkiego tego, co dzieje się wokół jego osoby oraz faktu, że angielska (i chyba nie tylko angielska) prasa postanowiła uczynić z niego drugiego Paula Gascoigne’a i w nieskończoność mielić każdy krok Wazzy, szczególnie ten wykonywany poza boiskiem, dość jednoznacznie pokazał swoje przywiązanie do klubu i chyba rozwiał wątpliwości logicznie myślących ludzi na temat jego odejścia z United, a zwłaszcza do Citeh. Chris Foy zaserwował nam straszne widowisko, jeśli chodzi o poziom sędziowania. Co prawda tym razem obróciło się to na naszą korzyść, ale nawet nie chcę sobie wyobrażać, gdybyśmy byli po tym meczu na miejscu kibiców błękitnych. I to tak mniej więcej połowa z tematów, o których warto by wspomnieć.</p>
<p>Cholera, coś jest nie tak – United awansowało do czwartej rundy pucharu Anglii, a jako wisienkę na tort wylosowaliśmy Liverpool away. A jednak… po kilkunastu godzinach, podczas których zrzucałem z siebie stres związany z ostatnim kwadransem meczu, zacząłem się zastanawiać, kto tu tak naprawdę jest zwycięzcą. Dlaczego?<br />
Wielokrotnie mówiono, że Mancini to kiepski trener. Wytykano mu, że umie budować i prowadzić drużyny jedynie wtedy, gdy ma wypchany portfel albo otwarty kredyt odnawialny. Zauważano, że Włoch kieruje jedynie drużynami składającymi się z wielkich gwiazd i – choć to ciężka sztuka – musi tylko utrzymać w ryzach ich ambicje, a oni robią za niego resztę na boisku. Teraz, po jakimś czasie, wraca do mnie spokój i dyscyplina, z jaką Roberto podszedł do meczu, a przede wszystkim to, jak reagował na sytuację na boisku. Te derby utwierdziły mnie w przekonaniu, ze powyższe opinie są dla Manciniego krzywdzące.</p>
<p>Przy prowadzeniu United 3-0 i perspektywie zostania zmiecionymi przez Czerwone Diabły mające na boisku jednego zawodnika więcej, Mancini nie stracił głowy, nie spanikował. Wydaje mi się, że od początku miał – w przeciwieństwie do Fergusona podczas meczu w lidze – gotowych kilka scenariuszy, na każdą sytuację, która mogła mieć miejsce na boisku. Uspokoił swoją drużynę, szybko poprzesuwał graczy i przestawił się na plan b, rozgrywając mecz, który musiał rozegrać wcześniej w swojej głowie. Dzięki temu po niezwykle przekonującej pierwszej połowie, w której United wydawało się zapomnieć o wszystkich słabych punktach, z którymi obecnie się zmaga, w drugiej, chociaż nie bez swojej winy, podopieczni Fergiego zostali kompletnie wybici z rytmu i momentami wydawało się, że prowadząc trzema, a następnie dwoma bramkami, i posiadając na boisku pełną jedenastkę naprzeciw dziesięciu graczy City, to my walczyliśmy o życie, nie mieliśmy kompletnie pomysłu na grę, nie wiedzieliśmy, co zrobić z piłką i myśleliśmy jedynie o tym, żeby jej nie stracić zbyt blisko własnego pola karnego. Obrona wyglądała na taką, która w każdym momencie może popełnić niezwykle kosztowny błąd, a tak potrzebna do uspokojenia sytuacji siła ataku zawiodła w drugiej części spotkania na całej linii. Gracze w czerwonych strojach kończyli zapewne mecz z trzęsącymi się nogami, a ich kibice z zaciśniętymi pięściami spoconych dłoni, nerwowo wdychając dym papierosowy, zamykając oczy przy wolnym Kolarova i myśląc jedynie o ostatnim gwizdku. Drużyna Manciniego gładko przechodziła między ustawieniami 4-4-1 i 3-5-1 (tak gładko, że było to niemal niezauważalne) i robiła to tak dobrze, że efekty były wręcz zdumiewające. Udało im się nie tylko zdominować United w środku pola, ale też – dzięki blisko trzymającym się liniom i zachwycającemu Aguero – nadal stanowić ogromne zagrożenie, jeśli chodzi o kontrataki. Nie, to nie przypadek – to zasługa Manciniego. Kibice Citeh teraz jeszcze bardziej niż przed derbami mają prawo optymistycznie patrzeć w przyszłość w kontekście tytułu mistrzowskiego. Nie pamiętam meczu, w którym trener przegranej drużyny (i, co ważne, w pojedynku z najzacieklejszym rywalem) ugrałby tyle, ile udało się Włochowi w niedzielę. Ich comeback zależał jednak nie tylko od taktyki. Do takiego czegoś potrzebne jest o wiele więcej; potrzebna jest determinacja, wiara i siła charakteru, którą Citeh pokazali podczas drugiej połowy derbów. Siła charakteru, która napędza zwycięzców, pozwala odbijać się od dna, wracając i mając przed oczami wyłącznie cel, do którego się zmierza. Siła charakteru, która właściwa jest mistrzom. Moim zdaniem Citeh udowodnili, że mają już wszystko, co potrzebne, aby realnie walczyć o mistrzostwo. </p>
<p>United ukręciło sobie bat na własną skórę i brakło bardzo niewiele, żeby razy zadane tym batem były bardzo dotkliwe i jątrzące się aż do maja… United znów brakło charakteru, dojrzałości i determinacji. United, zamiast zmiażdżyć rywala zaraz po przerwie, wbijając mu czwartą bramkę i kończąc tym samym mecz, zwolniło, zaczęło popełniać błędy, na które tylko czyhali gracze Citizens. United było w doskonałej pozycji, żeby wygrać mecz po 50 minutach i zacząć dzwonić po taksówki dla rodzin. Niestety, United oddało mecz Citeh. Oni nie mieli prawa zrobić tego, co widzieliśmy. Nie mieli prawa wrócić z 0:3 do 2:3, zamykać nas chwilami we własnej szesnastce (grając w 10!). United powinno wygrać ten mecz spokojnie i z podbudowaną pewnością siebie ruszyć do walki w drugiej części sezonu. Tak się jednak nie stało i to bardzo źle wróży na przyszłość w kontekście walki o tytuł.</p>
<p>Więc jak to w końcu obecnie jest z tym naszym United? Powrót Scholesa to nad wyraz czytelny komunikat. United wciąż są wielką siłą w europejskiej i światowej piłce, ale czegoś brakuje i Ferguson doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Bez wątpienia Szkot uważa, że 37-letni Scholes nadal może grać w piłkę. Ja też. Ale czy Fergie naprawdę wierzy, że Stary Wyga, wracając i będąc nawet w formie, będzie w stanie zbudować pewność siebie zawodników oraz wypełnić spokojem serca kibiców? Czy to przypadkiem nie akt desperacji menedżera? Przekonamy się o tym, oglądając Rudego na murawie, jednak bez wątpienia jest to kontrowersyjne posunięcie sir Alexa, które może mu przynieść tyle pożytku, ile szkody.<br />
United w tym meczu streścili nam dotychczasowe swoje dokonania w tym sezonie. Zaczęli spektakularnie i po kilku minutach zażartej i wyrównanej walki Rooney zrobił to, do czego został stworzony – błysnął geniuszem i pozwolił nam wyjść na prowadzenie. W pierwszej połowie Citeh dosłownie nie istniało, ale nie ma w tym wiele ich winy. United zagrali fantastycznie, robiąc wszystko, jak należy. Strzał Rooneya był majstersztykiem, a druga bramka w wykonaniu Welbecka niewiele mu ustępuje. Karny… jak to karny. Aż w pewnym momencie (znów) coś się zacięło&#8230;</p>
<p>Polscy kibice United często o tym zapominają, ale Anglicy mawiają „it doesn&#8217;t matter how good you are, sometimes you&#8217;re going to get overrun”.* Prawdziwą klasę masz szansę pokazać po tym – prawdziwa klasa zależy od tego, jak długo zajmie Ci pozbieranie się po porażkach i jaka będzie Twoja reakcja. Reakcję Citeh widzieliśmy wszyscy. Reakcję United też. Czy to dobrze nam wróży na resztę sezonu…? Odpowiedzcie sobie sami.</p>
<p>* W wolnym tłumaczeniu – <em>nieistotne, jak silny jesteś. Kiedyś i tak trafisz na silniejszego</em>.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/derby" title="derby">derby</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2012/01/11/derby-i-co-dalej/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Trochę pokory!</title>
		<link>http://redlog.pl/2012/01/07/troche-pokory/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2012/01/07/troche-pokory/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jan 2012 11:55:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inny punkt widzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2012/01/07/troche-pokory/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>Tak sobie myślę – skąd się to bierze…? Czy to właściwe Polakom narzekanie w niemal każdej sytuacji, czy może – znów będące cechą narodową – wyolbrzymianie problemów i porażek i czarnowidztwo…? Pewnie wszystkiego po trochu, ale myślę, że powodem tego, że wszędzie w internecie, jedyne co można przeczytać na temat United na polskojęzycznych stronach, to dramat, kryzys, koniec ery, zmiany, transfery, spowodowane jest tym, że jesteście bandą oderwanych od rzeczywistości, rozpieszczonych bachorów!
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2012/01/07/troche-pokory/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2012/01/07/troche-pokory/" title="Trochę pokory!"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2012/01/kibic.jpg" alt="Trochę pokory!" /></a>Tak sobie myślę – skąd się to bierze…? Czy to właściwe Polakom narzekanie w niemal każdej sytuacji, czy może – znów będące cechą narodową – wyolbrzymianie problemów i porażek i czarnowidztwo…? Pewnie wszystkiego po trochu, ale myślę, że powodem tego, że wszędzie w internecie, jedyne co można przeczytać na temat United na polskojęzycznych stronach, to dramat, kryzys, koniec ery, zmiany, transfery, spowodowane jest tym, że jesteście bandą oderwanych od rzeczywistości, rozpieszczonych bachorów!<br />
<span id="more-2218"></span></p>
<p>Oczywiście są momenty, w których nie sposób nie powiedzieć, że coś jest nie tak. Przegrana w tym sezonie z Citeh, a właściwie jej rozmiar, spowodowała, że zaczęto coś tam przebąkiwać. Jestem w stanie to zrozumieć, bo sam – delikatnie mówiąc – nie byłem w najlepszym nastroju po tamtym meczu. I mimo że myślę, że takie mecze zdarzają się od czasu do czasu każdemu, a wczesny termin tego meczu w sezonie spowodował, że wielu znawców nie zdążyło się jeszcze zorientować, jak silną drużyną stało się Citeh, skala reakcji niektórych osób mnie zadziwiła. No ale ok, każdy na swój sposób przyjmuje takie rzeczy. Dla mnie jednak po fantastycznym początku sezonu, jakiego nie pamiętam jak żyję, musiał przyjść taki moment. Niestety dla nas – przypadł akurat na mecz z Citeh. Niefart. Trudno.</p>
<p>Następnie przyszedł czas, kiedy United odbudowywało się po tej sromotnej klęsce. Mimo faktu, że wygraliśmy 8 z 9 meczów, a remis z Newcastle uważam (i uważałem) za dobry wynik, bo z tą drużyną zawsze ciężko się gra, a na dodatek ten sezon jest najlepszym w ich wykonaniu od czasów Big Al’a, dla większości kibiców był to już niezbity dowód na to, że United jest w kryzysie. Wygrana 0:1 ze Swansea w Walii, jednym z najtrudniejszych terenów do gry w Wielkiej Brytanii, gdzie niemal wszyscy pretendenci do tytułu kolektywnie gubili punkty, wcześniejsza wygrana na wyjeździe z Evertonem i późniejsza z defensywnie usposobioną Aston Villą – niskie bo niskie, ale dawały nam po trzy punkty. Tu jednak pokazał się pierwszy przejaw rozpuszczenia. Jak to?! <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Man United</a> wygrywa 0:1?! Kryzys! To niesłychane, jak bardzo przyzwyczajeni jesteście do wysokich wygranych, a przez to oderwani od rzeczywistości. Niesamowite, jak relatywnie podchodzicie chociażby do kontuzji i raz absencja jednego zawodnika wystarczy wam do stwierdzenia, że to właśnie ona była powodem przegranej (i poniekąd usprawiedliwienia porażki) tylko po to, żeby przy następnej okazji, kiedy brakuje nam 12 (!!) zawodników, mówić, że kontuzjami nie można tłumaczyć spadku wyników.</p>
<p>Zostawmy na chwilę ligę – Champions League i Carling Cup – zdecydowanie i bezsprzecznie największe rozczarowania tego sezonu. Porażka z Crystal Palace po bardzo przeciętnym meczu i brak awansu (z takiej!!) grupy w Lidze Mistrzów to wydarzenia z tego sezonu, dla których trudno znaleźć przekonujące usprawiedliwienie. Niemniej jednak – czy ktoś z was poważnie myśli o tym, że jesteśmy słabsi niż CP czy Basel? Ja nie. Patrzę na te wypadki ze smutkiem, bo chciałbym oglądać jak najwięcej meczów United w sezonie, ale zdaję sobie sprawę z prawdziwych przyczyn stojących za nimi. Drużyna jest w fazie przebudowy. Zdecydowanie brakuje jej doświadczenia (znów), co przekłada się na nonszalanckie podejście. Przyznać tu muszę rację Smudzie, który po losowaniu grup Euro powiedział, że czasem z trudniejszej grupy łatwiej wyjść (czego nie omieszkali wyśmiać komentatorzy sportowi i polscy fani). Przykład United w Lidze Mistrzów w tym sezonie jest idealnym i dobitnym przykładem na to, że Franz miał rację. Można powiedzieć, że część młodych graczy United zachowuje się tak, jak ich polscy fani – oczekuje punktów, i to w zdobytych w pięknym i przekonującym stylu – tylko za to, że grają dla United. Było już takich paru, sam pamiętam kilku z nich, którzy musieli dostać porządnego klapsa na boiskach, żeby nauczyć się pokory, doceniania przeciwników i jakże oczywistej prawdy dotyczącej piłki nożnej – mecze <b>nie</b> wygrywają się same! To samo czeka Smallinga, Jonesa, Cleverleya, Welbecka, Chicharito, Younga, De Geę czy Fryersa… Oni też muszą przez to przejść i nauczyć się tego, zapewne na własnej skórze. Szczęściem, a zarazem nieszczęściem United jest to, że skład jest przebudowywany hurtowo. Rzadko na przestrzeni dwóch sezonów wprowadza się do gry na najwyższym poziomie 8 graczy. Oczywiście jest to przykre dla kibiców w perspektywie krótkoterminowej, ale zwykle jest tak, że ciężko coś zbudować, nie brudząc sobie wcześniej rąk.</p>
<p>Transfery. Słowo, które wywołuje u mnie konwulsje. W jednym przyznam wam rację – Fergie nie nadąża za pewnymi obszarami tego zmieniającego się świata. Nie chodzi tu jednak o piłkarskie rzemiosło, o mądrość taktyczną, o spojrzenie na futbol. Bynajmniej! Chodzi o to, że rzesze obecnych fanów (a liczba ta będzie się jeszcze zwiększać), to młodzi ludzie, którzy w mniejszym lub większym stopniu wychowali się na Fifach, Football Managerach i innych takich. Ludzie, dla których rozwiązaniem jest wydanie olbrzymich ilości pieniędzy, oczywiście nie swoich pieniędzy, żeby chwilowo poprawić sobie nastrój. Fergie jest miłośnikiem powolnego, siermiężnego budowania na lata. Metaforycznie – chodzi trzy dni w tygodniu na siłownię, systematycznie wykonując serię ćwiczeń na poszczególne partie mięśni, budując tym samym doskonałą sylwetkę, siłę i wytrzymałość. Kibice United to z kolei chłopcy z wiejskich „siłek” – wstrzykujący w siebie Omnadren, żeby po miesiącu ich napompowana masa mięśniowa potroiła objętość i dobrze wyglądała. Nieistotne jest to, żeby coś znaczyła. Nieistotna jest jej trwałość i faktyczna wartość. Ma dobrze wyglądać. Nieważne jest, z iloma efektami ubocznymi będą musieli się zmierzyć, teraz czy w przyszłości. Ma dobrze wyglądać teraz!</p>
<p>Kocham ten klub za wiele rzeczy, a jedną z najważniejszych jest to, że nie ulega naciskom takich ludzi; że nie oczekuje natychmiastowych rezultatów, jakkolwiek pozornych. Kocham go za to, że każdy w nim wie, że na prawdziwe efekty trzeba ciężko pracować, często poświęcać wiele w krótkiej perspektywie, żeby w długiej być w czołówce na lata. To dlatego możemy śpiewać Chelsea, że nigdy nie zdobędą trzech mistrzostw z rzędu; to dlatego 90% (a zapewne 100% użytkowników tej i podobnych jej stron) z nas nie pamięta ostatniego mistrzostwa Liverpoolu; to dlatego dopiero w maju 2011 musiał zostać zdjęty banner z Old Trafford odliczający lata Citeh bez żadnego trofeum – dlatego, że jeśli już United zbuduje formę, to staje się hegemonem na lata. Wcale nie zdziwi mnie, jeśli za 2-3 lata banner znów wróci na Old Trafford i zacznie odliczanie. </p>
<p>Wróćmy do ligi – w grudniu United strzeliło rywalom w lidze 19 bramek w 6 meczach, tracąc jednocześnie 4. Zostało to, co poniekąd zrozumiałe, przyćmione tym, że 7 grudnia pożegnaliśmy się z Ligą Mistrzów. Nie zmienia to jednak faktu, że w lidze osiągnęliśmy rewelacyjny wręcz poziom w ofensywie, pozostając przy tym solidnymi w obronie. Pech chciał, że młodzi i niedoświadczeni gracze, z których często składa się teraz skład United, poczuli się zbyt pewnie na koniec roku, a 3 z 4 straconych w grudniu bramek przypadły na mecz z Blackburn. O samym meczu i przyczynach, które według mnie zadecydowały o tej porażce, nie będę tu pisał, bo napisałem wszystko pod wpisem dotyczącym tamtego meczu. No cóż, nieodpowiedzialność, pech, zły dzień <a href="http://redlog.pl/" title="Man Utd" class="tagLink">Man Utd</a>, dobry dzień Rovers i mamy rezultat. Mam wrażenie, że bez względu na to, z kim gralibyśmy tego dnia, przegralibyśmy, bo ten mecz był przegrany na długo przed tym, zanim ogłoszono składy. Niemniej jednak dla wielu rozpieszczonych kibiców, a w zasadzie<em> „kibiców”</em>, jest to wystarczający powód do stwierdzenia, że Ferguson się skończył, że skład mamy wystarczający do walczenia o miejsce w środku tabeli EPL, że połowę piłkarzy należy sprzedać, że niezbędne jest wydanie dziewięciocyfrowych sum, żeby móc wrócić do czołówki. Jednym słowem – tragedia.</p>
<p>I po tym nieszczęśliwym meczu z Blackburn przyszedł, o zgrozo, mecz z Newcastle. Z nieprzewidywalnym i bardzo dobrze spisującym się w tym sezonie Newcastle, które zwietrzyło krew, zostało doskonale przygotowane przez Pardewa i złoiło nam skórę. Druga porażka z rzędu to bez wątpienia coś, co nie zdarza się często United. No i mamy koniec świata. Nie pomógł bilans bramkowy 19-4 z grudnia. Nie pomogło zdobycie 15 z 18 możliwych punktów w tym miesiącu. Koniec świata i tyle. </p>
<p>Paradoksalnie uważam, że te dwie porażki trafiły się w najlepszym momencie, żeby odbudować się po blamażu z Citeh. Będę naprawdę zaskoczony, jeśli nie wygramy z nimi w niedzielę. Co więcej, w kontekście arcyważnych i niesłychanie ciężkich wyjazdów, które zbliżają się w lidze, też jest to, moim zdaniem, dobry moment na te porażki. Składając wszystko do kupy – mimo że biorę pod uwagę jako całkiem prawdopodobne, że jedynym trofeum z tego sezonu dla United będzie Tarcza Wspólnoty, to potrafię to wkalkulować w przebudowę składu, rozwoju i piłkarskiego dorastania znacznej liczby młodziaków, którzy dopiero muszą nauczyć się, co to znaczy grać cały czas na najwyższych obrotach. Zastanawiam się, czy (a w zasadzie – w jakiej mierze) oprócz wymienionych przeze mnie powodów za taką sytuację i podejście „kibiców” odpowiedzialne są czasy, w których żyjemy. Mam na myśli Barcelonę i Real, do których nieustannie porównywane są Czerwone Diabły. Kompleks Barcelony jest równie wszechobecny jak słowo <em>transfery</em>. Gromiąca wszystkich Duma Katalonii zakłamuje rzeczywistość w głowach młodych adeptów sztuki kibicowania, przez co myślą, że normalną sytuacją jest to, że wygrywa się wszystko, zawsze i wszędzie (zwłaszcza patrząc na tak nierówną ligę, jak Primera Division). Tak jak nasi młodzi gracze muszą nauczyć się tego, że koszulka United nie wygrywa sama meczów, tak młodzi „kibice”, żeby zgubić cudzysłów, muszą wydorośleć i nauczyć się, że porażki są częścią futbolu i to właśnie przez jego nieprzewidywalny charakter stał się najpopularniejszym sportem na świecie. Jednym słowem – <strong>POKORY</strong>!</p>
<p>Z przykrością muszę stwierdzić, że ostatnie wydarzenia spowodowały, że wreszcie zrozumiałem, dlaczego na kibiców United mówi się Glory Hunters. Mimo że teraz znakomita większość z nich zamieniła koszulki Ronaldo na Messiego, to i tak zostało ich u nas aż nadto. Rozpuszczeni niezwykłym pasmem sukcesów, jakie United odnotowywali na każdym polu w ostatniej dekadzie, wieszczą koniec świata z każdym przegranym meczem, jeśli przeciwnikiem w nim nie była Chelsea, Arsenal, Barcelona czy Real (chociaż w takich przypadkach często też). Dlatego wśród wielu korzyści, jakie – jestem pewien – przyniesie nam ten „stracony” sezon, jedną z największych dla mnie jest to, że pożegnamy rozpieszczone bachory, które wywołują u każdego prawdziwego kibica większą frustrację niż jakakolwiek przegrana United. Reszta, która nie odejdzie, nauczy się pokory, zrozumie, że futbol to nie tylko zwycięstwa i transfery. A jeśli nie, to – mimo że działa to na mnie jak płachta na byka – rzeczywiście pozostanie tylko przyznać, że wybrali niewłaściwy klub do kibicowania.</p>
</p><p></p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2012/01/07/troche-pokory/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Spalmy psie budy!</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/11/23/spalmy-psie-budy/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/11/23/spalmy-psie-budy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 06:38:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dlaczego?]]></category>
		<category><![CDATA[Inni]]></category>
		<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Manchester City]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/11/23/spalmy-psie-budy/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p>Zawsze w miarę możliwości oglądałem tak dużo meczów EPL, jak tylko dane mi było. Lubię angielską piłkę, styl i charakter, grę i atmosferę, bez względu na stadion i grające drużyny. Do tego oglądając mecze jednej tylko drużyny, nie ma się pojęcia o faktycznym stanie ligi i rzeczywistej sytuacji. W tym sezonie skupiłem się jednak na meczach Man City, jako – w moim mniemaniu – najpoważniejszego kandydata do tytułu mistrzowskiego. Staram się oglądać każdy mecz City, jeśli nie koliduje z United. Doprowadziło mnie to do wniosku, że w tym sezonie najprawdopodobniej to głośni sąsiedzi wreszcie zdobędą mistrzostwo kraju. Dlaczego?
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/11/23/spalmy-psie-budy/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/dlaczego" title="Dlaczego?">Dlaczego?</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/inni" title="Inni">Inni</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-city" title="Manchester City">Manchester City</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-united" title="Manchester United">Manchester United</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/11/23/spalmy-psie-budy/" title="Spalmy psie budy!"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/11/city_ofensywa.jpg" alt="Spalmy psie budy!" /></a>Zawsze w miarę możliwości oglądałem tak dużo meczów EPL, jak tylko dane mi było. Lubię angielską piłkę, styl i charakter, grę i atmosferę, bez względu na stadion i grające drużyny. Do tego oglądając mecze jednej tylko drużyny, nie ma się pojęcia o faktycznym stanie ligi i rzeczywistej sytuacji. W tym sezonie skupiłem się jednak na meczach Man City, jako – w moim mniemaniu – najpoważniejszego kandydata do tytułu mistrzowskiego. Staram się oglądać każdy mecz City, jeśli nie koliduje z United. Doprowadziło mnie to do wniosku, że w tym sezonie najprawdopodobniej to głośni sąsiedzi wreszcie zdobędą mistrzostwo kraju. Dlaczego?<br />
<span id="more-2172"></span></p>
<p>Szukałem przyczyn, zastanawiałem się… Próbowałem analizować grę, składy, trenera, ustawienia i założenia taktyczne, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego City najwięcej strzela, gra najładniej, w największym tempie – słowem – najskuteczniej, po mistrzowsku. I co mi z tego wyszło? Rzecz oczywista – skład. Bynajmniej nie chodzi mi jednak o to, że 23-osobowy skład United wart jest mniej więcej tyle, co jedenastka City. Wbrew pozorom, nie w tym rzecz. Wydaje mi się, że szkopuł tkwi gdzie indziej.</p>
<p>Jeśli porównalibyśmy skład City z innymi czołowymi drużynami EPL, zapewne dla ponad połowy piłkarzy grających w błękitnych koszulkach można znaleźć lepszych zmienników. Być może z całej ligi udałoby się zebrać nawet kompletną jedenastkę przewyższającą umiejętnościami drużynę Manciniego. Byłoby to jednak bardzo trudne. Tak czy inaczej – jak wiemy z zeszłych sezonów, nawet naszpikowana gwiazdami z niebotycznymi pensjami drużyna jest do ogrania. Nawet taka drużyna może przestać się liczyć w walce o mistrzostwo kraju z początkiem wiosny. Wydaje się, że niewiele zmieniło się od poprzedniego sezonu, patrząc na wyjściowy skład tej ekipy. Cóż więc powoduje, że City po prostu zdominowali ligę, wygrywając niemal wszystko i to w najbardziej przekonującym stylu? Co trzeba zrobić, jak zbudować i zmotywować drużynę, żeby osiągała średnią powyżej 3 strzelonych bramek na mecz; żeby w każdym meczu, bez względu na przeciwnika, starała się ograć go jak najwyżej, jak najefektowniej i jak najbardziej przekonująco? Co trzeba zrobić, żeby w każdym meczu, wygrywając i będąc spokojnym o punkty i bilans bramkowy, drużyna parła do przodu, wyglądając jak wygłodzony lew goniący za antylopą…? Odpowiedź przyszła mi do głowy dziś – nie trzeba mieć 11 gwiazd – trzeba mieć 23 czy 30 zawodników o bardzo zbliżonych umiejętnościach (nie ważne, na jakim poziomie stoją).</p>
<p>Moim zdaniem klucz to zawartość i szerokość ławki rezerwowych. Jak słusznie zauważył autor tekstu o Evrze sprzed kilku dni, Francuzowi miejsce w składzie „należy się jak psu buda”. Ano właśnie. Mimo dość dużej (jak na swoje możliwości) rotacji w składzie przeprowadzanej przez Fergusona, podstawowa jedenastka United jest przewidywalna i stabilna. Ewentualne zmiany w przeważającej ilości przypadków wynikają z kontuzji. Nie ma więc tej konieczności udowadniania swojej wartości, przydatności. Zawodnicy nie mają potrzeby wykorzystania absolutnie każdego meczu do tego, żeby błysnąć, żeby przekonać do siebie trenera i na dłużej złapać miejsce w składzie. Najważniejsza jest chłodna kalkulacja, punkty i zero z tyłu. Dopóki te założenia są realizowane, więcej się nie liczy. Dlatego któryś z kolei mecz wygrywamy 0:1, strzelając dość szczęśliwie bramkę i robiąc wszystko, żeby dowieźć ten korzystny wynik do końca. Zadziwiające i smutne jest to, że wydaje się, iż piłkarze United nie mają myśli zaprzątniętych tym, żeby pokazać się jak najlepiej, ale tym, żeby nie popełnić błędu. A, jak wiadomo, błędów nie popełnia ten, kto nie ryzykuje.</p>
<p>Jak to wygląda w City? Tam niemal niemożliwe jest wytypowanie wyjściowej jedenastki. Co więcej, tam nie potrzeba kontuzji, żeby Mancini rotował składem. Wydaje się, że City bez problemu złożyłoby dwie, jeśli nie trzy jedenastki i każda z nich mogłaby z powodzeniem walczyć o miejsce w pierwszej czwórce ligi. To jest siła i to w moim odczuciu jest powodem, dla którego gracze w błękicie biegają po boisku z nastrojami, jakby chcieli urwać komuś łeb, żeby tylko wypaść lepiej. Nie można oczywiście lekceważyć faktu, że, grając wśród słabiaków, nawet średniak wygląda na mistrza. W City natomiast nie ma słabiaków. Ba! Nie ma tam nawet średniaków. Wszyscy piłkarze wchodzący w skład naszego sąsiada posiadają niesamowite piłkarskie umiejętności. Co za tym idzie – żeby zostać Man of the Match albo chociaż wyróżnić się na tle innych, trzeba naprawdę wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i rozegrać niemal perfekcyjne zawody.</p>
<p>Dzięki takiej sytuacji City każdy mecz w tym sezonie gra o mistrzostwo. Mancini miał plan i powoli go realizował – zbudować drużynę znakomitości (bo mimo antypatii z powodu reprezentowanych barw, chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się kłócił, ze w City grają słabi piłkarze), w której nikt nie czuje się bezpieczny; drużynę, w której nie ma zawodnika, któremu cokolwiek „należy się jak psu buda”. Wydaje się, że wreszcie Włochowi udało się zebrać swoją kolekcję Pokemonów, która w szatni przebiera nóżkami, podryguje i wydaje się mówić „wybierz mnie, wybierz mnie!”. Trener ze spokojem i według swoich pomysłów mówi „wybieram Ciebie” do 10 zawodników (Hart jest raczej poza konkurencją, ale nie tylko w City), a oni ruszają w bój na śmierć i życie, biegną wyrywać kręgosłupy, gryźć i drapać, byle tylko mogli zrobić to za tydzień. Jeśli któryś z Pokemonów Włocha zawiedzie, w kolejce czekają już przynajmniej dwie kule, a w nich inne Pokemony gotowe ruszyć na wojnę w imię Błękitnego księżyca.</p>
<p>Co więcej, podobną sytuację w odpowiednio (znacznie) mniejszej skali możemy obserwować w United. To właśnie utwierdziło mnie w przekonaniu, że możliwość gry i, co najważniejsze, trwoga przed utratą tejże jest czynnikiem, który najskuteczniej motywuje piłkarzy. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, dlaczego w tym sezonie najskuteczniejszymi i najbardziej zaangażowanymi piłkarzami w szeregach United najczęściej byli Jones, Smalling, Young, Cleverley, De Gea, Hernandez, a nawet momentami Welbeck. Jak to możliwe, że mając w składzie tak dobrych piłkarzy, którzy nie schodzą poniżej dobrego poziomu, zachwycamy się młodziakami, którzy ledwo wytarli mleko spod nosa?</p>
<p>I dziś wszystko mi się złożyło – w United jak powietrza brakuje konkurencji. Najlepiej wypadają i najbardziej angażują się w mecz gracze, którzy są najmniej pewni swoich występów, swojej budy. Smalling i Jones wciąż muszą dowieść, że będą lepsi od Vidica i Ferdinanda. Young musi każdorazowo wygryźć ze składu Giggsa. Cleverley musi udowodnić, że może sterować grą drużyny i choćby w minimalnym stopniu zapełnić przepaść, jaką pozostawił po sobie <a href="http://redlog.pl/tag/paul-scholes/" title="Paul Scholes" class="tagLink">Paul Scholes</a>. Hernandez i Welbeck muszą walczyć między sobą i oczywiście z genialnym Rooneyem, ale też z człowiekiem-zagadką z Bułgarii i szklanym Cudownym chłopcem z Anglii. Wystarczy spojrzeć na mecz z Benfiką &#8211; United aż kipieli, żeby wygrać, żeby pokazać się na arenie międzynarodowej, a skład złożony był w lwiej części z młodych graczy, którzy jeszcze walczą o miejsce w drużynie. I to właśnie ci piłkarze zostawiają najwięcej zdrowia na boisku. To właśnie dzięki nim początek sezonu wyglądał tak, a nie inaczej. To dlatego Jones z meczu na mecz zachwyca coraz bardziej. Tak samo Smalling, kiedy gra.</p>
<p>W United nikt nie znajduje się przez przypadek. Znakomita większość tych piłkarzy ma niesamowite umiejętności piłkarskie. Na boisku potrzeba jednak jeszcze czegoś – odporności na stres. Część diabłów jej nie ma i spala się pod presją. Ci powinni opuścić United. W ich miejsce powinni przyjść piłkarze, którzy niekoniecznie muszą kosztować niebotyczne pieniądze i być bohaterami swoich reprezentacji czy obecnych klubów od lat. Muszą za to mieć jedną bardzo ważną, kluczową wręcz cechę – muszą stanowić realne zagrożenie dla obecnych graczy United, posiadając podobne umiejętności i odporność na stres; muszą od początku włączyć się do rywalizacji o miejsce w składzie na swojej pozycji i sprawić, że nasze ubrane w czerwień Pokemony też będą chciały mordować tylko po to, żeby móc grać, pokazywać się ludziom, trenerowi klubu, trenerowi reprezentacji swojego kraju i „ekspertom”. </p>
<p><strong>Rywalizacji nam trzeba. Budy należy spalić!</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/dlaczego" title="Dlaczego?">Dlaczego?</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/inni" title="Inni">Inni</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-city" title="Manchester City">Manchester City</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-united" title="Manchester United">Manchester United</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/11/23/spalmy-psie-budy/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Nareszcie&#8230; ?</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Mar 2011 15:29:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Hawk-Eye]]></category>
		<category><![CDATA[sędziowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/03/offside_drogba.jpg" alt="Nareszcie... ?" title="Nareszcie... ?" width="520" height="220" /></a>
A więc stało się! Większość serwisów sportowych trzęsie się w posadach, a większość sędziów ze strachu. Oficjele trzęsący piłką nożną ugięli się. System Hawk-Eye - szeroko stosowana w innych dyscyplinach sportu elektroniczna pomoc dla sędziów podczas spornych sytuacji - ma zagościć także na zielonych murawach EPL.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/hawk-eye" title="Hawk-Eye">Hawk-Eye</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowanie" title="sędziowanie">sędziowanie</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/03/offside_drogba.jpg" alt="Nareszcie... ?" title="Nareszcie... ?" width="520" height="220" /></a><br />
A więc stało się! Większość serwisów sportowych trzęsie się w posadach, a większość sędziów ze strachu. Oficjele trzęsący piłką nożną ugięli się. System Hawk-Eye &#8211; szeroko stosowana w innych dyscyplinach sportu elektroniczna pomoc dla sędziów podczas spornych sytuacji &#8211; ma zagościć także na zielonych murawach EPL.<br />
<span id="more-1868"></span></p>
<p>Technologia, mająca kontrolować między innymi to, czy piłka przekroczyła już linię bramkową, ma wejść w fazę testów na boiskach angielskich już w przyszłym roku. Co więcej, władze przekonują, że będzie testowana również podczas meczów o wielką stawkę. Nie ma wątpliwości, że ta decyzja może odmienić obraz piłki nożnej na zawsze.</p>
<p>Końcowa decyzja, jak i forma, w jakiej używane będzie Hawk-Eye, nie są jeszcze znane. Osoby stanowiące prawo piłkarskie nie potwierdziły bowiem, czy sędziowie zyskają od razu możliwość skonsultowania swoich decyzji z obrazami zapisanymi przez system.</p>
<p>Twórca Hawk-Eye &#8211; Paul Hawkins &#8211; wyraził swoje zaniepokojenie tym, czy sędziowie nie będą pod presją i w stresie spowodowanym tym, że system może uwidocznić popełniane przez nich błędy, albo &#8222;zaliczyć&#8221; bramkę, której oni nie uznają. Jednakże Hawkins zamierza usiąść do rozmów z przedstawicielami FIFA w sprawie pozwoleń na dalsze próby systemu w piłce nożnej.</p>
<blockquote cite="The Associated Press"><p>Musimy znaleźć odpowiedni stadion do przeprowadzenia testów wstępnych. Musimy też sprawdzić, czy system jest w stanie spełnić oczekiwania, zanim wprowadzimy go na boiska. Myślę, że wstępne wyniki testów nie będą upubliczniane, żeby nie podkopywać autorytetu sędziów w momencie, kiedy system zaprzeczy ich decyzji. Sprawa jest trudna. Testujemy wszakże technologię, która ma pomóc sędziom w przyszłości, ale absolutnie nie chcemy, aby Hawk-Eye udowadniał czy i jak często się mylą.</p>
<p><em>Paul Hawkins</em> </p></blockquote>
<p>Decyzja jest wynikiem wniosków ze spotkania the International Football Association Board, gdzie zaakceptowano dalsze testy systemu, a prezydent FIFA Sepp Blatter publicznie zadeklarował zaadoptowanie technologi &#8222;wspomagającej sędziów&#8221;. Niewątpliwie przyczyniła się do tego także nieuznana bramka zdobyta przez Franka Lamparda podczas Mundialu.</p>
<p>Myślicie, że to krok w dobrą stronę?</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/hawk-eye" title="Hawk-Eye">Hawk-Eye</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowanie" title="sędziowanie">sędziowanie</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/03/16/nareszcie/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Same Old Chelsea&#8230;</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2011 13:50:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Naszym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[Chelsea FC]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Atkinson]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/03/atkinson_united.jpg" alt="Same Old Chelsea..." title="Same Old Chelsea..." width="520" height="220" /></a>
Który to już raz z rzędu jedyne, co mogę napisać po meczu przeciwko Chelsea, to "a nie mówiłem"...
Po kolei. W Łodzi mamy takie zacne miejsce, w którym oglądamy mecze. Nazywa się ono Football Pub, jest wielkości małego salonu z mieszkania w bloku, z wszystkimi ścianami, barem, i każdą możliwą powierzchnią płaską pokrytą szalikami piłkarskimi. Z racji rozmiarów miejsce to nie jest najlepsze do oglądania meczów, szczególnie w większym gronie, ale klimat Pubu robi swoje. Piłka nożna wypełnia tam każdy centymetr sześcienny powietrza. Tam też, oczywiście, wybraliśmy się na spotkanie Chelsea - United.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/chelsea-fc" title="Chelsea FC">Chelsea FC</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/martin-atkinson" title="Martin Atkinson">Martin Atkinson</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/03/atkinson_united.jpg" alt="Same Old Chelsea..." title="Same Old Chelsea..." width="520" height="220" /></a><br />
Który to już raz z rzędu jedyne, co mogę napisać po meczu przeciwko Chelsea, to &#8222;a nie mówiłem&#8221;&#8230;<br />
Po kolei. W Łodzi mamy takie zacne miejsce, w którym oglądamy mecze. Nazywa się ono Football Pub, jest wielkości małego salonu z mieszkania w bloku, z wszystkimi ścianami, barem, i każdą możliwą powierzchnią płaską pokrytą szalikami piłkarskimi. Z racji rozmiarów miejsce to nie jest najlepsze do oglądania meczów, szczególnie w większym gronie, ale klimat Pubu robi swoje. Piłka nożna wypełnia tam każdy centymetr sześcienny powietrza. Tam też, oczywiście, wybraliśmy się na spotkanie Chelsea &#8211; United.<br />
<span id="more-1847"></span></p>
<p>Było nas około trzydziestu osób. Dodając do tego stałych bywalców i przypadkowe osoby, zebrało się ponad czterdzieści głów i ciał spragnionych rozmów o piłce, oglądania piłki, sporów na temat piłki &#8211; spragnionych futbolu. Po wejściu niemal natychmiast zacząłem ociekać potem, a o siedzeniu mogłem tylko pomarzyć. Nic to &#8211; przecież dziś wielki mecz. <em>Kto sędziuje?</em> pytam. Wracam prosto z pracy i nie mam świeżych informacji. Dostaję odpowiedź od jednego z mniej doświadczonych kibiców angielskiej piłki, że gość, który podyktował najwięcej karnych i dał najwięcej kartek w lidze. Pierwszą moją myśl zapewne wielu z Was może odgadnąć. <em>O KURWA! TYLKO NIE DEAN!</em>.</p>
<p>Atkinson. Mój serdeczny kolega Tomek &#8222;Chelsea&#8221;, kibicujący londyńczykom już czterdziesty pierwszy rok i znający ligę angielską, jak mało kto ze znanych mi osób, uśmiecha się szyderczo pod nosem. Gdyby nie był trzy razy tęższy ode mnie, pewnie pomyślałbym, żeby coś z tym zrobić. Trudno &#8211; znaj proporcje, mocium panie. Poza tym nie bez powodu użyłem słów serdeczny kolega. Rzadko można się tak przyjemnie, miło i wesoło różnić, jak ekipa kibiców Manchesteru z Łodzi i Tomek Chelsea. Tomek dziś jest w formie, a na dodatek pojawiło się kilku nie widzianych wcześniej kibiców Chelsea. Będzie ciekawie. </p>
<p>And we&#8217;re off. Mecz rusza, z początku niespiesznie, wręcz źle to wygląda. Jednak 4-4-2, pokazane na ekranie jako 4-3-3 nastraja optymistycznie. Nie przyjechaliśmy po remis. Atmosfera staje się powoli nie do zniesienia. Pojawili się wszyscy, którzy mieli się pojawić, więc już ciężko choćby złapać oddech w Pubie. Wszyscy jednak skupieni są na telewizorze. I przychodzi ten moment &#8211; Rooney strzela na 0-1. 3/4 obecnych wyskakuje jednocześnie w górę, wydając z siebie bliżej nieokreślone okrzyki. Tomek stoi z posępną miną. Wie, że nie może powiedzieć niczego, co zepsułoby nam ten moment. Wygrywamy na SB. Jest dobrze.</p>
<p>Dziesięć minut trwała moja radość. Po tych dziesięciu minutach United się cofa, zaczyna grać coraz bardziej strachliwie, ale wciąż do bólu skutecznie. Powietrze przypomina już konsystencją kisiel &#8211; przy każdym wdechu jest coraz ciężej. Co więcej, United zaczynają grać, jakby biegali po kolana w kisielu &#8211; ciężko, wolno, niepewnie, najmniejszą ilością wysiłku, wydaje się, że grają tylko po to, żeby rozbijać ataki Chelsea. Nie wygląda to dobrze&#8230; Przerwa.</p>
<p>20 osób wysypuje się z Pubu, żeby złapać choć haust świeżego powietrza. Śmiechy, pytania o końcowy wynik&#8230; &#8222;1-1&#8243; mówię&#8230; Dodając zaraz &#8222;jeśli sędzia czegoś nie odj#$ie&#8221;. Śmiechy, papierosy, piwo, śmiechy. Dobre nastroje, dobry wieczór. Osiemnastka jednego z naszych kolegów z ekipy kibicowskiej (jeszcze raz najlepszego, Piotrek). No cóż, pora wracać. Żarty, docinki w stronę osób w dziwnych, niebieskich koszulkach i zaczynamy drugą połowę. </p>
<p>Jest spokojnie, gra przebiega bez większych sensacji, więc rozmowy zaczynają schodzić na tematy piłki ogólnie. Nagle dostajemy w pysk. Wspaniały, obiecujący, rewelacyjnie rokujący Luiz zakłada czapkę niewidkę (inaczej nie potrafię wytłumaczyć faktu, że Evra stoi przy dośrodkowaniu 4m od niego) i zupełnie niepilnowany uderza z pierwszej piłki nie do obrony. Piękna bramka. &#8222;1-1&#8243; mówię, odwracając się do kolegi, który w przerwie pytał o przewidywania końcowego wyniku, opatrując komentarz stosowną do sytuacji miną.</p>
<p>United zaczyna tracić impet w sposób na tyle widoczny, że obraz gry istotnie się zmienia. Mecz zaczyna wyglądać coraz gorzej i tylko dobrze grająca obrona niweluje starania Chelsea. Krzyki &#8211; faul &#8211; rozłożone ręce sędziego &#8211; strzał &#8211; nic z tego. Luiz powinien dostać drugą żółtą za faul na Rooneyu. Wszyscy jesteśmy tego samego zdania &#8211; przez &#8222;wszyscy&#8221; rozumiem tych dziwnych panów w niebieskich koszulkach, ludzi postronnych (postronnych, czyli nie kibicujących żadnej z grających drużyn, ale znających się na piłce) i nas, kibiców United. Emocje na chwilę opadają. Rozmowy o słuszności decyzji, bluzgi w stronę Atkinsona i gra toczy się dalej. Zmiany z jednej, zmiany z drugiej. Żirkow. Ileż to meczów w zeszłym sezonie Chelsea wygrała po jego nurkowaniu w polu karnym i jedenastkach rozdawanych z kapelusza niemal przez wszystkich sędziów. <em>First Class Diver</em> rzucam do Tomka. <em>Diver za Divera</em> odpowiada kibic Chelsea, uśmiechając się do mnie i dając do zrozumienia, że nie ma najmniejszej ochoty zaprzeczać moim słowom. Aż tu nagle&#8230; przychodzi 78 minuta. Żirkow pada w polu karnym. Sędzia wskazuje na jedenastkę. Nie wierzę! Prawie cały Pub milknie. Lampard &#8211; 2-1. Wszyscy, razem z Tomkiem i jemu podobnymi dziwnymi ludźmi, którzy chodzą w niebieskich koszulkach, zgadzamy się, że nie ma mowy o karnym. Ba! Niektórzy z (postronnych) obecnych nie widzą nawet faulu. Kilka minut później mecz się kończy. </p>
<p>I tu pojawia się moje pytanie, zrodzone jak najbardziej (uprzedzę komentarze dziwnych ludzi noszących niebieskie koszulki, oraz koszulki w różnych kolorach, również reprezentujące piłkarzy z Londynu, choć z innej części) z frustracji &#8211; <strong>Ileż można?!</strong></p>
<p>Dlaczego przeciętny kibic angielskiej piłki wie, że ludzie pokroju Atkinsona czy Deana nie powinni w ogóle wiedzieć, co to jest gwizdek sędziowski, nie wspominając nawet o sędziowaniu meczów, które (po raz kolejny) mogą rozstrzygnąć sprawę mistrzostwa, a FA wciąż tego nie widzi? To już przestało być śmieszne. To już nawet przestało być wrukwiające (nie chciało mi się nawet dołączyć do zaintonowanego przez kolegę &#8222;Hollow Hollow Hollow&#8221;). To zaczęło być odrażające, odrzucające i zniechęcające. Bo przecież nikt z nas nie chce oglądać Atkinsona czy Deana rozdających mistrzostwa za nic bądź podobnie logicznie je odbierających. Nikt z nas (włączając dziwnych panów w niebieskich koszulkach, jak podejrzewam) nie chce patrzeć, jak po raz kolejny jego drużyna zostaje ograbiona z punktów (tu: punktu), które sobie wywalczyła na trudnym terenie, grając może i niekoniecznie pięknie, ale skutecznie, z zaangażowaniem, wiarą i pasją.</p>
<p>Dlaczego sędziowie nie oglądają po fakcie meczów, które sędziują? Zakładam, że nie oglądają, bo jeśli by to robili, faul na Żirkowie w polu karnym powinien zostać odgwizdany dopiero, jakby urwało mu nogę, pieprzonemu nurkowi. Nie wiem, czy skazany jestem na to, żeby dwa razy do roku po meczach z Chelsea być zmuszonym do pisania takiego tekstu na Redlogu? Chyba tak&#8230; Chyba, że wcześniej panowie pokroju Atkinsona tak mnie zniechęcą do futbolu, a w szczególności do tego sygnowanego logiem Football Association, że zupełnie przestanę go oglądać w trosce o moje zdrowie i nerwy. Żenada, po raz kolejny żenada. Brak mi słów, żeby określić moje uczucia, które dopadły mnie w 78 minucie meczu i które towarzyszą mi do teraz&#8230; </p>
<p><<"1-1" mówię... "jeśli sędzia czegoś nie odj#$ie".>><br />
<strong><br />
A nie mówiłem?</strong></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/chelsea-fc" title="Chelsea FC">Chelsea FC</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/martin-atkinson" title="Martin Atkinson">Martin Atkinson</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/03/04/same-old-chelsea/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Najniższe i trochę wyższe standardy&#8230;</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Feb 2011 10:15:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[FA Cup]]></category>
		<category><![CDATA[Crawley Town]]></category>
		<category><![CDATA[Puchar Anglii]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/02/crawley_town_fans.jpg" alt="Najniższe i trochę wyższe standardy..." title="Najniższe i trochę wyższe standardy..." width="520" height="220" /></a>
Jak zapewne większość z Was wie, w ten weekend będziemy się mierzyć w drodze na Wemberley z zespołem Crawley. O samym zespole nie ma co pisać - V liga angielska. Samo miasto też nie jest czymś, czemu warto poświęcać czas - stutysięczna mieścina 50km od Londynu i ok. 30km od Brighton and Hove. Czemu więc to piszę...? Bo oprócz drużyny, na Old Trafford przyjadą też kibice Crawley. Kibice, dla których będzie to prawdopodobnie największe święto od dekad. 
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/crawley-town" title="Crawley Town">Crawley Town</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/puchar-anglii" title="Puchar Anglii">Puchar Anglii</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/02/crawley_town_fans.jpg" alt="Najniższe i trochę wyższe standardy..." title="Najniższe i trochę wyższe standardy..." width="520" height="220" /></a><br />
Jak zapewne większość z Was wie, w ten weekend będziemy się mierzyć w drodze na Wemberley z zespołem Crawley. O samym zespole nie ma co pisać &#8211; V liga angielska. Samo miasto też nie jest czymś, czemu warto poświęcać czas &#8211; stutysięczna mieścina 50km od Londynu i ok. 30km od Brighton and Hove. Czemu więc to piszę&#8230;? Bo oprócz drużyny, na Old Trafford przyjadą też kibice Crawley. Kibice, dla których będzie to prawdopodobnie największe święto od dekad.<br />
<span id="more-1818"></span></p>
<p>Kibice tego zespołu są tak mocno podekscytowani możliwością zmierzenia się w United, że nagrali piosenkę na cześć tego wydarzenia. Cover słynnego utworu The Specials &#8222;A message to you Rudy&#8221;, nagrany w jakimś miejscowym pubie, z marnym oświetleniem, dwiema półnagimi paniami i zespołem, ma za zadanie przesłać wiadomość Fergiemu, Rooneyowi i&#8230; a zresztą, zobaczcie sami:</p>
<p><iframe title="YouTube video player" width="560" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/RVTVRTApHvk" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Fajny pomysł, nie? Z jajem, z zacięciem&#8230; Zauważyliście coś niesamowitego? Czy coś przykuło Waszą uwagę? Nie? Obejrzyjcie jeszcze raz&#8230;</p>
<p>Tak, człowiek w szarej koszuli i czapce po prawej stronie ekranu. Wyraźnie widać, że przez cały niemal &#8222;teledysk&#8221; chłopak wymachuje rękami naśladując samolot i jego upadek. Później pokazuje 5 i 5+3 (=8). &#8217;58 czyli rok katastrofy monachijskiej. Żenada, prawda? Szkoda, że zepsuł tak fajną inicjatywę kibiców tego malutkiego klubu, który cudem dotarł tak daleko w FA Cup i być może rozegra największy mecz w historii w ten weekend.</p>
<p>Ale jest też pozytywna informacja. Otóż ten chłoptaś został aresztowany po wypuszczeniu tego wideo. Dostał też dożywotni zakaz stadionowy. Oto, jak się traktuje historię, kibicowanie i tragedie w Anglii&#8230; Wypada tylko żałować, że w Polsce wciąż można lać się po ryjach, ale co gorsza, wyzywać, obrażać, opluwać kobiety, śpiewać rasistowskie piosenki i wywieszać takie flagi i transparenty. Czasem żałuję, że wciąż musimy czekać na polską Thatcher&#8230;</p>
<p>Druga wersja, już nie rażąca w oczy, piosenki Crawley. Mam nadzieję, że stoczą prawdziwy bój na Old Trafford i będą ten mecz pamiętać do końca życia. Ten jeden kibic na pewno.</p>
<p><iframe title="YouTube video player" width="560" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/8I0v0vAUoeU" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/crawley-town" title="Crawley Town">Crawley Town</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/puchar-anglii" title="Puchar Anglii">Puchar Anglii</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/02/16/najnizsze-i-troche-wyzsze-standardy/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Mike Dean &#8211; jedenasty rok psucia Gry na najwyższym poziomie</title>
		<link>http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Jan 2011 06:17:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Naszym okiem]]></category>
		<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Leslie Dean]]></category>
		<category><![CDATA[sędziowanie]]></category>
		<category><![CDATA[sędziowie]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/01/mike_dean_manchester.jpg" alt="Mike dean - jedenasty rok psucia Gry na najwyższym poziomie" title="Mike dean - jedenasty rok psucia Gry na najwyższym poziomie" width="520" height="220" /></a>
Wiele rzeczy mnie dziwi w piłce nożnej. Dziwią mnie nagłe zrywy drużyn, nieprzewidywane porażki, a czasem zwycięstwa; dziwią mnie puchary i niemal stuprocentowa pewność, że nie da się przewidzieć, kto przejdzie do następnej rundy; dziwi mnie Liga Mistrzów, która zawsze aż kipi emocji; dziwią mnie gracze, którzy czasem wzbijają się na wyżyny, a czasem swoją głupotą, rozluźnieniem, czy jednym błędem przekreślają marzenia drużyn, trenerów i milionów fanów na zdobycie trofeów; jest jeszcze zapewne wiele, wiele rzeczy, które mnie dziwią, a zarazem powodują, że futbol tak mnie wciąga, pochłania bez reszty i zatrzymuje przy sobie na długie godziny...
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/michael-leslie-dean" title="Michael Leslie Dean">Michael Leslie Dean</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowanie" title="sędziowanie">sędziowanie</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowie" title="sędziowie">sędziowie</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2011/01/mike_dean_manchester.jpg" alt="Mike dean - jedenasty rok psucia Gry na najwyższym poziomie" title="Mike dean - jedenasty rok psucia Gry na najwyższym poziomie" width="520" height="220" /></a><br />
Wiele rzeczy mnie dziwi w piłce nożnej. Dziwią mnie nagłe zrywy drużyn, nieprzewidywane porażki, a czasem zwycięstwa; dziwią mnie puchary i niemal stuprocentowa pewność, że nie da się przewidzieć, kto przejdzie do następnej rundy; dziwi mnie Liga Mistrzów, która zawsze aż kipi emocji; dziwią mnie gracze, którzy czasem wzbijają się na wyżyny, a czasem swoją głupotą, rozluźnieniem, czy jednym błędem przekreślają marzenia drużyn, trenerów i milionów fanów na zdobycie trofeów; jest jeszcze zapewne wiele, wiele rzeczy, które mnie dziwią, a zarazem powodują, że futbol tak mnie wciąga, pochłania bez reszty i zatrzymuje przy sobie na długie godziny&#8230;<br />
<span id="more-1764"></span></p>
<p>Jest jednak jedna rzecz, jeden fakt, który przekracza moje możliwości rozumowania. Żeby najłatwiej oddać problem, napisałbym „sędziowie”, ale to nie byłaby prawda. Nie „sędziowie”, a „sędzia”, jeden przypadek, niezrozumiały dla mnie błąd w sztuce zwanej piłką angielską, który rujnuje wspaniałe widowiska. Ten błąd jest jak choroba przewlekła – wraca i zwykle w swoich powrotach jest jeszcze gorszy, a jego objawy (w tym wypadku decyzje) wywołują u mnie coraz to gorsze reakcje. Ten błąd nazywa się Michael Leslie Dean.</p>
<h4>Merseyside’s Finest</h4>
<p>Kim jest Mike Dean. Odpowiedź znów może być podana w oczywisty i mniej oczywisty sposób. Mike Dean to „sędzia” piłkarski, pochodzący z Heswall, małej mieściny na północnym zachodzie Anglii (położonej, nota bene, w metropolitalnym hrabstwie Merseyside). Dean ma ponad 25 lat doświadczenia w „sędziowaniu”, gdyż rozpoczął swoje psucie gry już w 1985 roku. Powoli wspinał się po szczeblach kariery, aż doszedł do Premier League i tam został dostrzeżony przez media, kibiców i piłkarzy. Właśnie! Mike Dean nie jest zwykłym „sędzią” piłkarskim. To najwyższej klasy ignorant, niekonsekwentny w swoich decyzjach, wypaczający wyniki i, jak na przykład w zeszłym sezonie (tak, to on „sędziował” mecz Chelsea – United), decydujący o mistrzostwie Anglii „arbiter”.</p>
<p>Pytań odnośnie osoby Deana jest tysiące. Jak można być ślepym i być dwudziesty szósty rok „sędzią”? Jak można tak uparcie nie uczyć się na własnych błędach? jak można być na tyle bezczelnym, żeby za owe błędy nie przeprosić, nawet po fakcie? Pewnie trzeba być z Merseyside i mieć, jak głosi popularne ostatnio powiedzenie młodzieżowe, „wyj*#ane” na wszystko. Taki jest Dean. Taki z niego luzak. Gwiazdor. Za każdym razem, kiedy widzę, że to ta postać będzie biegała z gwizdkiem podczas meczu United, drżę o wynik bardziej, niż gdyby cała nasza wyjściowa XI złapała na raz wirusa grypy żołądkowej w dzień meczu. Zawsze, kiedy oglądam prowadzony przez niego mecz, który nie jest meczem United ani West Hamu i nie wywołuje we mnie tylu emocji, próbuję znaleźć metodę, jaką posługuje się Gwiazdor w swoim „sędziowaniu”. Jest jednak nieodganiony. Jest mistrzem. Mistrzem darowania punktów drużynom, które na to nie zasługują; mistrzem odbierania punktów zespołom, które harują cały sezon, żeby móc uszczęśliwić miliony fanów zdobyciem tytułu. </p>
<h4>Superstar Rock Band</h4>
<p>Nie od dziś wiadomo, że sędziowie i „sędziowie”, to zdecydowanie najsłabszy punkt English Premier League. W zasadzie można polemizować, czy niektóre decyzje Football Association nie przebijają swoją „jakością” i „obiektywizmem” tych podejmowanych przez „sędziów”, ale nie pieką one tak bardzo, ponieważ zwykle dowiadujemy się o nich sporo po meczu. „Sędziowie” w EPL to gwiazdy. Niejednokrotnie myślałem, czy to przypadkiem nie grupa niespełnionych performerów, od zawsze marząca o występowaniu przed wielką publicznością, ale niestety nie posiadająca żadnego talentu (no, może oprócz talentu wk*#^iania ludzi). Myślę, że gdyby dobrze poszukać, znalazłoby się skład na dwie grupy The Beatles XXI wieku. </p>
<p>Długo nie myśląc – Webb na perkusji (mimo „sentymentu” polskich kibiców, uważam, że jest jednym z lepszych arbitrów w EPL, ale na pewno daleko mu do bezbłędności), Chris Foy na basie (ma swoje chwile na solówki, jednak jest jeszcze do przeżycia. Z drugiej strony&#8230; Do przeżycia byłby w Ekstraklasie, a nie w najlepszej lidze świata), Martin Atkinson na gitarze (tego pana kibicom United nie trzeba przedstawiać. Ileż to razy „zadziwiał” nas swoimi wyjątkowo obiektywnymi i, co zadzwiające, zawsze skutkującymi na niekorzyść United decyzjami) i wreszcie Gwiazdor, bohater tego tekstu, Michaaaeeeeeeeeeeeel Deeeeeeeeeeeeeeeeean na wokalu, jako frontman. Oczywiście czymże byłby zespół gwiazd bez dobrego menadżera? Tę rolę dedykuję Markowi Clattenburgowi (ktoś jeszcze pamięta wspaniale prowadzone the Merseyside derby z października 2007 roku?). Muszę zaznaczyć, że do supergrupy wybrałem samych gwiazdorów, ale na support band też znalazłbym bez problemu skład.</p>
<h4>Mike Dean, RETIRE!</h4>
<p>Wpadek naszego Gwiazdora jest tyle, że gdybym je chciał wymienić, skończyłbym z brodą do pasa, „tatusiowym” brzuchem i całą eskadrą zmarszczek. Tylko po co? Wszyscy je znamy. Mike Dean rozdaje najwięcej kartek w EPL, dyktuje najwięcej karnych (co oczywiste, najwięcej niesłusznych także), puszcza najwięcej akcji ze spalonych. Czego chcieć więcej, żeby cieszyć się tytułem Gwiazdy? No cóż, trzeba mieć jeszcze „plecy”. Jednak co to dla młodego, ambitnego zawodnika na rynku – Mike, nie wiedzieć czemu, ma plecy, jak mało kto. Jego błędy sa wybaczane i zapominane z prędkością podobną tej, z jaką <a href="http://redlog.pl/tag/ryan-giggs/" title="Ryan Giggs" class="tagLink">Ryan Giggs</a> przedzierał się skrzydłem za czasów młodości. Jeśli już całe piłkarskie środowisko się oburzy, Mike musi ponieść konsekwencje. Tak było w zeszłym sezonie – po odebraniu nam tytułu został zdegradowany do „sędziowania” Championship (wraz z towarzyszem – pretendentem do support bandu &#8211; Simonem Beckiem)&#8230; na tydzień. Widocznie przyjaciele Michaela z FA stwierdzili, że „sędziowanie” jednego meczu w Championship (Bristol City v Swansea) jest wystarczającym poniżeniem dla Gwiazdora. No cóż, jak się ma renomę, doświadczenie i przyjaciół, więcej nie potrzeba. </p>
<p>Gdybym mógł, apelowałbym do FA o odsunięcie tego pana od sędziowania. Gdybym miał taką możliwość, podszedłbym do niego i powiedział „Czas na emeryturę, chłopie”. Nie mogę. Muszę więc przeżywać powtarzającą się chwilę grozy związaną z nawrotem choroby, kiedy widzę na rozpisce pod składami United i ich przeciwników „Referee / Offifical: Mike Dean”; muszę kolejny i kolejny raz kląć, krzyczeć i nadmiernie gestykulować, czy też rwać sobie włosy z głowy za każdym razem, kiedy przychodzi do meczu United sędziowanego&#8230; ach, przepraszam – „sędziowanego” przez Gwiazdora. Panie Dean, czas na emeryturę.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/michael-leslie-dean" title="Michael Leslie Dean">Michael Leslie Dean</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowanie" title="sędziowanie">sędziowanie</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/sedziowie" title="sędziowie">sędziowie</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2011/01/17/mike-dean-jedenasty-rok-psucia-gry-na-najwyzszym-poziomie/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Ohh, Fuck Off! Start Playing Already!</title>
		<link>http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Oct 2010 12:14:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Trudne tematy]]></category>
		<category><![CDATA[Manchester United]]></category>
		<category><![CDATA[Premier League]]></category>
		<category><![CDATA[Premiership]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/10/old_trafford.jpeg" alt="Ohh, Fuck Off! Start Playing Already!" title="Ohh, Fuck Off! Start Playing Already!" width="520" height="220" /></a>
<h4>United My Ass</h4>
Tak tak, nadszedł ten czas, w którym odkłada się różne rzeczy związane z pracą i odpala panel Redloga, żeby powiesić tekst i wyrzucić z siebie złość... Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie dyskusje mają działanie catharsis i, cholera, najczęściej piszę, gdy tego właśnie efektu mi potrzeba. Tak jest i tym razem, bo chłopcy w czerwieni w tym sezonie skutecznie martwią mnie z weekendu na weekend. Powiem więcej - Manchester United w tym sezonie mnie jawnie wku**ia. Jak można tak bezmyślnie, w tak nonszalancki sposób gubić punkty z takimi drużynami?! Jak może to mieć miejsce w przypadku Man Utd?! W głowie mi się to nie mieści! 
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/manchester-united" title="Manchester United">Manchester United</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premier-league" title="Premier League">Premier League</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premiership" title="Premiership">Premiership</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/10/old_trafford.jpeg" alt="Ohh, Fuck Off! Start Playing Already!" title="Ohh, Fuck Off! Start Playing Already!" width="520" height="220" /></a></p>
<h4>United My Ass</h4>
<p>Tak tak, nadszedł ten czas, w którym odkłada się różne rzeczy związane z pracą i odpala panel Redloga, żeby powiesić tekst i wyrzucić z siebie złość&#8230; Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie dyskusje mają działanie catharsis i, cholera, najczęściej piszę, gdy tego właśnie efektu mi potrzeba. Tak jest i tym razem, bo chłopcy w czerwieni w tym sezonie skutecznie martwią mnie z weekendu na weekend. Powiem więcej &#8211; <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a> w tym sezonie mnie jawnie wku**ia. Jak można tak bezmyślnie, w tak nonszalancki sposób gubić punkty z takimi drużynami?! Jak może to mieć miejsce w przypadku <a href="http://redlog.pl/" title="Man Utd" class="tagLink">Man Utd</a>?! W głowie mi się to nie mieści!<br />
<span id="more-1621"></span></p>
<h4>Gramy do końca</h4>
<p>Gdybyście mnie zapytali do września tego roku, za co najbardziej kocham United, odpowiedziałbym bez zawahania, że za grę do końca. To była tak charakterystyczna cecha tej drużyny, że każdy przeciwnik liczył się z tym, iż dopóki nie rozbrzmi ostatni gwizdek &#8211; mecz trwa. Ileż to teoretycznie przegranych meczów wygraliśmy dzięki uporowi, koncentracji do ostatnich sekund i walce oraz wierze? Mnóstwo. Zapewne większość z was pamięta te mecze&#8230; Zapewne większość z Was ma swój ulubiony comeback, w którym United udowadniali, że gra się 90+ minut. No właśnie&#8230; Absolutnie świadomie użyłem czasu przeszłego w drugim zdaniu tego akapitu. United przestało grać do końca. Na temat powodów możemy tylko spekulować, ale niezaprzeczalnym faktem jest, że United nie gra tak, jak grało jeszcze niedawno. Gdyby nie chodziło o tę właśnie drużynę, myślałbym, że nastąpiła zmiana w podejściu na bardziej a&#8217;la Blackpool &#8211; &#8222;strzelmy jedną więcej niż oni&#8221;. Ale przecież mówimy o Manchesterze &#8211; maszynie, która z dokładnością zegarmistrza budowana była przez lata, łącznie z myślą taktyczną, podejściem do gry i wpajaniem walki. Mówimy o Manchesterze, który podobno ma parę najlepszych stoperów na świecie (w dodatku obu zdrowych, co nie zdarza się często). Mówimy o zespole z doskonale skonstruowaną linią defensywy i bardzo dobrymi defensywnymi pomocnikami, którzy do tego sezonu zwykle wychodzili obronną ręką z większości opresji. Mówimy o drużynie, która grając z dwoma pomocnikami w obronie, straciła w zeszłym sezonie chyba mniej bramek niż w tym, grając z podstawową obroną!</p>
<h4>Gdzie tkwi szkopuł?</h4>
<p>Bo że szkopuł gdzieś tkwi, chyba nie ma żadnych wątpliwości. Ciężko dyskutować o takich rzeczach, ale moim zdaniem w drużynie coś pękło, albo się zatarło i potrzebuje porządnego smarowania. Co? &#8211; nie mam pojęcia, ale biorąc pod uwagę kilka faktów: że styl gry zmienił się kompletnie; że nagle 3/4 podstawowych graczy jest bez formy, a ich podejście przypomina to z przegranego przedsezonowego spotkania z Wizards; że wszystkie dotychczasowe podpory drużyny zawodzą, włączając w to nieomylnego i zawsze stającego na, a nawet nad, wysokości zadania Van Der Sara, dochodzę do wniosku, że to nie jest normalne. Cały czas krząta mi się po głowie &#8222;coś jest nie tak&#8221;. Oczywiście, daleki jestem od potępiania bramkarza United, gadania o starości i emeryturze. Gdyby nie on, dorobek pucharowy United wyglądałby zupełnie inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli nawet TAK niezawodna część maszyny przestaje działać, to coś jest nie tak. Nie wierzę w taki zbieg okoliczności, że nagle, bez konkretnej przyczyny, tak solidni gracze, jak Fletcher, Van Der Sar, Rooney, Ferdinand i kilku innych są kompletnie bez formy, a Giggs, Scholes czy Vidić są cieniami samych siebie. Coś jest nie tak i widać to gołym okiem.</p>
<h4>Głupie argumenty</h4>
<p>Wiem, że pisząc ten krótki tekst, wystawiam się na całą gamę głupich argumentów&#8230; &#8222;Wciąż jesteśmy niepokonani, jako jedyni w lidze&#8221;, &#8222;United zawsze ma słaby start&#8221; czy chociażby &#8222;Sukcesy nas zepsuły&#8221;&#8230; Wszystkie one są prawdziwe, ale cóż z tego? Nijak nie mają się do tego, że nasz wspaniały bramkarz popełnia najgorszy błąd w karierze. Są kompletnie nieważne w kontekście meczów, które były wygrane i które przegraliśmy przez brak skupienia, nieporozumienia i błędy indywidualne. Do pełnego catharsis muszę dodać, że nie były to mecze z gatunku najtrudniejszych. Brak koncentracji i niedyspozycja może skutkować złym dniem, w którym przegrywa się z Burnley na rozpoczęcie sezonu jedną bramką. Zły dzień i niemoc, a może brak zrozumienia i presja mogą doprowadzić do remisu z Blackburn w absolutnie kluczowym momencie sezonu. Wszystko to, jakkolwiek smutne dla kibica United, jest zrozumiałe i po kilku dniach rozchodzi się po kościach. To, co oglądamy na boiskach Premier League, jest co najmniej alarmujące, przykre i zastanawiające. Jednym słowem (którego nie lubię, ale pasuje tu jak ulał) &#8211; dziwne. </p>
<h4>Złe dobrego początki?</h4>
<p>Mam nadzieję, że są tu osoby czytające ten tekst, które pamiętają (nie tak odległy) sezon, w którym Arsenal bez porażki wygrał mistrzostwo kraju. Jest to chyba największy, przynajmniej w moich oczach, wyczyn Arsenalu i właściwie w tym sezonie zamyka się mój szacunek do tej drużyny. Wygrać ligę bez porażki to jest COŚ! Czy United na to stać w tym roku? Jeśli mam być szczery, to wydaje mi się, że nie, ale zawsze dobrze znaleźć jakieś pozytywne odniesienie, jakieś światełko w tym ciemnym, wilgotnym i śmierdzącym stęchlizną tunelu, do którego warto podążać&#8230; Mam więc nadzieję, która razem z wiarą są częściami tego starego, grającego do końca, idealnie poukładanego i skoncentrowanego do ostatnich sekund United, że jesteśmy na tej drodze; że Rooney za chwilę zacznie strzelać jak zawsze; że Van Der Sar miał skurcz, który nie powtórzy się przez następne 5 lat; że Fletcher, Ferdinand, Vidić, Scholes, Giggs i pozostali za chwilę się obudzą i pokażą, że to tylko chwilowe dołowanie, dotknięcie dna, od którego łatwiej odbić się porządnie w drodze na szczyt. Chcę wierzyć, że United wygra ten sezon, a jeśli nawet nie, to że nawiąże wyrównaną i zaciekłą walkę z Chelsea, w pięknym stylu i z pasjonującymi pojedynkami, walczyć będzie o tytuł do ostatniej kolejki. Wierzę&#8230; Przynajmniej dopóki wygrywając kolejny mecz 2:0, jakiś zespół ze środka tabeli nie pozbawi nas złudzeń, wyrywając tym razem 3 punkty i tytuł niepokonanych na raz. </p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/manchester-united" title="Manchester United">Manchester United</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premier-league" title="Premier League">Premier League</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premiership" title="Premiership">Premiership</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2010/10/18/ohh-fuck-off-start-playing-already/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Przed sezonem: Blackpool</title>
		<link>http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 13:37:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Blackpool FC]]></category>
		<category><![CDATA[Premier League]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/"><img title="Przed sezonem: Blackpool" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/08/blackpool_awans.jpg" alt="Przed sezonem: Blackpool" width="520" height="220" /></a>

<strong>Miejsce w zeszłym sezonie: 6. w Championship League.</strong>

<strong>Szanse na wygranie ligi: 5000-1.</strong>

Niemal wszyscy zakładają, że Blackpool zakończy sezon w dole tabeli Premier League, ale takie założenia mogą być niebezpieczne. O tej porze rok temu większość wróżyło tej drużynie spadek z Championship.
<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/blackpool-fc" title="Blackpool FC">Blackpool FC</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premier-league" title="Premier League">Premier League</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premiership" title="Premiership">Premiership</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/"><img title="Przed sezonem: Blackpool" src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/08/blackpool_awans.jpg" alt="Przed sezonem: Blackpool" width="520" height="220" /></a></p>
<p><strong>Miejsce w zeszłym sezonie: 6. w Championship League.</strong></p>
<p><strong>Szanse na wygranie ligi: 5000-1.</strong></p>
<p>Niemal wszyscy zakładają, że Blackpool zakończy sezon w dole tabeli Premier League, ale takie założenia mogą być niebezpieczne. O tej porze rok temu większość wróżyło tej drużynie spadek z Championship.<br />
<span id="more-1550"></span></p>
<p>Ta drużyna ma zdolność do zaskakiwania, a nawet szokowania. Zaściankowa miejscowość, a właściwie plażowy kurort zdołał zebrać drużynę zwaną Tangerines, która potrafi stawiać czoła faworytom, a jej najmocniejszą stroną i bez wątpienia kluczem do utrzymania się w lidze będzie własny stadion.</p>
<p>Niestety dla nich, imponująca rozbudowa stadionu równała się z tym, że pierwsze cztery potyczki ligowe czekają ich na wyjeździe. Zatem pęd, jaki uzyskali awansując do EPL, może zostać gdzieś zgubiony w tych czterech meczach rozegranych poza ukochanym &#8222;miastem&#8221; kolejek, karuzeli i kręconych cukierków. Mimo to, Blackpool wreszcie dociera do obiecanej ziemi futbolu, jako wielka niewiadoma, zdolna do wszystkiego (no, prawie wszystkiego). Nikt z wielkich, a nawet nikt z dużych tej ligi nie zna tej drużyny, nie wie czego się spodziewać i możliwe, że zobaczymy kilka zaskakujących wyników (jak w zeszłym sezonie z Burnley).</p>
<p>Adrenalina płynąca z awansu oraz właśnie nieobliczalność sprawiają często, że nowo przybyłym do ligi drużynom udaje się zebrać kilka kluczowych punktów w czasie, gdy liście zaczynają spadać z drzew. To może pozwolić również drużynie Hollowaya uzbierać kilka(-naście) punktów przed Świętami. Mogliśmy to już obserwować dwa sezony temu, kiedy to imponująca kampania jesienna w wykonaniu Hull pozwoliła im przetrwać w lidze pomimo gigantycznego kryzysu formy po nowym roku.</p>
<p>Neutralni kibice będą zapewne kibicować Blackpool nie tylko ze względu na to, że prawdopodobnie choć raz spędzali w tym królestwie kiczu swój urlop; zapewne nie tylko ze względu na kolorową, kontrowersyjną i przyciągającą uwagę osobę trenera, ale także przez fakt, że filozofia Blackpool i ich managera na zawojowanie ligi to płynąca, swobodna, ofensywna piłka z mnóstwem wymian piłki. Brzmi nieźle.. Znajomo?</p>
<p>Oczywiście. Jeśli pomyślimy o tych przymiotnikach, stanie nam przed oczami reprezentacja Hiszpanii i ich Tiki-taka. Co więcej, to będzie doskonałe skojarzenie. Jak sam Holloway mówi: &#8222;Po obejrzeniu Mistrzostw stwierdziłem, że trzeba nam być bardziej, jak Hiszpanie. Musisz dbać o piłkę, kochać ją i robić wszystko, żeby nie oddać jej nikomu innemu&#8221;.</p>
<p>Celem Hollowaya jest strzelić więcej, niż przeciwnicy, nawet kosztem zaniedbania obrony, nie wspominając o przemycaniu jakichś szczęśliwych goli w kontratakach. Możliwe, że duch starego Barnsley Danny&#8217;ego Wilsona wróci wraz z Blackpool do EPL w 2010 roku. Zachęcające.</p>
<p>Niestety, pojawiają się też problemy, zwykle wynikające z najbardziej prozaicznych powodów z możliwych. Klub wciąż musi wypłacić premie za awans zawodnikom (nawet do 400000 funtów dla jednego gracza). Także wszechobecna w drużynie niechęć w stosunku do Karla Oystona nie pomaga. Ona też mogla być powodem, dla którego Holloway nie miał zbyt wielu opcji, żeby wzmocnić swój dość ubogi skład. Pieniądze są sporym problemem w Blackpool i drużyna nie jest od tego wolna.</p>
<p>Obrót Blackpool z zeszłego sezonu, sięgający &#8222;zawrotnej&#8221; sumy 7 milionów funtów, był przedostatnim, jeśli chodzi o wszystkie drużyny Championship (niższy obrót wykazało tylko Scunthorpe United). Klub wydał na płace niezwykle skromną, jak na standardy piłkarskiego świata, kwotę 4,8 miliona funtów.</p>
<p>Blackpool nie wydało jeszcze nigdy na jednego gracza więcej, niż 500 tysięcy funtów. Ekipa wspomagająca Hollowaya, pracująca na pełen etat, to &#8222;aż&#8221; cztery osoby (i to od tego sezonu, kiedy to trzyosobowy skład został wreszcie rozszerzony o trenera od przygotowania fizycznego).</p>
<p>Skład Hollowaya to 18 graczy w tym trzech bramkarzy, a najistotniejszym jak dotąd wzmocnieniem był Izraelczyk Dekel Keinan, przybyły do Anglii z Maccabi Haifa (co nie jest do końca pewne, bo izraelski obrońca nie figuruje w składzie na stronie Blackpool).</p>
<p>&#8222;Jesteśmy dwadzieścia milionów mil za innymi klubami&#8221; przyznaje Holloway, zapewne niezbyt zachęcony ostatnim towarzyskim meczem przeciwko Bristol City przegranym przez Blackpool 2-0. Co istotne, Blackpool nawet nie zmusiło do wysiłku &#8222;najlepszego bramkarza Anglii&#8221; &#8211; Davida Jamesa, bo oddało zaledwie jeden strzał w światło bramki.</p>
<p>Niestety, istotni dla drużyny gracze tacy, jak Keith Southern czy Billy Clarke pozostają kontuzjowani, co istotnie osłabia i tak już wąskie pole manewru Hollowayowi, a sam skład wygląda na słabszy, niż ten z zeszłego sezonu. Zespół będzie właściwie uzależniony od występów Szkota Charliego Adama, i Stephena Craineya, wydających się najmocniejszymi punktami na tyłach zespołu.</p>
<p>W ataku zapewne kluczowymi rolami obarczeni zostaną Jason Euell i Brett Ormerod, ale czy ich doświadczenie i zgranie pozwolą na przejście najlepszych linii defensywnych&#8230; Cóż, przekonamy się już niebawem.</p>
<p>Na dzień dzisiejszy w Blackpool wydaje się być więcej pytań, niż odpowiedzi.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/blackpool-fc" title="Blackpool FC">Blackpool FC</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premier-league" title="Premier League">Premier League</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/premiership" title="Premiership">Premiership</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2010/08/12/przed-sezonem-blackpool/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Przed sezonem: Aston Villa</title>
		<link>http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/</link>
		<comments>http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 07:17:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>AX1D</dc:creator>
				<category><![CDATA[Premiership]]></category>
		<category><![CDATA[Aston Villa]]></category>
		<category><![CDATA[James Milner]]></category>
		<category><![CDATA[Martin O'Neill]]></category>

		<guid isPermaLink="true">http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/</guid>
		
		
		<description><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/08/avilla.jpg" alt="Przed sezonem: Aston Villa" title="Przed sezonem: Aston Villa" align="texttop" width="520" height="220" /></a>

<strong>Pozycja w zeszłym sezonie: 6.</strong>

<strong>Szanse na wygranie ligi: 200-1.</strong>

Niszczącym ze względu na pogoń Manchesteru City za Jamesem Milnerem, bliźniaczą do tej mającej miejsce dwa lata wcześniej odnośnie Garretha Barry'ego; i rozczarowującym ze względu na podobny brak jakichkolwiek ruchów transferowych przed rozpoczęciem sezonu. Objęty polityką sprzedaj-by-kupić O'Neill musi wypuścić kilku swoich ludzi, ale w momencie pisania tych słów żaden z sześciu dojrzałych graczy, o przenosinach których władze klubu chętnie by rozmawiały, nie znalazł sobie jeszcze nowego potencjalnego pracodawcy.

<a href="http://redlog.pl/2010/08/08/przed-sezonem-birmingham-city/">&raquo; Przed sezonem: Birmingham City</a>
<a href="http://redlog.pl/2010/08/07/przed-sezonem-arsenal/">&raquo; Przed sezonem: Arsenal</a>

Jedna rzecz jest pewna - nikt nie może krytykować Randy'ego Lernera za rządy w klubie po tym, jak rachunki za sezon 2008-09 pokazały, że płace w klubie wzrosły o 42% sięgając 71 milionów funtów (11 milionów więcej niż w Tottenhamie i 21 milionów więcej niż w Evertonie), zatrzymując się na poziomie 85% w relacji do obrotu. Villa wykazała 46 milionów funtów straty w rozliczeniu rocznym. Machina została więc uruchomiona, ale Liga Mistrzów nie przybliżyła się ani o cal.

Nie oznacza to jednak, że poprzedni sezon był porażką. Wiele klubów byłoby zachwyconych zakończeniem ligi na szóstym miejscu, dotarciem do finału Carling Cup i półfinału FA Cup w tym samym sezonie. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Villa kończyła sezon w pierwszej szóstce już trzeci raz z rzędu, warto zauważyć, że podobnym osiągnięciem mogą pochwalić się jeszcze tylko Manchester United, Chelsea i Arsenal. Trzeba przyznać, że to doborowe towarzystwo, nawet jeśli Villi jeszcze trochę brakuje do poziomu tego trio.

Więc cóż mogłoby przeszkodzić Villi w ukończeniu kolejnego sezonu w pierwszej szóstce? Linia obrony, która miała czwarty najlepszy wynik w lidze w zeszłym sezonie (mocno nadszarpnięty porażką 7-1 przeciwko Chelsea), pozostaje niezmieniona. O'Neill pozostał managerem, pomimo sprzecznych wiadomości pojawiających się kilka miesięcy temu, a na dodatek w klubie pojawił się dwudziestoletni Marc Albrighton, który wypadł olśniewająco w przedsezonowych spotkaniach. Villa ma talent w swoich rękach. To wszystko są dobre wieści.

Teraz czas na złe. Milner, poszedłszy w ślady Barry'ego wydaje się być niemal pewnym odejścia. Wielu kibiców Villi pomyśli zapewne, że sprzedaż pomocnika za ponad 25 milionów funtów to dobry układ i zapowiedź wzmocnień, ale jeśli Manchester City wstrzyma się z wpłatą pieniędzy do końca miesiąca, co jest możliwe, czy O
Neill znajdzie zastępstwo dla Milnera? I czy będzie mógł wydać wszystkie otrzymane pieniądze?

Oczywiście O'Neill może pozwolić sobie jeszcze na sprzedaż innych graczy ze swojej wyjściowej jedenastki, w szczególności Ashleya Younga (którym zainteresowanie okazuje Harry Redknapp ze Spurs), który przyćmiony przez Milnera w zeszłym sezonie, nie odzyskał w pełni formy sprzed dwóch lat. Young wciąż jednak pozostaje jednym z kluczowych i mających wpływ na wynik i drużynę graczy Villi. Taki sam opis tyczyć się może również Stewarta Downinga, za którego Villa zapłaciła 12 milionów, a który pokazał do tej pory zaledwie ułamek możliwości, jakie prezentował w Middlesbrough i wciąż musi udowodnić swoją przydatność w klubie.

Dwie sprawy, nad którymi Villa musi popracować to atak (mieli najmniej strzelonych bramek z drużyn z pierwszej ósemki) i występy w domu (zdobyli tam najmniej punktów z pierwszych 10 drużyn w tabeli). Zakontraktowanie skutecznego napastnika, który mógłby zapewnić drużynie 15 goli w sezonie, a którego nie było w Villi od czasów  Juana Pablo Angela, na pewno by pomogło. Wydaje się jednak, że potrzeba więcej niż jednego zawodnika, żeby zmienić oblicze Villi z doskonałej drużyny kontratakującej (tylko Chelsea i United miały lepsze wyniki poza domem w zeszłym sezonie) w taką, która radzi sobie, gdy to na nich spoczywa konieczność złamania defensywy broniących się rywali.

Wydaje się, że Villa będzie musiała ciężko walczyć, żeby odeprzeć ataki Liverpoolu i Evertonu – klubów, które zakończyły rozgrywki ligowe bezpośrednio za nimi, nie wspominając już o wdarcie się do Top Four. Nauczeni doświadczeniem wiemy, że próby przewidywania sezonu w wykonaniu Villi przed końcem sierpnia są bardzo trudne, ale jeśli O'Neill nie zdoła wykorzystać jakichś atrakcyjnych ofert z rynku transferowego, wydaje się, że zespół z Birmingham czeka dużo cięższy sezon.<br /><strong><a href="http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/">&raquo;Czytaj dalej</a></strong></p><p><b>Tagi</b>: <a href="http://redlog.pl/tag/aston-villa" title="Aston Villa">Aston Villa</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/james-milner" title="James Milner">James Milner</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/martin-oneill" title="Martin O'Neill">Martin O'Neill</a>, </p>]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/"><img src="http://redlog.pl/wp-content/uploads/2010/08/avilla.jpg" alt="Przed sezonem: Aston Villa" title="Przed sezonem: Aston Villa" align="texttop" width="520" height="220" /></a></p>
<p><strong>Pozycja w zeszłym sezonie: 6.</strong></p>
<p><strong>Szanse na wygranie ligi: 200-1.</strong></p>
<p>Niszczącym ze względu na pogoń Manchesteru City za Jamesem Milnerem, bliźniaczą do tej mającej miejsce dwa lata wcześniej odnośnie Garretha Barry&#8217;ego; i rozczarowującym ze względu na podobny brak jakichkolwiek ruchów transferowych przed rozpoczęciem sezonu. Objęty polityką sprzedaj-by-kupić O&#8217;Neill musi wypuścić kilku swoich ludzi, ale w momencie pisania tych słów żaden z sześciu dojrzałych graczy, o przenosinach których władze klubu chętnie by rozmawiały, nie znalazł sobie jeszcze nowego potencjalnego pracodawcy.</p>
<p><a href="http://redlog.pl/2010/08/08/przed-sezonem-birmingham-city/">&raquo; Przed sezonem: Birmingham City</a><br />
<a href="http://redlog.pl/2010/08/07/przed-sezonem-arsenal/">&raquo; Przed sezonem: Arsenal</a></p>
<p>Jedna rzecz jest pewna &#8211; nikt nie może krytykować Randy&#8217;ego Lernera za rządy w klubie po tym, jak rachunki za sezon 2008-09 pokazały, że płace w klubie wzrosły o 42% sięgając 71 milionów funtów (11 milionów więcej niż w Tottenhamie i 21 milionów więcej niż w Evertonie), zatrzymując się na poziomie 85% w relacji do obrotu. Villa wykazała 46 milionów funtów straty w rozliczeniu rocznym. Machina została więc uruchomiona, ale Liga Mistrzów nie przybliżyła się ani o cal.</p>
<p>Nie oznacza to jednak, że poprzedni sezon był porażką. Wiele klubów byłoby zachwyconych zakończeniem ligi na szóstym miejscu, dotarciem do finału Carling Cup i półfinału FA Cup w tym samym sezonie. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Villa kończyła sezon w pierwszej szóstce już trzeci raz z rzędu, warto zauważyć, że podobnym osiągnięciem mogą pochwalić się jeszcze tylko <a href="http://redlog.pl/" title="Manchester United" class="tagLink">Manchester United</a>, Chelsea i Arsenal. Trzeba przyznać, że to doborowe towarzystwo, nawet jeśli Villi jeszcze trochę brakuje do poziomu tego trio.</p>
<p>Więc cóż mogłoby przeszkodzić Villi w ukończeniu kolejnego sezonu w pierwszej szóstce? Linia obrony, która miała czwarty najlepszy wynik w lidze w zeszłym sezonie (mocno nadszarpnięty porażką 7-1 przeciwko Chelsea), pozostaje niezmieniona. O&#8217;Neill pozostał managerem, pomimo sprzecznych wiadomości pojawiających się kilka miesięcy temu, a na dodatek w klubie pojawił się dwudziestoletni Marc Albrighton, który wypadł olśniewająco w przedsezonowych spotkaniach. Villa ma talent w swoich rękach. To wszystko są dobre wieści.</p>
<p>Teraz czas na złe. Milner, poszedłszy w ślady Barry&#8217;ego wydaje się być niemal pewnym odejścia. Wielu kibiców Villi pomyśli zapewne, że sprzedaż pomocnika za ponad 25 milionów funtów to dobry układ i zapowiedź wzmocnień, ale jeśli Manchester City wstrzyma się z wpłatą pieniędzy do końca miesiąca, co jest możliwe, czy O<br />
Neill znajdzie zastępstwo dla Milnera? I czy będzie mógł wydać wszystkie otrzymane pieniądze?</p>
<p>Oczywiście O&#8217;Neill może pozwolić sobie jeszcze na sprzedaż innych graczy ze swojej wyjściowej jedenastki, w szczególności Ashleya Younga (którym zainteresowanie okazuje Harry Redknapp ze Spurs), który przyćmiony przez Milnera w zeszłym sezonie, nie odzyskał w pełni formy sprzed dwóch lat. Young wciąż jednak pozostaje jednym z kluczowych i mających wpływ na wynik i drużynę graczy Villi. Taki sam opis tyczyć się może również Stewarta Downinga, za którego Villa zapłaciła 12 milionów, a który pokazał do tej pory zaledwie ułamek możliwości, jakie prezentował w Middlesbrough i wciąż musi udowodnić swoją przydatność w klubie.</p>
<p>Dwie sprawy, nad którymi Villa musi popracować to atak (mieli najmniej strzelonych bramek z drużyn z pierwszej ósemki) i występy w domu (zdobyli tam najmniej punktów z pierwszych 10 drużyn w tabeli). Zakontraktowanie skutecznego napastnika, który mógłby zapewnić drużynie 15 goli w sezonie, a którego nie było w Villi od czasów  Juana Pablo Angela, na pewno by pomogło. Wydaje się jednak, że potrzeba więcej niż jednego zawodnika, żeby zmienić oblicze Villi z doskonałej drużyny kontratakującej (tylko Chelsea i United miały lepsze wyniki poza domem w zeszłym sezonie) w taką, która radzi sobie, gdy to na nich spoczywa konieczność złamania defensywy broniących się rywali.</p>
<p>Wydaje się, że Villa będzie musiała ciężko walczyć, żeby odeprzeć ataki Liverpoolu i Evertonu – klubów, które zakończyły rozgrywki ligowe bezpośrednio za nimi, nie wspominając już o wdarcie się do Top Four. Nauczeni doświadczeniem wiemy, że próby przewidywania sezonu w wykonaniu Villi przed końcem sierpnia są bardzo trudne, ale jeśli O&#8217;Neill nie zdoła wykorzystać jakichś atrakcyjnych ofert z rynku transferowego, wydaje się, że zespół z Birmingham czeka dużo cięższy sezon.</p>
</p><p><a href="http://redlog.pl/tag/aston-villa" title="Aston Villa">Aston Villa</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/james-milner" title="James Milner">James Milner</a>, <a href="http://redlog.pl/tag/martin-oneill" title="Martin O'Neill">Martin O'Neill</a>, </p><hr/>Copyright &copy; 2012 <strong><a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Redlog.pl</a> <a href="http://redlog.pl" title="Manchester United">Manchester United</a> - blog fanów</strong>. Ten kanał RSS jest przeznaczony tylko do użytku niekomercjalnego. Jeśli nie czytasz go w agregatorze wiadomości RSS, strona na którą patrzysz łamie prawa autorskie. Prosimy o kontakt legal@redlog.pl aby podjąć odpowiednie działania. <br /> <img src="http://whos.amung.us/swidget/9y1ifrq7/" width="80" height="15" border="0" id="whos_img_ns" title="Czytelnicy online" />]]></content:encoded>

		
	
		<wfw:commentRss>http://redlog.pl/2010/08/09/przed-sezonem-aston-villa/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

